Strategie

Forum historyczno-wargamingowe
Teraz jest czwartek, 21 września 2017, 10:54

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 36 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 28 kwietnia 2009, 18:43 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 32497
Lokalizacja: Warszawa
Jako największe bitwy wojny stuletniej podawane są na ogół bitwy lądowe - pod Crecy, Poitiers, Azincourt. Tymczasem ostatnio poczytywałem sobie na ten temat trochę książkę Normana Daviesa "Wyspy". Stwierdza on tam ni mniej ni więcej, tylko, że bitwa pod Crecy poza czysto militarnym (i z punktu widzenia rozwoju sztuki wojennej), nie miała tak naprawdę wielkiego znaczenia. Decydujące znaczenie przypisuje z kolei bitwie morskiej pod Sluys (Sluis), u wybrzeży Flandrii, stoczonej w czerwcu 1340 roku. W bitwie tej Anglicy zniszczyli większość floty inwazyjnej szykowanej przez Francuzów, by dokonać desantu Anglii. Zginęło w sumie w bitwie około 16 000 ludzi, flota francuska, w większości zniszczona (w znacznej większości, bo Francuzi "sprytnie" powiązali okręty łańcuchami. Ostatecznie doprowadziło to do tego, że Francuzi nie byli w stanie dokonać desantu Anglii, mimo że pierwotnie to oni mieli większą flotę (Davies pisze, że w okresie poprzedzającym dorobili się nawet zawodowej marynarki wojennej), i desant odbył się w drugą stronę, a wojna toczyła się na terytorium Francji, ze szkodą dla niej samej.

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 30 kwietnia 2009, 13:02 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 32497
Lokalizacja: Warszawa
Tak więc, kontynuując wątek bitwy pod Sluis, gdyby Francuzi rozwalili wtedy flotę angielską, wszystko mogłoby się potoczyć zupełnie inaczej. Ocean możliwości dla wielbicieli historii alternatywnej.

A tak, jak pisze Davies:

"...z powodu szczególnej logistyki wynikającej z wyspiarskiej pozycji Anglii i kontynentalnej pozycji Francji jakiekolwiek ostateczne rozwiązanie wydawało się mało prawdopodobne. Anglia mogła raz za razem atakować Francję, ale nigdy nie potrafiłaby zadać jej ostatecznego ciosu. Francja mogła raz za razem przychodzić do siebie po lokalnych zwycięstwach Anglii, ale nie potrafiła użyć swych sił po przeciwnej stronie Kanału. W efekcie nadeszło sto dwadzieścia lat wyczerpującego, krwawego, niemal rytualnego konfliktu między Anglią i Francją. Jedna za drugą następowały kolejne kampanie, przez 118 lat jeden za drugim przychodziły kolejne rozejmy."

N. Davies, Wyspy. Historia, Kraków 2003, s. 393

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 5 maja 2009, 19:50 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 32497
Lokalizacja: Warszawa
Odnośnie początkowego okresu wojny i wojowniczości Edwarda III znaleźć można także ciekawe informacje, stawiające go w nieco innym świetle niż to na ogół przyjęte. Po pierwsze, warto wspomnieć, że tuż po objęciu władzy przez Filipa de Valois jako Filipa VI Edward usiłował załatwić swoje roszczenia "po cichu". Jedną z opcji miała być rekompensata pieniężna, starał się także o uzyskanie suwerenności na kontrolowanych przez Anglików terytoriach Francji. Dopiero, gdy nie przyniosło to skutku, wysunął swoje żądania w bardziej kategorycznej formie.

Zapewne sprawy rozeszłyby się jakoś, gdyby nie działania Francuzów wobec Gaskonii. Podobne działania podjęte zostały przez Francuzów wobec powiązanej gospodarczo z Anglią Flandrii. Anglicy poczuli się zagrożeni i postanowili się bronić. Zapędy wojenne Edwarda na nic by się jednak zdały, gdyby miał prowadzić wojnę sam. Szacuje się, że w 1340 roku miał on już 300 000 funtów długu, dziesięciokrotnie więcej niż wynosiły jego roczne dochody. Pierwsze problemy pojawiły się już w 1338. Król nie był jednak sam w tej wojnie, uzyskał bowiem wsparcie parlamentu, z którym, idąc ręka w rękę nakładał przez następne lata podatki, umożliwiające kontynuowanie wojny. Również bitwa pod Sluis odbyła się w związku z szykowaniem przez Francuzów ogromnej floty w Niderlandach, mającej im następnie posłużyć do inwazji na Anglię. To pokazuje, że poza kwestią roszczeń zgłoszonych przez Edwarda do tronu francuskiego, stroną aktywnie prącą do konfrontacji w początkowym okresie wojny, byli Francuzi.

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 12 lipca 2010, 08:53 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 32497
Lokalizacja: Warszawa
Rzecz będzie o angielskiej chciwości, która była jedną z przyczyn wojny stuletniej, a dotykała nawet najwyżej urodzonych. Otóż niejednokrotnie podczas działań Anglicy starali się przede wszystkim wziąć okup nawet od wybitnych wodzów, którzy później mogli stanowić dla nich zagrożenie. W kronikach Froissarta zachowała się domniemana rozmowa między Czarnym Księciem a Bertrandem du Guesclin po klęsce Francuzów w bitwie pod Najera w Hiszpanii (1367) i dostaniu się du Guesclina do angielskiej niewoli:

"Sir (odpowiedział Książę), zatem myślisz, że trzymamy cię z powodu lęku przed twoim rycerstwem? Nie, nie sądź tak, przysięgam na Św. Jerzego, nie jest tak. Gdy tylko zapłacone zostanie sto tysięcy franków okupu, będziesz zwolniony". Sir Bertrand, który gorąco pragnął zostać uwolniony, gdy usłyszał, pod jakim warunkiem mógłby odejść, wziął księcia za słowo i rzekł: "W imię Boga, niech tak się stanie, zapłacę nie mniej niż żądasz". I gdy książę usłyszał te słowa, rychło zaczął żałować, także pewni członkowie z jego rady przybyli do niego i powiedzieli: "Sir, źle zrobiłeś, tak lekkomyślnie proponując okup".

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 1 października 2010, 22:33 
Tribunus Angusticlavius
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 16 marca 2009, 17:38
Posty: 698
Komuś, kto dobrowolnie, ale za bajońskie zwykle sumy jeśli tylko jeniec był wartościowy, zwalniał go, faktycznie można zarzucać chciwość, ale trzeba też popatrzeć z innej strony - okupy były na porządku dziennym i nie były niczym nie zwykłym. Odnośnie zagrożenia, jakie mógł stwarzać wykupiony z niewoli wybitny wódz to ja bym nie przesadzała. Okupy za zacnych jeńców były potężne, ich negocjowanie mogło trwać latami, tak samo jak uzbieranie całej potrzebnej sumy, co skutecznie oddalało w czasie ewentualne zagrożenie. Taki np. Karol de Blois na opłacenie okupu czekał prawie dziesięć lat ;)

_________________
"Każda trudność zdawała się beznadziejna i nie do pokonania, bo nie było Aleksandra by ich z niej wydobyć" (Arrian VI, 12, 2)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna stuletnia
PostNapisane: piątek, 26 grudnia 2014, 21:45 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 32497
Lokalizacja: Warszawa
Przy okazji czytania na inny temat trafiłem ostatnio na informacje o bitwie pod Sluis (Sluys) z 1340 r. To ta pierwsza bitwa morska wojny stuletniej, gdzie Francuzi ponieśli sromotną klęskę z rąk Anglików i stracili większość floty, która szykowała inwazję na Anglię. Okazuje się, że poza tym, iż - jak pisałem jakiś czas temu - Francuzi byli na tyle "sprytni", że powiązali swoje okręty łańcuchami, to jeszcze wszystkie ustawili na kotwicy, tak że zupełnie nie mogli manewrować. Skutkiem tego pierwszy rzut floty francuskiej, zawierający największe jednostki, walczył samotnie, właściwie bez wsparcia drugiego rzutu. Na tym nie koniec, bo okazuje się, że Francuzi nie wpadli też na to, że na okrętach stojących w pierwszym rzucie przydaliby się jacyś strzelcy (kusznicy, ew. łucznicy), okręty były ich prawie w ogóle pozbawione. U Anglików łuczników na pokładach było oczywiście bardzo wielu. Do tego flota francuska miała trzech równorzędnych dowódców... W uszykowaniu i taktyce francuskiej dostrzegam pewne elementy rycerskie, bo inaczej ciężko mi sobie pewne rzeczy wytłumaczyć (np. pod Crecy jak ślepy Jan Luksemburski szarżował z kompanami na Anglików, to też powiązali się łańcuchami). Sama bitwa miała taki przebieg, że Anglicy, koncentrując po kilka jednostek na wybranych punktach szyku przeciwnika, nacierali na nie, oczywiście uzyskując odpowiednią przewagę, którą dodatkowo wzmagał wspomniany brak u przeciwnika łuczników i tak stopniowo zrobili swoje. Pod koniec bitwy załogi okrętów francuskich drugiego rzutu zdaje się w ogóle je opuściły i salwowały się ucieczką w stronę lądu (na łodziach).

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 36 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group. Color scheme by ColorizeIt!
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL


Informacja o ciasteczkach
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji świadczonych usług. Jeśli nie akceptujesz tego faktu prosimy o opuszczenie tej strony.