[Waterloo 1815] Ciekawe rozgrywki

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące XIX wieku.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37170
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 430 times
Been thanked: 286 times
Kontakt:

[Waterloo 1815] Ciekawe rozgrywki

Post autor: Raleen » czwartek, 22 grudnia 2005, 18:13

Tu będziemy pisać o wyczynach naszych dzielnych oddziałów, nie omieszkając chwalić się nimi, gdy przyjdzie taka potrzeba :wink: ...

Mi się zdarzyło kiedyś, grając sprzymierzonymi, odnieść dość oszałamiający sukces. Mój przeciwnik przerzucił na początku gry na swoje prawe skrzydło (francuskie) całą dywizję ciężkiej kawalerii gwardii Guyot. Chciał mnie chyba totalnie zmasakrować, zważywszy że miał już w tym rejonie cały korpus ciężkiej kawalerii Milhauda (dwie dywizje kirasjerów), dywizję lekkiej kawalerii Jacquinotte (właść. Jaqueminotte) i jeszcze chyba jakiś pułk lekkiej kawalerii gwardii. Po wykonaniu szarży pułk jego kirasjerów znalazł się na 2 pola przed moją kawalerią Somerset i tam zakończył ruch, gdyż na dalsze szarżowanie zabrakło mu już punktów ruchu (nie kontrszarżowałem). Podobnie było z większością pozostałych, towarzyszących mu pułków francuskiej kawalerii. Mój kolega obstawił więc ten wysunięty regiment kirasjerów w ten sposób, że obok, trochę z tyłu, stanął oddział kawalerii, który w razie gdybym ruszył do przodu wykonałby na mnie kontrszarżę i w ten sposób miał zatrzymać mój atak.

Tymczasem za pierwszą linią trwało przegrupowanie francuskiej kawalerii: tuż za tym pułkiem kirasjerów stanął następny (w linii) obstawiając jego drugi bok, za nim następny pułk (nie pomnę jaki). Na polu bitwy pojawiła się też wspomniana wcześniej dywizja ciężkiej kawalerii gwardii Guyot. Idąc ruchem strategicznym (a więc w kolumnach) stanęła tuż za wcześniej wymienionymi jednostkami.

W swojej fazie ruchu wykonałem najpierw szarżę na oddział obstawiający tych wysuniętych do przodu kirasjerów - zostałem skontrszarżowany, lecz udało mi się odnieść sukces. Następnie gwardziści Somerseta ruszyli do pamiętnej szarży. Ponieważ ci pierwsi, stojący o 2 pola przede mną kirasjerzy nie mogli kontrszarżować, od razu ich rozniosłem. Podobnie było z następnym, stojącym za nimi regimentem kirasjerów i to samo z kolejną kawalerią. A dalej, na 3 następnych polach, stała już ciężka kawaleria gwardii w kolumnach (w kolumnie w ogóle nie można kontrszarżować). Oczywiście ze względu na szyk i brak możliwości wykonania kontrszarży nie miała ona szans z linią szarżujących angielskich dragonów i cała została rozbita (cała dywizja).
W ten sposób w jednej szarży, jednym regimentem Somerseta rozbiłem 2 pułki kirasjerów, 4 pułki ciężkiej kawalerii gwardii (nie licząc żandarmerii) i jeden pułk kawalerii, którego rodzaj nie zachował mi się w pamięci. Razem wykonałem 6 ataków. Dodam, że mój przeciwnik nie należał do początkujących.

Niedługo potem wróg skapitulował :twisted: mimo, że ogólna jego sytuacja nie była zła...

Ciekawe relacje - linki do innych tematów:

http://www.strategie.net.pl/viewtopic.php?t=99&start=0
http://www.strategie.net.pl/viewtopic.php?t=236&start=0

Z czasem będę uzupełniał linki wraz z pojawianiem się nowych topików.
Ostatnio zmieniony wtorek, 6 marca 2007, 18:02 przez Raleen, łącznie zmieniany 3 razy.
Awatar użytkownika
motyl
Chorąży
Posty: 273
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:04
Lokalizacja: Muszyna / Lublin KUL

Post autor: motyl » poniedziałek, 20 lutego 2006, 14:09

Kidyś chciałem z Gładkim zagrać krótka batalię pod Quatre Bras. Wziąłem sobie wszystkich Niderlandczyków, a Gładki korpus Derlona i jakiś korpus kawalerii. Chciałem, żeby miał przewagę, bo się uczył tego systemu. Rozstawiliśmy się, jego wojska podeszły pod moje, po czym spytał się: Chce Ci się grać?

Aczkolwiek życzę Gładkiemu pokonania najlepszych (np. Ryszarda K.), a z jego temperamentem może to osiągnąć.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37170
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 430 times
Been thanked: 286 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » poniedziałek, 20 lutego 2006, 14:13

No to teraz lepiej skończmy ten wątek bo się Gladky obrazi jeszcze i nic z tego dobrego na pewno nie będzie.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
motyl
Chorąży
Posty: 273
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:04
Lokalizacja: Muszyna / Lublin KUL

Post autor: motyl » poniedziałek, 20 lutego 2006, 14:24

Oki, ja tylko chciałem pokazać, że nawet Holendrów można się bać.

Sam pamiętam moje początki. Nie licząc krótkiego epizodu z DBJem i
Damianem Kocotem, gdzie byłem totalnie zielony i chłopaki dawali mi samych leszczy, pamiętam jak w Lublinie zaczynałem przygodę z Waterloo.

Zagrałem 2 razy w Iganie z Marcinem B. Pierwszy raz Rosjanami. Dostałem po tyłku, ale Marcin, mówił, że dobrze grałem, tylko Polacy tu zawsze wygrywają. w rewanżu grając Polakami też ostro dostałem, a najgorsze było to, że kawaleria rosyjska z morale 2 kilkakrotnie pomyślnie przechodziła próbę sprawdzenia morale... To było bardzo dobijające.

Ale nie zraziłem się i zasczęliśmy grać kilka razy w Hougoumont. Zazwyczaj kończyliśmy remisem. Ale różnie bywało.
Awatar użytkownika
Karel W.F.M. Doorman
Vice-admiraal
Posty: 3671
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 16:24
Lokalizacja: lichte kruiser HrMs "De Ruyter"
Has thanked: 102 times
Been thanked: 96 times

Post autor: Karel W.F.M. Doorman » sobota, 25 lutego 2006, 15:47

Ad Raleen

Kiedyś, w podobny chyba sposób, jednym pułkime ciężkiej jazdy gwardii załatwiłem kilka pułków lekkiej jazdy koalicyjnej.

Grałem z przeciwnikiem, który zawsze walczył Francuzami i dostawałem niezłego łupnia, a raz zachciało mu się "Brytolami".

Graliśmy tylko w Hougomount.

Przeciwnik stwierdził, że spowolni moje ruchy poprzez ustawienie linii z kilku pułków kiepskiej jazdy, którą i tak mógł skończyć (Brunszwik i ktoś tam jeszcze), które to pułki były gotowe do kontrszarży (w linii).

Skrajny pułk ustawił dwa heksy z tyłu, żeby osłaniał całą linię i zadowolony czekał, co ja zrobię.

Ponieważ nie miałem zbytnio pod reką jazdy, w stronę tego skrajnego pułku, takiego Holzauge, ruszył dzielny batalion fizylierów.

Wszedł na pole, do kontrszarży i przeciwnik musiał ją wykonać, bo dostałby łupnia.
Wykonał, dzielni fizylierzy ustawili czworobok, odparli wrażą jazdę, po czym ciężka kawaleria uderzyła na linię linii, przy czym chyba żaden z zaatakowanych pułków nie dał rady się odwrócić, tak że wszystkie zatakowałem z boku.

Nie muszę dalej pisać, co się wtedy działo.
Awatar użytkownika
Itagaki
Général de Brigade
Posty: 2036
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:42
Lokalizacja: Dublin

Post autor: Itagaki » sobota, 25 lutego 2006, 15:48

Raz grajac Francuzami po rozbiciu Pictona do poscigu zucilem kawalerie. udalo mi sie rozbic kilka czworobokow (w tym dwa na 1:3 :D ) - fuks w kosciach :lol: , ale gdy przyszlo mi rozbic zdezorganizowanych Holendrow Bylanda moja zandarmeria Gw. ta "zabila" sie na ich lini (nawet nie probowali tworzyc czwor.) :evil: - Z kostka jak z kobieta, nigdy nie wiesz co zrobi... :wink:

Co do kawalerii to jest to najwiekszy problem. Co zrobic aby zwyciezka szarza nie skonczyla si epogromem twoich jednostek :?: generalnie piechota za latwo twozy czworoboki (wiem, wiem ze inaczej herbatnicy nie mieli by praktycznie szans 8) ), ale nie bede sie tu nad tym tozpisywal...
Everyone sees that even a beautiful full moon starts to change its shape becoming smaller as the time passes. Even in our human lives things are as it is.
Takeda Harunobu
Awatar użytkownika
Karel W.F.M. Doorman
Vice-admiraal
Posty: 3671
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 16:24
Lokalizacja: lichte kruiser HrMs "De Ruyter"
Has thanked: 102 times
Been thanked: 96 times

Post autor: Karel W.F.M. Doorman » sobota, 25 lutego 2006, 15:48

Było atakować żandarmami? :lol:
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37170
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 430 times
Been thanked: 286 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » sobota, 25 lutego 2006, 15:49

Piechotę najlepiej jest zaatakować kawalerią na początku własnej fazy ruchu, gdy jest w naszej strefie kontroli - wtedy nie może utworzyć czworoboku (w chwili szarży wroga piechota też musi być w naszej strefie kontroli). Nie ma możliwości tworzenia czworoboku - nie ma loterii. Ja staram się tak szarżować. Genadyer, jak np. zajdziesz żandarmerią gwardii kolumnę pruskiej landwehry (albo Niderlandczyków o morale 3) od boku i nie ma ona możliwości utworzenia czworoboku masz stosunek 3:1 i zawsze wygrywasz (przy 3:1 najgorszy rezultat to śzA). Tą jednostkę trzeba umieć wykorzystać, a nie wdawać się nią w jakieś niepewne starcia, w których może ona polec.

Odnośnie tego co napisał Jenerał von Auffenberg, dodam, że też lubię takie "linie linii" kawalerii, ale chyba jeszcze lepsze są podobne linie artylerii, które można zajść od boku. Co wy na to :?:
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Karel W.F.M. Doorman
Vice-admiraal
Posty: 3671
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 16:24
Lokalizacja: lichte kruiser HrMs "De Ruyter"
Has thanked: 102 times
Been thanked: 96 times

Post autor: Karel W.F.M. Doorman » sobota, 25 lutego 2006, 15:49

Brrr, Panie Generale.

ale mało kto się tak daje podejść.
Mój przeciwnik szybko zauwazył swój błąd - stracił kilka jednostek bez jakiegokolwiek pożytku.

Ja tam żandarmów wyborczych wykończyłem za 0ierwszym razem.

Przeciwnik przygrzmocił z artylerii i straciłem jeden jedyny punkt siły.

Ale za to grając Brytyjczykami jaką obronę La Haye Sainte prowadziłem.

Wsadziłem tam strzelców ze sztucerami i wielkie kolum,ny się załamywały.

Raz natomiast, grając Francuzami na Armaggedonie załatwiłem nieszczęsną piechotę brytyjską, która wlazła do La Haye Sainte i jeszze chciała tam utworzyć czworobok (nie była w obronie okrężnej).

Gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, że przeciwnik mnie wtedy wyczesał elegancko koło Hougomount.

Ale też popełnił jeden głupi błąd, który został zrównoważony mym głupim błędem: skopałem ropzstawienie na początku i ustawiłem VI korpus o jedno pole za bardzo do tyłu.

A gośc miał taką śliczną dziurę w linii.

Brakło słownie jednego etapu.

Ehhh, to Waterloo.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37170
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 430 times
Been thanked: 286 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » sobota, 25 lutego 2006, 15:50

Raz natomiast, grając Francuzami na Armaggedonie załatwiłem nieszczęsną piechotę brytyjską, która wlazła do La Haye Sainte i jeszze chciała tam utworzyć czworobok (nie była w obronie okrężnej).
Przecież w zabudowaniach i na farmie nie można tworzyć czworoboków.

Co do szarży, to przecież instrukcja mówi, że pościg o 1 pole jest obowiązkowy i to daje duże możliwości.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Karel W.F.M. Doorman
Vice-admiraal
Posty: 3671
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 16:24
Lokalizacja: lichte kruiser HrMs "De Ruyter"
Has thanked: 102 times
Been thanked: 96 times

Post autor: Karel W.F.M. Doorman » sobota, 25 lutego 2006, 15:50

Raleen pisze:
Raz natomiast, grając Francuzami na Armaggedonie załatwiłem nieszczęsną piechotę brytyjską, która wlazła do La Haye Sainte i jeszze chciała tam utworzyć czworobok (nie była w obronie okrężnej).
Przecież w zabudowaniach i na farmie nie można tworzyć czworoboków.

Co do szarży, to przecież instrukcja mówi, że pościg o 1 pole jest obowiązkowy i to daje duże możliwości.
No właśnie - jak to koledze wytłomaczyłem, groch zzieleniał aż ze złości - i było szast prast.

Zresztą goście dziwne rzeczy robili - a to np. przy rozstawianiu jednostekj strzelcy gwardii nie zajęli Hougomount.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37170
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 430 times
Been thanked: 286 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » sobota, 25 lutego 2006, 15:51

Ja z kolei też spotkałem raz takiego pana, który grając Francuzami usilnie starał się szarżować między moimi dość silnymi czworobokami (miały po ok. 10 PS), bo zobaczył w głębi mój biedny oddział niderlandzkich huzarów (chyba stali jakoś bokiem w jednym kierunku, więc nie wykonaliby kontrszarży) i chciał ich koniecznie rozbić (do dziś nie wiem dlaczego tak się na nich uwziął). W każdym razie stracił kolejno 3 pułki z dywizji Pirego, 4-temu udało się przedrzeć przez te ostrzały i rozbić tych niderlandzkich huzarów, ale po tej walce musiał jeszcze wykonać pościg, podczas którego drugi raz dostał z ostzrału 1U i niestety cały regiment został zniszczony.

Ta gra ma to do siebie, że dość wyraźnie uwidacznia różnice w doświadczeniu i zdolnościach taktycznych graczy i to jest jej duży plus (przynajmniej dla starych wyjadaczy :wink: ).
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Karel W.F.M. Doorman
Vice-admiraal
Posty: 3671
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 16:24
Lokalizacja: lichte kruiser HrMs "De Ruyter"
Has thanked: 102 times
Been thanked: 96 times

Post autor: Karel W.F.M. Doorman » sobota, 25 lutego 2006, 15:51

Raleenie, ale wydaje się, że przepisy dot. szarży trzebaby mocno zmienić, nie masz takiego wrażenia?

Nie czytałem Waszych zmian jeszcze, ale na pewno trzeba wyeliminować szarże pojedynczymi pułkami, bo to jest najbardziej śmieszne w tej grze.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37170
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 430 times
Been thanked: 286 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » sobota, 25 lutego 2006, 15:52

Powiem to od innej strony - brakuje zbiorowych szarż kawalerii. Te rozwiązania, które są, oczywiście mają swoje zalety i wady.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Karel W.F.M. Doorman
Vice-admiraal
Posty: 3671
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 16:24
Lokalizacja: lichte kruiser HrMs "De Ruyter"
Has thanked: 102 times
Been thanked: 96 times

Post autor: Karel W.F.M. Doorman » sobota, 25 lutego 2006, 15:52

Dokładnie o to chodzi - żeby szarże kawalerii nie były szarżami samobójców.
ODPOWIEDZ

Wróć do „XIX wiek”