A Distant Plain - rozgrywka

PBEM, CB, ACTS, VASSAL i in.
Awatar użytkownika
maciunia
Porucznik
Posty: 729
Rejestracja: piątek, 1 lutego 2008, 16:00
Lokalizacja: WWY
Kontakt:

Re: A Distant Plain - rozgrywka

Post autor: maciunia » poniedziałek, 16 września 2013, 15:46

Wtorek 20.00. Allah akbar :mrgreen:
Awatar użytkownika
maciunia
Porucznik
Posty: 729
Rejestracja: piątek, 1 lutego 2008, 16:00
Lokalizacja: WWY
Kontakt:

Re: A Distant Plain - rozgrywka

Post autor: maciunia » środa, 18 września 2013, 13:50

Po naszych dwóch sesjach na Vassalu, widzę że gra jest dużo ciekawsza od pierwowzoru. Jeśli ktoś śledzi ten wątek i się zastanawia: A Distant Plain kupować, nie kupować - niech kupuje. Gra jest dużo bardziej taktyczna, capabilities - eventy dające korzyści do końca gry mają większe znaczenie i siłę rażenia. Talibanem gra się dużo fajniej niż FARC, mam wrażenie że kierowanie Koalicją to trochę jak zarządzanie średniej wielkości przedsiębiorstwem.
Moi Talibowie dostali pod koniec drugiej rundy spore bencki od okupantów, straciłem 4 bazy w Afganistanie, ale rząd (koalicja) dostał mocno po kieszeni i wprowadziłem kilka silnych 'capabilities'. Sytuacja Talibów na początku III rundy jest nie więcej niż dobra, została mi jedna baza w Afganistanie, ale mam mocne zaplecze w Pakistanie, a okupantów nienawidzi jakieś 2/3 Afgańczyków. Koalicja bardzo powoli zaczyna się rozkręcać, przez pierwsze dwie rundy więcej mnie tłukli niż się rozbudowywali, korzystając z jednostronnego zawieszenia broni nie odnieśli żadnych strat do tej pory, mają słabiutkie poparcie w kraju. Rząd Karzaja rozkręca się jeszcze wolniej niż jego promotorzy, trzyma kontrolę w kliku prowincjach na płd-wsch od stolicy dzięki siłom koalicji, coś tam próbuje opanować na żyznych ziemiach Tadżyków i Uzbeków, ale kto tam się boi afgańskiego policjanta ;)
Watażkowie poczynają sobie dość beztrosko, trochę terroryzują, trochę sprzedali opium, dostali kilka podłych dla nich eventów, do tej pory nie potrafią się odnaleźć w biznesie drogowym. Mało baz i forsy, widać że uczą się dopiero tej wojny. Coś mi podpowiada, że nie wyłonimy zwycięzcy przed końcem V rundy.
Awatar użytkownika
clown
Général de Division Commandant de place
Posty: 4560
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:07
Lokalizacja: Festung Stettin
Has thanked: 1 time
Been thanked: 5 times

Re: A Distant Plain - rozgrywka

Post autor: clown » środa, 18 września 2013, 14:12

Ech ta talibańska propoganda :) partyzanci spod znaku Osamy i Zarkawiego wiali z podkulonymi ogonami kiedy połączone siły marines i ochotniczych formacji wojskowych Wolnego Afganistanu prowadziły operacje wymiatające na terenach sąsiadujących z Pakistanem. Również watażkowie musieli spakować swoje namioty i zabrać kozy (lub jak kto woli, żony), aby szukać miejsc na osiedlenie się poza granicami kraju.
Zniszczona przez rebeliantów gospodarka krajowa powoli podnosi się z kryzysu, zaprowadzany jest ład i porządek, budowane są przedszkola i szkoły, a nasi dzielni amerykańscy sprzymierzeńcy hojną ręką udzielają nam dotacji ne cele odbudowy lepszego jutra. Przed rządem Hamida Karzaia jeszcze dużo zakrętów i nierówności, jednak z pomocą Allaha można będzie powalczyć o świetlaną przyszłość kraju, bez degeneratów spod znaku ortodoksyjnych bojówek terrorystycznych i zwykłych bandytów.
Na razie gra to typowe rozpoznanie bojem, sprawdzanie możliwości i działania różnych akcji. Na pewno dużo subtelności trzeba wykazywać w działaniach na linii rząd - koalicja i chociaż wygrać moze tylko jeden, to przydatne jest wspólne planowanie pewnych działań. Wszystkie wspólne akcje z Igorem przyniosły w konsekwencji zablokowanie Talibów i Warlordsów przed wygraniem gry, ale z drugiej strony nie jest to blok, który zadziała zawsze.
Widać także, ze pewne mechanizmy akcji zostały w grze poprawione/rozwinięte i gra każdą nacją jest dużo bardziej specyficzna niż w AA.
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."
Awatar użytkownika
maciunia
Porucznik
Posty: 729
Rejestracja: piątek, 1 lutego 2008, 16:00
Lokalizacja: WWY
Kontakt:

Re: A Distant Plain - rozgrywka

Post autor: maciunia » poniedziałek, 23 września 2013, 08:46

Pierwsza historyczna ;) partia w ADP za nami. Wszystko rozstrzygnęło się na kartę przed III propagandą, terror w Kabulu i prowadzeni przeze mnie Talibowie wygrali wzniecając ogólnonarodowe afgańskie powstanie. Zdobyłem 22 punkty (+2 punkty powyżej progu), w tym tylko 5 z baz resztę z opozycji w kraju. Wielkie dzięki dla współgraczy, wieczorem spróbuję wrzucić screenshota. W czwartek gram mudżahedinami :D
Awatar użytkownika
rzabcio
Caporal
Posty: 72
Rejestracja: sobota, 2 czerwca 2012, 23:27
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: A Distant Plain - rozgrywka

Post autor: rzabcio » wtorek, 24 września 2013, 13:55

maciunia pisze:W czwartek gram mudżahedinami :D
Znaczy się Rządem? ;)
Awatar użytkownika
maciunia
Porucznik
Posty: 729
Rejestracja: piątek, 1 lutego 2008, 16:00
Lokalizacja: WWY
Kontakt:

Re: A Distant Plain - rozgrywka

Post autor: maciunia » wtorek, 24 września 2013, 14:45

No jak?! Miłującymi wolność Warlordsami ;) Clown gra nierządem i nie chciał się zamienić.
Awatar użytkownika
clown
Général de Division Commandant de place
Posty: 4560
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:07
Lokalizacja: Festung Stettin
Has thanked: 1 time
Been thanked: 5 times

Re: A Distant Plain - rozgrywka

Post autor: clown » wtorek, 24 września 2013, 15:06

Ja lubię wyzwania i nie gram jakimiś nacjami, co mają wygraną wpisaną w mechanikę gry :P
Ostatnio zmieniony wtorek, 24 września 2013, 15:10 przez clown, łącznie zmieniany 1 raz.
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."
Awatar użytkownika
rzabcio
Caporal
Posty: 72
Rejestracja: sobota, 2 czerwca 2012, 23:27
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: A Distant Plain - rozgrywka

Post autor: rzabcio » wtorek, 24 września 2013, 15:10

Warlordsi to taka siódma woda po kisielu, a nie mudżahedini. Ci w lwiej sile trafili w skład rządu po 2001, wraz ze swoimi oddziałami wcielonymi do wojska afgańskiego.
Chociaż zgadza się, że "niezrzeszeni" pozostali mudżahedini miłujący wolność. Wolność Opiu... znaczy Jedwabnego Szlaku. ;)
Ostatnio zmieniony wtorek, 24 września 2013, 15:27 przez rzabcio, łącznie zmieniany 2 razy.
Awatar użytkownika
clown
Général de Division Commandant de place
Posty: 4560
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:07
Lokalizacja: Festung Stettin
Has thanked: 1 time
Been thanked: 5 times

Re: A Distant Plain - rozgrywka

Post autor: clown » wtorek, 24 września 2013, 15:11

No właśnie tak ciężko mi powiedzieć kim Ci Warlordsi są, ale pewnie jak będzie Playbook i notki autora to może coś więcej się dowiem :)
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."
Awatar użytkownika
rzabcio
Caporal
Posty: 72
Rejestracja: sobota, 2 czerwca 2012, 23:27
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: A Distant Plain - rozgrywka

Post autor: rzabcio » wtorek, 24 września 2013, 16:12

Dowódcy Sojuszu Północnego zostali wciągnięci do Rządu po 2001. Tylko Hamid Karzaj pochodzi spoza kliki, zgodnie z pragnieniem Amerykanów, by w rządzie nie zasiadały wyłącznie osoby z grup etnicznych z Sojuszu Północnego, czyli głównie Tadżyków, Uzbeków i Hazarów. A Karzai jest Pasztunem tak, jak Talibowie. Patrząc na historię Afganistanu, szczególnie wojnę domową z pierwszej połowy lat 90 był to bardzo słuszny pomysł.

Owszem, było kilku dowódców Sojuszu, którzy nie zgodzili się z taką sytuacją, gdyż obawiali się rządów Karzaja. Głównie chodzi tutaj o osoby, które kiedyś blisko współpracowały z Massudem, między innymi Mohhamad Fahim, doktor Abdullah Abdullah, Ahmad Zia Massud (młodszy brat Massuda). Część z nich także zasiadła w rządzie po 2001 pomimo rozgoryczenia spowodowanego wybraniem Pasztuna na prezydenta. Czarę przelało jednak wydane przez amerykanów i rząd bodajże w 2002 czy 2003 roku zarządzenie rozbrojenia części oddziałów. Tych, które nie zostały wcielone do armii afgańskiej. Po tym doszło do tego, że wycofano pozostałe wojska oraz sprzęt byłego sojuszu do doliny Pandższiru po czym ją zamknięto, zabraniając wstępu także Amerykanom. Niestety mieli częściowo rację, jeśli chodzi o Karzaja, który w 2011 roku rozpoczął rozmowy pokojowe z Talibami. Wtedy dowódcy ponownie utworzyli sojusz.

Jednakże pomimo powyższych kwasów grupa ta nigdy nie była i nie jest przeciwna stabilizacji kraju. Jest raczej opozycją w samym rządzie. Nie sądzę więc, by w grze przestawieni zostali jako Watażkowie. Może się mylę, też nie widziałem Playbooka, ale przyznacie, że to się po prostu kupy nie trzyma. Watażkowie wyglądają raczej na niezrzeszonych lokalnych komendantów głównie z rejonów zachodnich i południowych, gdzie kwitnie handel opium. Potwierdzałoby to zresztą rozstawienie początkowe - w żadnym scenariuszu Watażków nie ma w prowincji Baghlan, która zawiera rzeczywistą prowincję Pandższir. Wybija się ze schematu jedynie Kunduz, który jednakże łatwo wytłumaczyć postacią Gulbuddina Hekmatjara. Osobnik ten, pomimo teoretycznej wspólnej walki z Rosjanami, zmieniał sojusze tak często, że można się pogubić. Od początku interwencji był negatywnie nastawiony do koalicji. Próbował się także przyłączyć do Al-Kaidy.

Jeżeli chodzi o warunki zwycięstwa w grze - ciekawe jest, że fakt, iż Sojuszowi Północnemu niekoniecznie zależy na rządzie w jego obecnej postaci wyjaśnia, dlaczego frakcja rządowa nie ma w warunkach zwycięstwa poparcia. Ewidentnie zależy im na kontroli militarnej i na wsparciu ze środków międzynarodowych (Patronage). O rządzie będą rozmawiać później. Podobnie zresztą, jak po wypędzeniu Rosjan. :)

Jeżeli ktoś jeszcze nie zna - polecam książkę "Modlitwa o deszcz" Wojciecha Jagielskiego. Co prawda obejmuje jedynie lata do 2001 roku, ale śmiem twierdzić, że lata 90te były nawet ważniejsze dla Afganistanu niż lata obecnej interwencji, które opierają się właśnie na tamtych konfliktach.
Awatar użytkownika
maciunia
Porucznik
Posty: 729
Rejestracja: piątek, 1 lutego 2008, 16:00
Lokalizacja: WWY
Kontakt:

Re: A Distant Plain - rozgrywka

Post autor: maciunia » wtorek, 24 września 2013, 18:57

@Rzabcio, bardzo fajny rys historyczny,
rzabcio pisze:Jeżeli chodzi o warunki zwycięstwa w grze - ciekawe jest, że fakt, iż Sojuszowi Północnemu niekoniecznie zależy na rządzie w jego obecnej postaci wyjaśnia, dlaczego frakcja rządowa nie ma w warunkach zwycięstwa poparcia. Ewidentnie zależy im na kontroli militarnej i na wsparciu ze środków międzynarodowych (Patronage).
ale tutaj to trochę zapętliłeś i pomyliłeś pojęcia. Rządowi jak każdemu rządowi na świecie zależy na kontroli nad państwem i gwiżdże na to co o nim myślą (brak warunku Support), nie zależy mu też na wsparciu ze środków międzynarodowych (Aid) i daje ją rozkradać elitom (Patronage) kosztem spadku poparcia (akcja Govern - Aid i Support w dół, Patronage w górę), bo wie że tą pomoc i tak dostanie! "Mudżahedinom" (opium sprzedawali nawet jak byli prawdziwymi Mudżahedinami w Twoim rozumieniu) zależy na braku kontroli w ogóle bo "od zawsze" walczyli żeby nie być pod jakąkolwiek kontrolą. Po za tym do kogoś chyba ci wszyscy afgańscy policjanci i żołnierze dezerterują? To czym piszesz oddają raczej kartki, np: Coup i Dostum, a nie sama konstrukcja warunków zwycięstwa.
Awatar użytkownika
clown
Général de Division Commandant de place
Posty: 4560
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:07
Lokalizacja: Festung Stettin
Has thanked: 1 time
Been thanked: 5 times

Re: A Distant Plain - rozgrywka

Post autor: clown » wtorek, 24 września 2013, 19:12

Dzięki za wyczerpujące informacje :) Jagielskiego kiedyś dałem w prezencie rodzicom i teraz chętnie wrócę do lektury.
Ciekawe wydaje mi się w kontekście tego, co pisałeś, że Talibowie i Rząd mogą dążyć do zwycięstwa teoretycznie sobie nie przeszkadzając, natomiast rywalizacja Rządu i Warlordsów jest raczej wpisana w warunki zwycięstwa, chociaż na pewno dużo będzie zależeć od postępów Talibów.
Faktem jest, że bez "joint-operations" Koalicji i Rządu niemożliwe jest zdziałanie czegokolwiek w tej grze przez jedną z tych frakcji. Wręcz muszą one konsultować każdą kolejną kartę/akcję. Plusem partyzantów jest to, że wystarczy im jeden impuls, żeby zrobić solidne akcje, natomiast Rząd/Koalicja działają dwufazowo. Widać to nawet bardziej wyraźnie niż w AA.
Maciunia - nie do końca tak jest. Jeśli olejesz Aid i dostaniesz po LoC'ach to może się okazać, że w następnej turze jesteś uwalony za brak Resource'ów. Co do poparcia, to również się nie zgodzę - aby skorzystać z Govern musisz najpierw mieć poparcie. Nie ma tego w warunkach zwycięstwa dla Rządu, ale musisz je mieć, by łapać Patronage. Tak czy siak jest to kluczowy aspekt.
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."
Awatar użytkownika
maciunia
Porucznik
Posty: 729
Rejestracja: piątek, 1 lutego 2008, 16:00
Lokalizacja: WWY
Kontakt:

Re: A Distant Plain - rozgrywka

Post autor: maciunia » wtorek, 24 września 2013, 21:14

clown pisze:Faktem jest, że bez "joint-operations" Koalicji i Rządu niemożliwe jest zdziałanie czegokolwiek w tej grze przez jedną z tych frakcji. Wręcz muszą one konsultować każdą kolejną kartę/akcję. Plusem partyzantów jest to, że wystarczy im jeden impuls, żeby zrobić solidne akcje, natomiast Rząd/Koalicja działają dwufazowo. Widać to nawet bardziej wyraźnie niż w AA.
Maciunia - nie do końca tak jest. Jeśli olejesz Aid i dostaniesz po LoC'ach to może się okazać, że w następnej turze jesteś uwalony za brak Resource'ów. Co do poparcia, to również się nie zgodzę - aby skorzystać z Govern musisz najpierw mieć poparcie. Nie ma tego w warunkach zwycięstwa dla Rządu, ale musisz je mieć, by łapać Patronage. Tak czy siak jest to kluczowy aspekt.
Czarku, masz rację przy założeniu, że istnieje Rząd bez Koalicji. Bez resourców praktycznie uziemieni są również Amerykanie - potrzebują forsy do kupowania poparcia i muszą obstawiać swoje jednostki Afgańczykami, żeby minimalizować bardzo dokuczliwe Casualties. Dlatego Amerykanie będą podnosić Aid akcją Surge, mogą też zgrać dwa impulsy "joint-operations" - Koalicja - Rząd, żeby Afgańczycy w swoim usunęli odkryte talibskie bazy (+6 Aid za bazę). Grając Rządem byłbym o ten Aid całkowicie spokojny. Jeśli chodzi o Support sprawa jest jeszcze prostsza - robisz fulla Training + Govern, najpierwsz nabijasz poparcie potem defraudujesz Aida na Patronage kosztem poparcie albo po prostu wykorzystujesz poparcie zrobione przez Koalicję, a oni muszą je kupować żeby wygrać. Aid i Support są dla Rządu tylko środkiem do osiągnięcia celu. ADP jest na tyle trudną grę, że nie ma co patrzeć środki i półśrodki tylko przeć do bezpośredniego celu.
Zresztą, to samo znajdziecie w playbooku ;)
Awatar użytkownika
rzabcio
Caporal
Posty: 72
Rejestracja: sobota, 2 czerwca 2012, 23:27
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: A Distant Plain - rozgrywka

Post autor: rzabcio » środa, 25 września 2013, 10:28

maciunia: Faktycznie pomyliłem Aid z Patronage. Generalnie miałem dokładnie to samo na myśli, tylko Ty porządniej to opisałeś. :)

Dwa komentarze do fragmentu:
maciunia pisze:"Mudżahedinom" (opium sprzedawali nawet jak byli prawdziwymi Mudżahedinami w Twoim rozumieniu) zależy na braku kontroli w ogóle bo "od zawsze" walczyli żeby nie być pod jakąkolwiek kontrolą.
Specjalnie staram się nie używać określenia "mudżahedini" bo próbując zdefiniować to pojęcie można dostać bólu głowy. Mam wrażenie, że definicja ta była jasna tylko podczas okupacji radzieckiej. Potem zaczęła się rozmywać. Szojusz Północy składał się z Mudżahedinów, ale to nie są tożsame pojęcia. Pozostałości tamtejszych mudżahedinów są obecnie zarówno w rządzie, po stronie Talibów, jak i jako wolni strzelcy (chociażby wspomniany Hekmatjar). Wśród frakcji w grze tylko w Koalicji zdaje się nie być byłych mudżahedinów. A i tego pewnym być nie można. ;)

Co do handlu narkotykami - kolejny temat, który się rozmywa. Przecież nawet Ahmad Szach Massud niechętnie poruszał temat handlu narkotykami. Myślę, że Frakcje w grze tyle dzielą się na środki, którymi dążą do zwycięstwa, ale na cele, widoczne w akcjach, kartach ale nadal uważam, że także w warunkach zwycięstwa. :)

A przy okazji polecę też książkę Aleksandra Makowskiego "Tropiąc bin Ladena. W Afgańskiej matni 1997-2007". Druga część książki, po 2001 jest słabsza, gdyż polega głównie na "wtedy Osama był tu, potem pojechał tam, a zamach organizował zamach siam". Pierwsza część natomiast opisuje kontakty polskiego z Massudem na tle wojny z talibami. Nie chcę tutaj dyskutować o jakości merytorycznej książki, zdaję sobie sprawę, że na pewno w niejednym miejscu treść musi być przekłamana, czy zniekształcona. W każdym razie ksiażka daje całkiem interesujący ogólny obraz tego, co działo się w tamtych latach, opisując także działania CIA.
Awatar użytkownika
rzabcio
Caporal
Posty: 72
Rejestracja: sobota, 2 czerwca 2012, 23:27
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: A Distant Plain - rozgrywka

Post autor: rzabcio » środa, 25 września 2013, 22:59

Dostaliście już swój egzemplarz? Zazdrosnym...

A tabelka interakcji wisi już od dawna na BGG. ;-) Faktycznie - bardzo przydatna rzecz, szczególnie dla nowicjuszy, z którymi często gram.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Rozgrywki w sieci”