Commands and Colors: Napoleonics (GMT)

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące XIX wieku.
Awatar użytkownika
clown
Général de Division Commandant de place
Posty: 4560
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:07
Lokalizacja: Festung Stettin
Has thanked: 1 time
Been thanked: 5 times

Commands and Colors: Napoleonics (GMT)

Post autor: clown » poniedziałek, 16 listopada 2009, 11:53

Nowa gra z serii C&C, teraz o mojej ulubionej epoce:
http://www.gmtgames.com/p-291-commands- ... onics.aspx
Czyli raczej lżejsze podejście do historii, ale pewnie grywalność duża. Nie grałem w starożytne C&C, ale pewnie rdzeń mechaniki zostanie ten sam (karty, podział mapy na sekcje). Na BGG nic nie znalazłem, więc pewnie to kwestia co najmniej roku, zanim się gra ukaże.
Ostatnio zmieniony poniedziałek, 24 stycznia 2011, 22:19 przez clown, łącznie zmieniany 1 raz.
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37387
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 542 times
Been thanked: 341 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » poniedziałek, 16 listopada 2009, 12:15

Ciekawe jak wyjdzie w szczegółach. Rzeczywiście zbyt wiele realizmu (jakkolwiek rozumianego ;) ) nie ma co oczekiwać po tej serii, ale ma ona swoich fanów. Niżej trochę info z linka:

·The Napoleonic period showcases a unique balance between the roles of Infantry, Cavalry and Artillery on the battlefield.

·In combat, a unit's battle strength is directly tied to the number of blocks present in the unit. Therefore, as a unit suffers block loses its combat effectiveness is reduced.

·An Infantry unit, by forming square, can reduce the effectiveness of the most gallant Cavalry charge.

·Artillery in combined arms combat along with an Infantry or Cavalry melee attack can produce the most devastating results.

·As with other Commands & Color games, the battle dice resolve combat quickly andthe Command cards provide a fog of war and will present players with new challenges and opportunities for victory.

·When in Command, the battlefield tactics you will need to execute conform remarkably well to the historical advantages and limitations inherent to each Napoleonic Army. For example, as the French Commander you will want to maneuver your infantry units into a position to take advantage of their melee attack dice bonus. While a British Commander will want his line infantry to take up a defensive position and stand and volley fire with a dice bonus. The other major powers also have similar seemingly simple advantages that can impact a battle and will influence your Command style for that army.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Arteusz
Praetor
Posty: 3177
Rejestracja: niedziela, 7 października 2007, 16:17
Lokalizacja: Kielce

Post autor: Arteusz » poniedziałek, 16 listopada 2009, 12:43

Na pewno będzie to tytuł, który będzie wstępem do następnych kilkudziesięciu dodatków. W podstawce są przecież tylko armie Francji, W. Brytanii i Portugalczyków (to ciekawostka).
Moje gry
Szlachectwa nie nabiera się przez urodzenie, ale przez czyny.
"Moim obowiązkiem, jako patrioty, nie jest umrzeć za swój kraj, ale sprawić, żeby wróg oddał życie za własny".
adalbert
Colonel en second
Posty: 1335
Rejestracja: czwartek, 17 kwietnia 2008, 09:54
Lokalizacja: Szczecin
Has thanked: 1 time
Been thanked: 10 times

Post autor: adalbert » wtorek, 17 listopada 2009, 22:44

·In combat, a unit's battle strength is directly tied to the number of blocks present in the unit. Therefore, as a unit suffers block loses its combat effectiveness is reduced.
no to jest nowość w stosunku do Ancients. inne wskazane przez ciebie rzeczy zresztą też. i chyba idzie to w kierunku zwiększenia realizmu (hura! bo szczerze mówiąc po paru partiach zacząłem zgadzać się z krytyką wobec CiC:A)

wybór armii w podstawce. hmm, no lekkie zdziwko...ile i jakie bitwy można z tego złożyć?
Awatar użytkownika
clown
Général de Division Commandant de place
Posty: 4560
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:07
Lokalizacja: Festung Stettin
Has thanked: 1 time
Been thanked: 5 times

Post autor: clown » piątek, 21 stycznia 2011, 08:44

Miałem okazję wczoraj rozegrać dwie partie w pierwszy scenariusz napoleońskiej edycji C&C. Rozgrywkę poprzedzały czynności materialno - techniczne wspólnie z Adasiem, czyli naklejanie naklejek na bloczki - idealna zabawa do przedszkola :)
Pierwszej rozgrywki nie wspomnę, bo zapomnieliśmy o jednej dość ważnej zasadzie (poruszająca się piechota strzela mniejszą ilością kostek), więc jej nie wspomnę. W drugiej przegrałem 3 do 5. Od strony przepisów i łatwości ich przyswojenia nie było problemów. Ci znający serie starożytną, czy Memoir'44 sokojnie odnajdą się w tej grze. Jest oczywiście parę nowości, ale rdzeń pozostaje ten sam - sektory, karty i rzuty kośćmi.
Postanowiłem się przespać z wrażeniami z rozgrywki, bo pierwsze wrażenia były mizerne. Tak jak w czasie przygotowań do gry zastanawiałem się nad jej nabyciem, tak po rozgrywce ucieszyłem się, że tego nie zrobiłem. Wszelkie zapowiedzi bowiem o większym "realiźmie" można włożyć między bajki, bo to nadal jest zabawka w stylu poprawionego nieco Memoir'44. Gra jest idealna do wprowadzenia do gier wojennych, do rozgrywek z żoną, rodzicami, dziećmi czy dziadkami. Jak ktoś lubi epokę napoleońską to pewnie też się ucieszy. I tutaj w sumie zalety gry się kończą.
Wady - masakryczna losowość, na poziomie tej z Memoir'44 czy C&C:A(w C&C starożytne grałem dwa razy, również nie podeszło). Nie ma mowy o jakimś planowaniu, bo nawet dobre karty nic nie dadzą, jak przeciwnik trafia z 90% skutecznością. W sumie nawet nie ma sensu wymieniać nieścisłosci historycznych, bo ta gra nie stała nawet obok epoki napoleońskiej :) artyleria konna strzelająca na 4 pola, a każda piechota strzela na 2 pola, oczywiście artyleria jest beznadziejnie nieskuteczna, de facto mamy tutaj pomieszaną skuteczność poszczególnych rodzajów broni. Piechota francuska jest masakryczna (oczywiście czy to rok 1808, czy 1815 nie ma żadnego znaczenia), piechota angielska badziewna. Dodatkowo większe straty notuje się w czasie walki wręcz, niż w czasie ostrzału, co jest totalną bzdurą, bo straty przy walce na bagnety to nikły procent strat. Dotyczy to szczególnie artylerii, która powinna być groźna dla pozostałych rodzajów broni, a tego nie ma. Kolejny babol - atakująca na bagnety jednostka zawsze rzuca pierwsza kostkami, co jest idiotyzmem, bo właśnie atakujący bagnetem przyjmowali najpierw na pysk salwę obrońcy, a potem atakowali zimną stalą (jak nie uciekli).
Fajne jest natomiast formowanie czworoboków - z automatu i dodatkowo tracimy na czas jego sformowania kartę.
Oczywiśce babole Memoir'owe są i tutaj, czyli polowanie na pojedyncze jednostki, żeby zdobyć punkcik itp. Często oczywiście modliłem się o flagi, bo miałem w ten sposób wycofanie za darmo i nawet praktycznie nie stosowałem zasady likwidowania przez wodza i wspierające jednostki wyrzuconej na kości flagi.
Gdyby gra miała jakiś ciekawszy mechanizm rozstrzygania starć (np. taki jak w Manoeuvre, czy coś podobnego), to byłaby niezła.
Natomiast niewątpliwie dam się namówić na kolejne rozgrywki, bo w pierwszej chwili stwierdziłem, że daję bana tej grze :P oczywiście ocena gry nie zmieni się, bo gra nie jest ewidentnie moim "targetem".
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."
Awatar użytkownika
janekbossko
Sergent-Major
Posty: 196
Rejestracja: wtorek, 13 lutego 2007, 14:56
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: janekbossko » piątek, 21 stycznia 2011, 13:06

Jako ze gralismy u mnie i Czarek post wyzej wylewa frustracje spowodowane wprowadzeniem nieprzemyślanego planu to zabiore głos ;)

Clown ma sporo racji w tym co pisze. W zasadzie z nowinek, czyli czworoboków i ewentualnego rozpierzchnięcia sie jazdy korzystalismy moze 1-2 razy. To za mało a przeciez to mialy byc te nowe rewolucyjne przepisy. Rzeczywiscie efekt Rambo nie wystepuje juz bo jednostka skladajaca sie z jednego bloczka ma po prostu beznadziejne szanase przeciwko pelnemu oddzialowi - zawsze jest tak ze rzucamy tyloma kostkami ile mamy bloczkow plus modyfikatory.
Nie bede pisal o historycznosci scenariuszy czy samej rozgrywk i zasad bo sie na tym nie znam w takim stopniu jak inni uzytkownicy.
Gra ma zupelnie inny cel :) jest kierowana do innego gracza...i wlasnie mnie pasuje. Podobaja mi sie trudniejsze i latwiejsze gry i dlatego nie uwazam ze pieniadze czyli raptem 154 zl za 360 bloczkow plus 70 kart wyrzucilem w bloto.

Mnie zastanawia jedno i licze na to ze przy nastepnych scenariuszach gdzie rozroznienie a jednostki bedzie zdecydowanie wieksze, bedziemy bardziej korzystac wlasnie z tych dodatkowych zdolnosci oraz bedzie widoczna roznorodnosc na polu bitwy.

Jestem na tak :)
Ostatnio zmieniony piątek, 21 stycznia 2011, 14:36 przez janekbossko, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Pejotl
Major en second
Posty: 1132
Rejestracja: czwartek, 24 lipca 2008, 22:26
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Pejotl » niedziela, 23 stycznia 2011, 19:35

Pozwolę sobie trochę się z godzić i trochę nie zgodzić z clownem.

"Jak ktoś lubi epokę napoleońską to pewnie też się ucieszy." - jesli ktoś lubi (i w domyśle zna) to się nie ucieszy bo nie ma IMHO z czego ;-)

"artyleria konna strzelająca na 4 pola, a każda piechota strzela na 2 pola, oczywiście artyleria jest beznadziejnie nieskuteczna" - najciekawsze jest to że piechota jest lepszym celem niż kawaleria (większa szansa trafienia). Artylerię wyrzyna się kawalerią, ponieważ kawaleria ma ruch na 3 pola, czyli startuje z miejsca gdzie artyleria strzela na 1 (jedną!) kostkę mając 16,5% szans na zadanie straty. Potem w swoim ruchu kawaleria atakuje - jak lekka na 4 kostki, jak ciężka to chyba na 6, mając 33% szans na każdej kostce. Dramat.

"Piechota francuska jest masakryczna (oczywiście czy to rok 1808, czy 1815 nie ma żadnego znaczenia), piechota angielska badziewna." A tu z kolei się nie zgadzam, anglicy mają +1 do ostrzału (zupełnie bez sensu) a francuzi +1 do walki wręcz (też bez sensu).

"Dodatkowo większe straty notuje się w czasie walki wręcz, niż w czasie ostrzału, co jest totalną bzdurą, bo straty przy walce na bagnety to nikły procent strat." Walka bezpośrednia to pewne przybliżenie, nie traktowałbym tego jak tylko walki na bagnety. Pozatym nie zgodzę się że w walce na bagnety notuje się małe straty - małe w zabitych i rannych, natomiast w jeńcach i zaginionych mogą być spore.

"atakująca na bagnety jednostka zawsze rzuca pierwsza kostkami, co jest idiotyzmem, bo właśnie atakujący bagnetem przyjmowali najpierw na pysk salwę obrońcy" - tu kolega nie wyczuł systemu, piechota porusza się o 1 pole a ogień jest na 2 pola, wiec obrońca zawsze we wcześniejszym ruchu może ostrzelać atakującego.

"Fajne jest natomiast formowanie czworoboków - z automatu i dodatkowo tracimy na czas jego sformowania kartę." Moim zdaniem to szalenie ciekawy pomysł, mający odtworzyć w jaki sposób na działania jednej strony wpływa przewaga drugiej strony w kawalerii (wyrażona tym że kawaleria zmusza piechotę do zrobienia czworoboków i "zamrażania" kart).
Człowiek potyka się o kretowiska, nie o góry.
Awatar użytkownika
clown
Général de Division Commandant de place
Posty: 4560
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:07
Lokalizacja: Festung Stettin
Has thanked: 1 time
Been thanked: 5 times

Post autor: clown » niedziela, 23 stycznia 2011, 22:16

Ciekawe, że kolega Berger się nie wypowiada, bo jego ochy i achy w komentarzu na Rebelu świadczyłyby, że gra jest genialna :-)
Ale do rzeczy:
"A tu z kolei się nie zgadzam, Anglicy mają +1 do ostrzału (zupełnie bez sensu) a Francuzi +1 do walki wręcz (też bez sensu)".
Tutaj pewien nie jestem, ale lekka piechota francuska też strzela większą liczbą kostek, a chyba w każdym scenariuszu Francuzi takie oddziały mają, więc przewaga angielska jest iluzoryczna. W każdym razie przewagę piechoty francuskiej widać raczej dość dobrze. Oczywiście jest to także (przede wszystkim?) kwestia szczęścia. Co do dodatkowej kostki dla piechoty francuskiej w walce wręcz to raczej dla mnie jest to logiczne, aczkolwiek nie w każdym okresie ta dodatkowa kostka powinna być przyznawana.
"tu kolega nie wyczuł systemu, piechota porusza się o 1 pole a ogień jest na 2 pola, wiec obrońca zawsze we wcześniejszym ruchu może ostrzelać atakującego".
Tylko że tutaj nie mamy ognia okazyjnego, czyli tej salwy obrońcy zaraz przed zwarciem, która de facto przeważała o powodzeniu, lub nie, ataku na bagnety. Po prostu przeciwnik włazi nam na pole sąsiadujące i wycina nas w pień, a kiedy szczęśliwie uda nam się odpowiedzieć, to najczęściej rzucamy jedną, dwiema kostkami. To zresztą wiąże się z tym, że Melee jest tylko i wyłącznie walką na bagnety (tak jest to określone w przepisach i nie ma sensu dorabiać do tego ideologii) - stąd dodatkowe trafienia na szabelkach, stąd Ranged Combat określane jest jako strzelanie. I dalej będę się upierał przy tym, że straty w walce wręcz jednostek piechoty są nikłe. Jeśli już, to ucieczka oddziału zaatakowanego na bagnety powodowała chwilowe jego wyłączenie z walki. Natomiast mnie chodzi o straty trwałe. Tutaj porównanie wypada na korzyść walki ogniowej. Zresztą to też szumnie zapowiadano - że zdecydowanie więcej zależeć będzie od skuteczności w walce ogniowej. Natomiast mamy tutaj znowu kluczowość w starciach "starożytnych" w zwarciu.
Wynika to także z przyjętego kryterium - przy najmniejszym ruchu strzelanie ma mniejszą siłę, a marsz i atak na bagnety jest wykonywany z taką samą siłą. Miałoby to sens w przypadku szarży kawalerii (impet), ale na pewno nie w przypadku ataku piechoty.
Nie stosowaliśmy jeszcze Combined Arms (to też może być ciekawe) oraz przełamania kawalerii (w scenariuszu Rolica teren oraz zbyt mała ilość jednostek kawalerii nie pozwalała na zbytnie rumakowanie).
Na pewno chętnie zagram Waterloo z Portugalczykami udającymi brunszwicko - nassausko - hanowersko - holenderski kontyngent :-D
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."
Awatar użytkownika
janekbossko
Sergent-Major
Posty: 196
Rejestracja: wtorek, 13 lutego 2007, 14:56
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: janekbossko » poniedziałek, 24 stycznia 2011, 11:03

Jestem juz po 2 pierwszych scenariuszach.
W pierwszym gralem tym razem Anglikami i dzieki atakowi bokami Francuzom przewaga gor noc nie dala i poniosla kleske. Zupelnie nie oplaca sie atakowanie frontalne na gorskie umocnienia francuzkie (tak Czarku to byl Twoj blad).
Nastepnie drugi. Tutaj znow prowadzilem Anglikow i..ponioslem kleske. Kluczowe bylo uksztaltowanie terenu i MORDERCZA artyleria ktora dziesiatkowala moja piechote i kawalerie. O dziwo portugalskie skrzydlo mimo ze to slabe jednostki pogonily kota na swoim terenie zabojadom.
Razem z Mirkiem gra bardzo nam sie podobala. Gra w dwa scenariusze zajela nam okolo trzech godzin. Jedyne do czego sie trzeba przyzwyczaic to ciagle zagladanie do pomocy gracza.
Uwazam ze piechota angielska jest lepsza dzieki temu ze i light i line posiadaja bonus do strzalu. Francuzi tylko light.
Ja nie wiem co was tak oburza w tej grze...co wyscie sobie wyobrazali? Że to bedzie Napoleons Triumph II?
Zeby spodziewac sie po tworcy Memoir 44 czegos realnego, wiernego realiom historycznym w kazdym calu trzeba byc albo marzycielem albo kretynem ;)
Ostatnio zmieniony poniedziałek, 24 stycznia 2011, 15:14 przez janekbossko, łącznie zmieniany 2 razy.
Awatar użytkownika
clown
Général de Division Commandant de place
Posty: 4560
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:07
Lokalizacja: Festung Stettin
Has thanked: 1 time
Been thanked: 5 times

Post autor: clown » poniedziałek, 24 stycznia 2011, 13:15

Niewątpliwie po przeanalizowaniu Twojej wypowiedzi Adasiu muszę uderzyć się w piersi i krzyknąć Zgrzeszyłem!!! Jak mogłem być takim kretynem i uwierzyć, że ta gra będzie mi sprawiała przyjemność? Przecież ostatni raz bawiłem się przy Memoir'44 jakieś pięć lat temu!!!
To niewybaczalne. Może być to spowodowane po części tym, że grałem ostatnio zbyt dużo w NT i "przesiadka" na C&C była dla mnie jak przejście z Brassa na Monopoly. Tym niemniej serdecznie przepraszam. Już nie będę więcej narzekał.
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."
Awatar użytkownika
janekbossko
Sergent-Major
Posty: 196
Rejestracja: wtorek, 13 lutego 2007, 14:56
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: janekbossko » poniedziałek, 24 stycznia 2011, 13:32

Ale kto Ci odbiera prawa do przyjemnsoci :) baw sie dobrze przy kazdej grze, przeciez tu chodzi o spotkanie ze znajomymi o inna forme rozrywki niz komputerowa lub picie piwa w bramie.
Starasz sie zdyskredytowac gre i tyle. Piszesz o tym ze nie ma różnicy miedzy jednostkami z 1805 a 1812, dziwne ze grasz w Popular Fronta. Tam KOSZMAR kazdy ma takie same jednostki, na boga ma nawet taka sama talie kart! i jezu...jeszcze sie kolejnosc losuje ;)
Ja nie znalazlem opisów ukazujacych C&C:N jako ciezka strategia. Dla Ciebie Monopoly - nie ma sprawy. Uwazasz ja za słabą gre, rozumiem.
Nie zarzucaj mi tylko na przyszłośc fanatyzmu w sotsunku do tego systemu.

Mnie sie M'44 nie podobał, tutaj jest inaczej. Na pewno nie jest to miłość, pewnie zauroczenie i tyle, nie mniej komus jednak może sie podobać mimo losowści i historycznych baboli.

Rozumiem ze clowna moze to razić bo jest "zboczeńcem" okresu napoleońskiego :) Ja nie jestem i moze dlatego dobrze sie przy niej bawie.

Czaruś głowa do góry i buzi dupci ^^
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37387
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 542 times
Been thanked: 341 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » poniedziałek, 24 stycznia 2011, 15:22

clown pisze:Ciekawe, że kolega Berger się nie wypowiada, bo jego ochy i achy w komentarzu na Rebelu świadczyłyby, że gra jest genialna :-)
Kolega Berger gdzieś hasło zgubił, ale już nadciąga ;) .

Co do ocen, ja po serii C&C i grach typu Memoir '44 nie spodziewam się wiele i nie mam żadnych oczekiwań, stąd też nie ma i specjalnych rozczarowań, tzn. odnotowuję pewne proste sytuacje, które można uznać za błędy, ale im dłużej gram w różne gry tym mniej mnie to dziwi i rajcuje.

Takie pytanie, może wieloznaczne: czy to jest tylko eurogra czy coś więcej? Jak oceniacie?

Ja przyznam się chyba nie będę miał prędko okazji zagrać (i póki co mi się nie pali), więc chętnie poczytam jeszcze trochę opinii by wyrobić sobie jako tako zdanie.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Pejotl
Major en second
Posty: 1132
Rejestracja: czwartek, 24 lipca 2008, 22:26
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Pejotl » poniedziałek, 24 stycznia 2011, 15:48

Można zagrać, osobiście uważam że ciekawsze od CC Ancients, choć najbardziej to wolałbym w tym systemie walkę szturmowców z rebeliantami...

Natomiast przeciwstawianie CC N - gry NT jako wzoru realizmu z wyższej półki... rozumiem że chodziło o to by śmiechem rozładować napięcie ;-)
Człowiek potyka się o kretowiska, nie o góry.
Awatar użytkownika
clown
Général de Division Commandant de place
Posty: 4560
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:07
Lokalizacja: Festung Stettin
Has thanked: 1 time
Been thanked: 5 times

Post autor: clown » poniedziałek, 24 stycznia 2011, 18:15

Natomiast przeciwstawianie CC N - gry NT jako wzoru realizmu z wyższej półki... rozumiem że chodziło o to by śmiechem rozładować napięcie ;-)
Tu nawet nie chodziło o realizm, jakkolwiek pojmowany, ale o to, że poziom losowości w obu grach to przepaść. Osobiście nie lubię gier, gdzie o wyniku rozgrywki decyduje tylko los. Tak jest w przypadku C&C. Oczywiście zawsze można do tego dorobić ideologię, że wygrywający miał lepszy plan, przegrywający gorszy, ale to nie będzie prawdą.
Gdyby autor systemu nie był leniem (:P) zrobiłby idealnie działający system bez kostek, równie prosty, a sto razy lepszy. W grze mamy trzy rodzaje broni - piechotę, kawalerię i artylerię. Więc świetnie będzie się do tego nadawał zmodyfikowany (ze względu na różnice we wnętrzu poszczególnych rodzajów broni) model "nożyce - kamień - papier". Dorzucamy do tego karty szyków, rzucane przed rozstrzygnięciem walki, które odpowiednio ustalają końcowy rezultat walki.
choć najbardziej to wolałbym w tym systemie walkę szturmowców z rebeliantami...
Po usunięciu zasady formowania czworoboku, można zrobić Gwiezdne Wojny bez problemu...pod tym względem system jest bardzo elastyczny :lol2:
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37387
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 542 times
Been thanked: 341 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » poniedziałek, 24 stycznia 2011, 18:43

A co tam stwarza taką losowość? Tabela walki źle skonstruowana (z przyzwyczajenia tak piszę, pewnie nawet tabeli nie ma, bo gra prosta)?
clown pisze:Gdyby autor systemu nie był leniem (:P) zrobiłby idealnie działający system bez kostek, równie prosty, a sto razy lepszy. W grze mamy trzy rodzaje broni - piechotę, kawalerię i artylerię. Więc świetnie będzie się do tego nadawał zmodyfikowany (ze względu na różnice we wnętrzu poszczególnych rodzajów broni) model "nożyce - kamień - papier". Dorzucamy do tego karty szyków, rzucane przed rozstrzygnięciem walki, które odpowiednio ustalają końcowy rezultat walki.

Czarek, to zaproponuj własne rozwiązanie (autor może też by się zainteresował jak by mu podsunąć).
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
ODPOWIEDZ

Wróć do „XIX wiek”