III Lubelskie Manewry Strategów, KUL 20-22 października 2006

Większe, zorganizowane spotkania graczy i wszelkiego rodzaju imprezy.
ODPOWIEDZ

Czy weźmiesz udział w III LMS ?

TAK, na pewno
9
32%
NIE JESTEM PEWIEN, ale postaram się
8
29%
NIE JESTEM PEWIEN, ale raczej nie
4
14%
NIE
7
25%
 
Liczba głosów: 28
Awatar użytkownika
Andreas von Breslau
Kapitän zur See
Posty: 1632
Rejestracja: środa, 17 maja 2006, 12:10
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Andreas von Breslau » poniedziałek, 23 października 2006, 00:33

Na razie krótko, bo pora późna, jutro dzień pracy, a zmęczenie daje się we znaki.

Impreza była przednia - podziękowania dla organizatora. Poznałem kilku ciekawych ludzi, pograłem, dobrze się bawiłem. O to chodzi.

Wkrótce zamieszczę mały opis i link do paru zdjęć.
Muss ich sterben, will ich fallen
Pan P
Sous-lieutenant
Posty: 389
Rejestracja: poniedziałek, 2 stycznia 2006, 15:06
Lokalizacja: Police
Kontakt:

Post autor: Pan P » poniedziałek, 23 października 2006, 17:38

Komu sie nie chcialo przyjechac, ten niech zaluje,kto naprawde nie mogl temu wspolczuje. Ludzi byla masa, nie bylo zadnych wirtualnosci.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35776
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 98 times
Been thanked: 46 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » poniedziałek, 23 października 2006, 17:44

Panie P, lepiej napiszcie coś więcej zamiast wprowadzac smętną atmosferę :)

Co do wirtualności, z Pędrakiem wybierało się sporo więcej osób.. może to już tak jest, że klub na miejscu i graczy pod dostatkiem, to nie wszystkim się chce, zwłaszcza jak mają coś innego na głowie w tym samym czasie.

W każdym razie liczę na jakieś relacje Kolegów :)
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Raubritter
Padpałkownik
Posty: 1500
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 19:14
Lokalizacja: Miasto Stołeczne Warszawa
Been thanked: 1 time

Post autor: Raubritter » poniedziałek, 23 października 2006, 20:29

Impreza była faktycznie przednia, atmosfera znakomita. Organizatorom zdecydowanie należą się pochwały i prośby o powtórkę w przyszłym roku. Co do gier, to najokazalej prezentowały się monstrualny Wrzesień, gdzie ponoć Polacy dostali tęgiego łupnia oraz nie mniej monstrualny Front Wschodni 1914 (tu wyniku nie znam). Poza tym grano intensywnie w dragonową i okołodragonową klasykę (B-35, "Waterloo" i Bóg wie, co jeszcze). Równie mocno, i to chyba znak czasów, obecność swoją zaznaczyły gry zachodnie, przede wszystkim ze stajni nieocenionego kalifornijskiego wydawnictwa GMT Games: "Ścieżki Chwały", "Here I Stand", "Twilight Struggle", "Sword of Rome", "Empire of the Sun" i "For the People", a także europejskie "Mare Nostrum i "Fryderyk".

parę osób robiło zdjęcia, Gladky, o ile mnie pamięć nie myli, nawet szalał z kamerą, więc pewnie wkrótce będzie można nie tylko poczytać o manewrach, ale i pooglądać.
A gdybym był strategiem,
Nad planszą w klubie szalał,
To co byś powiedziała,
Czy coś byś przeciw miała?
Awatar użytkownika
Darth Stalin
Consul
Posty: 5910
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 17:58
Lokalizacja: Płock
Kontakt:

Post autor: Darth Stalin » wtorek, 24 października 2006, 08:57

Wrzesień był monstrualny, a Polacy aż takiego łupnia nie dostali. Mimo ciężkich strat (zwłaszcza w Armii „Pomorze”) jeszcze nie było tak tragicznie => w sumie to punktowo wyszło znacznie lepiej niż w poprzednich starciach tego rodzaju. Przy tym od razu wyjaśniam, że testowaliśmy wariant „Wczesna mobilizacja”, zakładający ogłoszenie mob. nie 30 sierpnia tylko ok. 20, co dawało praktycznie całość WP na pozycjach przewidzianych planem „Zachód”.

Oprócz tego, niejako równolegle do W-39, udało mi się w piątek zmiażdżyć Hubertoka w Empire of the Sun (fakt, ze miał fatalne rzuty, ale jego błędy przyczyniły się dodatkowo do klęski) => ja grałem Aliantami, Hubert, dzielnie, Cesarstwem Japonii.
W sobotę dwukrotnie Światowy Proletariat pod przywództwem tow. Dartha Anakinowicza Stalina :wink: obalił kapitalistyczną tyranię: najpierw, po zaciekłej walce z Hubertokiem, który wywołał wojnę jądrową, nie chcąc dobrowolnie odejść na śmietnik historii, a potem rozniosłem kol. Niedziaka w 3 turach automatem.

Wreszcie zabraliśmy się z Raubritterem do For the People – on Unią, ja (po raz pierwszy) Konfederatami. Konfederacja uległa latem 1864 roku... :( chociaż gdybym nie popełnił kilku błędów, zwłaszcza przy tworzeniu armii) to mógłbym dotrwać do końca z szansami na wygraną. Przy okazji naszej gry obaj nauczyliśmy się kilku nowych rzeczy – szczególnie Raubritter przekonał się, że desanty morskie są wyjątkowo skuteczną bronią przeciwko zasobom Konfederacji... desantów rzecznych nie było, ale wszystko przed nami w kolejnych rozgrywkach.

Generalnie – impreza kapitalna, doskonale zorganizowana i ze świetną ekipą uczestników.
Pozdrowienia dla uczestników (szczególnie nowo poznanych – LEO, Raubritter, Andreas i reszta Smolnej) i podziękowania dla organizatorów => logistyka była pierwsza klasa!

Do zobaczenia za rok!
Darth Stalin - Lord Generalissimus Związku Socjalistycznych Republik Sithów

Główny potencjalny przeciwnik WP ma tradycje decydowania się na uzyskiwanie korzyści operacyjnych niezależnie od potencjalnych strat
https://militariaszmula.wordpress.com/
Awatar użytkownika
WP
Porucznik
Posty: 567
Rejestracja: środa, 9 sierpnia 2006, 07:48
Lokalizacja: Płock

Post autor: WP » wtorek, 24 października 2006, 10:23

Co do monstrualnego września to największe straty poniosła A. Pomorze i moja A. Modlin :( .
O ile na kierunku Modlina Niemcy (po rozjechaniu 8 i 20 DP z których pozostały 4 baony) zostali powstrzymani atakiem SGO Narew i GO Wyszków zza Narwi o tyle faszystowski walec pancerny z 4 Armii zmiażdżył A. Pomorze przeszedł Wisłę i jej północnym brzegiem doszedł pod Włocławek. Tam na linni Skrwy czekała naprętce zorganizowana polska obrona (2 dywizje z A. Prusy + 1 w Płocku).

Po zakończeniu września wziąłem udział w dwóch pasjonujących rozgrywkach w Swords of Rome.
W pierwszej grając Grekami wdałem się w zaciekłą wojnę z Rzymem i Etruskami. Całą sytuację wykorzystał Gall i skutecznie złupił połowę półwyspu odnosząc miażdżące zwycięstwo.
W drugiej rozgrywce grając Etruskami to ja skorzystałem z ostrego konfliktu pomiędzy Grekami a Rzymem i Gallami. Odparłem ataki Rzymianina i Galla. Z Grekiem zawarłem sojusz i udało mi się osiągnąć sukces.

Chciałem podziękować organizatorom za wzorową imprezę.
Wszystkim z którymi udało mi się zagrać dziękuję za stworzenie wspaniałej atmosfery.

Do zobaczenia za rok!!!
Awatar użytkownika
Andreas von Breslau
Kapitän zur See
Posty: 1632
Rejestracja: środa, 17 maja 2006, 12:10
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Andreas von Breslau » wtorek, 24 października 2006, 11:52

Oto zdjęcia, relacja wkrótce: http://piecyk.org/img/Andrzej_SZ/
Muss ich sterben, will ich fallen
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35776
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 98 times
Been thanked: 46 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » wtorek, 24 października 2006, 12:07

Większosc twarzy kojarzę, czyli nie jest tak źle :wink: choc są takie których nie kojarzę.

Ciekawi mnie najbardziej Waterloo i osoby w nie grające, bo widziałem na zdjęciu, że grali, a jakoś słabo kojarzę :?
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
antoni
Caporal-Fourrier
Posty: 87
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:47
Lokalizacja: Ciapowizna ;) Kraków

Post autor: antoni » wtorek, 24 października 2006, 13:04

Impreza SUPER!
Gratulacje dla organizatorów! Naprawdę WYPAS!

Grałem tylko w Waterloo i grało się bardzo przyjemnie. Graliśmy we 4 osoby. Anglicy sobie poradzili, skończyliśmy w 12 etapie. Dziękuję partnerom, szczególne uznanie dla Jacka, który w pewnym momencie musiał przejąć całość sił francuskich, w nie najlepszym stanie. Nie graliśmy na 100 % możliwości bo miałem pewne obowiązki towarzyskie w Lublinie - nie mogłem siedzieć do 3 nad planszą. Ale gra toczyła się wartko i ciekawie. Ogólnie z wyjazdu jestem bardzo, bardzo zadowolony. Te stosy gier! Szkoda ze nie można zagrać we wszystko :(
Pozdrawiam
tstaszek
Adjoint
Posty: 764
Rejestracja: sobota, 18 marca 2006, 19:06
Lokalizacja: SKĄD SIĘ DA :)

Post autor: tstaszek » wtorek, 24 października 2006, 15:29

Trzeba przyznać, że mapa do Września robi wrażenie, nie ma co:), ale praktyczne to to nie jest :). Tylko i wyłącznie na takie imprezy, bo w domu to raczej mało kto będzie mógł sobie pozwolić:). Ale wrażenie robi:).
Awatar użytkownika
Leo
Colonel
Posty: 1540
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 19:08
Lokalizacja: Warszawa
Been thanked: 2 times

Post autor: Leo » wtorek, 24 października 2006, 15:36

Powtórzę tutaj to co napisałem na innym forum:
Dziękuję:

Gładkiemu - za serdeczne przyjęcie i logistykę.
Poziomce - za osobowośc i urodę.
Zece - za mężne znoszenie moich ciosów w Ścieżkach i piękną polszczyznę, której niejeden Polak mógłby pozazdrościć.
Zulusowi - za zorganizowanie i cierpliwe prowadzenie rozgrywki w Ostfront
Pędrakowi - za to co Zulusowi, plus pokazanie świetnej gry - Wojny Burskiej.
Andreasowi i Kilianowi - za transport do Lublina i z powrotem.
Wszystkim moim rywalom i sojusznikom w HIS, Ostfroncie, SoR i Wojnie Burskiej - za piękną grę.
Kolegom z pokoju 611 - za niezapomniane towarzystwo.
Pani na ulicy - za wskazanie drogi do sklepu.

Nie dziękuję:
"Dzięciołowi" hotelowemu, który zaczął wiercić dziury w sobotę o nieludzkiej porze - 8.55!!! :evil:
Awatar użytkownika
Leo
Colonel
Posty: 1540
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 19:08
Lokalizacja: Warszawa
Been thanked: 2 times

Post autor: Leo » wtorek, 24 października 2006, 16:00

No tak, wiedziałem, że o kimś zapomnę!

Dzięki Darthowi za pomoc przy przepisach do SoR i ciekawe (choć za krótkie) rozmowy.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35776
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 98 times
Been thanked: 46 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » wtorek, 24 października 2006, 16:56

tstaszek pisze:Trzeba przyznać, że mapa do Września robi wrażenie, nie ma co:), ale praktyczne to to nie jest :). Tylko i wyłącznie na takie imprezy, bo w domu to raczej mało kto będzie mógł sobie pozwolić:). Ale wrażenie robi:).
Ja kiedyś myślałem by jakąś bitwę zrobic do takiej większej rozgrywki na konwent. I tak rzadko w większe gry gramy, więc w tym wypadku wielkosc nie byłaby decydująca.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Andreas von Breslau
Kapitän zur See
Posty: 1632
Rejestracja: środa, 17 maja 2006, 12:10
Lokalizacja: Warszawa

Moja relacja subiektywna

Post autor: Andreas von Breslau » wtorek, 24 października 2006, 17:34

Jechaliśmy do Lublina - z Tomkiem i Leo - ponad 3,5 h. Rozmawialiśmy po drodze o filmach wojennych. Gdzieś przed nami jechał Pędrak z Raubrritterem i KFN, bo rozdzieliły nas światła na wylocie z Warszawy. W pewnej chwili dostrzegłem na poboczu Pędraka tankującego gaz - zatrzymaliśmy się i pogadaliśmy chwilę. Ale potem znowu go zgubiliśmy - biały wóz Pędraka był niby znikający punkt, a on sam prowadził, jakby grał w filmie "Mistrz kierownicy ucieka".

Tak jak pisałem - impreza była przednia. Pojawiliśmy się z ferajną warszawską ok. 20.30. Miałem wrażenie, że sprawa się dopiero rozkręcała. Poszedełm zameldować się u rodziny i coś zjeść. Kiedy wróciłem zagrałem z Tomkiem w starą grę 'Submarine' Avalon Hilla. Później szkoliłem kolegę w Ścieżkach.

W sobotę zasiadłem z Gladkym do Ścieżek. Rozgrywka miała być niby szkoleniowa, ale sytuacja szybko stała się 'złożona', emocje rosły jak to zwykle w tej grze i wzięło nas na całego. Towarzyszył nam przez chwilę Peyo, który pojawił się w międzyczasie. Wyraźnie czuło się, że sobotni wieczór to apogeum grania. Leo grał np. z Zeką w Ścieżki - zapytałem dalekiego kuzyna Słownianina jak gra mu się CK armią przeciwko Serbom. Odparł, że to tylko gra. To mnie uspokoiło.

Później miałem przerwę, a kiedy wróciłem - migiem zebrałem ferajnę do 'Mare Nostrum', wyłożyłem przepisy i zaczęliśmy grę. Kiedy koledzi grali już beze mnie, wtedy zrobiłem zdjęcia, które już pewnie znacie i zapoznałem się z Darthem ocenzurowanym. Było to zresztą zapoznanie zupełnie przypadkowe. Otóż dostrzegłem osobnika, który robił sobie kanapki, choć zegarek wskazywał godz. 1.00 w nocy. Spytałem czy mogę sfotografować, a potem zapytałem kto zacz. No i tak Andreas się poznał się z Darthem przy okazji kanapek z serkiem topionym kolegi Dartha, fasowanych po północy.
Potem zasiadłem do Mare Nostrum, zastępując nieobecnego już Peyo. Posiedzieliśmy do 3.00 i musieliśmy kończyć. A szkoda.

W niedzielę pojawiłem się dość późno, na sali panowała atmosfera weselnych poprawin. Odczuwało się lekkie przemęczenie maratonem, ale humory dopisywały. Grano ponownie w Mare Nostrum, gra najwyraźniej w Lublinie spodobała się tak samo, jak w Warszawie. Porozmawiałem z Zeką, dowiedziałem się min., że 'kruh' znaczy chleb, ale po chrowacku, a po serbsku chleb to też 'chleb'. Od razu poczułem się raźniej. Przy okazji wyszło na jaw, że wklejone kiedyś przeze mnie na Forum OdB armii serbskiej z roku 1914 zostało spisane z jakiegoś źródła właśnie przez Zekę. To była ciekawa rozmowa.
Potem doszło do szybkiej katastrofy w Twilight Struggle (zgotował mi ją Tomek), na koniec rozpoczęliśmy grę z Rauem. Ale było już po 15.00, ludzie zbierali się i lada chwila impreza miała się zakońćzyć. I rzeczywiście - ok. 16.00 III Lubelskie Manewry Strategów przeszły do historii.

Zapamiętałem dużą salę, wielkie okna, stosy plastikowych kubeczków i napoje smakowe z Tesco (tak, to była reklama). Oraz twarze uczestników wygłodniałych strategii, ogromniaste mapy do dwóch gier i wiszące na wieszaku przy wejściu kurtki, palta i płaszcze.
Muss ich sterben, will ich fallen
Zeka

Post autor: Zeka » wtorek, 24 października 2006, 17:40

Leo pisze:Zece - za mężne znoszenie moich ciosów w Ścieżkach i piękną polszczyznę, której niejeden Polak mógłby pozazdrościć.
Także dziękuję Tobie za cierpliwość i porady podczas gry w "Ścieżki chwały" oraz za powyższe, bardzo miłe, słowa.
Oprócz "Ścieżek..." rozegranych z Leo, powalczyłem w W-39 (niestety nie za bardzo, bo akurat gdy Armia Poznań mogła, po zakończeniu skracania frontu, powalczyć - gra została zakończona) oraz w "Mare Nostrum" - gra z prostymi zasadami, ale ile przyjemności dostarcza :D
ODPOWIEDZ

Wróć do „Konwenty”