[Waterloo 1815] Ciekawe rozgrywki

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące XIX wieku.
qamil
Appointé
Posty: 34
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:19
Lokalizacja: Janów Lub.

Post autor: qamil » sobota, 25 lutego 2006, 16:13

A może w ogóle tyraliera siła 1 nie powinna mieć strefy kontroli. Czy 120 ludzi(dajmy na to jeszcze z D) moze przeszkodzić 600 gwardzistom w sformowaniu czworoboku? Ale z drugiej strony-na pewno może przeszkodzić w zaprzodkowaniu/odprzodkowaniu dział....
Awatar użytkownika
antoni
Caporal-Fourrier
Posty: 87
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:47
Lokalizacja: Ciapowizna ;) Kraków

Post autor: antoni » sobota, 25 lutego 2006, 16:13

Chyba 120 tyralierów może to zrobić, czworobok to wysoka szoła jazdy. Pamiętaj, że ci tyralierzy nie patrzą na gwardzistów, gwardziści nie patrzą na tyralierów, ale trwa walka, strzelają do siebie, biegają, podsuwają się odsuwają, krótko mówiąc są sobą bardzo zajęci.
qamil
Appointé
Posty: 34
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:19
Lokalizacja: Janów Lub.

Post autor: qamil » sobota, 25 lutego 2006, 16:13

Może i masz rację,w końcu tyralierzy byli szkoleni właśnie do tego-do niepokojenia przeciwnika. Moje doświadczenia z tyralierami są takie:
-od ich nadmiaru nigdy głowa nie boli
-zawsze chętnie poświęci sie oddział tyr. siła 1 do zablokowania działa, batalionu piechoty (właśnie uniemożliwiając sformowanie czworoboku)
-świetni są do okrążania wielkich stosów z U - początek fazy ruchu przeciwnika i stosik bye bye
-są jedyną przeszkodą dla atakującego przez las. Niczym innym nie można opóźnić (bo zatrzymać takiego ataku się nie da!!!) kolumn atakujących lasem (szczególnie tym na wschód od Mt. Saint Jean), gdyż nie obawiają się artylerii i kawalerii.
Awatar użytkownika
antoni
Caporal-Fourrier
Posty: 87
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:47
Lokalizacja: Ciapowizna ;) Kraków

Post autor: antoni » sobota, 25 lutego 2006, 16:14

Jednak Anglikom zawsze szkoda rozbijać piechotę lekką w tyralierów, i osłabiać tym samym siłę ognia. Poza tym w obronie tródniej z nich kożystać niż w ataku; jeden nierozważny krok i rozjeżdża ich kawaleria.
qamil
Appointé
Posty: 34
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:19
Lokalizacja: Janów Lub.

Post autor: qamil » sobota, 25 lutego 2006, 16:14

Zgadza się, angielskich tyralierów zawsze mi było szkoda.
Czy to nie paradoks jakiś? Strona atakująca chętniej i z większym pożytkiem używa tyralierów, za to broniący się raczej nie. Czy w bitwach z epoki nie bywało raczej odwrotnie? (to nie jest pytanie retoryczne-naprawdę nie za bardzo się orientuję w kwestiach taktycznych)
Awatar użytkownika
Czerwona Świnia
Appointé
Posty: 33
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:45
Lokalizacja: Szczecin/Warszawa

Post autor: Czerwona Świnia » sobota, 25 lutego 2006, 16:15

Może i szkoda rozbijać piechotę UK na tyraliery, ale bywa to zdecydowanie bardzie efektywne niż trzymanie jej w czworobokach i kolumnach.


Pozdr.
Awatar użytkownika
motyl
Chorąży
Posty: 277
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:04
Lokalizacja: Muszyna / Lublin KUL

Post autor: motyl » sobota, 25 lutego 2006, 16:15

ja zawsze używam tyraliery, czy to w ataku, czy w obronie. ona jest niezbędna. każda formacja użyta jednocześnie z inną jest w stanie pokonać każdego; ważne jest tylko umiejętne użycie. właśnie to jest ciekawe w systemie Waterloo, ze każdy moze wygrać. jest to jeden z najtrudniejszych systemów i etap można rozgrywać godzinami, ale daje bardzo dużo satysfakcji.

jak komuś szkoda używać tyralierów w armii UK to niech przerzuci Holendrów na środek i wesprze siłowo jednostki tworząc stos (warunek-oddziały tego samego korpusu). tyraliera może bardzo długo opóźniać ataki francuskie. i trzymać linię w miejscach gdzie jest las lub trudny teren, no i fakt że ma strefę kontroli z wszystkich stron jest chyba wystarczającym argumentem do tego by nie rezygnować z nich podczas obrony
"Dulce et decorum est pro patria mori"
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35779
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 98 times
Been thanked: 46 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » sobota, 25 lutego 2006, 16:16

Niektórym nie tyle szkoda, co chcą wykorzystać modyfikację do ostrzału za piechotę lekką na szerszą skalę, łącząc angielskich tyralierów z piechotą liniową.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
motyl
Chorąży
Posty: 277
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:04
Lokalizacja: Muszyna / Lublin KUL

Post autor: motyl » sobota, 25 lutego 2006, 16:16

zgadza się. jak graliśmy w Muszynie, to DN tak robił (chodzi o tyralierę z gwiazdką) i było mi to nie na rękę. musiałem się nieźle napocić żeby jakoś ugryźć jego szyki.

natomiast zwykłą lekką piechotę powinno się rozbić na tyralierę, choćby nawet do wzmocnienia artylerzystów.
"Dulce et decorum est pro patria mori"
Awatar użytkownika
Monthion
Sous-lieutenant
Posty: 460
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:55
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 2 times

Post autor: Monthion » sobota, 25 lutego 2006, 16:17

Chciałbym w tym miejscu podzielić sukcesem który poczytuję sobie
nieskromnie za mój największy jednostkowy sukces w Waterloo:
Działo się to nieco powyżej lasku koło Hougoumont grając Francuzami
starałem się przełamać angielską obronę na lini wzórz , poniosłem
gigantyczne straty które połączone z nieciekawą sytuacją strategiczną
i perspektywa rychłego decydującego uderzenia Prusaków rokowały
jak najgorzej.anglicy podciągąwszy rezerwy rozpoczęli kontratak i
zaczęli spychać moje( nieliczne już )nie zdemoralizowane oddziały.
Gdy wtem...Kolumna angielskiej gw. po swoim ruchu pozostała w strefie
konroli mojej piechoty ...wtedy do swej największej szarży wdziejach i to
nie na kaw. lecz piechotę ( sic!) ruszył (2)p.grenadierów konnych gw.,
atak pod góre na ang.gw. wynik rzutu 1 ! Wielkie Zwycięstwo...
były tam jakieś ostrzelania z piechoty lecz bez rezultatów... Następna
była kolumna ang. piech.liniowej i ... nie sformowała czworoboku!
Po jej rozjechaniu następna przeszkoda wydawała się trudniejsza:
była to bowiem ang. piech.lek. uformowana już w czworobok i ...
rzut kostką =1!!! ( przeciwnik wznosił błagalne modlitwy do niebios)
następną przeszkoda była nędzna landwehra han. która... nie
sformowała czworoboku! Po jej rozjechaniu przeciwnik żywił nadzieje
że nastęna przeszkoda zatrzyma szarżę wszechczasów i miał po temu
powody , bo piech.szkocka sformowała czworobok i czekała...
Lecz znowu wynik rzutu kostką wynosił 1!!!!! .Pogrom ,jedna szarża
wyeliminowała ok.40-45 pkt. siły ( z czego 5 definitywnie ), zmieniła sytuacje na całym froncie , Anglicy nieutrzymali lini wzgórz , nie mieli
juz czym...Lecz pozostałymi w tym rejonie siłami zdecydowli się
zetrzeć bohaterskich grenadierów w pył , co niestety udało im się...
Awatar użytkownika
Itagaki
Général de Brigade
Posty: 2037
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:42
Lokalizacja: Dublin

Post autor: Itagaki » sobota, 25 lutego 2006, 16:17

Zachowaj tę kostkę dla potomnych bo warta tego 8)
Everyone sees that even a beautiful full moon starts to change its shape becoming smaller as the time passes. Even in our human lives things are as it is.
Takeda Harunobu
Awatar użytkownika
Monthion
Sous-lieutenant
Posty: 460
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:55
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 2 times

Post autor: Monthion » sobota, 25 lutego 2006, 16:18

A tak mam taką magiczną kostkę która w walce wręcz często zatrzymuje
się na 1 , podczas ostrzału na 6 :!: zadziwiające...
Awatar użytkownika
antoni
Caporal-Fourrier
Posty: 87
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:47
Lokalizacja: Ciapowizna ;) Kraków

Post autor: antoni » wtorek, 24 października 2006, 19:58

Opiszę tutaj rozgrywkę Waterloo z III LMS.

Graliśmy we czterech (a od 8 etapu we trzech). Ja i Marcin wzięliśmy Angoli, a Jacek i Memnon France. Plan Anglików to bardzo głęboka obrona za wzgórzami plus przerzucenie całej ciężkiej jazdy na prawe skrzydło (Hillem był Marcin) w celu rozjechania przeciwnika (jeśliby się nie połapał i nie podesłał więcej ciężkiej kawalerii na czas). Tutaj zaskoczyliśmy chyba przeciwnika, który spodziewał się ciężkich walk już na pierwszej linii, ale także okazało się, że wobec ataku na oba skrzydła głębokie ugrupowanie nie jest tak bardzo korzystne - zbyt dużo sił stoi w środku i jest niezaangażowane. Plan rozbicia lewego skrzydła francuskiego powiódł się w zupełności - Fr. poszli bardzo, bardzo głęboko i nie atakowali wcale Hougmont. W dużej mierze atak się powiódł z powodu nierówności przeciwników. Memnon jednak gra nieco słabiej od Marcina i sobie nie poradził więc ciężko wyrokować czy natarcie powiodłoby się w innych warunkach. Jest to pewną wadą gry, że wymaga naprawdę równorzędnych graczy. Picton - czyli ja, cofał się i cofał, aż poległ ;) Ale odwrót udało się przeprowadzać spójnie i bez wielkich strat. Jacek tutaj lekko zawalił i nie podprowadził dość piechoty, wobec czego atak musiał zwolnić. Ostatecznie gra się skończyła w 12 etapie. Anglicy zostali już wyparci poza lasek na wschód od drogi brukselskiej i szykowali się przyjąć cios na klatę w oparciu o farmy i sady. W odwrocie nie straciłem bodaj jednej artylerii, więc mogę powiedzieć, że morale obrońców było spore. Francuzi wedle mojej oceny mieli w tym momencie braki w kawalerii do spędzenia dział, ale dużo odesłali przeciw Prusakom. W wzdłuż drogi krystalizowało się natarcie gwardii bryt. na La Haye Sainte i raczej rokowało wszelkie szanse powodzenia wobec szczupłości sił francuskich. Na prawym skrzydle Hill już oswobodził z okrążenia Hougmont a Francuzi jakoś dochodzili do siebie, ale sytuacja była i tak bardzo niewesoła.
Ogólnie w grze mało widać było francuskiej artylerii to mnie zaciekawiło. Pojedynki artyleryjskie często wygrywali Anglicy właśnie ze względu na przewagę liczebną.
Zachęcam rywali i Marcina do podzielenia się swoimi wrażeniami. Jacek już to zrobił..
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35779
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 98 times
Been thanked: 46 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » wtorek, 24 października 2006, 20:23

Czyli testowałeś podobne metody co w Niepołomicach na innym przeciwniku :) .

Jeśli na skrzydle Pictona udało Ci się Antoni uratowac działa, to znaczy, że odwrót był uporządkowany. Ciekawe jakimi siłami nacierał Jacek :?: To by rozjaśniło sytuację.

Ogólnie, podsumowując, wynika z tego, że Sprzymierzeni byli na dobrej drodze do zwycięstwa. Bo jeśli na prawym skrzydle daliście łupnia Francuzom, a na lewym przeprowadziliście uporządkowany odwrót, to w sumie bardzo pozytywny obraz. I był już 12 etap.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
antoni
Caporal-Fourrier
Posty: 87
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:47
Lokalizacja: Ciapowizna ;) Kraków

Post autor: antoni » wtorek, 24 października 2006, 23:14

Czyli testowałeś podobne metody co w Niepołomicach na innym przeciwniku
Dokładnie :)

Co do sił francuskich to najlepiej by się sami wypowiedzieli. Z tego co pamiętam to poszedł cały D'Erlon + Milhaud + Lekka kaw. gwardii + tylko jedna wlk. kolumna gwardii. Nota bene pechowo w lasku dostała D i przez kilka etapów biedaczka nie mogła wydostać się ze strefy kontroli strzelców Kempta. Ale natarcie wyraźnie miało dwie fazy: najpierw kawaleri i działa, potem piechota i działa. Tutaj nie było to tak mordercze jak w niepołomicach 3 w 1 ;)
ODPOWIEDZ

Wróć do „XIX wiek”