[Waterloo 1815] Dyskusja o przepisach (Dragon)

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące XIX wieku.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37314
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 515 times
Been thanked: 329 times
Kontakt:

Re: [Waterloo 1815] Dyskusja o przepisach (Dragon)

Post autor: Raleen » wtorek, 15 października 2013, 09:02

W tyralierze w "Waterloo" może stać na polu 4 PS, ale walczy max 2 PS. Generalnie nie opłaca się stawiać więcej niż 2 PS, bo nie daje to nic podczas ostrzału ani walki wręcz. Jeśli postawimy na polu 3 PS może być z tego tylko jedna korzyść: takie tyraliery mogą same sformować czworobok, w razie gdyby atakowała je kawaleria, bo 3 PS to minimum do sformowania czworoboku. Ja tu generalnie nie widzę problemu i potrzeby tworzenia jakichś dodatkowych przepisów.

Jeśli chodzi o to "zatrzymywanie", to tyraliera nie jest w stanie w żaden sposób zatrzymać (w walce) kolumny i linii w zasadzie także, z uwagi na jej nikłą siłę (co jest jak najbardziej zgodne z historią). Co najwyżej może powstrzymać ruch wrogiej kolumny. W fazie walki jest znowu tak jak podejrzewasz Pejotl - tyraliera może strzelić, po czym wycofać się przed walką. Inne szyki mogą albo strzelić, albo się wycofać, nie mogą przeprowadzić obu tych czynności. Natomiast jeśli chcecie pozbyć się tyralier stojących w pierwszej linii, jest na to inny, pewniejszy i łatwiejszy sposób: szarżujecie je kawalerią, przez co muszą się schować, bo walka z kawalerią co do zasady jest dla nich sprawą beznadziejną. Kawaleria szarżuje w fazie ruchu, więc w tej samej fazie możecie kawalerią spędzić tyraliery, po czym podejść kolumnami piechoty. U mnie jest to standardowe zagranie. Oczywiście, jak przeciwnik ma w okolicy artylerię, to kawaleria może oberwać, ale to już trzeba odpowiednio nią manewrować, z kolei jak oberwie kawaleria, to nie oberwie idąca w tej samej fazie ruchu do ataku kolumna piechoty itd.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37314
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 515 times
Been thanked: 329 times
Kontakt:

Re: [Waterloo 1815] Dyskusja o przepisach (Dragon)

Post autor: Raleen » poniedziałek, 18 sierpnia 2014, 21:12

Wielkie kolumny pod Waterloo - artykuł na Portalu Strategie:

http://portal.strategie.net.pl/index.ph ... Itemid=120
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Torgill
General
Posty: 5686
Rejestracja: poniedziałek, 14 czerwca 2010, 00:00
Lokalizacja: Wrocław
Has thanked: 252 times
Been thanked: 105 times
Kontakt:

Re: [Waterloo 1815] Dyskusja o przepisach (Dragon)

Post autor: Torgill » poniedziałek, 18 sierpnia 2014, 22:57

Po raz kolejny bardzo ciekawy artykuł.
Myślę, że przedostatnie zdanie oddaje cały sens:
Wyobrażenia historyczne autora to jedno, ale pod koniec tworzenia tego typu gier zdarza się, że człowiek widzi to co chce widzieć i to co pasuje mu do innych przyjętych rozwiązań, tak że tworzy z nimi spójną, logiczną (w jego ocenie) całość. Tak mogło być również z wielkimi kolumnami.
Mam wrażenie, że czasem bywa to trochę, jak z ustawieniem domku z kart. Cała budowla wygląda pięknie, długo trwało jej układanie, nawet jeśli ma swoje wady, ale gdy domek stoi już cały, to zmienianie/wyciąganie/podmienianie kart grozi całkowitym zawaleniem.

A jak w Waterloo 1815 jest z manewrowością wielkich kolumn?
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37314
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 515 times
Been thanked: 329 times
Kontakt:

Re: [Waterloo 1815] Dyskusja o przepisach (Dragon)

Post autor: Raleen » wtorek, 19 sierpnia 2014, 07:44

Dzięki za dobre słowo, cieszę się, że jako osobie, która sama projektuje zasady, i to z naszej ulubionej epoki, Ci się spodobał :).

Wielkie kolumny w "Waterloo 1815" manewrują gorzej niż zwykłe kolumny, ale ciut lepiej niż linie piechoty, to znaczy płacą za zwroty 1 punkt ruchu tak jak linia (kolumna nie płaci w ogóle), natomiast poruszają się do przodu kosztem 1 punktu ruchu za pole tak jak kolumna (linia płaci 1,5 punktu ruchu). Jeszcze dorzucę jedną rzecz, która mi teraz zaświtała, zupełnie przy okazji: wielką kolumnę w tej grze formuje się przez wejście na jedno pole kilku kolumn, nie linii tylko kolumn, co pośrednio sugeruje jak autor wyobrażał sobie ten szyk.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Torgill
General
Posty: 5686
Rejestracja: poniedziałek, 14 czerwca 2010, 00:00
Lokalizacja: Wrocław
Has thanked: 252 times
Been thanked: 105 times
Kontakt:

Re: [Waterloo 1815] Dyskusja o przepisach (Dragon)

Post autor: Torgill » wtorek, 19 sierpnia 2014, 12:11

Ciekawe z tymi kolumnami.

Obrazek ze znanej strony pokazuje, jak to mogło wyglądać: http://napoleonistyka.atspace.com/erlon_columns.png (wklejam tylko link, bo może się nie wyświetlić).

W sensie kształtu całości to była kolumna, ale w rzeczywistości złożona z linii, co zresztą ułatwiło brytyjskiej union brigade rozbicie tych jednostek.
Może rzeczywiście, gdyby kawaleria zaatakowała te kolumny na otwartym polu, powiedzmy między pozycjami brytyjskiej, a francuskiej artylerii, to pewnie zostałaby pobita - odparta ogniem, oficerowie widząc szarżę z daleka, mieliby szanse na stworzenie czworoboków (o ile starczyłoby miejsca, bo bataliony szły blisko jeden za drugim!). Ale gdy to w końcu nastąpiło, to atak był raczej zaskoczeniem, a piechota była zdezorganizowana po starciu ze Szkotami i innymi sojuszniczymi wojskami.
Tylko pytanie, jak to rozstrzygnąć w przepisach? Czy wielkie kolumny się dezorganizują po walce wręcz, lub ataku przez trudniejszy teren?

Przykład kolumny Macdonalda pod Wagram pokazuje, że wielkie kolumny były w stanie powstrzymać jazdę, nawet atakującą od flanki, tylko kolumna Macdonalda miała inny szyk niż d'Erlona.

PS. Muszę z ciekawości kiedyś zagrać znowu w Waterloo 1815 :)
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37314
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 515 times
Been thanked: 329 times
Kontakt:

Re: [Waterloo 1815] Dyskusja o przepisach (Dragon)

Post autor: Raleen » wtorek, 19 sierpnia 2014, 13:17

Z budową wielkich kolumn też już dawno temu zostałem uświadomiony, że to miały być de facto bataliony uszykowane jak w linii, jeden za drugim i stąd - tak jak piszesz - potem problem i łatwość rozbicia tych kolumn przez brytyjską kawalerię. Generalnie kluczowa była dezorganizacja, tak jak sam zauważyłeś.

Z dezorganizacją jest tak jak pisał Profes, z tym, że podczas ostrzału jak kolumna poniesie straty w punktach siły to przy testach morale chwilowo obniża się jej morale o tyle punktów ile poniosła strat i to obniżenie jest kumulatywne. My na swoje potrzeby zmodyfikowaliśmy minimalnie regułę tego dotyczącą (choć bardziej to jest doprecyzowanie niż jakaś zmiana) w ten sposób, że kumuluje się także wpływ strat od ognia artylerii i piechoty, bo te ostrzały następują tuż po sobie, chociaż formalnie są w osobnych fazach. W ten sposób można obniżyć morale wielkiej kolumny o kilka punktów i dlatego ważne jest, żeby ten ogień prowadzony na nie był skoncentrowany. Nawet jak ma morale 6, to jak odstrzelisz powiedzmy 3 punkty i jeszcze po drodze ona się zdezorganizuje, na co jest szansa, to wtedy jak dostanie na konieć 1U, to nawet gwardii daje radę, a większość wielkich kolumn jest niegwardyjska. Natomiast przy przekraczaniu trudnego terenu rzeczywiście wlk. kol. gwardii nie da się zdezorganizować.
Torgill pisze:PS. Muszę z ciekawości kiedyś zagrać znowu w Waterloo 1815 :)
To dobrze, że grałeś, znaczy się jesteś w temacie :)
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Pejotl
Major en second
Posty: 1132
Rejestracja: czwartek, 24 lipca 2008, 22:26
Lokalizacja: Warszawa

Re: [Waterloo 1815] Dyskusja o przepisach (Dragon)

Post autor: Pejotl » środa, 1 października 2014, 13:24

A propos artykułu Raleena:

Mogę tylko podziwiać przenikliwość z jaką zanalizowana została przyczyna mocy wielkich kolumn (że miały działać jak zakładano że miały) i to że sprzymierzonymi w trakcie opracowywania gry "nie przejmowano się" :lol: .

Jednakże do artykułu wkradły się dwa zgrzyty, do których chciałbym się odnieść:
1) autor rzeczywiście wypowiada się mętnie albo półsłówkami, ale przynajmniej jedną rzecz udało się u niego potwierdzić: że system dezorganizacji polegał na zasadzie D+D=U i formułując zarzuty o przepakowanie WK, należy mieć na uwadze że zarzuty te powinny być mniejsze pod adresem autora, a większe do wydawcy, który ten przepis zmienił. Ponieważ przy D+D=U WK nie byłaby takim killerem (D obniżało morale o 1 co kumulowało się z chwilowym obniżeniem za straty, więc zdezorganizowana WK zwykłej piechoty o morale 4, miała +1 za WK, -1 za D, co najmniej -1 za straty od ognia Anglików i sprawdzała dezorganizację z szansą 50% albo i mniejszą). Problem z WK powiększany jest przez używanie przez graczy Gwardii już od początku gry - ale czy to jest zarzut do autora? - założeniem gry było danie graczom maksymalnej swobody.
2) wydaje mi się, że w dyskusjach z clownem, jakie znajdują się w tym wątku, doszliśmy do consensusu, że rozbicie WK przez kawalerię to w części mit. Oddziały, które zaangażowały się w walkę ze Szkotami przy żywopłocie, raczej nie tworzyły już klarownego szyku WK i były zdezorganizowane, z całą pewnością tylko czołowy pułk w WK Marcogneta został przełamany w szyku WK przez atakujących z zaskoczenia dragonów (kolumna ta nie zdążyła jeszcze wejść do walki), kolejne oddziały tej WK sformowały już czworobok. Ponadto cytowałem też zdanie uczestnika bitwy, że WK była na tyle gęsta, że kawaleria normalnie nie byłaby w stanie jej rozbić - zadecydowało zaskoczenie i upadek morale.
Człowiek potyka się o kretowiska, nie o góry.
Awatar użytkownika
Neoberger
Adjudant Commandant
Posty: 1995
Rejestracja: sobota, 7 listopada 2009, 19:19
Lokalizacja: Wwa
Has thanked: 2 times
Been thanked: 36 times

Re: [Waterloo 1815] Dyskusja o przepisach (Dragon)

Post autor: Neoberger » środa, 1 października 2014, 15:00

Pejotl - ja się mętnie wypowiadam? :-)
Ja się w ogóle staram nie wypowiadać. :-)

Niech opowiada o grze pan Rakowski, który grę kazał zmienić i pan Lech Kozłowski, który zdaje się na zlecenie Rakowskiego grę sknocił.
:-P

W grze zniszczono klarowny system walki różnych oddziałów kawalerii, zmieniono system ucieczek oddziałów z U (nie było wtedy jeszcze tego na Zachodzie i przekraczało to wyobraźnię Rakowskiego, Zalewskiego i Kozłowskiego), zmieniono jak piszesz prosty system D+D=U. Ale najważniejsze zmieniono system walki co do pojemności stosu (zawsze siła 4) i atakowania jednego heksu z jednego heksu (żadnych otoczeń i koordynowania starć w dymie!).
Dodano dowódców i stosy tyralierów.
Gra była silnie testowana w pierwotnej wersji. To co powstało później to już nie moja sprawa. :-(
Berger
Awatar użytkownika
Darth Stalin
Consul
Posty: 5923
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 17:58
Lokalizacja: Płock
Been thanked: 3 times
Kontakt:

Re: [Waterloo 1815] Dyskusja o przepisach (Dragon)

Post autor: Darth Stalin » środa, 1 października 2014, 16:40

A masz gdzieś może zanotowane, jak to miało wyglądać w pierwotnej wersji, szczególnie te "walki różnych rodzajów kawalerii", "inny system ucieczki jednostek z U" itp? I czy mógłbyś to gdzieś wrzucić?
Darth Stalin - Lord Generalissimus Związku Socjalistycznych Republik Sithów

Główny potencjalny przeciwnik WP ma tradycje decydowania się na uzyskiwanie korzyści operacyjnych niezależnie od potencjalnych strat
https://militariaszmula.wordpress.com/
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37314
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 515 times
Been thanked: 329 times
Kontakt:

Re: [Waterloo 1815] Dyskusja o przepisach (Dragon)

Post autor: Raleen » środa, 1 października 2014, 18:21

Ja już dawno się o to zwracałem, żeby Berger podał jakieś szczegóły (w tym wątku, parę stron wstecz proponuję, żebyś poczytał). Coś tam powiedział, ale zabrakło konkretów, poza tym D+D=U i zasadą o ucieczkach wychodzących poza planszę, dokładnie tak jak pisze Pejotl.
Neoberger pisze:Ale najważniejsze zmieniono system walki co do pojemności stosu (zawsze siła 4) i atakowania jednego heksu z jednego heksu (żadnych otoczeń i koordynowania starć w dymie!).
Dodano dowódców i stosy tyralierów.
Co do tej siły 4, to w tej grze w wersji wydanej jest sporo jednostek o sile powyżej 4, nawet u Francuzów, nie wspominając gwardii brytyjskiej, której bataliony mają siłę 6-8, więc albo to było inaczej pierwotnie, albo coś Ci pamięć szwankuje ;).
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Pejotl
Major en second
Posty: 1132
Rejestracja: czwartek, 24 lipca 2008, 22:26
Lokalizacja: Warszawa

Re: [Waterloo 1815] Dyskusja o przepisach (Dragon)

Post autor: Pejotl » środa, 1 października 2014, 19:53

Raleen - chodziło o stałą siłę w walce na bagnety równą 4 nawet jeśli jednostka miała większą liczebność (ale nie pamiętam czy i przy strzelaniu tak było)

Darth Stalin - to nie były czasy wszechobecnych komputerów, dlatego podejrzewam, że oryginalne przepisy istniały wyłącznie w manuskrypcie przekazanym wydawcy... :cry:
Człowiek potyka się o kretowiska, nie o góry.
Awatar użytkownika
Neoberger
Adjudant Commandant
Posty: 1995
Rejestracja: sobota, 7 listopada 2009, 19:19
Lokalizacja: Wwa
Has thanked: 2 times
Been thanked: 36 times

Re: [Waterloo 1815] Dyskusja o przepisach (Dragon)

Post autor: Neoberger » środa, 1 października 2014, 20:19

Jest tak jak mówi Pejotl. Był rękopis, który został przekazany wydawcy.

Raleen - dzięki za uprzejmość. :-)
Berger
Awatar użytkownika
Wojpajek
Captain
Posty: 953
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 15:59
Lokalizacja: Warszawa

Re: [Waterloo 1815] Dyskusja o przepisach (Dragon)

Post autor: Wojpajek » środa, 11 marca 2015, 10:17

Witam.
Właśnie z bratem zabieramy się za partyjkę Waterloo. Przejrzałem przepisy, przejrzałem tabele i zastanawiam się dlaczego łatwiej jest podczas ostrzału z dział zdezorganizować linię a nie kolumnę? Przecież kolumna ma w głębokość na 15 ludzi a linia na 4 - wniosek - pocisk znacznie łątwiej uderzy w gleboki szyk...
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37314
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 515 times
Been thanked: 329 times
Kontakt:

Re: [Waterloo 1815] Dyskusja o przepisach (Dragon)

Post autor: Raleen » środa, 11 marca 2015, 10:31

Wojpajek pisze:Witam.
Właśnie z bratem zabieramy się za partyjkę Waterloo. Przejrzałem przepisy, przejrzałem tabele i zastanawiam się dlaczego łatwiej jest podczas ostrzału z dział zdezorganizować linię a nie kolumnę? Przecież kolumna ma w głębokość na 15 ludzi a linia na 4 - wniosek - pocisk znacznie łątwiej uderzy w gleboki szyk...
Bo linia ma szeroki front i zawsze w nią trafisz, a w kolumnę to czasem mogło być różnie. Natomiast to o czym piszesz oddają straty w punktach siły - kolumna ma zawsze większe niż linia. Można dyskutować oczywiście nad wyważeniem proporcji. Sam u siebie też trochę kombinowałem.

Ale Wojtku, przepraszam, że trochę zboczę z tematu, "Waterloo" swoją drogą, a my testujemy już całkiem konkretnie "Ostrołękę" na Twojej wspaniałej planszy - tutaj ostatnia rozgrywka:
http://portal.strategie.net.pl/index.ph ... Itemid=121
A tu epoka napoleońska (Ostrołęka 1807):
http://portal.strategie.net.pl/index.ph ... Itemid=121
Jak znajdziesz czas kiedyś to chętnie się zobaczę (piszę tutaj, bo wiem, że ostatnio rzadko do nas zaglądasz).

Póki co udanej rozgrywki w "Waterloo" życzę, a i brat najmłodszy mam nadzieję, że się do mnie odezwie, bo zjawił się rok temu, ale potem jak kamień w wodę ;).
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37314
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 515 times
Been thanked: 329 times
Kontakt:

Re: [Waterloo 1815] Dyskusja o przepisach (Dragon)

Post autor: Raleen » niedziela, 24 kwietnia 2016, 23:08

Dziś, w ramach odpoczynku i przerwy w rozgrywkach w "Ostrołękę 26 maja 1831" zasiedliśmy z Kristo do "Waterloo 1815". Dobrze sobie czasem przypomnieć, a teraz także poporównywać obie gry. Kristo "Waterloo" zbyt dobrze jeszcze nie zna (kiedyś trochę ze mną próbował, ale to było dawno temu), dlatego póki co bardziej nabierał doświadczenia. Za to muszę powiedzieć, że solidnie się przygotował od strony przepisów.

Zagraliśmy scenariusz połówkowy - "Hougoumont". Rozgrywka potrwała mniej więcej 9 godzin. Rozegraliśmy 8 etapów. W wyniku losowania przypadła mi armia Wellingtona, Kristo grał Francuzami. Wydaje mi się, że scenariusz ten jest trochę cięższy dla Francuzów, przynajmniej w porównaniu z drugą połówką bitwy, choć tak do końca trudno powiedzieć.

Jak to nieraz bywa, w głównej roli wystąpiła, zwłaszcza u mnie kawaleria. Jeden z pułków lekkiej piechoty zwinął trzy baterie artylerii pod Hougoumont. Nie żeby je nawet zaszedł od tyłu, nie żeby rozbił artylerzystów i zmusił ich do ucieczki, ale ogień artylerii okazał się niezbyt celny, a jedną potem faktycznie udało się jakoś wymanewrować. Od tego zaczęły się kłopoty Kristo. Potem okazało się, że strzelcy uzbrojeni w sztucery Bakera dość celnie trafiali. Jakoś szybko uległa przerzedzeniu piechota francuska na prawo od Hougoumont (patrząc od strony angielskiej). Kawaleria francuska w dużej masie, wspierana przez artylerię konną ruszyła skrzydłem na obejście, ale naprzeciw szybko pojawiły się czworoboki. Zastosowałem znaną większości doświadczonych graczy (znających tę grę) zasadę amalgamatu. Polega ona na łączeniu niskomoralowych milicji, oddziałów hanowerskich i brunszwickich z batalionami angielskimi. Dzięki temu tworzymy na polu bitwy duże czworoboki (a jak przyjdzie walczyć z piechotą - kolumny). Dla samej kawalerii są one praktycznie nie do ruszenia. Oczywiście zabezpieczałem się, gdyby czasem gdzieś jacyś zabłąkani kirasjerzy przedarli się na tyły między moimi czworobokami. W drugiej linii czekało na nich sporo atrakcji w postaci ognia artylerii na bliski dystans i kawalerii rozstawionej do kontrszarży.

Dużo groźniej z początku wyglądało centrum. Kristo jakoś tak ustawił wojska, że miał tu więcej oddziałów. Niestety dla niego, w jednym miejscu wygiął linię artylerii i nie zabezpieczył wystarczająco tego newralgicznego miejsca szyku. Szarża kawalerii skierowana na ten punkt zmusiła więc do zrolowania trzy baterie artylerii i jeszcze dopadła stojącą przed nimi piechotę, związaną w strefie kontroli. Szybko pojawiła się kawaleria francuska i to nie byle jaka, bo dywizja ciężkiej kawalerii gwardii Guyota. Wymiana na zasadzie cios za cios doprowadziła, że wkrótce kilka pułków lekkiej kawalerii angielskiej pogalopowało w panice na tyły. W pewnym momencie Kristo ustawił jednak swoją ciężką jazdę tak, że trzy jednostki stanęły jedna za druga, przy czym pierwsza (po szarży) znajdowała się w kolumnie, a więc zgodnie z zasadami "Waterloo" nie mogła kontrszarżować. Pech chciał, że zakończyła swój ruch na 2 pola przed rozwiniętą w linię ciężką kawalerią angielską z brygady Somerseta. Ta w swojej fazie ruchu wykonała szarżę i kolejno rozniosła trzy jednostki ciężkiej kawalerii francuskiej gwardii (w tym cały pułk grenadierów konnych) niemogący kontrszarżować. Niektórzy gracze by się załamali, ale Kristo jest twardym zawodnikiem.

Nie będę opisywał całej rozgrywki. Ostatecznie na prawo, pod Hougoumont Anglikom udało się niemal całkowicie rozbić Francuzów, którzy stracili całą znajdującą się tu artylerię (Anglicy zajęli kolejno opuszczone działa i je wyeliminowali po odstaniu na nich 1 etapu). III Korpus Kawalerii Ciężkiej Kellermana stracił połowę jednostek. Również dywizja kawalerii Pire była przetrzebiona. Na centralnym odcinku wejście do akcji dywizji gwardii podtrzymało wysiłki Francuzów i ich sytuacja tutaj wyglądała lepiej, ale ostatecznie bliżej lasku Hougoumont pozostało pod koniec bardzo niewiele oddziałów piechoty i dużo opuszczonych baterii artylerii. Po stronie alianckiej, krwawą daninę płaciła głównie lekka kawaleria, która ofiarnie wykonywała różne misje ofensywne, czasami karkołomne. Oczywiście piechota też robiła ogólnie to co do niej należało.

Z ciekawostek, wspomnę, że Kristo w ogóle nie stosował wielkich kolumn. Nie próbował też zdobywać Hougoumont. Po prostu starał się rozbić siły alianckie stojące naprzeciw. Bardzo zawiódł się zwłaszcza na artylerii, bo wydawało mu się, po doświadczeniach z "Ostrołęki", że tutaj będzie można jej ogniem więcej zdziałać, a tymczasem zasady "Waterloo" są takie, że przed ogniem artylerii, jak się gracz trochę postara i nie działa ofensywnie, można się często "wymigać". Z tego co zaobserwowałem, brakowało mu też niektórych form reakcji na działania przeciwnika, co gdyby mógł wykonywać, czasami uratowałoby mu skórę. Dawała się we znaki mordercza siła ognia lekkiej piechoty alianckiej, a także możliwość eliminowania całych jednostek po otoczeniu ich strefami kontroli.

Być może jeszcze wrócimy do tematu i spróbujemy zagrać drugą połówkę bitwy. W każdym razie wola ku temu jest. Dla mnie rozgrywka to też było po pewnym okresie przerwy od tego tytułu nowe doświadczenie, bo niemal zawsze grałem scenariusz pełny. Połówkowy próbowałem może raz czy dwa razy. To też trochę wpływa na odbiór gry. Jak się weźmie tylko fragment, nie ma wrażenia takich mas i szybciej się gra (choć nadal, jak widać z czasu naszej rozgrywki, długo).
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
ODPOWIEDZ

Wróć do „XIX wiek”