Strategie

Forum historyczno-wargamingowe
Teraz jest poniedziałek, 18 grudnia 2017, 09:13

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 143 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 6, 7, 8, 9, 10
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Najważniejszy region świata, czyli Pacyfik
PostNapisane: sobota, 30 września 2017, 16:31 
Général en Chef
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 18 listopada 2008, 20:14
Posty: 5693
Lokalizacja: Kraków
Profes79 napisał(a):
jak nie potrzebuję koniecznie pochwalić się najnowszym modelem to spokojnie mogę poczekać - i to zwykle niezbyt długo - aż dany model stanieje (i nie będzie już najnowszy). Natomiast mimo wszystko sprzedaż elektroniki nie załamuje się bo zawsze znajdzie się człowiek koniecznie chcący ten najnowszy model mieć (tzw. efekt snoba; Veblena).


I zarówno ten, który najnowszy model musi mieć w dniu premiery, jak i ten, który kupi go za dwa lata "bo będzie taniej" to ekstrema. Generalnie ludzie kupują wtedy gdy czegoś potrzebują.


Profes79 napisał(a):
Natomiast jeżeli pralka/samochód itd nie odmówią ci posłuszeństwa a po prostu będziesz chciał kupić nowe to zaczniesz się zastanawiać - a może jeszcze trochę poczekać - w sumie pralka chodzi, samochód jeździ a jeszcze dwa miesiące temu pralka była o sto złotych droższa a samochód o tysiąc...


Po pierwsze: po co wymieniać pralkę, która działa? AGD generalnie wymienia się gdy się psuje i nie daje się naprawić (czyli średnio co pięć lat, bo taki jest teraz "termin przydatności do spożycia" sprzętów). Na AGD mało kto rzuca się, bo pojawił się najnowszy model deluxe super hiper AAA. A jak już się zepsuje to kto będzie czekał pół roku, bo za pół roku będzie taniej o 1-2%? Potrzebne jest tu i teraz.
Zaś co do samochodu to od tego są wyprzedaże roczników i na to faktycznie ludzie mogą czekać - bo jeśli dany model komuś się podoba, ale nie żyje na zasadzie "money no object" to poczeka aż cena spadnie w sposób, który uczyni ów konkretny produkt atrakcyjnym pod względem finansowym. Czyli jak będzie "-10%". Albo "-15%". Ale kto będzie czekał pół roku/rok na "-1%"? Albo "-2"? Podejrzewam, że bardzo niewielki odsetek populacji.

Profes79 napisał(a):
To nie jest tak, że nagle każdy świadomie podejmuje decyzję "O, deflacja, to ja poczekam" - ale ludzie wbrew pozorom umieją liczyć i jak widzą, że coś można kupić taniej to to zrobią.


Kwestia preferencji czasowych. Ludzie na ogół chcą tu i teraz albo w bardzo nieodległej przyszłości. Gdyby było inaczej kredyty konsumpcyjne nie cieszyłyby się wzięciem.

Profes79 napisał(a):
Zresztą pytanie z naszego podwórka - ilu z nas w 2007 widząc dolara lecącego poniżej poziomu 2 złotych mówiło sobie "ściągnę tę grę z GMT ale to może jeszcze z miesiąc to będzie tańsza" - oczywiście tu nie mamy do czynienia z deflacją ale z mechanizmem pokazującym jak działa człowiek widząc, że coś można kupić tanio a będzie jeszcze taniej.


Ale ówczesny spadek dolara był solidny. Rzędu ile? 50%? Zresztą mam (chyba) lepszy przykład z również naszego podwórka: jeżeli wychodzi nowość książkowa z rabatem od wydawnictwa "-10%" to nie kupię jej tylko poczekam na dyskonty i wezmę od nich w okolicy "-35%". Ale:
-zrobię tak dlatego, że wiem, że w krótkim terminie (miesiąc-dwa) uzyskam dodatkowy duży rabat
-nie zrobiłbym tego gdyby rabat dyskontowy wynosił dodatkowe "1-2%" w okresie pół roku - tutaj moja preferencja czasowa przegrywa z chęcią zapoznania się z nowym tytułem

Profes79 napisał(a):
To co pisał RAJ - do pewnego momentu niskie stopy procentowe stymulują inwestycje (to kolejna zasada ekonomii; chcemy pobudzić gospodarkę - obniżamy stopy i może jeszcze ewentualnie rzucamy na rynek pieniądze w postaci rządowych kontraktów; chcemy ją wyhamować bo pędzimy zbyt szybko - podnosimy stopy procentowe, zabieramy pieniądz z rynku (bo trafia do oszczędności a nie inwestycji)


Trudno to nazwać zasadą ekonomii. To po prostu sposób na manipulację ilością pieniądza. Generalnie stopy spadają gdy rośnie poziom oszczędności. Rosną gdy poziom oszczędności spada. Ale to już raczej zagadnienie dot. ekspansji kredytowej.

Profes79 napisał(a):
Natomiast przychodzi moment, gdy gospodarka zwalnia pomimo bajecznie niskich stóp procentowych i idealnych wydawałoby się warunków do inwestycji. Bo inwestorzy też potrafią liczyć i jeżeli inwestycja im się nie spłaci to nie będą jej uruchamiać. I wtedy nie pomaga nic - nawet ujemne stopy procentowe nie zawsze są ratunkiem.


"Pomimo" bajecznie niskich stóp czy na skutek bajecznie niskich stóp? ;)
Hayek opisał to krótko i klarownie: kiedy banki "zalewają" rynek (niskie stopy) kredytami wykreowanymi "ex nihilo" (kredyt z rezerwy cząstkowej faktycznie pozbawiony oparcia w postaci dobrowolnych oszczędności) tym samym "zmuszają" kredytobiorców do podejmowania błędnych decyzji inwestycyjnych. Bo "tani pusty pieniądz" zaburza procesy decyzyjne. Wszyscy rzucają się na tani kredyt i pod jego wpływem podejmują często błędne decyzje - skutkujące brakiem zysku albo wręcz stratą. Niektóre inwestycje wręcz nie są kończone, bo ich założenia są zbyt optymistyczne. Gdy w efekcie po pewnym okresie system się krzaczy pod wpływem zbyt dużej ilości błędów inwestycyjnych nawet ujemne stopy procentowe (czyli wypychanie kolejnych ton pustego pieniądza na rynek na siłę) nic nie dają, bo ilość wspomnianych błędów sprawia, że nie bardzo jest z czego te kredyty spłacać. I inwestycje pod ciężarem błędów hamują. W efekcie mamy ujemne stopy i brak popytu na kredyt. Ale to akurat jest wina obecnego systemu pieniężnego a nie żadnej deflacji. Albo stopa jest "naturalna" albo jest manipulowana. "Naturalna" jest wtedy gdy wynika z rynkowych potrzeba i preferencji. Manipulowana jest wtedy gdy jest zaniżana "żeby pobudzić inwestycje" albo podwyższana, żeby ściągnąć pieniądz z rynku, bo politycy się rozbrykali i "korzystna [ :lol: ] inflacja" zrobiła się zbyt wysoka.
I wtedy (na koniec) mamy wybór: albo dajemy niektórym (którzy popełnili zbyt dużo błędów) zbankrutować i oczyszczamy rynek albo ratujemy ich publicznymi pieniędzmi szykując się na kolejną powtórkę pt. "cykl koniunkturalny". W jaki sposób "rozwiązano" problem ostatniego kryzysu przypominać nie muszę. Jak to się skończy tłumaczyć chyba nie trzeba. Problem zaś fundamentalny polega na tym, że większość będzie to nazywać "nieuchronnym spowolnieniem" w "naturalnym systemie" cykli koniunkturalnych. 8-)

Może należałoby wydzielić? Z Pacyfikiem ma to niewiele wspólnego, bo to problem ogólnoświatowy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Najważniejszy region świata, czyli Pacyfik
PostNapisane: poniedziałek, 23 października 2017, 13:03 
Général en Chef
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 18 listopada 2008, 20:14
Posty: 5693
Lokalizacja: Kraków
Krok po kroku:

https://m.bankier.pl/wiadomosc/Chiny-wy ... 41461.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Najważniejszy region świata, czyli Pacyfik
PostNapisane: poniedziałek, 23 października 2017, 13:26 
Adjudant Commandant

Dołączył(a): czwartek, 14 maja 2015, 14:09
Posty: 1968
Jak Chinom uda się podważyć dominującą rolę USD to USA będzie w tarapatach.
A "krótka zwycięska wojenka" to takie piękne rozwiązanie problemu...

_________________
"Jest to gra planszowa. Każdy gracz ma planszę i lutuje nią przeciwnika." - cytat za "7 krasnoludków - historia prawdziwa."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Najważniejszy region świata, czyli Pacyfik
PostNapisane: czwartek, 16 listopada 2017, 15:10 
Sous-lieutenant

Dołączył(a): sobota, 27 grudnia 2014, 13:21
Posty: 461
http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,22621623,chiny-podlacza-1-3-miliarda-ludzi-i-wielkie-firmy-do-matrixa.html#Czolka3Img

No i po Chinach. A tak dobrze żarło.

_________________
"... ma wierzytelność zabezpieczoną hipoteką przemysłową, co stwierdza kurator upadłowy" (Prokuratura Rejonowa w Tychach. O matko.)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Najważniejszy region świata, czyli Pacyfik
PostNapisane: czwartek, 16 listopada 2017, 15:14 
Adjudant Commandant

Dołączył(a): czwartek, 14 maja 2015, 14:09
Posty: 1968
Tak, widziałem to, miałem podobne odczucia.

_________________
"Jest to gra planszowa. Każdy gracz ma planszę i lutuje nią przeciwnika." - cytat za "7 krasnoludków - historia prawdziwa."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Najważniejszy region świata, czyli Pacyfik
PostNapisane: czwartek, 16 listopada 2017, 16:14 
Général en Chef
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 18 listopada 2008, 20:14
Posty: 5693
Lokalizacja: Kraków
Będą chodzić po sznurku jak Borg i pochłoną i zasymilują świat. :P


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Najważniejszy region świata, czyli Pacyfik
PostNapisane: czwartek, 16 listopada 2017, 18:58 
Sous-lieutenant

Dołączył(a): sobota, 27 grudnia 2014, 13:21
Posty: 461
Będą dreptać w miejscu. Wygrywającą kontrstrategię wymyśli John Connor, który obecnie ma już 7 lat.

_________________
"... ma wierzytelność zabezpieczoną hipoteką przemysłową, co stwierdza kurator upadłowy" (Prokuratura Rejonowa w Tychach. O matko.)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Najważniejszy region świata, czyli Pacyfik
PostNapisane: czwartek, 16 listopada 2017, 19:54 
Général de Division Commandant de place
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 30 maja 2012, 17:27
Posty: 4077
Lokalizacja: Kraków/Zakliczyn
Obrazek

Dzisiaj Chiny... a za 10 lat UE. :P

_________________
http://vaevictis15mm.blogspot.com


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 143 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 6, 7, 8, 9, 10

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group. Color scheme by ColorizeIt!
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL


Informacja o ciasteczkach
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji świadczonych usług. Jeśli nie akceptujesz tego faktu prosimy o opuszczenie tej strony.