Strategie

Forum historyczno-wargamingowe
Teraz jest sobota, 18 listopada 2017, 15:41

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Turbolechici
PostNapisane: piątek, 8 września 2017, 07:19 
General
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 25 kwietnia 2006, 08:30
Posty: 5331
Lokalizacja: Warszawa
Poniżej wrzucam artykuł - o dziwo, z Joemonster - w którym autor próbuje się rozprawić z "legendą" o imperium Lechitów.

http://joemonster.org/art/40681/Walka_z ... iec_racje_

Mam nadzieję, że na portalu nie ma nikogo wierzącego w pseudonaukowe brednie poświęcone Imperium Lechitów. Niestety coraz więcej osób wierzy, że dawniej istniało ogromne państwo, które w Syrii walczyło z Juliuszem Cezarem. Skąd to się wszystko wzięło?

Zanim zaczniemy obalać fałszywe informacje i dojdziemy do źródeł, na podstawie których urósł mit, trzeba wyjaśnić, czym w ogóle miało było Imperium Lechitów. Według osób wierzących w istnienie tego państwa (tzw. turbosłowian) Imperium Lechitów było państwem rządzonym przez Polaków (Lechitów). Kraj zajmował potężny obszar Europy i toczył walki m.in. z Aleksandrem Wielkim i Juliuszem Cezarem. Imperium Lechitów obejmowało obszar Europy Środkowo-Wschodniej.

Obrazek
Imperium Lechitów w VI wieku naszej ery - warto zaznaczyć, że w rzeczywistości Bałkany oraz Włochy znajdowały się pod panowaniem cesarza bizantyjskiego Justyniana I Wielkiego.

Imperium Lechitów - podstawowe informacje
No dobrze, wiemy już o jakim "państwie" mówimy. A kto pierwszy opisywał Imperium? Wincenty Kadłubek. Żyjący na przełomie XII i XIII wieku kronikarz napisał, że Aleksander Wielki chciał ściągnąć z Polaków trybut, gdyż słyszał o wielkim bogactwie państwa nad Wisłą. Macedoński władca wysłał swoich posłów, aby ściągnęli daninę. Dumni Lechici poczuli się dotknięci - zamordowali ludzi Aleksandra Wielkiego, a sama królowa Wanda odpyskowała władcy Macedonii: "Wiedz [...], że Polaków ocenia się podług dzielności ducha, hartu ciała, a nie podług bogactw".

Wincenty Kadłubek wymyślił tę historię, by "udowodnić" potęgę Polski. Kronikarz nie był rzetelnym badaczem. Jednak nie ma co się dziwić, w średniowieczu historia mieszała się z legendami. Prawdziwa historiografia pojawiała się w XIX wieku. Nie można mieć za złe Kadłubkowi "bajkopisarstwa", gdyż wówczas tak pisało się kroniki - nie liczyła się prawda tylko propaganda. Niestety w XXI wieku żyją osoby, które relacje Kadłubka biorą na poważnie. Turbosłowianie wierzą w relację kronikarza i powielają nieprawdziwe informacje na swoich blogach, kanałach wideo na Youtube czy też nawet w książkach ("Słowiańscy królowie Lechii. Polska starożytna" polskiego ekonomisty i pisarza Janusza Bieszka, wyd. Bellona).

Historia Polski według Bieszka
W książce Bieszka możemy przeczytać, że Polska powstała ok. 1800 r. p.n.e. W tym czasie rządził król Sarmata, który miał przybyć z Elamu (starożytnego państwa na Bliskim Wschodzie). Dlaczego właśnie stamtąd? Otóż "Słowiańscy królowie (...)" podają, że Lechici wywodzą się ze starożytnego Iranu, tzn. z ziemi ludzi szlachetnych (Airy - an, Airy - ana). Wybitną postacią był trzeci władca Imperium: król Lech I, Wielki (Leszek Bieszk w książce poprzedza przydomki władców przecinkami). Lech I stworzył państwo, które w Iranie nazywano Lehestanem, a w Turcji Lehistanem. Władzę oparł na rycerzach ("Comes militi" - "odwieczna szlachta"). Rycerze reprezentowali wybrane słowiańskie rody i plemiona. Innym ważnym władcą był Lech III, Ariowit (74-25 p.n.e.), który w 53 roku p.n.e. walczył w Syrii z... Juliuszem Cezarem. Dowodzeni przez Lecha III Lechici i Partowie pokonali 20 tys. rzymskich legionistów. Władca Rzymu docenił swojego przeciwnika. Symbolem szacunku Cezara wobec władcy Imperium Lechitów było zaproponowanie słowiańskiemu władcy ożenku ze swoją starszą siostrą Julią. Z tego związku urodził się Awiłło Leszek.

Bieszk z kolei gardzi pierwszym polskim władcą (a raczej "proto-polskim", gdyż sama nazwa Polski [Polania/Palania] pojawiła się za rządów Bolesława Chrobrego) - Mieszkiem I. Według Bieszka Mieszka ochrzczono w gnieźnieńskiej cerkwi. W 966 roku zdecydował się jednak przyjąć chrzest w rzymskim obrządku. Ta decyzja sprawiła, że Mieszko stracił tytuł króla i uzależnił się od hierarchii kościelnej i papieża.

Bóstwa i katolickie krucjaty
W "Słowiańskich królach (...)" Bieszk bardzo negatywnie odnosi się do kościoła rzymskokatolickiego i bardzo pozytywnie opowiada o prawosławnej chrystianizacji. Prawosławni misjonarze mieli nie burzyli pogańskich świątyń i gajów oraz nie niszczyli posągów bogów. Proces integracji religijnej był stopniowy - stare wierzenia adaptowano do nowych. Katoliccy misjonarze z kolei tępili wszystkie dawne wierzenia i narzucali swoje zwyczaje. Słowianie mieli wierzyć w "naturalne wartości kosmiczne". Człowiek był wolną cząstką "Wielkiego Kosmosu - Matki". Słowianie wierzyli w takich bogów jak: Lel, Polel, Łada, Pochwista, Jesza, Nyja. Katolicyzm pojawił się wraz z krucjatami organizowanymi przez zachodnie państwa. Wielkie mordy miały mieć miejsce w 840 i 937 roku. W 840 roku zbrodnię miała popełnić Ryksa - pochodząca z saskiego dworu żona Popiela. Germańska księżniczka otruła dwudziestu stryjów Popiela, zadając tym samym duży cios elitom politycznym.

Prawda jest jednak inna - prawosławni misjonarze także siłowo walczyli z pierwotnymi wierzeniami Słowian. Ataki wymierzano szczególnie w wołchwów (pogańskich kapłanów, znachorów i czarowników). Rzecz jasna katoliccy duchowni także wykorzystywali dawne wierzenia i adaptowali je pod swoją wiarę - wszak Wszystkich Świętych opiera się na ludowym zwyczaju Dziadów. Bieszk także się myli opowiadając o słowiańskich bogach. Wszystkie wymienione wcześniej imiona bogów są objawem bardzo archaicznej wiedzy historycznej. Najciekawszą historię kryje Jesza - słowiański odpowiednik Jowisza, który stworzył... Jan Długosz. Opis XV-wiecznego kronika obalił blisko 100 lat temu Aleksander Brückner (1856-1939 rok). Z kolei Lelę, Polelę i Nyję nieświadomie stworzyli katoliccy misjonarze, którzy za bóstwa przyjmowali zwykłe przyśpiewki ludowe, których nie rozumieli.

Lechici w Biblii
Jeśli już jesteśmy przy religii to co powiecie o tym, że według turbosłowian Lechici pojawili się w Biblii? Według zwolenników Imperium, wspomnienie o Lechii pojawia się w 2 księdze Samuela. W 2 Sm 23,11-12 możemy przeczytać: "Po nim jest Szamma, syn Agego z Hararu. Pewnego razu zebrali się Filistyni w Lechi. Była tam część pola pełna soczewicy. Kiedy wojsko uciekało przed Filistynami, on pozostał na środku tej części, oswobodził ją i pobił Filistynów. Pan sprawił wtedy wielkie zwycięstwo". Uważni czytelnicy już pewne znaleźli haczyk - Lechi, nie Lechii. Zacznijmy od tego, z jakiej Biblii korzystali turbosłowianie. Otóż zamiast sięgnąć do oryginału, turbosłowianie skorzystali z "Biblii Tysiąclecia". Samo słowo "lechi" (?????) w języku hebrajskim oznacza szczęki. Przekład ks. Wujka (nie z hebrajskiego, a z łaciny, z XVI wieku) jeszcze lepiej tłumaczy nazwę: " Przyciągnąwszy tedy Philistynowie do ziemie Juda, położyli się obozem na miejscu, które potem nazwano Lechi, to jest czeluść: gdzie się ich wojsko było rozłożyło". W języku staropolskim słowo "czeluść" znaczyło także "szczęki". Sprawa jest jasna - w 2 Księdze Samuela Lechi to miejscowość.

Nie Grecy a Słowianie - czyli parę słów o życiu społecznym i demokracji
Warto jeszcze wspomnieć o życiu społecznym. Według Bieszka Słowianie cenili sobie wolność i realną demokrację. Króla czy też wojewodę (głównego wodza wojennej wyprawy) wybierano w głosowaniu podczas wieców. Stosunek do wolności przekładał się także na innych ludzi (tym obcych). Słowianie nie uznawali niewolnictwa (co ciekawe, Bieszk w swojej książce opowiadał, że podczas łupieżczych wypraw porywano kobiety). No cóż, w rzeczywistości niewolnictwo miało się bardzo dobrze. Żyjący na przełomie VI i VII w. n.e. Pseudo-Maurycy w "Strategikonie" napisał, że Słowianie brali ludzi w niewolę. Mężczyznom dawano wybór - albo służyli u Słowian przez jakiś czas i wracali do rodzinnych stron albo mogli pozostać na miejscu na równych prawach ze swoimi dotychczasowymi właścicielami. Kobiety z kolei nie miały prawa decydować o własnym losie. A jak wyglądała demokracja wśród Słowian? Nie było czegoś takiego. Nie oszukujmy się, demokracja powstała w starożytnej Grecji, w Polsce system ten pojawił się wraz ze szlachtą. Ale wiece plemienne istniały. Zarówno u Słowian jak i u Germanów. Według relacji biskupa Thietmara (975-1018 rok) istotnym warunkiem podjęcia decyzji była jednomyślność wszystkich uczestników. Jeśli ktoś miał odmienne zdanie przeciwko większości, to wymuszano na nim zmianę decyzji za pomocą pięści.

Genetyka, a turbosłowianie
Kilka lat temu przeprowadzano badania na haplogrupami (według Wikipedii haplogrupa to grupa podobnych ze względu na wspólne pochodzenie haplotypów, czyli serii alleligenów położonych w specyficznym miejscu na chromosomie) Słowianie mogli pojawić się wcześniej w Europie Środkowo-Wschodniej. Według Bieszka, współcześni Polacy dzielą niektóre geny ze swoimi starożytnymi przodkami. Rzecz jasna badania genetyczne nie mogą potwierdzić, że kiedyś żyli Lechici. Bieszkowi zarzuca się mylenie porządku genetycznego z kulturowym. Mieszanie jednego i drugiego przynosi błędne wnioski.

Fałszerstwa Dyjamentowskiego
A teraz gwóźdź programu - skąd Bieszk czerpał informację o królach czy też Cezarze? Najważniejszym źródłem jest tzw. "Kronika Prokosza" (właściwy tytuł to: "Kronika polska przez Prokosza w wieku X napisana, z dodatkami z Kroniki Kagnimira, pisarza wieku XI, i z przypisami krytycznymi komentatora wieku XVIII pierwszy raz wydrukowana z rękopisma nowo wynalezionego" (sic!)). "Kronikę" po raz pierwszy opublikowano w 1825 roku. Dla ówczesnych historyków (w tym dla Juliana Ursyna Niemcewicza) to dzieło było niczym objawienie. Prawdę o "Kronice Prokosza" odkrył z kolei innych historyk - Joachim Lelewel. W Wilnie udało mu się znaleźć rękopis, pochodzący z... 21 czerwca 1764. Jej autorem nie był mnich Prokosz, a Przybysław Dyjamentowski (1694-1774), znany fałszerz, który robił na zamówienie genealogie szlacheckie. Nie ma się co dziwić, że fałszywka odniosła tak duży sukces - dzięki niej podtrzymano tezę, że za rozbiory nie odpowiadają sami Polacy, którzy zaniedbali kraj, a obce siły. Sam Bieszk odrzucił ustalenia Lelewela, mówiąc, że pierwszy komentarz pochodzi z XVI wieku. Ten rzekomy komentarz jest częścią fałszerstwa. Drugi argument przeciwko Lelewelowi jest... pochodzenie historyka. Bieszk sugeruje, że nie można zaufać historykowi, gdyż jego rodzina miała austriackie korzenie. Lelewel nie miał reprezentować interesów Polski tylko zaborców.

Podsumowanie
W artykule przedstawiłem tylko niektóre fałszerstwa powielane przez turbosłowian. Pomimo tego, że Imperium Lechitów to jedna wielka bzdura, to trzeba przyznać, że jest w tym coś ciekawego. Obok wzbudzania nienawiści wobec Niemców i wzbudzania emocji na walecznych nieugiętych Słowianach turbosłowianie... w jakiś sposób zachęcają do interesowania się dawnymi dziejami. Historia Polski przed 966 roku jest traktowana po macoszemu - jeśli Polacy coś wiedzą o tamtym okresie, to kończy się to wszystko na Piaście, Popielu i innych postaciach, które znamy bardziej z legend niż z podręczników szkolnych. Problem jest polega na tym, że osoba niezorientowana w temacie zamiast rzetelnej pracy zobaczy lub przeczyta materiał turbosłowian, pełen manipulacji i błędnych informacji, opartych o średniowieczne kroniki lub fałszywkę Dyjamentowskiego. Nie mniej warto poznać pradawną historię Polski. Tylko musimy być do informacji krytyczni i porównywać różne źródła.

Ten artykuł należy traktować jako wskazówkę, zachęcenie do dalszych badań - nie jestem z wykształcenia historykiem i zdaję sobie sprawę, że także mogę się mylić. Nie mniej postanowiłem napisać artykuł i pokazać największe błędy i kłamstwa w tej tematyce. I przede wszystkim - w swojej pracy starałem się wykorzystać źródła popularnonaukowe lub też relacje dziennikarskie, w których znajdują się wypowiedzi historyków.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Turbolechici
PostNapisane: piątek, 8 września 2017, 07:55 
Adjudant Commandant

Dołączył(a): czwartek, 14 maja 2015, 14:09
Posty: 1916
Ja uważam, że Turbosłowianie to naturalna reakcja na totalne ignorowanie tego okresu.
Było powszechne przekonanie, że w tych czasach tutaj nic nie było tylko bór i dzikie zwierzęta plus z rzadka szałas i jeden jedyny Biskupin.
Później pojawiły się wyraźne przesłanki, że wcale tak nie było, dużo więcej znalezisk w tym pole wielkiej bitwy.
Na podstawie szczątkowych informacji ludzie zaczęli więc tworzyć nową mitologię dokładnie przeciwną.
A prawda będzie zapewne gdzieś po środku.
Mega państwa nie było, ale nieźle rozwinięte "państwa-miasta" już zapewne tak.

Coś jak z Barbarossą i oficjalną wersją historii, później Suworowem i na koniec z Sołoninem.

Cytuj:
Nie oszukujmy się, demokracja powstała w starożytnej Grecji, w Polsce system ten pojawił się wraz ze szlachtą. Ale wiece plemienne istniały. Zarówno u Słowian jak i u Germanów. Według relacji biskupa Thietmara (975-1018 rok) istotnym warunkiem podjęcia decyzji była jednomyślność wszystkich uczestników. Jeśli ktoś miał odmienne zdanie przeciwko większości, to wymuszano na nim zmianę decyzji za pomocą pięści.

No przepraszam Cię bardzo, ale to ewidentnie jest forma demokracji. :)

_________________
"Jest to gra planszowa. Każdy gracz ma planszę i lutuje nią przeciwnika." - cytat za "7 krasnoludków - historia prawdziwa."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Turbolechici
PostNapisane: sobota, 9 września 2017, 21:29 
Général en Chef
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 18 listopada 2008, 20:14
Posty: 5678
Lokalizacja: Kraków
Piszcie co chcecie, ale jakby jakiś Sapkowski się za to wziął to byłoby historical fantasy co się zowie. 8-)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Turbolechici
PostNapisane: sobota, 9 września 2017, 22:03 
Général de Division
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 19:00
Posty: 3991
Lokalizacja: środkowe Nadwieprze
elahgabal napisał(a):
Piszcie co chcecie, ale jakby jakiś Sapkowski się za to wziął to byłoby historical fantasy co się zowie. 8-)

Nie jestem przekonany. Sapkowski to taki ukladacz paczworków, a nie prawdziwy epik. Sprawdza się lepiej w opowiadaniach, bo chyba o jakiejś sadze myślisz.

_________________
"Z kości moich powstanie mściciel"
Napis na grobie Stanisława Żółkiewskiego w Żółkwi.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Turbolechici
PostNapisane: sobota, 9 września 2017, 22:56 
Adjudant Commandant

Dołączył(a): czwartek, 14 maja 2015, 14:09
Posty: 1916
A czytałeś Narreturm? Świetna jest.

_________________
"Jest to gra planszowa. Każdy gracz ma planszę i lutuje nią przeciwnika." - cytat za "7 krasnoludków - historia prawdziwa."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Turbolechici
PostNapisane: niedziela, 10 września 2017, 02:02 
Général en Chef
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 18 listopada 2008, 20:14
Posty: 5678
Lokalizacja: Kraków
A ja już widzę tę AS`ową Wandę pląsającą na golasa przy wielkim ognisku i odprawującą magię miłosną w noc Kupały.
Względnie pląsającą na golasa przy wielkim ognisku i podrzynającą gardło jakiejś kozie coby ściągnąć zgon paskudny na Rydygiera i całe teutońskie plemię. Ech... Działoby się. :roll: Już Redzi pokazali (choć trochę) co można wyciągnąć ze słowiańskiej mitologii i słowiańskiego bestiariusza takoż.

Przy czym "Trylogii husyckiej" nie lubię. Raz, że AS napisał ją po to, żeby powiedzieć swoim czytelnikom: "Moi drodzy czytelnicy, jesteście wszyscy idiotami", a dwa, że zwyczajnie tu i ówdzie mu nie wyszło. Reinmara człowiek nienawidzi już gdzieś tak od 1/3 pierwszego tomu w sposób serdeczny i szczery, zgonu życzy mu co chwila i jest to uczucie nieprzemijające i niewygasające. Zaś fabuła to takie "zabili go i uciekł" w wersji perpetuum mobile rozciągniętej na trzy tomy.
Innymi słowy: Mistrz przeszarżował.

P.S. Niech mi jednakowoż ktoś pokaże lepszą sagę niż wiedźmińska...
P.S.2 Cały wątek wydaje mi się bardziej pasować do Grenadyera niż do średniowiecza. Nobilitujemy bajkopisarza.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Turbolechici
PostNapisane: poniedziałek, 11 września 2017, 09:45 
Sous-lieutenant

Dołączył(a): sobota, 27 grudnia 2014, 13:21
Posty: 456
elahgabal napisał(a):
A ja już widzę tę AS`ową Wandę pląsającą na golasa przy wielkim ognisku i odprawującą magię miłosną w noc Kupały.
Względnie pląsającą na golasa przy wielkim ognisku i podrzynającą gardło jakiejś kozie coby ściągnąć zgon paskudny na Rydygiera i całe teutońskie plemię. Ech... Działoby się. :roll: Już Redzi pokazali (choć trochę) co można wyciągnąć ze słowiańskiej mitologii i słowiańskiego bestiariusza takoż.

Przy czym "Trylogii husyckiej" nie lubię. Raz, że AS napisał ją po to, żeby powiedzieć swoim czytelnikom: "Moi drodzy czytelnicy, jesteście wszyscy idiotami", a dwa, że zwyczajnie tu i ówdzie mu nie wyszło. Reinmara człowiek nienawidzi już gdzieś tak od 1/3 pierwszego tomu w sposób serdeczny i szczery, zgonu życzy mu co chwila i jest to uczucie nieprzemijające i niewygasające. Zaś fabuła to takie "zabili go i uciekł" w wersji perpetuum mobile rozciągniętej na trzy tomy.
Innymi słowy: Mistrz przeszarżował.

P.S. Niech mi jednakowoż ktoś pokaże lepszą sagę niż wiedźmińska...
P.S.2 Cały wątek wydaje mi się bardziej pasować do Grenadyera niż do średniowiecza. Nobilitujemy bajkopisarza.


Absolutnie się z powyższą opinią nie zgadzam. Trylogia husycka jest powieścią wybitną, warsztatowo świetną (wyraźnie doskonalszą od wiedźminowej dzięki latom praktyki). Zarzuty są gołosłowne, domniemany stosunek autora do odbiorcy wydumany. W poprzednim pokoleniu coś porównywalnego wytworzył Nienacki (trylogia Dagome Iudex), a w obecnym nikt.

_________________
"... ma wierzytelność zabezpieczoną hipoteką przemysłową, co stwierdza kurator upadłowy" (Prokuratura Rejonowa w Tychach. O matko.)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Turbolechici
PostNapisane: poniedziałek, 11 września 2017, 20:51 
Général en Chef
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 18 listopada 2008, 20:14
Posty: 5678
Lokalizacja: Kraków
De gustibus. Fabuła momentami jest zwyczajnie niewiarygodna a permanentna niezdolność głównego bohatera do wyciągnięcia jakichkolwiek wniosków z wcześniej popełnionych debilizmów jest zwyczajnie porażająca. Gdyby Sapkowski pisał na serio i równie na serio traktował uwarunkowania świata przedstawionego to bez absolutnie oczywistego (bijącego wręcz po oczach) "plot armor" de Bielau gryzłby ziemię już w pierwszym tomie.
Reynevan pod względem znakomitej większości cech osobowościowych został stworzony na obraz i podobieństwo Jaskra, zaś problem polega na tym, że całe to dobrodziejstwo inwentarza traktowane jest absolutnie serio. I w efekcie zamiast zamierzonej komedii (jak w przypadku naszego niepowtarzalnego i niezrównanego barda) mamy niezamierzoną farsę. Moim skromnym zdaniem Reynmar de Bielau jest postacią rodem z owej farsy. Przy czym nie sądzę, żeby taki był zamysł i cel Autora.

Zaś co do sposobu traktowania czytelnika: każdy choć średnio zaznajomiony z tematem wie, że Sapkowski osobowościowo jest jaki jest i te książki są tego dobitnym przykładem. Gdyby chodziło zresztą jedynie o zwykłe popisywanie się erudycją dla samego popisywania się to jeszcze pół biedy. Ale brak tłumaczeń niektórych dłuższych wtrąceń łacińskich na zasadzie "Autor kocha grzebać w szczegółach i detalach i nie zamierza odbierać tej przyjemności czytelnikowi" to zwykła bufonada (będąca skądinąd immanentną cechą osobowości AS`a).

Natomiast nie - w żadnym momencie nie twierdzę, że książkom doskwiera coś pod względem warsztatowym. Inna sprawa, że w trylogii husyckiej nie ma (a przynajmniej nie przypominam sobie) ani jednego naprawdę zapadającego w pamięć fragmentu. Dialogi są zauważalnie słabsze. W Sadze te ostatnie skrzyły się od ironii i dowcipu. Było tam najmniej kilkanaście literackich perełek. Tutaj mimo prób brak tej lekkości i wdzięku słowa. A jedyny moment, który zrobił na mnie wrażenie czyli śmierć Jutty tak naprawdę sprowadza się do jednego - skądinąd naprawdę fantastycznego - zdania. Jak na tę objętość jest zdecydowanie słabiej niż w wiedźminie.
Oczywiście. Sagę czytałem z siedem razy podczas gdy trylogię dwa toteż nie muszę wszystkiego pamiętać.

P.S. Zakładam, iż jest to oczywiste i kwestii nie ulega, ale na wszelki wypadek zaznaczam: wszystko co powyżej to moje prywatne przemyślenia, nie uzurpujące sobie ani przez moment prawa do bycia prawdą obiektywną.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Turbolechici
PostNapisane: poniedziałek, 11 września 2017, 21:01 
General
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 25 kwietnia 2006, 08:30
Posty: 5331
Lokalizacja: Warszawa
Ja z kolei z całej sagi co do zasady za najlepsze uznaję opowiadania z tomu Miecz Przeznaczenia. Saga gdzieś tam z tyłu za nimi się wlecze; rozwleczona (złośliwi twierdzą, że Sapkowski jako pierwszy zdołał wydać trylogię w pięciu tomach). Narrenturm nie jest zły. A postać Reinmara dobitnie obrazuje powiedzenie "głupi ma zawsze szczęście".


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group. Color scheme by ColorizeIt!
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL


Informacja o ciasteczkach
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji świadczonych usług. Jeśli nie akceptujesz tego faktu prosimy o opuszczenie tej strony.