[Waterloo 1815] Ciekawe rozgrywki

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące XIX wieku.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37170
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 430 times
Been thanked: 286 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » sobota, 25 lutego 2006, 15:52

Nie zawsze jest tak, że szarże kawalerii są szarżami samobójców.
Mi, wręcz przeciwnie, z reguły udaje się szarżować w ten sposób, że wychodzę z tego cało. Czasem co prawda ułańska fantazja uderza do głowy, ale w większości przypadków wszystko jest pod kontrolą 8) .

Żeby wyeliminować szarże samobójców trzebaby chyba zabronić szarżowania przy bardzo niekorzystnym stosunku lub coś podobnego. Byłoby to realistyczne, bo z tego co pamiętam, w trakcie bitwy pod Waterloo niektóre pułki niderlandzkiej kawalerii odmawiały wykonania rozkazu szarży na francuskich kirasjerów.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Karel W.F.M. Doorman
Vice-admiraal
Posty: 3671
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 16:24
Lokalizacja: lichte kruiser HrMs "De Ruyter"
Has thanked: 102 times
Been thanked: 96 times

Post autor: Karel W.F.M. Doorman » sobota, 25 lutego 2006, 15:53

Cóż, ja z tym zawsze miałem poważny problem :D
Awatar użytkownika
viking
Major en second
Posty: 1123
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 15:06
Lokalizacja: Białystok

Post autor: viking » sobota, 25 lutego 2006, 15:54

trzebaby chyba zabronić szarżowania przy bardzo niekorzystnym stosunku lub coś podobnego. Byłoby to realistyczne, bo z tego co pamiętam, w trakcie bitwy pod Waterloo niektóre pułki niderlandzkiej kawalerii odmawiały wykonania rozkazu szarży na francuskich kirasjerów.
nie no mysle że taki przepis nie mialby sensu i tylko ograniczałby rozgrywke :P -w czasie wojen żołnierze często wykonywali niewykonalne wydawać by sie mogło rozkazynp .Somosierra :) , poza tym czasem trzeba np poświęcić jakiś odzdział by chwilowo uratować sytuacje i np zyskać troche czasu

zresztą gra powinna zostawiać w takich wypadkach inicjatywę grającym bo w końcu chodzi o to by pokazać też sytuacje alternatywną.
Awatar użytkownika
antoni
Caporal-Fourrier
Posty: 87
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:47
Lokalizacja: Ciapowizna ;) Kraków

Post autor: antoni » sobota, 25 lutego 2006, 15:58

Witam!
Trochę nie na temat, alwe muszę. Właśnie skończyłem 5 dniową rozgrywkę Waterloo i zagrałem do ostatniego etapu. Wnioski są takie, że Prusacy choćby niewiem co zrobili to nie zniszczą Francuzów jeśli ci zniszczyli wcześniej Anglików (co więcej: sami zostaną rozgromieni). Natomiast nie widzę szans na przetrwanie Anglikami. Francuzi ponieśli straty 18 960 ludzi (158 ps): wydają mi się b. duże. Przekroczyli wzgóża za La Haye Sainte w 12 etapie. To też dość późno, a jednak wszystko poszło z Prusakami gładko. Alianci stracili wszystkich dowódców, Francuzom przeżył Napcio (raz szrżował) Ney (raz szarżował) D'Erlon (nie walczył). Pajol zginął jako ostatni w 26 etapie:)
----------------------------------------------------------------------------------
Grałem Frzncuzami - wolę Anglików, za to mój partner woli Francuzów, partia nie stała więc na poziomie "Bogowie".
Anglicy uparli się żeby natrzeć Hillem, wbrew sugestiom Napoleona poszli do ataku, napsuli trochę krwi Fr, zostali szybko zatrzymani 300 przed zamkiem Hougmont i rozbici. Natarcie Hilla miało dociążyć resztę armii ale spowodowało wyrwę (zawsze w takim wypadku powstaje) mniej więcej tam gdzie zaczyna Byng i Maitland (czyli na styku korpusów Hilla i ks. Wilhelma). Udeżył tam Lobau wsparty kaw Gwardii ( ta nie zdobyła się na spektakularne szarże) rozbiła jeden broniący tego odcinka czworobok (mor4ale 5 pełna siła, dużo dział. Fr. ponieśli spore straty; ale wojna to wojna. Na przeciwko Pictona D'Erlon rozmieścił swoje działa z bliskiej odleglości bezskutecznie ostrzeliwywał Ang. Piechota uderzyła na LaHaye i wsparta jazdą Milhaud'a przymierzała sie do flankowania. Wkońcu znalazła się jakaś "dziurka" w ugrupowaniu ang., i po przedraniu bitwy kaw z udziałem ang gwardii skrzygło na wschód od lasku zostało rozbite. Szybkiemu oflankowaniu przeszkodził brak artylerii konnej, u Fr. Z samą piechotą szło rozbijaniew czworoboków o wiele wolniej. W 12 etapie Gwardia przekroczyła wzgórza prawie nie obsadzone (same działa) bo Kiellmansegg i C. Halkett wypuścili się z niewczesnym atakiem w celu odbicia La Haye Sainte. Pajol stracił 2 pułki (!) w nieprzemyślanym zbyt wczesnym pościgiem w kierunku Merbe Braine. od tego momentu Fr. stracili jeszcze 40 ps (!). Ta wielka liczba wynika z kiepskich moich umiejętności ścigania. Może zamiast starać szybko napierać na ang U trzeba było na chwilę zatrzymać się wyrównać szyki itp. W 20 etapie nie btło już armi Wellingtona i żadnego z wodzów. Prusacy wchodzili od 10. Francuzi spodziewając się udeżaenia kawalerią uformowali czworoboki na końcach wzgóż wysówających się na wschód i obsadzili je armatami. Jednak Pr. gromadzili swe siły. Fr. nie mogli już modyfkiować swojego ustawienia bo zwinąć działa znaczy dać Pr. sygnał do ataku (może Fr. tylko się bali?) Natarcie Pr poszło na Plancenoit i musiało odbywać się wąskim gardłem między krawędzią mapy a wzgórzami na północ od tej wsi, gdyż podejscie za wzgóża wystawiało Pr na ogień 12 baterii sektor 1. "A skoro zza lamusa Prusak łeb wychylił on dawł zaraz ognia a nigdy nie mylił, Trzy razy aż na działa to chłopstwo się wparło ale za każdym razem trzech nogi zadarło, za każdym razem czarny kaszkiet w trawę padał i już się rzadko który zza wzgórza wykradał." Natomiast w samym Plancenoit było raz b. nieciekawie i Pr byli o krok od zniszczenia 2 bat. młodej Gwardii, uratował ją błąd Pr. i szarża ciężkiej jazdy (zdezorganizowana landwera nawet jak utwoerzy czworobok ma nikłe szanse). Na Północy zamek Frichermont długo dawał odpór Pr. Potem korpus Zietena naprawdę był niebezpieczny ale szybko linie Fr wzmocniły się sciągniętymi z zachodu działami i resztą gwardii i Lobaua którzy dobywali Mont St. Jean. Szarża Neya z strz kon. gwardii zniszczyła Pr. mażenia o sukcesie. Natomiast Kellerman próbujący powtórzyć jego wyczyn (z 10 bat Pr. rozbitych) zginał w pierwszym starciu. Koniec.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37170
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 430 times
Been thanked: 286 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » sobota, 25 lutego 2006, 16:00

Prusaków to chyba z reguły wyprowadza się jak najszybciej. Dużo zależy ile sił gracz francuski przeznaczy na Prusaków.
Ważna sprawa: mogą być wątpliwości interpretacyjne z przepisem o odjeściu o 5 pól od krawędzi planszy przy wchodzeniu posiłków. Jak grasz tutaj antoni?
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
antoni
Caporal-Fourrier
Posty: 87
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:47
Lokalizacja: Ciapowizna ;) Kraków

Post autor: antoni » sobota, 25 lutego 2006, 16:00

W ruchu francuskim poprzedzającym wejść\ie Prusaków na plansze, wszystkie jednoski franc. przesuwają się na odległość najmniej 5 pól od krawędzi. Potem (w następnych ruchach) robią co się im podoba. Praktyka nie kazała mi roztrząsać jakich zawiłości, po prostu zawsze było bez kolizji.
Dużo zależy ile sił gracz francuski przeznaczy na Prusaków.
Tego nie wiesz zanim zdecydujesz kiedy wchodzą Prusacy. Możesz tylko oceniać "po gębie" przeciwnika.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37170
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 430 times
Been thanked: 286 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » sobota, 25 lutego 2006, 16:01

W ruchu francuskim poprzedzającym wejść\ie Prusaków na plansze, wszystkie jednoski franc. przesuwają się na odległość najmniej 5 pól od krawędzi.
Ale widzisz antoni sęk w tym, że oni nie wchodzą przecież wszyscy w jednym etapie tylko w kilku i nie do końca z instrukcji wiadomo, czy chodzi tu o wejście pierwszych jednostek, czy o każdy etap, w którym wchodzą Prusacy. Ja grałem wg tej drugiej opcji. Po drugie nie do końca wiadomo, czy to przesunięcie o 5 pól jest automatyczne, czy to Ty jako gracz zobowiązany jesteś odejść w swojej fazie poprzedzającej wejście Prusaków na te 5 pól od krawędzi. A co jak później zapędzisz się w strefę tych 5 pól od krawędzi :?:
Problemy znikają jak gra się z planszą od Powrotu Grouchy'ego, ale to dalej modyfikuje grę.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
antoni
Caporal-Fourrier
Posty: 87
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:47
Lokalizacja: Ciapowizna ;) Kraków

Post autor: antoni » sobota, 25 lutego 2006, 16:01

Nigdy nie sprawiała mi problemu to, że Francuzi w czasie pojawiania się prusaków zbliżali się do krawędzi mapy. Jedyne miejsce, gdzie Francuzi się zbliżali to Chtou Frichermont na skrzyżowaniu. Bardzo dobre miejsce. Nigdy nie budziło mojej wątpliwości typu "czy można, czy nie". Nikt nie protestował. Prusacy mogą przesuwać swoje wyjście na boki od dróg, więc, wydaje mi się, że należy dać Francuzom swobodę. Nigdy nie grałem i nie znam powrotu Grouchy'ego (pewnie, też się nie da tego zdobyć). Więc sie nie wypowiadam.

Pzdr Antoni
Awatar użytkownika
Itagaki
Général de Brigade
Posty: 2036
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:42
Lokalizacja: Dublin

Post autor: Itagaki » sobota, 25 lutego 2006, 16:02

Miałem poruszyć temat wejścia prusaków ale widze że juz mnie ubiegnięto :lol:
Trzymając sie sztywno zasady to przesunięci o 5 heksów podlegają wszystkie jednostki francuskie łącznie z II korpusem :shock: i nie na 5 heksów od tylko o 5 heksów... To jest dość idiotyczne rozumowanie ale tak by wynikało z instrukcji 8)
Najlepszym (moim zdaniem) rozwiązaniem byłoby dołączenie planszy Groushiego i wprowadzanie prusaków na niej a fracuzom zezwolić na wejście na tą plansze dopiero w etapie następnym (tu kwestia do uzgodnienia) w stosunku do Pr.
Everyone sees that even a beautiful full moon starts to change its shape becoming smaller as the time passes. Even in our human lives things are as it is.
Takeda Harunobu
Awatar użytkownika
antoni
Caporal-Fourrier
Posty: 87
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:47
Lokalizacja: Ciapowizna ;) Kraków

Post autor: antoni » sobota, 25 lutego 2006, 16:02

Ja jeszcze raz o prusakach. Większość oddziałów ma możliwość wychodzenia z wielu punktów krawędzi wschodniej.

Które drogi wybieracie najczęściej?

Ja z reguły wywalam prusaków jak najbardziej na południe, na Plancenoit. Ma to jednak takie minusy, że nie odciąża, za bardzo Anglików (chociaż i przeważnie dogorywają daleko na zachodzie:) oraz pozwala skoncentrować obronę Francuzom w jednym miejscu.
Awatar użytkownika
Itagaki
Général de Brigade
Posty: 2036
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:42
Lokalizacja: Dublin

Post autor: Itagaki » sobota, 25 lutego 2006, 16:03

A jakie daje Ci to plusy?

Najlepiej oczywiście Prusaków rzucić tam gdzie nie ma Francuzów żeby siali panike :lol: > A tak na poważnie to wszystko zależy od sytuacji jaka jest na planszy. Jeżeli brytole jeszcze stoją to można się bawić w manewry ale jeżeli ledwo zipią to trzeba wprowadzać Prusaków odrazu na plansze nie tracąc etapów na wejścia z innej strefy czy wprowadzanie z jednej drogi...
Everyone sees that even a beautiful full moon starts to change its shape becoming smaller as the time passes. Even in our human lives things are as it is.
Takeda Harunobu
Awatar użytkownika
antoni
Caporal-Fourrier
Posty: 87
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:47
Lokalizacja: Ciapowizna ;) Kraków

Post autor: antoni » sobota, 25 lutego 2006, 16:03

Plusy daje takie, że walą wielką masą od razu na Plancenoit (VP). Czasem daje to szanse na zagrożenie Francuzom remisem. Ale chyba ich rzucać wszystkich jak najszybciej po wszystkich drogach.
Awatar użytkownika
Itagaki
Général de Brigade
Posty: 2036
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:42
Lokalizacja: Dublin

Post autor: Itagaki » sobota, 25 lutego 2006, 16:04

Plancenoit ma to do siebie że po drodze jest dużo zabudowań które trzeba zdobyć co zajmuje sporo tak cennego czasu, a i przewaga liczebna na tym kierunku może przez to być zmarnowana. Miom zdaniem Prusakami najepiej udeżać tam gdzien Fr. sa najsłabsi żeby wyjść im na tył i odciągać jak najwięcej wojsk. Ale to zawsze zależy od sytuacji jaka jest na planszy
Everyone sees that even a beautiful full moon starts to change its shape becoming smaller as the time passes. Even in our human lives things are as it is.
Takeda Harunobu
qamil
Appointé
Posty: 34
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:19
Lokalizacja: Janów Lub.

Post autor: qamil » sobota, 25 lutego 2006, 16:04

Kilka razy rozegrałem Waterloo 1815 i uważam (tak jak chyba większość na tym forum),że Alianci nie raczej nie mają większych szans na zwycięstwo. Rozgrywki odbywały się jeszcze na "starych" zasadach. Wydaje mi się, że zmienione przepisy dotyczące farm mogą troszkę równowagę gry przywracać-ale jeszcze nie miałem okazji zagrać. Grając Francuzami oczywiście całość sił przeznaczałem do ataku na Wellingtona-i to do ataku na całym, jak najszerszym froncie!Korpus gwardii dzieliłem w taki sposób: po kilka batalionów do każdej dywizji francuskiej,a wszystkie możliwe jednostki strzeleckie gwardii rozbijałem na tyralierów (z konieczności posługując się żetonami Polaków z Igania). Do przełamania frontu angielskiego dochodziło na skrajnym ich prawym skrzydle, w rej. sadów Merbe Braine, czasami w centrum. Lewe skrzydło angielskie-bywało różnie,czasami trzymało się,czasami było niszczone,w zależności od ogólnej strategii gracza atakującego,tj. Francuza.

Kiedyś po niezwykle krwawym boju wychodziłem Prusakami.Na planszy broniło się co prawda jeszcze kilka batalionów angielskich,lecz Napoleon rozstrzeliwywał moich Prusaków ogniem artylerii, dosłownie ledwo podszedłem piechotą do bezpośredniej walki wręcz.
Nawet gdy gracz-Napoleon nie jest całkowicie przegrupowany-bez Anglików nie ma szans na zwycięstwo samymi Prusakami.Zresztą, tak jak pisałem wyżej,Anglicy zawsze ulegali całkowitej zagładzie-ich zadaniem było maksymalnie długie zaangażowanie Francuzów i uniemożliwienie szybkiego przegrupowania. Mam jeszcze tylko jedno pytanie: czy używacie ruchu strategicznego podwójnego czy potrójnego (jak to było bodajże w Quattre Bras)?
Awatar użytkownika
Itagaki
Général de Brigade
Posty: 2036
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:42
Lokalizacja: Dublin

Post autor: Itagaki » sobota, 25 lutego 2006, 16:04

Korpus gwardii dzieliłem w taki sposób: po kilka batalionów do każdej dywizji francuskiej,a wszystkie możliwe jednostki strzeleckie gwardii rozbijałem na tyralierów
Chyba nie tworzyłeś stosów na zasadzie: 2 bataliony z dywizji Allixa i na góre batalion gwardii co dawało silną kolumne (albo i wielką kolumne ) z morale 5 (albo i 6)? Jeśli tak to nie dziwie się (może to nie do końca dobre określenie), że alianci są zmiatani... Przed taka operacją (takim łączeniem) powstrzymuje przepis mówiący o tym że jedno pole nie mogą zajmować jednostki należące do różnych korpusów... 8)
Mam jeszcze tylko jedno pytanie: czy używacie ruchu strategicznego podwójnego czy potrójnego (jak to było bodajże w Quattre Bras)?
To różnie... potrójne w Watrloo daje możliwość aliantom szybszego przeżucania rezerw ale jednocześnie Francuzi szybciej dochodzą do ich pozycji (gł. chodzi o gwardie). W małych bitwach jak QB i tak ciężko wykożystać w pełni możliwości tego ruchu (no może na początku te brygady niderlandzkie mogą wykonać pełny RS) więc niema to większago znaczenia. Najwięcej może mieć w "Powrocie Grouchego" gdzie Prusacy są wiązani walką już przy wejściu, a Francuzi "dobiegają" z krawędzi planszy.
Pozdr.
Everyone sees that even a beautiful full moon starts to change its shape becoming smaller as the time passes. Even in our human lives things are as it is.
Takeda Harunobu
ODPOWIEDZ

Wróć do „XIX wiek”