[Waterloo 1815] Dyskusja o przepisach (Dragon)

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące XIX wieku.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35742
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 89 times
Been thanked: 42 times
Kontakt:

[Waterloo 1815] Dyskusja o przepisach (Dragon)

Post autor: Raleen » piątek, 23 grudnia 2005, 14:14

Temat ogólny na dyskusje o przepisach gry "Waterloo 1815" Dariusza Góralskiego, wydanej przez Dragona.

Stara dyskusja:
http://www.strategie.net.pl/viewtopic.p ... c&start=75

Recenzje gry na Portalu Strategie:
http://portal.strategie.net.pl/index.ph ... Itemid=119
http://portal.strategie.net.pl/index.ph ... Itemid=119

Wykaz żetonów gry na Portalu Strategie:
http://portal.strategie.net.pl/index.ph ... Itemid=223
Ostatnio zmieniony środa, 16 marca 2011, 20:24 przez Raleen, łącznie zmieniany 6 razy.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35742
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 89 times
Been thanked: 42 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » piątek, 23 grudnia 2005, 14:14

Formowanie dużych czworoboków - w bitwie pod piramidami każda z francuskich dywizji utworzyła własny czworobok. Każda dywizja tworzyła jeden czworobok. Również później jednostki większe niż batalion tworzyły czworoboki.

Z pewnością istniał taki szyk jak wielka kolumna (zwana też kolumną szturmową) i jest to wynalazek końcowego okresu wojen napoleońskich. Tyle, że z tego co pamiętam teoretycy wojskowości byli sceptyczni co do jego walorów bojowych. Oddziały ponosiły w tym szyku bardzo duże straty, ale Napoleon był znany z tego, że nie oszczędzał żołnierzy. Wydaje mi się, że ten szyk był bardziej stosowany do ataków na farmy, zabudowania i może stąd są rozbieżności. Trudno ocenić, jaka dokładnie była odporność tych kolumn na ataki kawalerii.

Co do mobilności wlk. kolumny to być może powinna być ona niższa, ale z drugiej strony nie 2 heksy na etap - tak jak linia - ruchliwość linii wydaje mi się zaniżona, bo jest aż o połowę niższa od ruchliwości kolumny. Dla mnie to zbyt duża różnica.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Itagaki
Général de Brigade
Posty: 2037
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:42
Lokalizacja: Dublin

Post autor: Itagaki » piątek, 23 grudnia 2005, 14:15

Sławomir Leśniewski "Wagram"
O godzinie 12:30 rozpoczeła swój ruch kolumna Macdonalda w centrum (...)Kazdy celny pocisk pozostawiał w nich krwawą wyrwę(..) Wszystkie podjęte przez Austraiaków próby rozerwania i zniszczenia kolumny spełzły na niczym. Głębokie ugrupowanie chroniło ją zarówno przed czolowymi, jak i podejmowanymi ze skrzydeł atakami piechoty i kawalerii. Nie powstrzymała jej nawet potężna szarża ciężkiej jazdy księcia Lichtensteina. Francuski generał powitał kirasjerów zmasowanym ogniem z kilku tysięcy karabinów, wydłużając w tym momenćie front poprzez wyprostowanie obu skrzydeł

Widać jak odporny był ten szyk na rozbicie. Tylko czy to właśnie był szyk czy raczej większa formacja. Pacząc na mapkę to raczej to drugie. Wynika z niej że czoło "kolumny" miało szerokość blisko 1 km Exclamation .
W Waterloo jeden heks ma 120 m więc taką formacje jaką prowadził Macdonald nie może reprezentować jedna wielka kolumna, a nawet nie wiem czy cztery. Siła takiego ugrupowania to odpowiednia kombinacja ognia karabinowego i prąca przed siebie, niezwarzająca na straty masa ludzi. Wątpie żeby jakiś batalion odważył się przyjąć na bagnety takie ugrópowanie. Prędzej po zbliżeniu się do przeciwnika dawał tyły.

Ja mam takie propozycje dotyczące linii:
1. koszt poruszania się lini wynosi 1,3 PR - umożliwia to jej poruszenie się o 3 heksy w ter. czystym, czyli tylko o 1 mniej niż kolumna. Już to ze znajomymi ogrywaliśmy i nie było żadnych przeciwskazań do tego.
2. ponieważ heks ma 120 m pozwala to na wykożystanie 4 PS (czyli ok 480 ludzi). Bataliony o sile 5 - 8 PS na tym tracą bo nie wykożystują w pełni swoich sił. Dlatego proponuje wprowadzić szyk liniowy, który wyglądałby jak szyk rozwinięty z Kircholmu (na 2 heksy) i mógłby być tworzony przez oddziały o sile pow 4PS. Oczywiście nalezałoby wyjaśnić takie sprawy jak:
- jak rozwijać ten szyk. Tu można by sie posłużyć Kircholmem.
- jak wykonywać zwrot (czy wogóle można...).
- co jeżeli batalion ma nieparzystą liczbe PS. Które skrzydło było by wtedy silniejsze.
- jak walczy jeżeli stoi w dwóch różnych terenach (modyfikator za teren) o ile mógłby tak stać.
Everyone sees that even a beautiful full moon starts to change its shape becoming smaller as the time passes. Even in our human lives things are as it is.
Takeda Harunobu
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35742
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 89 times
Been thanked: 42 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » piątek, 23 grudnia 2005, 14:15

1. Zgadzam się co do wielkiej kolumny pod Wagram - to było całe zgrupowanie batalionów, tyle, że w bitwie pod Waterloo chodzi o mniejsze zrupowania piechoty niż tamta wlk. kolumna. I tak ich rozmiary nie przystają do heksów w Waterloo (120 m). Ale podobnie jest z innymi szykami np. linią w piechocie.

2. O tym samym myślałem. Ruchliwość linii może wynosić też np. 1,25. W praktyce wyszłoby na to samo. Różnica mogłaby być tylko przy pokonywaniu zboczy.

3. R. Bielecki w swojej "Wielkiej Armii" podaje, że batalion w linii rozwijał się na 280 m. Oczywiście dużo pewnie zależało od liczebności takiego batalionu. Tymczasem w Waterloo heks ma 120 m, jak napisałeś. Ja z kolei kombinuję nad jeszcze jedną rzeczą: podzielenie batalionu na dwa przy formowaniu linii pozwoliłoby uwzględnić umiejscowienie w szyku kompanii wyborczej. Można to zrobić podobnie jak w Kircholmie, można też, przyznam że trochę sztucznie, dzielić bataliony na dwa niezależne oddziały.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Itagaki
Général de Brigade
Posty: 2037
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:42
Lokalizacja: Dublin

Post autor: Itagaki » piątek, 23 grudnia 2005, 14:16

Przy dzielenieni na 2 "sztuczne" bataliany powstałby problem nowych (dodatkowych) żetonów. Choć wcale nie jest to takie sztuczne bo nie raz do natarcia szły poszczególne kompanie (najczęściej grenadierskie) z różnych baonów, czy tworzono nowe bataliony z poszczególnych kompani- tak często postępowali Austriacy tworząc bat. grenadierów z kompanii "powyciąganych" z poszczegónych pułków.
Zastanawiam się jaki efekt dałoby zastosowanie tego (rozwijania na 2 heksy) do kawalerii. Pozwoliłoby to jej atakować przy początkowym stosunku sił większym niż 1:2...

Rozwinięcie linii muszę przy najbliższym razie wypróbować bo może być to ciekawe, szczególnie jeżeli dorzucimy do tego możliwość strzału na 2 heksy jak to z reguły dopuszczamy w czasie naszych rozgrywek.
Everyone sees that even a beautiful full moon starts to change its shape becoming smaller as the time passes. Even in our human lives things are as it is.
Takeda Harunobu
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35742
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 89 times
Been thanked: 42 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » piątek, 23 grudnia 2005, 14:16

Często rzeczywiście walczyli podzieleni. Co do kawalerii, pod Somosierrą walczyła tylko część naszego pułku szwoleżerów, pod Austerlitz szarżowała też tylko część pułku grenadierów konnych gwardii (franc.). Powoli schodzimy do szwadronów i kompanii . Ale z tego co pamiętam, np. Austerlitz 1805 firmy Novina przewidywało dzielenie pułków na bataliony, a w kawalerii na szwadrony.

Jeśli piechota miałaby stać na dwóch polach, problem dodatkowych żetonów i tak by się pojawił - trzebaby albo zrobić "podwójne żetony" - chodzi mi o te, które zajmują 2 pola jak w Kircholmie, albo dorobić dodatkowy żeton.
Rozwinięcie lini musze przy najbliższym razie wypróbować bo może być to ciekawe, szczególnie jezeli dożucimy do tego możliwość strzału na 2 heksy jak to z reguły dopuszczamy w czasie naszych rozgrywek.


Ja nie jestem zupełnie przeciwny strzelaniu na 2 pola, tylko że modyfikacja -1 do rzutu to dla mnie trochę za mało. Gra nie oddaje tego, że przy ostrzale na dużą odległość ponoszono straty, ale były one b. niewielkie. W Waterloo albo mamy rezultat "D", który na dłuższą metę nic nie zmienia, albo 1D czy 1U, czyli straty w wielkości 120 ludzi. Wiemy oczywiście jaka była celność ówczesnych karabinów na odległość pow. 200 metrów. Strzelcem wyborowym był ten kto trafiał w stodołę. Z tych przyczyn ja nie stosuję tej modyfikacji do samego Waterloo, choć zauważyłem, że stała się ona w niektórych kręgach popularna.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Itagaki
Général de Brigade
Posty: 2037
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:42
Lokalizacja: Dublin

Post autor: Itagaki » piątek, 23 grudnia 2005, 14:16

Przy strzelaniu na 2 nie tyle licze na straty tóre tak na prawde były znikome (gdzieś słyszałem, że pod Gettysburgiem w strzelających do siebie bataloinach straty wynosiły kilku na minutę, czyli na jekieś dwie, góra trzy salwy Shocked ) co właśnie na to D czy U. Daje to większe szanse lini przeciw kolumnie- jak kol. ma już D to 1U z reguły wystarcza by ją zatrzymać.
Modyfikacja -1. Prawda to troche za mało ale -2 to nie wiem czy nie za dużo. Z drógiej strony +1 dla lekkiej koalicjantów to też za dużo. To jest efekt nadmiernego moim zdaniem przywiązania do K6...
Everyone sees that even a beautiful full moon starts to change its shape becoming smaller as the time passes. Even in our human lives things are as it is.
Takeda Harunobu
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35742
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 89 times
Been thanked: 42 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » piątek, 23 grudnia 2005, 14:17

Modyfikacja -1. Prawda to troche za mało ale -2 to nie wiem czy nie za dużo. Z drógiej strony +1 dla lekkiej koalicjantów to też za dużo. To jest efekt nadmiernego moim zdaniem przywianiem do K6...
Z perspektywy czasu Waterloo wcale nie wydaje się tak szczegółowym systemem jak kiedyś dość powszechnie uważano. Sam autor miał nadzieję, że napisał grę, która usatysfakcjonuje nawet najbardziej wymagających pod względem aspektu realizmu graczy. Jak się głębiej poszpera i zastanowi nad niektórymi rozwiązaniami wychodzą te wzystkie uproszczenia. Chociażby z tą kostką, jak wyżej piszesz
Grenadyerze.


Mam taką uwagę co do wartości impetów kawalerii, zwłaszcza dragonów. Nie znalazłem nigdzie, że francuscy dragoni - bo ich głównie dotyczy problem - mieli kirysy. Kirysy mieli od 1803-1804 kirasjerzy, bodaj dopiero w 1808 czy 1809 (po Essling i Aspern) dostali je karabinierzy i grenadierzy konni gwardii - wszystkie te jednostki u Francuzów mają - nie ukrywajmy, że głównie ze względu na kirysy - impet trzygwiazdkowy - ***. Nieuzasadnione wydaje się w związku z tym przyznanie dragonom impetu takiego jaki mają tamte jednostki ciężkiej kawalerii. Powinni oni mieć impet **(*) lub być może nawet niższy; ale przyjmijmy tą pierwszą podaną wartość.
Ten impet dragonów staje się dyskusyjny zwłaszcza na tle takich jednostek, jak nasi ułani nadwiślańscy czy polski pułk szwoleżerów-lansjerów gwardii - te oddziały uważane były wtedy za znacznie lepsze od dragonów lub co najmniej za porównywalne. Oczywiście trudno tu oddzielić kwestię impetu od samego morale.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Itagaki
Général de Brigade
Posty: 2037
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:42
Lokalizacja: Dublin

Post autor: Itagaki » piątek, 23 grudnia 2005, 14:17

Jest jeszcze taki problem, że gdyby *** dawać tylko oddziałom wyposażonym w kirysy to brygady Ponsonobiego i Sommerseta też nie powinny mieć trzy impetu. To samo dotyczy karabinierów Tripp'a i grenadierów konnych gwardii. Wynikałoby, że tylko francuska jazda miałaby *** - kirasjerzy i 2 pułki karabinierów...
Everyone sees that even a beautiful full moon starts to change its shape becoming smaller as the time passes. Even in our human lives things are as it is.
Takeda Harunobu
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35742
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 89 times
Been thanked: 42 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » piątek, 23 grudnia 2005, 14:17

Jest jeszcze taki problem, że gdyby *** dawać tylko oddziałom wyposażonym w kirysy to brygady Ponsonobiego i Sommerseta też nie powinny mieć trzy impetu. To samo dotyczy karabinierów Tripp'a i grenadierów konnych gwardii. Wynikałoby, że tylko francuska jazda miałaby *** - kirasjerzy i 2 pułki karabinierów...
Grenadierzy konni gwardii z tego co ja wiem mieli kirysy, ale też sprawdzę. Nie ukrywam, że strona przeciwna mniej mnie pod tym względem interesowała :wink: .
I jak tu zrobić, żeby dało się powtórzyć historyczną szarżę spod Waterloo i jednocześnie utrzymać zgodność z tego typu szczegółowymi realiami. Oto jest pytanie :?:
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Itagaki
Général de Brigade
Posty: 2037
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:42
Lokalizacja: Dublin

Post autor: Itagaki » piątek, 23 grudnia 2005, 14:17

Z tego co wiem to w armii francuskiej kirysy posiadali tylko kirasjerzy (którzy pojawili sie dopiero za czasów Konsulatu) i karabinierzy, lecz ci chyba dopiero od wojny 1812r. Grenadierzy konni gwardii nie posiadali kirysów choć uważani byli za jazde ciężką...
Everyone sees that even a beautiful full moon starts to change its shape becoming smaller as the time passes. Even in our human lives things are as it is.
Takeda Harunobu
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35742
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 89 times
Been thanked: 42 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » piątek, 23 grudnia 2005, 14:18

Kirasjerzy rzeczywiście pojawili się dopiero za Konsulatu (po tym jak zlikwidowano ten rodzaj kawalerii w czasie rewolucji, uważając go za arystokratyczny rodzaj broni), karabinierzy (2 pułki) istnieli wcześniej, grenadierów konnych odtworzono za Dyrektoriatu w wielkości 1 szwadronu, po tym jak zostali zlikwidowani w 1776 r. po stu latach istnienia, z powodu oszczędności, do których poczynienia został zmuszony Ludwik XVI.

Kirasjerzy dostawali kirysy stopniowo za Konsulatu:
1 pułk - 10 X 1801
2, 3 i 4 pułk - 12 X 1802
5, 6 i 7 pułk - 23 XII 1802
9, 10, 11 i 12 pułk - w 1803
W 1807 i 1808 powstały kolejno 1 i 2 pułki prowizoryczne kirasjerów; 1 pułk przemianowano w końcu 1808 na 13 pułk kirasjerów, zaś 2 pułk prowizoryczny dostał się do niewoli pod Baylen.
W 1810 r. w związku z likwidacją wojsk holenderskich włączono do armii francuskiej pułk kirasjerów holenderskich, który został 14 pułkiem kirasjerów.

Karabinierzy dostali kirysy na mocy dekretu z 24 XII 1809 r. Po bitwach pod Essling i Wagram Napoleon uznał, że straty jakie poniosła ciężka jazda są zbyt wielkie (ścierali się tam głównie z ułanami austriackimi) - kirysy miały sprawić, że będą one mniejsze. Również na mocy tego dekretu, zamiast wcześniej wprowadzonych (w 1792 r.) niedźwiedzich bermyc, karabinierzy dostali miedziane kaski.

Dekret miał objąć całą ciężką kawalerię - stąd było moje przypuszczenie, że grenadierzy konni gwardii też dostali kirysy, ale chyba rzeczywiście
Grenadyerze masz rację. Przyjmując, że ich nie mieli, dziwne mogą się wydawać motywy takiej decyzji. W końcu był to najbardziej elitarny pułk kawalerii ciężkiej i trudno sądzić by Napoleonowi zabrakło środków na jego odpowiednie wyekwipowanie. Z drugiej strony być może zakładał, że i tak grenadierzy konni rzadko będą używani i z tego powodu kirysy nie są im potrzebne. Bez wątpienia można powiedzieć, że spośród pułków kawaleryjskich ten pułk był najbardziej oszczędzany we wszelkich bitwach. A może byli tak dobrze wyszkoleni, że równie dobrze radzili sobie bez kirysów, co z kirysami - to już tylko moje przypuszczenia.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Itagaki
Général de Brigade
Posty: 2037
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:42
Lokalizacja: Dublin

Post autor: Itagaki » piątek, 23 grudnia 2005, 14:18

Kirys dawał dużą przewagę w walce. Lance kruszyły się na nim (polscy ułani w walce z "zakutymi" celowali w twarz :twisted: ), szabla i bagnet też były bezużyteczne. Nawet kule muszkietowe często się odbijały -armatnie już nie Laughing . Huzar walczący z kirasjerem jedyne miejsca do cięcia miał na twarzy i ramieniach (przedramie dość skutecznie chroniła rękojeść pałasza), pierś i głowa były chronione kirysem i hełmem. Do tego dochodzi broń. Kaw. ciężka używała prostych pałaszy przeznaczonych głównie do pchnięć (wojskowi doszli do wnoisku że rana kłuta jest groźniejsza od ciętej- uszk. organów wewnętrznych, gangrena i inne tego typu historie). Lekka jazda używała szabli - czyli cięcia. W sumie (starcie) dawało to taki efekt, że taki huzar czy szaser zanim wyprowadził cięcie mógł mieć już przebitą pierś. To samo tyczy piechoy. Piechur musiał pchnąć bagnetem kawalerzystę, a gdy ten ma pałasz na ok 85 cm to nie było to takie łatwe.
Everyone sees that even a beautiful full moon starts to change its shape becoming smaller as the time passes. Even in our human lives things are as it is.
Takeda Harunobu
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35742
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 89 times
Been thanked: 42 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » piątek, 23 grudnia 2005, 14:18

Co do kirysów: można się zastanawiać nad zmniejszeniem strat dla kawalerii je posiadającej. Jednak w samym Waterloo tabela jest na jedną kostkę sześcienną, więc żadnej finezji z regulowaniem strat zależnie od tego czy posiadali pancerz czy nie zrobić się nie da.

Innym rozwiązaniem jest zmniejszenie liczebności jednego punktu siły - inny przelicznik... W kosekwencji należało by zrezygnować z prezentowania liczebności/siły na żetonie (tabele jak w B35), bo zbyt dużo byłoby podkładania żetonów pomocniczych. Ma to jednak swoje zalety (użycie np. tych samych żetonów w różnych bitwach jednej kampanii).
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Itagaki
Général de Brigade
Posty: 2037
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:42
Lokalizacja: Dublin

Post autor: Itagaki » piątek, 23 grudnia 2005, 14:19

Czerwona świnia:
Sama liczebność/siła nie daje takiego manewru. Zwłaszcz gy pułki mają siłę 3 pkt.

Trzeba by zwiększyć liczebność (co miało by tą zaletę, ze straty były by zadawane z większą dokładnością) - poniekąd jest to alternatywa dla koncepcji pkt. połówkowych.
W kosekwencji należało by zrezygnować z prezentowania liczebności/siły na żetonie (tabele jak w B35). Co ma jednak swoje zalety (użycie np. tych samych żetonów w różnych bitwach jednej kampanii...

Pozdr.

Grenadyer:
Ja bym wolał nie wprowadzać tabelek typu B-35 bo tracimy na przejrzystości. Za to połówkowe PS da się rozwiązać inaczej. Wystarczy, że przyjmiemy, że pułk ma 2 razy tyle siły i będziemy podkładać odp. żetony. W walce z piechotą bierzemy połowe PS bez zaokrąglania...

Może by tak wziąść na warsztat tabele i przerobić je na kostki K10, 2xK6 czy K20. Dało by to większe pole manewru, a i prawdopodobieństwo poszczególnych rezultatów nie zostało by zbyt zachwiane :?: :!:
Everyone sees that even a beautiful full moon starts to change its shape becoming smaller as the time passes. Even in our human lives things are as it is.
Takeda Harunobu
ODPOWIEDZ

Wróć do „XIX wiek”