Strategie

Forum historyczno-wargamingowe
Teraz jest piątek, 14 grudnia 2018, 09:17

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 75 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 6 września 2009, 20:13 
Praetor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 października 2007, 16:17
Posty: 3190
Lokalizacja: Kielce
Errata z 29 sierpnia, więc nie zaglądałem ostatnio.
Do tej daty wszystko było ok. ;)
Widać nie tylko my wpadliśmy na taki pomysł, choć dziwne że testerzy tego nie wychwycili.

_________________
Moje gry
Szlachectwa nie nabiera się przez urodzenie, ale przez czyny.
"Moim obowiązkiem, jako patrioty, nie jest umrzeć za swój kraj, ale sprawić, żeby wróg oddał życie za własny".


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 6 września 2009, 23:08 
Censor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 18:53
Posty: 8363
Lokalizacja: Łódź
A oto najbarwniejsza postać tej gry i jego czasy :

WSZYSTKIE CYTATY z ciekawie napisanej książki :

H.B Parkesa "Historia Meksyku" Książka i Wiedza 1957 r.

http://www.antykwariat.pl/go/_info/?id=55510


s.191 :
" I aczkolwiek Santa Anna wyglądał na filozofa i wyrażał się jak rozczarowany patriota , bohaterem ,którego starał się naśladować , był dla niego Napoleon. Nazywał siebie Napoleonem Zachodu i miał przy sobie weterana wojen napoleońskich , który udzielał mu kompetentnych wskazówek . Jednakże nie napoleońska żądza władzy sprawiła ,że Santa Anna był przez trzydzieści lat przekleństwem Meksyku , lecz cechy typowe dla Ameryki hiszpańskiej . Talent do układania planów i organizowania pronunciamentos , lubowanie się w pompatycznej teatralności , zamiłowanie do pozy i blichtru , całkowite niezrozumienie rzeczywistości , lekkomyslność , płochość i nieuczciwość , pyszałkowata zarozumiałość i zdumiewajace nieuctwo - oto przywary , łączace się w Santa Annie jako skupienie wszystkich wad , którym najczęściej ulegali politycy meksykańscy.
Wyraziciel chciwości generałów (...) , zdardzający każdą sprawę , Santa Anna do końca życia przejawiał jakiś iście młodzieńczy brak umiaru. Kiedy dorwał się do władzy , ponadawał sobie różne tytuły , stroił się w ordery , bezwstydnie okradał skarb państwa , lubował się w awanturkach miłosnych stanowiących przedmiot ordynarnych plotek , zabierał wszędzie ze sobą nawet w pochody wojskowe , klatki z kogutami i wpadał w rozpacz , gdy jego koguty poniosły porażkę w walce . Dlatego też pomimo ,iż cztery razy posiadał władze dyktatorską i cztery razy był obalany , zmarł opuszczony i samotny w swym kraju ,który zapomniał o jego istnieniu .

Czas wojny z Teksasem
s. 197

"Houston dał rozkaz wycofania się i w nastepnym miesiącu podczas ulewnych deszczów wiosennych cąła ludność Teksasu w stanie godnym pożałowania uciekała na wschód wraz z 700-800 żołnierzami , będącymi ostatnią nadzieją młodej republiki. Za nimi postępowali czterema szwadronami Meksykanie, pewni ,że wszelki opór ustał.
Dowiedziawszy się ,że rząd tymczasowy znajduje się w Harisburgu blisko ujścia rzeki San Jacinto , Santa Anna wraz z awangardą swojej armii ruszył szybko naprzód. Ale rząd pojechał do Galvestonu i Santa Anna zwrócił na północ w poszukiwaniu brodu.
Houston czekał nań w Lynchburg Ferry , okopawszy się na skraju lasku dębowego . Przez dwadzieścia cztery godziny obie armie stały naprzeciw siebie rozdzielone pasem prerii. Wreszcie 21 kwietnia po południu Houston wydał rozkaz do natarcia .
Santa Anna , zwmocniwszy swój obóz wałami ziemnymi , zlekceważył najelemantarniejsze zasady ostrożności . Żołnierze gotowali sobie obiad , a ich komendant rozkoszował się siestą . Żołnierze teksańscy z okrzykiem : Wspomnijcie Alamo " szturmem zdobyli umocnienia , 600 Meksykanów zginęło , a pozostali , po zdradzie zastępcy Santa Anny , pułkownika Almontego poddali się.

Sam Santa Anna uciekł podczas bitwy i następnego dnia wzięto go do niewoli.
Znaleziono go ukrytego w wysokiej trawie , ubranego w niebieską koszulę , białe pantalony i czerwone pantofle"

s.199
" Kiedy Santa Anna powrócił do Meksyku okazało się ,że wszyscy już wiedzieli o jego gotowości oddania Teksasu w zamian za własną wolność. (...)

W roku 1838 do Vera Cruz przybyła flota francuska ,zadając zapłacenia odszkodowania (w) wysokości 600 tys. pesów. Wojnę tę Meksykanie nazwali z właściwym sobie sarkazmem wojną cukierniczą :jedną z pretensji wysunął cukiernik francuski gdyż lokal jego w mieście Tacubaya został zdemolowany pzrez oficerów meksykańskich , którzy za dużo wypili .
Francuzi rozpoczęli bombardowanie fortecy San Juan de Uloa , którą obecnie tak samo jak dwadzieścia lat temu , uważano w Meksyku za nie do zdobycia. Na nieszczeście , przez ten czas artyleria stałą się potężniejsza i forteca skapitulowała.
Rząd meksykański wypowiedział natychmiast wojnę Francji .
Leperos , nie bardzo wiedząc , jakiej narodowości są najeżdzcy rzucili hasło " precz z Żydami" , które następnie zmieniono na hasło " Precz z Anglosasami ".
"
(...)Santa Annę wezwano do Vera Cruz na naradę , po czym powierzono mu dowódctwo nad wojskiem.
Pewnego ranka Francuzi , w czasie napadu omal nie zabrali Santa Anny do niewoli. Tego samego dnia, gdy Francuzi powracali do San Juan , Santa Anna ukazał się na czele swego wojska i kula armatnia , wystrzelona z okrętu francuskiego oberwała mu nogę.
Okazało się ,że wypadek ten miał dla Santa Anny bardzo pomyślne skutki.
W komunikatach swoich zawiadomił rząd ,że odparł ataki Francuzów ,że życie jego jest w niebezpieczeństwie , lecz umrze szczęśliwy , przelawszy krew za ojczyznę. Francuzom zagwarantowano spłacenie żądanych 600 tys. pesów , powrócili oni do Francji, a Santa Anna znów stał się bohaterem."

s 201
" Jako dyktator Santa Anna mógł do woli popisywać się w roli Napoleona i ujawniać różne strony swego nader nieharmonijnego charakteru.. W zdobywaniu pieniędzy wykazał dużą energię . Przymusowe pożyczki od kleru, zwiększenie ceł importowych o 20 % i spzredaż Anglokom koncesji na eksploatowanie bogactw mineralnych sprawiły ,że dochody przekroczyły dwukrotnie poziom osiągany za poprzedników Santa Anny . Sumy te rozdawano tak by przynosiły jak największą korzyść. Na wojskowe listy płac wpisano tysiące nowych oficerów, a dostawcy rządowi dorabiali się majątków.

Amputowaną nogę Santa Anny wykopano z grobu w Mendze de Clavo i uroczyście pogrzebano w katedrze .

Na jednym z placów stolicy zwniesiono pomnik wyobrażający Santa Annę z ręką wyciągniętą w kierunku Teksasu , który wciąż jeszcze dyktator obiecywał odebrać . Mówiono jednak ,że ta ręka wyciągnięta byłą również w kierunku mennicy .

Gdy śmiertelnie zachorowała żona Santa Anny , arcybiskup na czele dwudziestotysięcznej procesji udał się ze świętym sakramentem do łoża umierajacej
@
(jednkaże po upływie miesiąca Santa Anna ożenił się ponownie tym razem z piętnastoletnią dziewczyną.)

Naśladując Napoleona Santa Anna ubierał się skromnie ,jakby podkreślając ,że nie pragnie się wyróżniać , ale usiłował zwiększyć efekt przez to ,że świtę swą stroił w purpurowe mundury.
W czasie obidaów w galowych strojach za jego krzesłem stało sześciu pułkowników , a gdy siedział w swej loży w teatrze , otaczało go zawsze gronoświetnych generałów. Najbliższe jego otoczenie stwierdzało ,że jest tak uprzejmy , jak dawniej ; na twarzy jego malował się zawsze ten sam wyraz melancholii , wygłaszał te same peany na cześć wielkości Meksyku i nadal miewał napady wspaniałomyślności "

Dlaczego Santa Anna rozpoczyna grę poza planszą ?
s 202

" Tymczasem możliwości przykręcania śruby podatkowej zmneijszały się , a oficerowie zaczęli wyraząć niezadowolenie z powodu nieregularnej wypłaty pensji. W 1844 roku zorganizował powstanie Paredes , a gdy Santa Anna wystąpił przeciw niemu , powszechne powstanie w stolicy przywróciło do włądzy Gomeza Pedrazę i umiarkowanych , prezydentem został Jose Joaquin Herrera.

Aby uczcić to wydarzenie , leperos wykopali nogę Santa Anny i wlekli ją przywiązaną do sznurka po ulicach miasta. Ciągnęli też losy , aby ustalić komu przypadnie zaszczyt obalenia jego posągu.

Santa Anna został pokonany przez Paredesa i uciekł w góry stanu Vera Cruz. Podobno złapali go tam Indianie ludożercy i chcieli go zjeść , lacz nadciągnęły wojska rządowe i uratowały przed śmiercią .
Ostatecznie pozwolono mu wyjechać do Hawany pod warunkiem ,że nie powróci w ciągu dziesięciu lat."

Wybucha interesujaca nas wojna .
Powrót do gry s 207 :

" Paredes okazał się całkowicie niezdolny do prowadzenia wojny i rozpił się z rozpaczy(...)
Santa Anna był najzdolnieszym generałem .Należało mu pozwolić na powrót z wygnania(...)
Lecz aby znów zostać prezydentem , Santa Anna musiał znaleźć sposób powrotu do Meksyku. Między Hawaną , gdzie umilał sobie wygnanie walką kogutów , a brzegiem meksykańskim znajdowała się eskadra amerykańska . Zadanie zostało łatwo rozwiązane przez rozmowy z Polkiem . Santa Anna wysłał do Waszyngtonu swego agenta ,przez którego złożył obietnicę ,że jeżeli mu pozwolą wrócić do Meksyku , to zawrze pokój na warunkach korzystnych dla Stanów Zjednoczonych .
Przy tej sposobności Santa Anna wyjaśnił ,że Meksykowi należy zagrozić inwazją , naszkicował dla ministerstwa wojny plan operacji wojennych.
Polk dał się złapać w tę pułapkę i wydał polecenie aby Santa Annie pozwolono przedostać się przez pierścień blokady (...)

s 208

" Na początku stycznia Santa Anna zebrał 25 -tysięczną armię finansowaną częściowo za pomocą masowych konfiskat , a częściowo z własnych środków. Karetą zapzrężonąw osiem mułów , majać przy sobie koguty bojowe , jechał rozbić Taylora którego wojska w odległości 18 mil na północ od Saltillo obozowały w odkrytym miejscu i omal nie zostały zaskoczone znienacka.
Meksykanie wzięli do niewoli zwiadowców Taylora. (...)
Taylor pośpiesznie kazał spalić zapasy i i cofnał się o jakieś 10 ku miejscowości Angostura , położonej w pobliżu haciendy Buena Vista , gdzie droga prowadziłą przez szeroką przełęcz między niedostępnymi górami .

Santa Anna przybył tam następnego dnia i rankiem 23 lutego ustaił swą armię w szyku bojowym , wysuwając Amerykanom na pokaz kawalerię w błyszczących mundurach. Kapelani przechodzili obok szeregów celebrując nabożeństwo. Po zakończeniu ceremonii Santa Anna rzucił swoje oddziały na odcinek pomiędzy armią amerykańską a górami po wschodniej stronie przełęczy. Taylor niewłaściwie oceniając charakter miejscowości , zsotawił ten odcinek frontu bez obrony.

Santa Anna znał się wprawdzie lepiej na sztuce dowodzenia , ale Amerykanie mieli za to lepsze armaty.

Zabójczy ogień artylerii zaczął kosić Meksykanów. Przed nadejściem nocy wyłom został zapełniony i obie armie stały naprzeciw siebie na pozycjach wyjściowych.Amerykanie w liczbie trzykrotnie mnniejszej od Meksykanów oczekiwali dnia i wznowienia ataku . Lecz Santa Anna zdecydował się na co innego . Jego inidańscy rekruci nie przyzwyczajeni do walk z żołnierzem , który z takim uporem bronił pozycji , i do armat , siejących wokół śmierć i spustoszenie , nie mieli w cale ochoty stawać znów do rzezi.

Santa Anna już był zdobył dwa sztandary to wystarczyło do zainscenizowania zwycięstwa(...)
Podobnie jak Napoleon w 1812 r, wyprzedził w swej karecie armię i rzogłaszał wieść o zwycięstwie , a Meksykanie jak armia napoleońska w 1812 roku szli samopas bez żadnego dwództwa do San Luis Potosi i masowo ginęli z głodu . Kiedy Taylor i jego zastępca spostrzegli ,że Santa Anna gdzieś zniknął , padli sobie w objęcia , gdyż myśleli ,że wygrali bitwę. Taylor zawiadomił niezwłocznie o zwycięstwie Waszyngton . Uznano go za bohatera i wybrano potem za prezydenta. "

http://pl.wikipedia.org/wiki/Zachary_Taylor
209-210

" Kilka pułków kreolskich zaopatrzonych w poświęcone medaliki i szkaplerze , pułków których żołnierze znani byli wśród Metysów pood nazwą Polkos za zamiłowanie do tańca i zabawa zbudntowało się przeciwko Fariasowi .

Gdy Santa Anna podchodził do stolicy , przywódcy wszytskich partii pośpieszyli na spotkanie , winszując mu zwycięstwa i starając zapewnic sobie jego poparcie.
Santa Anna zdecydował się powtórzyć zdradę z r. 1834 . Farias poszedł na wygnanie , pełniącym obowiązki prezydenta został jeden z zamachowów Anaya.

(...) Santa Anna zawrócił na wschód - na spotkanie Winfielda Scotta . Winifield Scott - którego żołnierze nazywali 'Starą Piłą- był aroganckim egoistą , ale znał się na sztuce wojennej i wolał liczyć jak najmniej na przypadek."

" W dniu 7 marca wyladował ze swą armią na piszczystych wzgórzach , na południe od Vera Cruz .
Po morderczym bombardowaniu miasto poddało się.
Aby uniknąć żółtej febry , Amerykanie pomaszerowałi pośpiesznie do okręgów leżących wewnątrz kraju.
W połowie kwietnia spotkali się z Santa Anną oczekującym ich pod Cerro Gordo na dobrze umocnionych pozycjach , w miejscu gdzie droga pnie się kręto w góry.

Saperom Scotta udało się znależć sposób obejścia Meksykjanów z flanki pólnocnej i oddział Amerykanów przeciągnął armaty przez głębokie wąwozy i gęste lasy , które Santa Anna uznał za niemożliwe do przebycia nawet dla królika. Atakwana z frontu i z lewego skrzydła armia meksykańska została rozbita doszczętnie , resztki uciekały bezładnie do stolicy (...)

s 211
" Do stolicy dowlekli się zbiegowie z armii przuconej przez Santa Annę w Coahuili i opowiadali ,że Santa Anna pod Agnosturą wcale nie odniósł , jak twierdził zwycięstwa.

A jednak mimo pogłosek ,że sprzedał ojczyznę Jankesom uznawano go za jedynego człowieka zdolnego do przezwyciężenia kryzysu .

Wojskowi rywale Santa Anny - starzejący się weterani walk o niepodległość , jak Bustamante , Nicolas Bravo , intrygant Almonte , zdrajca i pijaczyna Valencia , Arista pozostający w niełasce od czasu klęski pod Matamoros oraz Lombardini , który oprócz długich wąsów nie posiadał żadnych danych do sprawowania dowództwa - wszyscy oni rónież nie zasługiwali na zaufanie.

(...) Santa Anna mógł wparwdzie nie wygrywać bitew ale umiał organizować armię. Straciwszy jedną w Coahuili , drugą pod Cerro Gorido zebrał teraz trzecią i wziął się energicznie do obrony stolicy. Udało mu się do tego stopnia oszukać Amerykanów ,że sami przyczynili się do pokrycia części wydatków na tę obronę ( ...) gdy Santa Anna zapewnił Amerykanów ,że nadal dąży do zawarcia pokoju , lecz koniecznie i natychmiast potzrebuje 10 000 $ pieniądze te wysłano mu z Puebli"

Walki o stolicę
s 212 "

" W ciągu trzech tygodni Meksykanie walczyli z męstwem i uporem , które zdumiały najeźdzców . Po raz pierwszy wojna przerwała waśnie partyjne . Armia meksykańska nie składała się już z poborowych Indian , lecz z ochotników Kreolów i Metysów , gotowych oddać życie w obronie stolicy. Zdawało się ,że Santa Anna , który niezmordowanie organizował swe oddziały i podczas każdej bitwy junacko stał na czołowych pozycjach, zmienił sie z Napoleona Zachodu w kogoś bardziej zasługującego na szacunek : w wodza narodu "

Niestety ...

Kilka lat po wojnie :
s 219

W listopadzie ( 1853 )restytułowany został (...)order Guadelupe .
Santa Anna spędzał długie godziny nad obmyślaniem fasonów mundurów dla osób odznaczonych tym orderem .
Mundury wprowadzono również dla urzędników państwowych , którym jak dawniej nie wypłacano we właściwym terminie pensji , ale którzy pomimo to musieli kupować sobie te mundury za własne pieniądze. Ministrowie i członkowie gabinetu ministrów obowiazani byli jeżdzić żóltymi karetami z lokajami z zielonej liberii. A Santa Anna jeździł zawsze otoczony lansjerami " Gwardii władzy najwyższej" w czerwonych mundurach ze złotymi epoletami i srebrnymi guzikami i w hełmach z grzebieniami.(...) zamieszkał w luksusowo urządzonym domu w Tacubaya , gdzie pędzał czas na przyglądaniu się walce kogutów i na miłostkach.

Jedna z tych przygód miłosnych zakończyłą się ogólną uciechą : podczas nocy spędzonej z dyktatorem pewna kobieta ukradła kolekcję jego medali i następnego dnia paradowała po ulicach Meksyku z przypiętym do sukni krzyżem Wielkiego Mistzra Orderu Guwadelupy.

(...) koniec dyktatury był podobny do końca wielu innych rządów meksykańskich (...)

k 22 przypis

"Santa Anna na nieszczęście żył jeszcze dwadzieścia lat. W czasie interwencji francuskiej ofiarował swe usługi Maksymilianowi i wylądował w Vera Cruz , ale Francuzi natychmiast wydali go Meksykanom. W dwa lata później wystąpił przeciw Juarezowi , licząc na poparcie rządu Stanów Zjednoczonych .
Lecz awanturnicy zapewniający go ,że mają wpływy w Departamencie Stanu , wyłudzili od niego większą część jego oszczędności a gdy wyladował w Meksyku Juarez aresztował go i wydalił z granic kraju.

Otrzymawszy w 1872 r. zezwolenie na powrót zmarł w stolicy meksykańskiej w r, 1876 "


Można by o nim opowiadać godzinami :wink:
reszta tutaj :

http://pl.wikipedia.org/wiki/Antonio_L% ... Santa_Anna

np . : " Następnie Santa Anna udał się na wschód w kierunku rzeki San Jacinto, gdzie 21 kwietnia został pokonany przez Sama Houstona. Uciekał z pola bitwy, uprzednio zrzuciwszy mundur generalski. Gdy został wzięty do niewoli. Z początku twierdził, że jest szeregowcem, później (gdy zwrócono uwagę na jego elegancką koszulę) twierdził, że jest oficerem. Gdy został przyprowadzony do obozu inni jeńcy z szacunkiem wstali na jego widok"

_________________
"Bądź szybki jak wicher, spokojny jak las, napastliwy i żarłoczny jak ogień, niewzruszony jak góra, nieprzenikniony jak ciemność, nagły jak piorun"

Sun Tzu


Ostatnio edytowano poniedziałek, 7 września 2009, 10:25 przez Strategos, łącznie edytowano 7 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 7 września 2009, 00:17 
Censor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 18:53
Posty: 8363
Lokalizacja: Łódź
A o co właściwie chodzi z tą kartą akcji 21 "Political Insight"?

"You may view the hidden side of one PW City Marker"

PW to Political Will.

Ale w Vassalu jakoś nie dopatrzyłem się ukrywania tego.

_________________
"Bądź szybki jak wicher, spokojny jak las, napastliwy i żarłoczny jak ogień, niewzruszony jak góra, nieprzenikniony jak ciemność, nagły jak piorun"

Sun Tzu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 7 września 2009, 11:02 
Padpałkownik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 20:14
Posty: 1481
Lokalizacja: Miasto Stołeczne Warszawa
Cała gra obraca się wokół woli politycznej Meksyku (Political Will) – Amerykanie chcą ją zredukować do zera, Meksykanie utrzymać w okolicy maksimum, czyli 35. Wolę polityczną modyfikuje m. in. zdobywanie niektórych miast (Political Will cities). Takie miasta nie mają ustalonej wartości – za każdym razem, kiedy miasto przechodzi z rąk do rąk, wykonuje się rzut kością i w odpowiedniej tabeli sprawdza, jaka zmienia się PW. Ten rzut kością jest modyfikowany przez nadrukowany na planszy modyfikator miast (ważniejsze miasto, tym większy ten modyfikator, najwyższe mają chyba Meksyk i Vera Cruz).

Jest jeszcze dodatkowy modyfikator, wynikający z żetonów, które na początku gry układa się losowo, rewersem do góry (ukryte dla obu graczy), na każdym z takich PW cities. Uzasadnienie jest takie, że w Meksyku panował wówczas chaos, a rząd centralny nie bardzo wiedział, co się dzieje w poszczególnych stanach, nie mówiąc już o kontroli nad sytuacją. Kiedy pierwszy raz takie miasto zostanie zajęte przez Amerykanów, ten żeton z modyfikatorem jest odkrywany i już do końca gry pozostaje na planszy odkryty, zawsze jednak wpływając na rzut kością określający wpływ zdobycia miasta na PW.

W talii Action Cards są karty pozwalając podejrzeć jeden zakryty jeszcze żeton PW oraz karty pozwalające zamieniać żetony (ukryte bądź ujawnione, to nie ma znaczenia) miejscami. W ten sposób możesz nadać większe znaczenie miastu, które zaraz masz zdobyć.

_________________
A gdybym był strategiem,
Nad planszą w klubie szalał,
To co byś powiedziała,
Czy coś byś przeciw miała?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 7 września 2009, 11:21 
Censor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 18:53
Posty: 8363
Lokalizacja: Łódź
Dzięki :)
PS. Moduł Vassala chyba nie ma odpowiednich markerów.
Ale co tam, mam już grę :).

http://www.youtube.com/watch?v=Jh5OlT-cslQ

http://www.youtube.com/watch?v=d38xUsc- ... re=related

_________________
"Bądź szybki jak wicher, spokojny jak las, napastliwy i żarłoczny jak ogień, niewzruszony jak góra, nieprzenikniony jak ciemność, nagły jak piorun"

Sun Tzu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 27 marca 2011, 11:04 
Adjoint
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 1 czerwca 2009, 22:37
Posty: 787
Lokalizacja: Bełchatów/Warszawa
Witajcie,
Zwracam się z prośbą do graczy znających HoM. Od pewnego czasu gra ta kusi mnie. Chciałbym przed ewentualnym zakupem zadać kilka pytań.
1. Jak jest rozłożony balans w tej grze-oczywiście rozumiem, że każda strona w HoM wymaga zupełnie odrębnego sposobu gry, ale czy da radę zwyciężyć Meksykiem?
2. Jak przedstawia się stopień skomplikowania zasad? (zaznaczę, iż znana mi jest FtP, ale już mojemu partnerowi znad planszy nie; czy dałoby radę wyjaśnić przed rozgrywką zasady?)
3. I kwestia bodaj najważniejsza: ile wynosi realny czas rozgrywki od pierwszego do ostatniego etapu?

Dziękuję z góry za odpowiedzi i pozdrawiam.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 27 marca 2011, 16:31 
Praetor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 października 2007, 16:17
Posty: 3190
Lokalizacja: Kielce
1. Da się wygrać każdą stroną. Jak to w CDG dużo zależy od kart.
2. Mniej skomplikowane niż w FtP. Raczej standard wśród CDG, oprócz bitew.
3. W 4-5 godz. po poznaniu zasad to spokojnie da się wyrobić.

_________________
Moje gry
Szlachectwa nie nabiera się przez urodzenie, ale przez czyny.
"Moim obowiązkiem, jako patrioty, nie jest umrzeć za swój kraj, ale sprawić, żeby wróg oddał życie za własny".


Ostatnio edytowano niedziela, 27 marca 2011, 16:51 przez Arteusz, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: The Halls of Montezuma (GMT)
PostNapisane: piątek, 1 sierpnia 2014, 22:58 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 34286
Lokalizacja: Warszawa
Dziś miałem przyjemność nawiązać pierwszy kontakt z grą. Mało nie zakończyło się pogromem kierowanych przeze mnie Amerykanów. Karty i złe rzuty zrobiły swoje, ale najbardziej przyczyniła się do takiego stanu rzeczy decyzja o niewypowiadaniu od razu wojny Meksykowi. Pomyślałem sobie na początek, że zobaczę jak będzie wyglądać ten okres kryzysu. Być może wiążą się z nim jakieś korzyści i nie warto od razu przechodzić na stopę wojenną. Skończyło się na tym, że potem miałem przez długi czas problemy z wypowiedzeniem wojny. Najgorsze jednak, że nie mogłem otrzymywać uzupełnień (poza losowymi - z wydarzeń). Obowiązuje bowiem zasada, że gracz amerykański do czasu wypowiedzenia wojny nie otrzymuje uzupełnień. Wreszcie gdy w trzecim etapie w końcu się udało, moje siły były mocno przetrzebione i w defensywie. Mam w związku z tym takie pytanie, czy ktoś gra w ten sposób, że opóźnia wypowiedzenie wojny (tzn. nie wypowiada jej od razu), czy raczej standardem jest dążenie do jak najszybszego wypowiedzenia wojny?

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: The Halls of Montezuma (GMT)
PostNapisane: wtorek, 5 sierpnia 2014, 10:25 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 34286
Lokalizacja: Warszawa
Relacja z rozgrywki na Portalu Strategie:

http://portal.strategie.net.pl/index.ph ... Itemid=121

To nasza druga rozgrywka z Szarym, ale pierwsza miała charakter wybitnie szkoleniowy.

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: The Halls of Montezuma (GMT)
PostNapisane: wtorek, 5 sierpnia 2014, 14:26 
Alférez de Navío
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 października 2007, 23:28
Posty: 565
Lokalizacja: Warszawa
Jak znajdujecie tę grę? Bo temat bardzo ciekawy, a na BGG i w innych miejscach można znaleźć dość skrajne opinie, niektórzy twierdzą, że niegrywalne, że nie da się korzystać z rulebooka i takie tam.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: The Halls of Montezuma (GMT)
PostNapisane: wtorek, 5 sierpnia 2014, 15:18 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 34286
Lokalizacja: Warszawa
Ponoć było sporo zmian i gra doczekała się bardzo wielu poprawek. Do tej pory czuwał nad tym Szary, ja sobie jakoś radziłem w oparciu o starą instrukcję i z jego pomocą. Jakichś drastycznych problemów nie miałem, ale to są jeszcze początki, dlatego wypowiem się po kolejnej rozgrywce.

Póki co zauważyłem, że można grać Amerykanami zupełnie inaczej niż ja grałem, ale o tym też chyba przy następnej okazji.

Jeszcze jedna obserwacja jest taka, że czasami można złożyć naprawdę zabójczą kombinację bonusów do walki z kart. Z kolei walki potrafią być czasami tak mordercze, że można wyeliminować za jednym zamachem całą dużą armię. Tak, że na pierwszy rzut oka dobór kart (także dzięki wydarzeniom) może dużo zmienić w przebiegu rozgrywki (np. można wyeliminować wydarzeniem takiego bądź innego dobrego dowódcę amerykańskiego i wtedy Amerykanie mogą mieć problem).

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: The Halls of Montezuma (GMT)
PostNapisane: środa, 6 sierpnia 2014, 00:14 
Adjoint
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 1 czerwca 2009, 22:37
Posty: 787
Lokalizacja: Bełchatów/Warszawa
Zdarzyło mi się zagrać ze dwa razy z Bambrough'em. Dość dawno temu. Nie pamiętam dokładnie opinii Piotrka, ale chyba gra nie do końca spełniła pokładane w niej oczekiwania. Ciekawe mechanizmy, rozwiązania i dużo chromu, ale w praktyce nie hulało tak jak w innych CDG z GMT (Wilderness War, UKC, For the People). Dwie rozgrywki to nieco mało jak na kategoryczny osąd negatywny. Dlatego też nie zamierzam jednoznacznie przekreślać gry. Wydawała mi się wręcz bardzo ciekawa, ale gdy dochodziło do konieczności wyboru "tematu" rozpracowywanego wieczorem HoM po pierwszych dwóch rozgrywkach w małym odstępie czasu już nigdy nie wrócił do łask. Gdzieś tam w tyle głowy czaiła się myśl, że produkt nie jest taki jak być powinien. Pamiętam, że gra USA była dość frustrująca i w obydwu rozgrywkach Meksyk wygrał dość zdecydowanie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: The Halls of Montezuma (GMT)
PostNapisane: środa, 6 sierpnia 2014, 08:20 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 34286
Lokalizacja: Warszawa
Dla Amerykanów mordercze są zwłaszcza rajdy Indian (dla Meksykanów również mogą być mordercze, ale z początku dotyka to bardziej Amerykanów. Zasady przewidują, że w przypadku braku zaopatrzenia traci się połowę stepów w całej armii. Są to mordercze straty, tak że mam wątpliwości czy jest to właściwe tzn. czy Indianie byli w stanie aż tak zaszkodzić swoimi rajdami ruchom regularnych armii.

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: The Halls of Montezuma (GMT)
PostNapisane: środa, 6 sierpnia 2014, 22:28 
Adjudant-Major

Dołączył(a): środa, 26 lutego 2014, 21:16
Posty: 336
Lokalizacja: Warszawa
@Raleen: Ta "regularna" armia np. Taylora to było przez znaczną część konfliktu 3000 luda. Obecna historiografia uwypukla rolę rajdów i to w stopniu, jaki w grze nie występuje. Starsza, np. Bauer, rzeczywiście traktowała je jako coś pobocznego. Jak dla mnie rola rajdów jest tu akurat nieźle pokazana.

Jak dla mnie gra jest fajna, choć kilka rozgrywek jest niezbędnych dla prawidłowego zrozumienia zasad. Zajmowanie portów jest dalej dla mnie czynnikiem, którego balans muszę jeszcze wychwycić. W zasadzie najpierw Meksyk był nie do zdarcia, a rząd trzymał się lepiej niż ten nasz, obecny. Potem, gdy Raleen znalazł sposób na podbicie wskaźnika blokady, szlag wziął wszystko i wielki Meksyk nikł w oczach. Gdyby nie zakończenie turę wcześniej, byłoby już po herbacie, a i to mimo fenomenalnego początku. Teraz czytam ponownie zasady i widzę, że da się przed tym bronić. Chyba odkryłem balans. Przynajmniej na razie. :)

Jak dla mnie budzi ona skojarzenia z "Walcem Parowym", bo wymaga, aby dać jej czas i wysiłek zanim się nam odwdzięczy. Nieprzejrzystą instrukcję i część kart pomocy należy ściągnąć z BGG w poprawionych wersjach. Jest karta, która wydaje mi się być responsem, ale nie ma oznaczenia. Kilka rozgrywek, jak już wspomniałem, jest kluczowych dla zrozumienia działania systemu. Ci, którym chciało się dalej, mówią, że warto. Jak dotąd, jestem w stanie im uwierzyć. Ale nie każdy ma moje podejście do gier - co zresztą widać w temacie o wspomnianym "Walcu...". Nie każdy zechce grze coś poświęcić, kiedy może kupić droższą, ale stuprocentowo sprawdzoną i klarownie spisaną.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: The Halls of Montezuma (GMT)
PostNapisane: czwartek, 7 sierpnia 2014, 07:33 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 34286
Lokalizacja: Warszawa
Tak też ja do tego podchodzę, tym bardziej, że widzę możliwość innej gry niż ostatnio u nas. W przypadku portów to trzeba mieć więcej jak dwa stepy jednostek w porcie albo artylerię i to pozwala go obronić. W naszej rozgrywce rajdy na porty okazały się wyjątkowo skuteczne, bo wszystkie siły skupiałeś nad granicą z Teksasem.

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 75 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group. Color scheme by ColorizeIt!
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL


Informacja o ciasteczkach
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji świadczonych usług. Jeśli nie akceptujesz tego faktu prosimy o opuszczenie tej strony.