Flying Colors (GMT)

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące XIX wieku.

Re: Flying Colors (GMT)

Postby Silver » Friday, 30 June 2017, 18:01

Tu w grze jest trochę inaczej bo okręty idące w pozycji reaching na przecięcie szyku wroga mogą manewrować i strzelać oboma burtami do różnych okrętów podczas gdy przeciwnika szyk liniowy idący w pozycji beating oddaje strzały tylko z 1 z burt, jednak mogąc skoncentrować ogień na wybranym celu. Ale jeśliby te okręty idące na przecięcie szyku szły nie w kolumnie a szeroko w rzędzie to mogą oddać 2 razy więcej strzałów niż wróg wleczący się pod wiatr.
Silver
Général de Brigade
 
Posts: 2972
Joined: Thursday, 22 December 2005, 19:33
Location: Warszawa

Re: Flying Colors (GMT)

Postby Raleen » Friday, 30 June 2017, 18:12

leliwa wrote:Owszem, ale należy pamiętać, że ostrzał pełną burtą artylerii głównej i połową artylerii mniejszego kalibru wynikający ze zdobycia przewagi manewrowej (słynne "crossing the "T") wobec ognia tylko połowy (czasami więcej, zależy od rozmieszczenia wież artyleryjskich) artylerii głównej i nielicznych dział mniejszego kalibru dawał też podobne korzyści (choć nie tak skrajne) co w epoce flot żaglowych. Tak do końca więc nie stracił swego charakteru flankującego, ponieważ wyłączał z pojedynku ogniowego znaczną część artylerii przeciwnika.

To znaczy, oczywiście taktyka Nelsona była w tych warunkach skuteczna, efektywna, co pokazuje przede wszystkim wynik bitwy. Ja tylko napisałem, że samo "podejście" do ataku czyli dojście do linii okrętów przeciwnika było trudne. Można zadać pytanie dlaczego inni nie stosowali tej metody i przez długi czas bitwy morskie wyglądały w ten sposób, że okręty obu stron ustawiały się w liniach w miarę równolegle względem siebie i prowadziły ostrzał. Tak to wyglądało przez długi czas i dopiero w czasach Nelsona spróbowano rozgrywać bitwy inaczej (choć wiem, że Nelson też nie był pierwszy, który spróbował tej metody, ale on wykorzystał ją najlepiej i dlatego z nim jest kojarzona).
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
User avatar
Raleen
Colonel Général
 
Posts: 34365
Joined: Thursday, 22 December 2005, 15:40
Location: Warszawa

Re: Flying Colors (GMT)

Postby Raleen » Saturday, 1 July 2017, 20:54

Bitwa pod Trafalgarem 1805 (2) - relacja z rozgrywki na Portalu Strategie:

http://portal.strategie.net.pl/index.ph ... Itemid=121

Nasze drugie podejście do scenariusza przedstawiającego bitwę pod Trafalgarem. Nie mogłem tej poprzedniej klęski tak pozostawić, sami rozumiecie...
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
User avatar
Raleen
Colonel Général
 
Posts: 34365
Joined: Thursday, 22 December 2005, 15:40
Location: Warszawa

Re: Flying Colors (GMT)

Postby Profes79 » Sunday, 2 July 2017, 11:45

Raleen wrote:
leliwa wrote:Owszem, ale należy pamiętać, że ostrzał pełną burtą artylerii głównej i połową artylerii mniejszego kalibru wynikający ze zdobycia przewagi manewrowej (słynne "crossing the "T") wobec ognia tylko połowy (czasami więcej, zależy od rozmieszczenia wież artyleryjskich) artylerii głównej i nielicznych dział mniejszego kalibru dawał też podobne korzyści (choć nie tak skrajne) co w epoce flot żaglowych. Tak do końca więc nie stracił swego charakteru flankującego, ponieważ wyłączał z pojedynku ogniowego znaczną część artylerii przeciwnika.

To znaczy, oczywiście taktyka Nelsona była w tych warunkach skuteczna, efektywna, co pokazuje przede wszystkim wynik bitwy. Ja tylko napisałem, że samo "podejście" do ataku czyli dojście do linii okrętów przeciwnika było trudne. Można zadać pytanie dlaczego inni nie stosowali tej metody i przez długi czas bitwy morskie wyglądały w ten sposób, że okręty obu stron ustawiały się w liniach w miarę równolegle względem siebie i prowadziły ostrzał. Tak to wyglądało przez długi czas i dopiero w czasach Nelsona spróbowano rozgrywać bitwy inaczej (choć wiem, że Nelson też nie był pierwszy, który spróbował tej metody, ale on wykorzystał ją najlepiej i dlatego z nim jest kojarzona).


Nelson mógł sobie na taką taktykę pozwolić bo po pierwsze był świadomy wyszkolenia własnych załóg i oficerów a po drugie był świadomy kiepskiego wyszkolenia sił przeciwnika, które w dodatku nie stanowiły monolitu a składały się z eskadr dwóch narodowości. W normalnych warunkach zwykle uznaje się przewagę strony ustawiające "pałeczkę nad T".
User avatar
Profes79
General
 
Posts: 5656
Joined: Tuesday, 25 April 2006, 08:30
Location: Warszawa

Re: Flying Colors (GMT)

Postby Raleen » Sunday, 2 July 2017, 22:58

W tej grze (i generalnie dla tego okresu) ma też pewne znaczenie specyfika taktyki obu stron polegająca na tym, że Anglicy generalnie woleli strzelać w kadłuby i byli w tym lepsi, a Francuzi w żagle. Stąd flocie angielskiej zwykle korzystnie było doprowadzać do walki na bliższy dystans, a ta taktyka temu sprzyjała. Powiedziałbym za to, że w grze tak bardzo nie czuć przewagi floty angielskiej, jeśli popatrzeć na same parametry okrętów.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
User avatar
Raleen
Colonel Général
 
Posts: 34365
Joined: Thursday, 22 December 2005, 15:40
Location: Warszawa

Re: Flying Colors (GMT)

Postby Silver » Monday, 3 July 2017, 23:28

W grze można zdecydować się na swe autorskie manewry przynoszące maksymalne korzyści i grać z polotem, ale można też zagrać bardzo historycznie i poruszać się głównie okręt za okrętem.
Żaglowce wtedy chyba znacznie częściej poruszały się liniowo a rzadko wykonywały równoległe zwroty i jeśliby zachować realia historyczne to należałoby zastosować jakieś homerulesy mówiące o ruchach w szykach.
Silver
Général de Brigade
 
Posts: 2972
Joined: Thursday, 22 December 2005, 19:33
Location: Warszawa

Re: Flying Colors (GMT)

Postby ghostdog » Tuesday, 4 July 2017, 08:16

A jak w tej grze wygląda właśnie "samodzielność" ruchów, czy jak to nazywasz "autorskie"? Czy gra jest raczej symulacją bitew okresu czy laikowi w tym temacie pozwoli na rozwinięcie skrzydeł i zupełnie niestosowanie się do taktyk tamtego okresu?
"Obydwaj pochodzimy ze starożytnych plemion Obydwaj jesteśmy już na wymarciu Wszystko wokół nas zmienia się....."
User avatar
ghostdog
Lieutenant
 
Posts: 534
Joined: Tuesday, 28 February 2006, 19:47
Location: Warszawa

Re: Flying Colors (GMT)

Postby Silver » Tuesday, 4 July 2017, 09:20

Można przecież zgodnie z zasadami pływać okrętami i w formacji roju ale dla tych którzy woleliby bardziej historyczne ruchy flot można zasymulować starcie płynąć mozolnie w linii.
Mamy z Raleenem do rozegrania teraz bitwę u przylądka Finisterre i tam okręty są już w formacjach liniowych. Gdyby trzymać się takich formacji to należałoby płynąć powoli okrętami jeden za drugim przy czym część okrętów zapewne nie włączy się do bitwy gdy będzie ona już rozstrzygnięta. A tymczasem aż się prosi by złamać ten system i wykorzystując wiatr zrobić zwrot i popłynąć chyżej by dotrzeć jak najszybciej do przeciwnika ale w przynajmniej 2 formacjach.
Silver
Général de Brigade
 
Posts: 2972
Joined: Thursday, 22 December 2005, 19:33
Location: Warszawa

Re: Flying Colors (GMT)

Postby ghostdog » Tuesday, 4 July 2017, 09:27

Rozumiem. Chodzi o to, czy osoba, jak ja - mająca dość blade pojęcie o taktyce bitew morskich da radę opanować tę grę. Jak wiesz zapewne mam ją od pewnego czasu (teraz na wypożyczeniu ;) ) i po prostu zastanawiam się, czy nieznajomość taktyk uprzykrzy mi grę czy też gra sama z siebie będzie mnie naprowadzać na właściwe tory.
"Obydwaj pochodzimy ze starożytnych plemion Obydwaj jesteśmy już na wymarciu Wszystko wokół nas zmienia się....."
User avatar
ghostdog
Lieutenant
 
Posts: 534
Joined: Tuesday, 28 February 2006, 19:47
Location: Warszawa

Re: Flying Colors (GMT)

Postby Raleen » Tuesday, 4 July 2017, 09:52

Znajomość taktyki nie jest potrzebna, jak trochę pograsz to w praktyce wychodzi jak gra działa. Wydaje mi się, że Silver miał raczej na myśli to, że podczas rozgrywki pojawia się czasem taki dylemat czy grać historycznie, ale nie do końca optymalnie - czerpiąc satysfakcję z tego, że rozgrywka bardziej przypomina historyczną bitwę, czy starać się optymalnie wykorzystać reguły - co w większym stopniu pozwala zmienić bieg historii (a przynajmniej daje na to większe szanse).
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
User avatar
Raleen
Colonel Général
 
Posts: 34365
Joined: Thursday, 22 December 2005, 15:40
Location: Warszawa

Re: Flying Colors (GMT)

Postby Raleen » Tuesday, 18 July 2017, 14:15

Bitwa koło przylądka Finisterre (1805) - relacja z rozgrywki na Portalu Strategie:

http://portal.strategie.net.pl/index.ph ... Itemid=121
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
User avatar
Raleen
Colonel Général
 
Posts: 34365
Joined: Thursday, 22 December 2005, 15:40
Location: Warszawa

Re: Flying Colors (GMT)

Postby Niedziak » Tuesday, 18 July 2017, 15:49

Czy jest możliwość gry na więcej osób niż dwie? Bo chętnie bym spróbował i myślę, że gra w więcej niż dwie mogła by być fajna jeśli się podzieli eskadry między graczy (jeśli gra to oczywiście zakłada, wiem, że większość gier o tym okresie ma taką opcję).
Niedziak
Appointé
 
Posts: 47
Joined: Wednesday, 18 October 2006, 10:56
Location: Komorów

Re: Flying Colors (GMT)

Postby Raleen » Tuesday, 18 July 2017, 16:56

Teoretycznie jest taka opcja jak się odpowiednio podzieli siły, tylko że podział na eskadry nie jest stały i w praktyce opłaca się tworzyć jak największe eskadry, żeby możliwie najwięcej okrętów mogło współdziałać. To nie jest typowy system aktywacyjny z chitami i stałym podziałem na aktywacje. Tutaj co etap ustalasz skład eskadr na nowo.

Chętnie kiedyś zagram albo mogę wprowadzić jedną czy dwie osoby w grę (póki nam właściciel gry pozwoli...).
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
User avatar
Raleen
Colonel Général
 
Posts: 34365
Joined: Thursday, 22 December 2005, 15:40
Location: Warszawa

Re: Flying Colors (GMT)

Postby Niedziak » Tuesday, 18 July 2017, 17:09

A, pamiętam, że chyba nawet czytałem te zasady w takim razie (przynajmniej częściowo) bo coś kojarzę.
To mi się gry pomyliły bo myślałem, że tu są eskadry podzielone przed bitwą i przydzielone konkretnym dowódcom.
Niedziak
Appointé
 
Posts: 47
Joined: Wednesday, 18 October 2006, 10:56
Location: Komorów

Re: Flying Colors (GMT)

Postby Silver » Tuesday, 18 July 2017, 23:19

W opisanej właśnie przez Raleena bitwie moi Hiszpanie tylko sprawili mi więcej szkód niż korzyści i lepiej gdyby ich w ogóle nie było. Gdyby można było zmienić ustawienie flot to Hiszpanów ustawiłbym na końcu szyku a jeszcze lepiej w drugim rzędzie by po francuskim ostrzale w żagle, Hiszpanie mogli spróbować abordażować bezwładne okręty angielskie.
Silver
Général de Brigade
 
Posts: 2972
Joined: Thursday, 22 December 2005, 19:33
Location: Warszawa

PreviousNext

Return to XIX wiek

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 5 guests