Strategie

Forum historyczno-wargamingowe
Teraz jest poniedziałek, 25 września 2017, 15:29

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 59 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Bestia znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241
PostNapisane: środa, 1 marca 2017, 22:41 
Adjudant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 4 czerwca 2006, 12:47
Posty: 206
Wracając do tematu,
to niestety nie ma tak dobrze :(.
Obecnej wersji zasad, jako całokształt, nie testowałem jeszcze w ogóle - to, co opisane powyżej, jest najpełniejszym testem, jaki się odbył.
Poprzednie próby nie były specjalnie zadowalające, ujawniły wiele problemów i wymusiły gruntowną przebudowę kilku podstawowych mechanizmów (polityka i ekonomia).

Obawiam się także, że obecna wersja, choć na razie zadowalająca, wcale nie okaże się ostateczna.
Z tego też względu, nie bardzo jestem w stanie pokazać zasady - obecnie jest w nich więcej wtrąceń, objaśnień i zmian, niż samych zasad.
Nie czas jeszcze, by pisać je od nowa.



Co się tyczy dowodzenia.
Wodzowie mają bardzo znaczący wpływ na działania operacyjne oraz są głównym, obok liczebności armii, czynnikiem wpływającym na sukces w bitwie - ponadto wpływ ma jeszcze jakość i rodzaj oddziałów, oraz los (K8).
Wodzowie posiadają 3 statystyki: :
- zdolności taktyczne,
- coś co określam jako charyzmę (w tym zdolności polityczne, oratorskie),
- zdolności organizacyjne.
Od tych cech zależy, która strona zdobędzie inicjatywę w bitwie oraz ile i jakich oddziałów uda się w bitwie skutecznie użyć (zdolności dowódcze sprawiają, że pompowanie armii powyżej pewnego rozmiaru przestaje mieć sens).

W kwestii operacyjnej, znaczenie wodzów jest prostsze, ale bardziej istotne.
Za jeden Punkt Operacyjny Gracz może aktywować 1 element na planszy. Jeden bloczek. Lub jednego wodza.
Aktywowany wódz aktywuje z kolei wszystkie bloczki, które stoją razem z nim.
Tak więc, nie jest możliwe poruszanie masowych armii bez wodzów (z ich sztabami, zapleczem logistycznym etc).

Dodatkowo, wodzowie są "nośnikiem" utrzymania dla wojska.
W grze ujęty jest aspekt ekonomiczny, w tym utrzymania wojsk. Aby to uprościć oraz podkreślić znaczenie zorganizowanych armii, bez obecności wodza może funkcjonować tylko pojedynczy bloczek (a to też, z ograniczeniami).
To wodzowie otrzymują od swych senatów środki na utrzymanie armii, stąd też większe zgrupowania wojska mogą funkcjonować tylko pod ich rozkazami.

Na dobitkę, powiem jeszcze, że:
rzymscy wodzowie mogą pełnić jedną z 5-ciu funkcji: Konsula, Prokonsula, Pretora, Propretora lub Dyktatora.
nie-rzymscy wodzowie z kolei, mogą nabywać (i tracić) doświadczenie bitewne.
A przy tym, nie wymaga to żadnych dodatkowych (niż sami wodzowie) żetonów/tabelek czy torów - jestem z tego dość dumny :P.



Struktura tury
jest jednocześnie prosta i dość karkołomna.
Chociaż może nie. Sama tura jest dość zwyczajna. Tylko, że istnieje jeszcze NAD-tura :P.
Wojna, jako całość, podzielona jest na okresy 4-letnie, które nazywam Kampaniami (to te NAD-tury).
Na koniec kampanii (4-ro latki) rozgrywana jest bardziej rozbudowana faza zimowa, uwzględniająca dodatkowo fazy ekonominczną (kalkulowanie dochodów, budżetu jaki senat przeznacza na wojnę, rozdysponowania budżetu pomiędzy flotę a wodzów) oraz fazę morale (sprawdzanie, jaki wpływ ma aktualna kondycja państwa na wolę walki mocarstwa).

Jak się zapewne domyślasz, Kampania (NAD-tura) składa się z 4 tur (lat).
W każdej turze obaj gracze zagrywają po 2 spośród posiadanych kart na Punkty Operacyjne (jest to obowiązkowe - ni mniej ni więcej jak 2 karty na PO).
Po każdym roku rozgrywana jest zwykła tura zimowa, w której sprawdza się ewentualne straty zaopatrzeniowe oraz redukuje armie do poziomów, na jakie pozwalają przydzielone wodzom środki finansowe.



Bloczki
Nie wiem, czy chcę je Wam pokazać, bo pewnie się załamiecie ;P.
Nie poszedłem tak, jak to wyznacza trend - w kierunku maksymalnej prostoty.
Bloczki różnią się od siebie. Właściwie, to (z kilkoma wyjątkami) nie ma dwóch takich samych.
Pofolgowałem sobie. Uwielbiam ten nieregularny charakter armii tamtych czasów, różnorodność uzbrojenia, strojów, ludów etc.
W rzeczywistości, bloczki nie różnią się jakoś bardzo diametralnie w kwestii jakości, jednak różnice te są zauważalne. Tak w jakości, rodzaju formacji, no i oczywiście samego wyglądu.

Ach, liczebności. Bloczki armii się nie zmieniły. Zmieniłem liczebność flot. Teraz jest tak:
piechota - 1 PIP = około 1 tys żołnierzy
jazda - 1 PIP = około 600-700 żołnierzy
słonie - 1 PIP = około 15-20 zwierząt
triremy - 1 PIP = około 10 okrętów (było 15)
pentery - 1 PIP = około 7-8 okrętów (było 10)



Wydanie gry
Przeszło mi to przez myśl jakiś czas temu.
Jednak, jeśli nawet miałbym podjąć taką próbę, to na pewno nie w wersji, nad jaką obecnie pracuję.
To nie nadaje się do wydania - przede wszystkim z uwagi na liczbę bloczków.
Jak już wspomniałem - pofolgowałem sobie.
Nie jest co prawda tak, że na planszy jednocześnie znajduje się kilkaset bloczków - to zdecydowanie nie to.
Ale jest ich bardzo duża różnorodność. Celtowie, Ligurowie, Veneci? Iberowie, Sardowie? Elymni albo Siculi? Libijczycy, Numidowie, Etruskowie?
Niektóre ludy, z podziałem na plemiona. Dodatkowo rozróżnieni w zależności od formy zaciągu: najemnicy lub sprzymierzeńcy.
Żadnego przeciętnego użytkownika planszówek nie obchodzą takie niuanse - a już z pewnością nie zechce za nie zapłacić.
Zwłaszcza, że nigdy nie wykorzystałby jednocześnie.
Tak więc, jeśli obecna gra się spodoba (nie tylko w moim gronie, ale też pośród obcych, np: na jakimś konwencie), to kto wie - może przygotuję wersję od-chromioną, do której wydania wystarczy 50-60 bloczków.
Póki co jednak, nie myślę o tym :).



Bardzo dziękuję za zainteresowanie.
Gdybyś miał jeszcze jakieś pytania, wal śmiało :).

_________________
Chcesz pokoju, szykuj się do wojny...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bestia znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241
PostNapisane: środa, 1 marca 2017, 23:33 
Legatus Legionis
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 16:55
Posty: 2204
Lokalizacja: Stadt Thorn/Festung Posen
Pytania mam, sam robię założenia do gry bloczkowej z okresu antyku właśnie.
1. Jak wyobrażasz sobie starcie a'la Kanny i przemieszczanie tych wielkich armii (po około 20 bloczków na mapie)? Może boxy dla większych armii na mapie byłyby rozsądne.
2. Jestem ciekaw rozstrzygania starć. Może przybliżysz mechanikę bitwy? Ja myślę o osobnej planszy 3x4 bądź 5 pól (teren będzie wynikał z mapy PtP). Będzie rozróżnienie na duże i małe bitwy (w zależności od liczby jednostek bądź umiejętności wodza).
3. Jak chcesz sobie poradzić z ilością etapów pomimo nad-etapów i grywalnością? W Twojej grze czas to 23 lata u mnie nawet 25.
4. U mnie ekonomia będzie zależała od zadowolenia princepsa i poziomu strachu u przeciwnika ;)

Aczkolwiek nadal nie wiem czy bloczki są mi potrzebne - czy raczej na mapie powinni poruszać się tylko wodzowie, a żetony oddadzą siłę. W czasach antycznych bitwy z reguły były statyczne i zanim do nich doszło przeciwnik wiedział, czym dysponuje druga strona i to decydowało o rozpoczęciu starcia.

_________________
Legiony i ja mamy się dobrze.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bestia znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241
PostNapisane: środa, 1 marca 2017, 23:41 
Caporal

Dołączył(a): sobota, 17 października 2015, 22:08
Posty: 74
Cytuj:
1.Jak wyobrażasz sobie starcie a'la Kanny i przemieszczanie tych wielkich armii (po około 20 bloczków na mapie)? Może boxy dla większych armii na mapie byłyby rozsądne.

Może po prostu zrobić po parze bloczków (żetonów) ponumerowanych na przykład od 1 do 10. Jednym takim bloczkiem z pary zastąpić można wtedy armię(bloczki) na planszy, a bloczki z planszy położyć poza planszą obok drugiego bloczka z pary.

_________________
" Wyobraźnia jest początkiem tworzenia. Wyobrażasz sobie to, czego pragniesz, chcesz tego, co sobie wyobraziłeś i w końcu tworzysz to, czego chcesz." - George Bernard Shaw


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bestia znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241
PostNapisane: czwartek, 2 marca 2017, 01:58 
Adjudant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 4 czerwca 2006, 12:47
Posty: 206
Teufel napisał(a):
Pytania mam, sam robię założenia do gry bloczkowej z okresu antyku właśnie.
1. Jak wyobrażasz sobie starcie a'la Kanny i przemieszczanie tych wielkich armii (po około 20 bloczków na mapie)? Może boxy dla większych armii na mapie byłyby rozsądne.
2. Jestem ciekaw rozstrzygania starć. Może przybliżysz mechanikę bitwy? Ja myślę o osobnej planszy 3x4 bądź 5 pól (teren będzie wynikał z mapy PtP). Będzie rozróżnienie na duże i małe bitwy (w zależności od liczby jednostek bądź umiejętności wodza).
3. Jak chcesz sobie poradzić z ilością etapów pomimo nad-etapów i grywalnością? W Twojej grze czas to 23 lata u mnie nawet 25.
4. U mnie ekonomia będzie zależała od zadowolenia princepsa i poziomu strachu u przeciwnika ;)

Aczkolwiek nadal nie wiem czy bloczki są mi potrzebne - czy raczej na mapie powinni poruszać się tylko wodzowie, a żetony oddadzą siłę. W czasach antycznych bitwy z reguły były statyczne i zanim do nich doszło przeciwnik wiedział, czym dysponuje druga strona i to decydowało o rozpoczęciu starcia.


Hej ;>,
Ad 1.
Dokładnie tak, jak pisał HoLi (podpatrzyłem to w Engulfedzie czy Hellenach). Technicznie rzecz biorąc, takie bloczki-armie działają jak boxy na planszy, przy czym ich zaletą jest, że są "ruchome" - można je umieścić w takim miejscu planszy, gdzie akurat nic się nie dzieje.
Przy czym, z racji:
- ograniczeń w dowodzeniu,
- stratom podczas zimowania
- oraz utrudnień w ruchu tak dużych armii,
... nie będzie to częsta sytuacja. Przewidziałem po 3 bloczki Armijne na stronę.
Zebranie i poruszanie wielkiej armii jest możliwe, ale dość kłopotliwe i drogie (taka armia nie ma szans się wyżywić z terenu, na jakim się znajduje - wymagane jest zaopatrzenie z zewnątrz).

Ad 2.
Kiedyś myślałem o osobnej planszy - mam wrażenie, że taki etap przechodzi każdy, kto kiedykolwiek zagrał w Heroes of Might and Magin lub Total Wary. Rozważałem podobną wielkość pola bitwy (5x5).
Jeśli chciałbyś dalej iść w tym kierunku, polecam Ci zaznajomienie się z zasadami toczenia bitew w bloczkowych grach Columbii Bobby Lee i Sam Grant. Bodaj w Napoleonie pod Waterloo tego samego wydawnictwa, też jest ten mechanizm.
Co prawda 2 tys lat różnicy, ale łatwe do zaadaptowania - a masz tam właściwie gotowca.
Osobiście odpuściłem tą drogę, jako zbyt czasochłonną.
Sam pomysł wydaje się fajny dla 1 czy dwóch bitew, ale mam wrażenie, że 10-ta będzie nużyła - zwłaszcza, gdy bardziej interesuje Cie już to, co dzieje się w skali operacyjnej, a dana bitwa to właściwie formalność.

Jednakże... :P
nie omieszkałem skomplikować swojego modelu bitwy. A co! Toż robię grę, w dużej, mierze dla chromu.
Najbliżej mi jest do tego, co stworzył autor Hellenów. Czyli prawie normalny typ walki a'la Columbia (najpierw uderzają bloczki o inicjatywie A, potem B itd), z tym, że poza trafieniami "zwykłymi" Pan Craig dodał także trafienia... nie pamiętam nomenklatury, ja w każdym razie nazywam je "rozbiciowymi".
Czyli, wrogie bloczki można niszczyć, albo rozbijać (przestają uczestniczyć w bitwie - powiedzmy, że uciekły z pola bitwy lub faktycznie przestały funkcjonować jako formacja zdolna do walki, choć sami ludzie nie zostali straceni).
Prosty mechanizm, a BAARDZO pomaga w utrzymaniu poziomu strat walczących armii na realnym poziomie (w grach Columbii pozbawionych tego mechanizmu, często przegrana armia jest wycinana do zera).

Ja rozłożyłem akcenty inaczej niż jest to w Hellenach (to jednak inna epoka, inny sposób walki), ale zasada działania jest ta sama.

Dodatkowo dorzuciłem jeszcze, wbudowany w zasady bitwy, mechanizm "oskrzydlający". Jeśli jedna ze stron w toku bitwy osiągnie przygniatającą przewagę na skrzydłach, łamie morale armii przeciwnika, która od tego momentu walczy trochę/znacznie gorzej (zależy od rodzaju bloczków, jakie są w oskrzydlonej armii - legioniści odczuwają to w mniejszym stopniu, barbarzyńcy w większym).

Wdając się w większe szczegóły:
Przed bitwą każdy z wodzów wykonuje 2 testy.
Porównanie wyników testu zdolności taktyki określa, która armia atakuje pierwsza (moja A przed Twoimi A). Odszedłem od typowego w grach bloczkowych faworyzowania obrońcy.
Drugi test określa, ile dany wódz jest w stanie wprowadzić bloczków do bitwy (reszta się zgubiła, obozuje za wzgórzem, nie zdążyła sie wyszykować, odmówiła walki, uciekła od razu etc).
Trzecia statystyka wodza określa, ile rodzajów narodowości wódz jest w stanie wprowadzić do bitwy (to problem występujący u Kartagińczyków - tylko niektórzy wodzowie są w stanie ogarnąć wielonarodowościową armię a i tak, z ograniczeniami).

- standardowa jazda ma inicjatywę A,
- łucznicy i procarze inicjatywę A,
- harcownicy uzbrojeni w oszczepy i słonie B,
- piechota (określmy ją jako zwykła-ciężka lub liniowa) C,
- piechota wykorzystująca "ociężałe" szyki (falanga, hoplici) D.
Sumarycznie, inicjatywy A+B określam jako skrzydła, C+D jako centrum.
Bitwę wygrywa ta strona, która po 1-dnej rundzie (jest tylko 1 - dzięki temu jest szybciej) ma więcej nierozbitych PIP w centrum.
Po bitwie następuje pościg wykonany przez nierozbitą jazdę.
Po bitwie wygrana strona "zbiera" rannych i zaginionych oraz przyjmuje w swoje szeregi wrogów w zamian za darowanie życia - tj. może odzyskać nieco straconych PIP.

Ad 3.
Po pierwsze, poprzez małą liczbę kart na 1 etap oraz sprawienie, że pewne akcje (głównie chodzi o zaciąg) są bardziej wydajne - to jest win-win. Dzięki temu nie potrzeba aż tylu akcji na etap, żeby pchać konflikt do przodu, a przy okazji jest bardziej realistycznie.
Bardzo nie podoba mi się powolne powiększanie swoich sił, kupując wojska po troszeczkę. Nie tak to wyglądało.
Rzym chciał, to Rzym miał 20 legionów w rok, może 3. Nie trzeba było czekać lat 20.

Po drugie, poprzez wprowadzenie mechanizmu PAUZ operacyjnych.
2-ga Punicka była tu inna, choć i w niej można było zauważyć lata o mniejszy nasileniu działań.
W 1-szej ewidentnie można sobie wydzielić lata zmagań i lata stagnacji (zwykle po katastrofie Rzymian. Rzymianie potrzebowali czasu na otrząśnięcie się, zaś Kartagińczycy nie przejawiali inicjatywy - zapewne sądząc, że wojna się już wypaliła).
Krótko mówiąc, w pewnych okolicznościach (zależnych od graczy, a pojawiających się zwykle w sytuacji, gdy któraś/obie ze stron są "zmęczone") niektóre tury (lata) będą "przeskakiwane".

Ad 4.
U mnie od posiadanych terenów (na tej podstawie liczę przychód mocarstwa) oraz nastroju/morale Senatu. W zależności od tego ostatniego, mniejsza lub większa część przychodu państwa przeznaczana jest na wysiłek zbrojny (pozostała część, to wiadomo: administracja, rozrywka, inwestycje etc).


Uwaga ogólna.
Bloczki mają zalety i wady.
Zaletą jest mgła wojny i wiele poziomów na jednym elemencie (do 4-ech).
Wadą jest to, że zajmują dużo miejsca i są droższe.
Jeśli zamierzasz poruszać się po mapie wodzami/armiami, to bloczki są zupełnie zbędne.

Jednym z podstawowych założeń, jakie miałem na starcie było to, że robię (do cholery :P) grę bloczkową.
I tego się trzymam - mimo, że miałem przemyślenia o tym, czy aby na pewno ich potrzebuję.
Pozostałe założenia:
- ma być maksymalnie historycznie (chcę pobawić się w odkrywanie, uzasadnionych historycznie, what-if'ów),
- ma być duuużo bitewnego chromu (ładne, zróżnicowane jednostki),
- ma być nie za długo.


Powodzenia w projekcie! :)

pozdr,
farm

_________________
Chcesz pokoju, szykuj się do wojny...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bestia znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241
PostNapisane: czwartek, 2 marca 2017, 14:48 
General
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 25 kwietnia 2006, 08:30
Posty: 5125
Lokalizacja: Warszawa
Osobna plansza funkcjonowała też np. w starym Hannibal ante Portas gdzie bitwy taktyczne rozgrywano na schematycznej mapce dzielonej na lewe i prawe skrzydło, centrum oraz odwody. Losowało się dla każdego pola modyfikator terenu i stosownie do tego się rozstawiało jednostki tocząc de facto bardzo statyczną bitwę.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bestia znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241
PostNapisane: poniedziałek, 6 marca 2017, 10:37 
Adjudant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 4 czerwca 2006, 12:47
Posty: 206
Odbył się drugi test,
tym razem prawie cała wojna - dokładniej, do 248 pne. W tym roku musieliśmy przerwać.
Zajęło to około 5,5 godziny.

Sytuacja "na froncie" była dość wyrównana z niewielką przewagą Rzymu, aczkolwiek (zważywszy na 16 lat wojny) żadna ze stron nie odnotowała specjalnie dużych postępów,
jednak morale Rzymu było opłakane - powiązania ze sprzymierzeńcami (niezadowolonymi) rozluźniały się, zaś Senat drugi rok z rzędu rozważał opcję zawarcia pokoju z Kartaginą.

Pokrótce,
Rzymianie wylądowali na Sycylii, gdzie wiodło się Im dobrze, z tym, że nie przekonali do siebie Hierona.
Z uwagi na powyższe, mimo wygrywanych bitew, ponosili spore straty z uwagi na trudności zaopatrzeniowe.
Dodatkowo, z uwagi na brak floty, Rzymianie nie byli w stanie skutecznie prowadzić oblężeń portów.
W tym momencie uwydatniło się znaczenie kontroli Acragas - po zdobyciu tego miasta (długie oblężenie i 2 wygrane bitwy z próbą deblokady), Rzymianie w końcu zdobyli dobrą bazę do dalszych działań.
Ta porażka skłoniła, z kolei, Geruzję do wysłania ekspedycji do Ligurii - w celu poczynienia zaciągów, a może także, poszukania sojuszników [to, plus wszystkie późniejsze działania w tym rejonie, obciążone są błędem - zapomnieliśmy o dodatkowym koszcie akcji w tym rejonie, gdy w Geruzji przeważa frakcja Magonidów - błąd ten miał znaczący wpływ na ostateczny (zły) wynik Rzymu. Pretor stacjonujący w Arminum natychmiast zareagował na to posunięcie, jednak z uwagi na duże poparcie, jakie zdołał uzyskać wódz Kartagiński pośród lokalnych plemion, nie odważył się doprowadzić do bitwy - poprzestając na blokadzie drogi do posiadłości rzymskich.
W latach 256-252 obserwowaliśmy impas na Sycylii (Rzymianie kontrolowali, Acragas, Gelę i Ennę, popierali ich także Elymni, Kartagińczycy zaś Lilibaeum, Panormus i Messenę oraz, poprzez sojusz, Syrakuzy), sporo zaś działo się w Galii Przedalpejskiej.
Gisgo, po przeprowadzeniu zaciągów wśród Ligurów i Etrusków, przebył góry w kierunku niziny nadpadańskiej, gdzie zjednał sobie celtyckie plemię Boii, co jeszcze bardziej zwiększyło jego siły i... znacząco powiększyło jego problemy zaopatrzeniowe. Sprowokowało go to do wyruszenia na Italię (wciąż naginając zasady), co w obliczu skromnych sił rzymskich w tym rejonie (jedynie 1 legion w Etrurii) dało mu właściwie pełną swobodę działania.
Gisgo zdołał splądrować znaczące obszary Umbrii, wzbudził panikę w Rzymie (powołano dyktatora) wkraczając do Lacjum i plądrując nawet okolice samej stolicy, po czym ścigany przez nowopowołaną przez dyktatora armię, wycofał się nieniepokojony przez Etrurię z powrotem na tereny Ligurów.
Po przezimowaniu, Gisgo uszedł na tereny Boii, gdzie jednak wybuchło powstanie przeciw Kartagińczykom zmuszając ich do poszukiwania azylu na terenie Insumbrów.
Z uwagi na postawę Celtów oraz liczne dezercje i straty zaopatrzeniowe, armia Kartagińska została praktycznie zneutralizowana, choć nie odbyła żadnej bitwy.
Tymczasem, około roku 255 Senat zdecydował, że jest to czas, na podjęcie próby ostatecznego rozstrzygnięcia na Sycylii - a do tego była niezbędna flota.
Flotę zbudowano w sile około 120 penter, wspartych około 70 triremami z miast greckich.
Rzymska przygoda na morzy zaczęła się pomyślnie - gdyż od zwycięstwa nad flotą (60 penter) Hannibala Liparyjczyka blokującą Neapol (Hannibal wykorzystał działania Gisgo w Galii i postanowił zdobyć Neapol - który mógłby służyć nako świetna baza do przyszłego nękania wybrzeża). Kartagińczycy uciekli tracąc 7 okrętów oraz pozostawiając armię pod murami Neapolu na pewną śmierć.
W 253 tym, dzięki swojej flocie Rzymianie w końcu zajęli Messenę, zaś po kolejnych 3-ech latach Syrakuzy - w międzyczasie jednak (z uwagi na osłabienie swojej obecności w centrum wyspy) utracili Acragas.
W 249 rozegrała się jeszcze znacząca bitwa na wodach cieśniny Messeńskiej, gdzie flota Kartagińska odzyskała panowanie nad morzami Sycylii zmuszając rzymian do wycofania swoich sił morskich do Ostii (rzymianie nie mieli opracowanego corvi).
Porażka ta, utrzymywanie tak dużych sił lądowych, oraz obciążenia związane z nakładami na odbudowę floty były powodem poważnych niepokojów w południowej i wschodniej Italii - wszystko to razem, sprawiało z kolei, że Wola Walki Rzymian spadła do bezprecedensowego poziomu - w którym to Senat (od czego zacząłem) zaczął debatować o możliwości zawarcia pokoju (do czego mogło, ale nie musiało dojść)...

pozdr,
farm

_________________
Chcesz pokoju, szykuj się do wojny...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bestia znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241
PostNapisane: poniedziałek, 27 marca 2017, 10:38 
Adjudant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 4 czerwca 2006, 12:47
Posty: 206
trzeci test

264
Konsul Caudex z Rhegium zaatakował siły kartagińskie pod Messeną.
Siłami Kartaginy i syrakuz dowodził Hieron, podczas gdy Hanno utrzymywał blokadę Messany.
W wyniku bitwy armia rzymska została praktycznie anihilowana - niedobitki zawróciły do Rhegium.
Pod koniec roku do Brutttium przbył drugi konsul i również zaatakował Messanę - mimo, że dał się zaskoczyć Hieronowi, zdołał wycofać się z niewielkimi stratami (około 3-4 tys żołnierzy).
Zimą kartagińczycy wysłali wojska Hierona do Syrakuz i sami kontynuowali oblężenie. W obozie wybuchła zaraza, co przetrzebiło siły kartagińskie.

263
Nad południowa armią dowodzenie objął konsul Gaulus. Caudex stacjonujący w Kampanii został prokonsulem.
Obaj wodzowie ponownie udali się do Rhegium i ponownie zaatakowali Messenę - tym razem ze znaczącą przewagą liczebną, mając prawie 30 tys wojska, w tym 4 tys jazdy (po zimie kartagińczycy dysponowali jedynie 15 toma tys żołnierzy).
Bitwa poszła bardzo po myśli rzymian, mimo przewagi dowodzenia Hierona - miażdżaca przewaga w jeździe również zrobiła swoje.
Zwycięstwo to sprawiło, że miasta greckie Sycylii przeszły na stronę Rzymu.
Messana została deblokowana, po czym rzymianie natychmiast ruszyli na południe, zdobywając szturmem Catanię i zamykając Syrakuzy w oblężeniu od strony lądu.
Prokonsul Caudex, po zajęciu Catanii, jeszcze przed zimą zamknął w oblężeniu Gelę.
Zimą, pod murami Geli pech dotknął rzymian - zabłąkana strzała wystrzelona przez obrońców ugodziła prokonsula Caudexa. Konsul przeżył, jednak musiał wrócić do Rzymu, zaś pozbawiona dowództwa armia przerwała oblężenie.
(w 263 obie strony zagrały po karcie mocarstwa na PO, rzym zagrał nawet 2 - nastąpiła więc pauza aż do najbliższego bordowego roku).
Nie rozgrywam ZIMY.

262 pauza
Kartagina: +1WW, +2T do środków,
Rzym +2WW i +1T do środków.

261 pauza
Kartagina: +1WW, +2T do środków,
Rzym +2WW i +1T do środków.
Rozgrywamy normalną zimę i gramy kolejny rok normlanie

260
Hannibal Liparyjczyk przeprowadził kilka plądrowań wybrzeża, jednak okupił to utratą około 20 okrętów (w wyniku napaści na obozy podczas noclegów), co ograniczyło zapał Kartaginy do tego typu działań - wpływ na to, że do końca wojny kartagińczycy nie podejmą już takich działań miało też obsadzenie miast przybrzeżnych w Italii garnizonami oraz stała obecność floty rzymskiej gdyż...
Rzymianie wezwali pod broń swoich Socii Navalis aby z ich pomocą zablokować port w Syrakuzach. Dzięki pełnemu oblężeniu i szczęściu (w mieście wybuchły zamieszki, co mocno nadwątliło siły obrońców) pod koniec roku miasto uległo Rzymianom - mimo, że w międzyczasie kartagińska (90 penter) flota przegoniła flotę rzymską (50 penter, 30 trier).
Idąc za ciosem konsulowie podzielili armię i zamknęli w oblężeniu Gelę (ponownie) i Acragas.

259
W obliczu kryzysu na wyspie i posiadania panowania na morzach, Geruzja zdecydowała się ograniczyć liczebność floty, w zamian zaś za uwolnione fundusze powołać nową armię. Do zadania wyznaczony został młody, obiecujący wódz - Adherbal. Z tego też powodu Kartagina zawarła sojusz z Massylami.
Adherbal otrzymał znaczne środki na realizację zadania i wywiązał się z niego bardzo dobrze, jeszcze pod koniec tego roku lądując w Lilibaeum na Sycylii na czele wielkiej (około 30 tys) armii złozonej z Numidów, libijczyków i kontyngentu jazdy Iberyjskiej.
Tymczasem rzymianie zdecydowali się na budowę własnej floty, zdecydowani zawalczyć jeszcze o morza - zwłaszcza dzięki obmyśleniu nowego wynalazku - Corvi.

258
Rok wielkich ofensyw.
Adherbal ruszył ze swą armią, w ostatniej chwili ratując oblężone Acragas przed upadkiem - konsul dowodzący oblężeniem, widząc nadzieję na rychłe zdobycie miasta, zdecydował się przyjąć bitwę... którą sromotnie przegrał.
W pościgu zwycięska armia Adherbala podeszła pod dopiero co zdobytą przez Rzymian Gelę i zamknęła ją w oblężeniu (główne siły Rzymian wycofały się bez bitwy - do Syrakuz).
Po optymistycznym oku 259, rzymianie zostali zepchnięci na wschodnie wybrzeże Sycylii.
Jednak Senat miał coś w zanadrzu.
Drugi konsul, M. Otacilius objął w poczatku roku dowództwo nad nowowybudowanymi okretami rzymskimi (60 penter). Wraz ze swoja armią konsularną pożeglował na południe, gdzie w Rhegium połączył się ze stacjonującą tam flotą (40 trier, 30 penter), po czym dookoła południowego wybrzeża Sycylii udał się do Afryki (kartagińska flota stojąca w Lilibaeum nie podjęła próby powstrzymania rzymian.
Rzymianie wylądowali w Kerkouane - w obliczu potęgi rzymian, miasto poddało się bez walki.

257
Na Sycylii działo się niewiele - nastąpiła erupcja Etny. Ciągłe dymy z krateru wpłynęły demoralizująco na obie strony.
Tymczasem w Afryce rzymianie, pozostawiwszy garnizon w Kerkouane, udali się wzdłuż wybrzeża na południe, plądrując co popadnie. Próba zajęcia Hadrumetum nie powiodła się, jednak Thapsus otworzył przed najeźdźcami swoje bramy - dając Rzymianom dogodną bazę do dalszych działań - w rajdach plądrujących rzymianie zapędzili się aż pod Sabrathę i Oea na wschodzie.
W Qart Hadast trwało gorączkowe organizowanie nowej armii - ściągnięto garnizony z miast w Afryce, dokonano zaciągów libijczyków, fenicjan a nawet obywateli kartagińskich. Nad całością sił dowództwo objął najemny wódz - Xantippus.
W połowie roku Xantippus i Gisgo, podzieliwszy między siebie armie, ruszyli na południe, na spotkanie Rzymian: gisgo obległ Kerkoune, Xantippus dotarł z kolei pod Thapsus gdzie w wielkiej bitwie pokonał (ale nie zniszczył) wroga.
Rzymianie spędzili w Afryce drugą zimę.
Aby nie było im jednak zbyt wesoło, na Adriatyku zaczęli swoją działalność piraci Iliryjscy.

256
Po zwycięstwie nad rzymianami z zeszłego roku, kartagińczycy zaczęli działać nieco śmielej - Hannibal przywiódł z Sycylii całą flotę (110 penter), pozostawił eskadrę do blokady Kerkoune, po czym pożeglował pod Thapsus. Rzymianie zareagowali pospieszną ewakuacją, udając się wzdłuż wybrzeża na wschód - plądrując przy okazji napotkane osady i miasta fenickie. Podczas eskapady uwydatniło się, jak niebezpieczna jest żegluga wzdłuż wrogich brzegów - w kilku atakach na nocującą flotę rzymianie stracili czwartą część sił. Mimo to, z Oea szlakiem prosto na północ, dalej nieniepokojeni rzymianie wycofali się do Syrakuz.
Na Sycylii upadła Gela (rzymski garnizon poddał się).
Pod koniec roku, Adherbal ruszył armię by wspólnie z flotą Hannibala zamknąć Syrakuzy w oblężeniu.
Flota rzymska udała się do Brundisium, by zwalczać piratów ilirijskich.

255
Kartagińczycy zakończyli "sprzątanie" Afryki, odbijając w połowie roku Thapsus z rąk rzymskiego garnizonu.
W pierwszej połowie roku wybuchło w Geruzji zamieszanie wokół Adherbala (posiadał wielkie fundusze, zaś cały miniony rok stał z wielką armią prawie bezczynnie) - jednak obyło się bez odwołania wodza (zdał test).
Rzymianie podjęli 2 próby deblokady Syrakuz- w obu przypadkach, przeważające siły rzymskie (odpowiednio 50 vs 30, potem 40 vs 24 tys) zostały dotkliwie pobite. Cała w tym zasługa energicznego Adherbala (miał już w tym czasie 3 gwiazdki doświadczenia) który w obu przypadkach zdołał zaskoczyć niedoświadczonych konsulów atakiem wyprzedzającym.
Nie bez znaczenia była też zdecydowana przewaga w jeździe, jaką posiadali kartagińczycy.
Obie strony były na tym etapie mocno wycieńczone (rzymianie moralnie i finansowo, kartagińczycy finansowo - musieli opłacić dodatkową armię i przywrócić do słuzby część floty, aby zażegnać kryzys afrykański) co spowodowało, że przez kolejne 2 lata praktycznie nic się nie działo.

254-253
pauza
(trwało, niemrawe, oblężenie Syrakuz przez Adherbala)

252
Kartagina rozpoczęła od wysłania Hasdrubala do Ligurii celem dokonania nowych zaciągów (po bitwach z poprzednich lat, dezercjach wynikających z braków finansowyych, zarazy jaka dotknęła oblegających Syrakuzy oraz panującej w miedzyczasie Suszy na Sycylii, armie na wyspie były mocno wykrwawione).
W połowie roku upadły Syrakuzy (zamieszki w mieście, potem pożar) - miasto poddało się nim doszło do szturmu.
Ponieważ w międzyczasie rzymianie odbudowali siłę swojej floty (90 penter, 40 trier) i zgromadzili ją w Messenie, jako wsparcie dla dwóch armii konsularnych mających rozpocząć nowe uderzenie na Sycylii, Kartagina zdecywoała się uderzyć pierwsza - 120 penter pod wodzą Hannibala uderzyło na rzymian pod Mylae, odnosząc (niezbyt spektakularne) zwycięstwo.
Idąc za ciosem, wzmocniony nowymi zaciągami (w tym znaczącym kontyngentem sprowadzonym aż z Macedonii!) Adherbal uderzył na siły rzymskie zgromadzone w Messenie, w nadziei wyrzucenia rzymian z Sycylii. Nad wojskami rzymskimi dowództwo objął konsul S. Galus, który ponownie przysłużył się Republice, wygrywając tą ważną bitwę - pierwszy znaczący sukces Rzymu od kilku lat.
Adherbal wycofał swoje siły do Syrakuz.

251
Rzymianie widząc, jak witalne znaczenie dla kontroli wyspy mają morza, ponownie odbudowali utracone okręty, dobudowali nawet 30 dodatkowych penter (zwiększając swoje siły do 120 penter i 30 trier).
Obaj konsulowie na ten rok dokonali nowych zaciągów, pozostawiając pretorowi i propretorowi Messali kontrolę sytuacji na wyspie (Messala poczynał sobie śmiało - zamknął bowiem w oblężeniu Thermae w nadziei na odciągnięcie części sił kartagińskich od Syrakuz).
Pod koniec roku jeden z konsulów udał się z armią na kampanię do Illirii, by raz na zawsze zażegnać niebezpieczeństwo ze strony piratów.
Poza tymi drobnymi działaniami, wysiłki obu stron skierowane były raczej na działania dyplomatyczne:
- Kartagina zawarła sojusz z galijskim plemieniem Boii, zaś dzięki przewadze barkidów w geruzji, wciągnęła w orbitę swych wpływów miasta fenickie w Iberii,
- Rzymianie prowadzili działania podnoszące spójność wewnętrzną i zachęcając swych sojuszników do dalszej wojny.

250
Rzymianie ujarzmili Illirię (+1VP)
Propretor Messala zajął Thermae.
Obaj konsulowie na ten rok, mając asa w rękawie (wstępne rozmowy z królem Hieronem o zmianie strony) ponownie udali się pod mury Syrakuz zamykając je w oblężeniu. Niestety, nadzieje związane z Hieronem okazały się płonne, a na domiar złego do miasta dotarła z bazy w Panormos ekspedycja deblokująca kartagińskiej floty (120 penter). Bitwa morska pod Syrakuzami dała jednak zwycięstwo Rzymianom (stracili 30 penter, zdobyli jednak 40 penter kartagińskich).
Pokonany Hannibal został dodatkowo pokarany przez bogów silnym sztormem w którym stracił kolejne 15 okrętów.
Oblężenie Syrakuz, z zamkniętym w murach miasta Adherbalem, mogło nadal trwać.

***

w tym miejscu musieliśmy przerwać

wnioski:
- punktowo był remis (rzymianie kontrolowali więcej punktów z mapy, kartagińczycy mieli znacząco lepszą Wolę Walki - atut przy negocjacjach pokojowych)
- mimo wielu lat wojny, stan posiadania był prawie ten sam, co na początku wojny (15 lat wcześniej). Jeszcze nie wiem, czy to problem...
- stan obu republik był jednak już inny - rzym borykał się ze znacznymi problemami finansowymi oraz z opozycją do wojny pośród własnych sojuszników (nastąpiło znaczące rozluźnienie federacji)
kartagina z kolei zaczynała mieć problemy z dostępem do nowych rekrutów - finansowo stała jeszcze nieźle, jednak skarbiec miasta został znacząco nadwątlony
- fajnie, że rzymianie w końcu zaistnieli na morzu. Jeszcze fajniej, że odbyła się ekspedycja do Afryki! :P. A, że pojawił się nawet Xantippus, to już wisienka na torcie :D
- trochę za dużo wchodzi wydarzeń niezależnych (ograniczyć liczbę wyzwalaczy),
- zmienić wyzwalacz pauzy na symbole dedykowane (półsymbole),
- przez całą grę rzymianie (bodaj) ani razu nie zdobyli inicjatywy w bitwie, co skutkowało wieloma ich porażkami, nawet mimo przewagi. Jeszcze nie wiem, czy to problem (szanse w testach mieli zwykle wyrównane), jednak liczne porażki rzymian są mało historyczne - chyba, żeby uznać Adherbala-Pogromcę-Rzymian za prekursora Hannibala... W sumie, ostatnią bitwę Adherbal jednak przegrał (mimo inicjatywy).
Tak czy inaczej do przemyślenia wpływ (znaczący) wodzów na wynik bitwy i/lub wzmocnienie atutu Rzymian - piechoty.
- wprowadzić ograniczenie liczby kart na ręce --> 8 kart, reszta do schowka
- gra jest za długa. Raczej zrezygnuję z rozdzielania połowicznych aktywacji pomiędzy różnych wodzów. Wzmocnię mechanizm pauz (samoczynnie wyzwalane półsymboli w wyniku klęsk/niektórych kart/wydarzeń niezależnych)

_________________
Chcesz pokoju, szykuj się do wojny...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bestia znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241
PostNapisane: wtorek, 28 marca 2017, 19:16 
Caporal

Dołączył(a): sobota, 17 października 2015, 22:08
Posty: 74
Ciekawa relacja, tylko może mógłbyś podeprzeć ją jakimiś zdjęciami dla lepszej orientacji dla innych w tym co się dzieje na planszy (zdjęcia chociażby wybranych jej fragmentów dla lepszego zobrazowania) ?

_________________
" Wyobraźnia jest początkiem tworzenia. Wyobrażasz sobie to, czego pragniesz, chcesz tego, co sobie wyobraziłeś i w końcu tworzysz to, czego chcesz." - George Bernard Shaw


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bestia znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241
PostNapisane: środa, 29 marca 2017, 14:23 
Adjudant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 4 czerwca 2006, 12:47
Posty: 206
Będzie to trochę problem, z uwagi na to, że póki co nie fotografuję jakoś specjalnie rozgrywek.
Dla zwykłej orientacji w tym, gdzie co się dzieje, z grubsza powinna wystarczyć poniższa mapka (znaleziona w sieci) - mimo kilku istotnych błędów historycznych:
Obrazek

Cieszę się, że relacja przypadła (z grubsza) do gustu.
W sumie, nic wielce spektakularnego się tam nie działo (żadnej decydującej bitwy, uderzenia w samo serce etc) - co, w mojej opinii, nieźle oddaje ducha tej wojny :).

pozdr,
farm

_________________
Chcesz pokoju, szykuj się do wojny...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bestia znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241
PostNapisane: piątek, 14 kwietnia 2017, 14:26 
Adjudant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 4 czerwca 2006, 12:47
Posty: 206
Ech,
czasu na testy brak - córeczka mi się urodziła i (wraz z bratem) skutecznie wysysa cały mój czas wolny.
No to, żeby choć trochę się trzymać tematu, dorobiłem proste mapki do poprzedniej relacji - o czym wspomniał Holi.
Może pomoże w lepszym odbiorze relacji.
Strzałki oznaczają ruchy armii, strzałki w białej obramówce, ruchy flot wojennych.


264
Konsul Caudex z Rhegium zaatakował siły kartagińskie pod Messeną.
Siłami Kartaginy i syrakuz dowodził Hieron, podczas gdy Hanno utrzymywał blokadę Messany.
W wyniku bitwy armia rzymska została praktycznie anihilowana - niedobitki zawróciły do Rhegium.
Pod koniec roku do Brutttium przbył drugi konsul i również zaatakował Messanę - mimo, że dał się zaskoczyć Hieronowi, zdołał wycofać się z niewielkimi stratami (około 3-4 tys żołnierzy).
Zimą kartagińczycy wysłali wojska Hierona do Syrakuz i sami kontynuowali oblężenie. W obozie wybuchła zaraza, co przetrzebiło siły kartagińskie.
Obrazek

263
Nad południowa armią dowodzenie objął konsul Gaulus. Caudex stacjonujący w Kampanii został prokonsulem.
Obaj wodzowie ponownie udali się do Rhegium i ponownie zaatakowali Messenę - tym razem ze znaczącą przewagą liczebną, mając prawie 30 tys wojska, w tym 4 tys jazdy (po zimie kartagińczycy dysponowali jedynie 15 toma tys żołnierzy).
Bitwa poszła bardzo po myśli rzymian, mimo przewagi dowodzenia Hierona - miażdżaca przewaga w jeździe również zrobiła swoje.
Zwycięstwo to sprawiło, że miasta greckie Sycylii przeszły na stronę Rzymu.
Messana została deblokowana, po czym rzymianie natychmiast ruszyli na południe, zdobywając szturmem Catanię i zamykając Syrakuzy w oblężeniu od strony lądu.
Prokonsul Caudex, po zajęciu Catanii, jeszcze przed zimą zamknął w oblężeniu Gelę.
Zimą, pod murami Geli pech dotknął rzymian - zabłąkana strzała wystrzelona przez obrońców ugodziła prokonsula Caudexa. Konsul przeżył, jednak musiał wrócić do Rzymu, zaś pozbawiona dowództwa armia przerwała oblężenie.
(w 263 obie strony zagrały po karcie mocarstwa na PO, rzym zagrał nawet 2 - nastąpiła więc pauza aż do najbliższego bordowego roku).
Nie rozgrywam ZIMY.
Obrazek

262 pauza
Kartagina: +1WW, +2T do środków,
Rzym +2WW i +1T do środków.

261 pauza
Kartagina: +1WW, +2T do środków,
Rzym +2WW i +1T do środków.
Rozgrywamy normalną zimę i gramy kolejny rok normlanie

260
Hannibal Liparyjczyk przeprowadził kilka plądrowań wybrzeża, jednak okupił to utratą około 20 okrętów (w wyniku napaści na obozy podczas noclegów), co ograniczyło zapał Kartaginy do tego typu działań - wpływ na to, że do końca wojny kartagińczycy nie podejmą już takich działań miało też obsadzenie miast przybrzeżnych w Italii garnizonami oraz stała obecność floty rzymskiej gdyż...
Rzymianie wezwali pod broń swoich Socii Navalis aby z ich pomocą zablokować port w Syrakuzach. Dzięki pełnemu oblężeniu i szczęściu (w mieście wybuchły zamieszki, co mocno nadwątliło siły obrońców) pod koniec roku miasto uległo Rzymianom - mimo, że w międzyczasie kartagińska (90 penter) flota przegoniła flotę rzymską (50 penter, 30 trier).
Idąc za ciosem konsulowie podzielili armię i zamknęli w oblężeniu Gelę (ponownie) i Acragas.
Obrazek

259
W obliczu kryzysu na wyspie i posiadania panowania na morzach, Geruzja zdecydowała się ograniczyć liczebność floty, w zamian zaś za uwolnione fundusze powołać nową armię. Do zadania wyznaczony został młody, obiecujący wódz - Adherbal. Z tego też powodu Kartagina zawarła sojusz z Massylami.
Adherbal otrzymał znaczne środki na realizację zadania i wywiązał się z niego bardzo dobrze, jeszcze pod koniec tego roku lądując w Lilibaeum na Sycylii na czele wielkiej (około 30 tys) armii złozonej z Numidów, libijczyków i kontyngentu jazdy Iberyjskiej.
Tymczasem rzymianie zdecydowali się na budowę własnej floty, zdecydowani zawalczyć jeszcze o morza - zwłaszcza dzięki obmyśleniu nowego wynalazku - Corvi.
Obrazek

258
Rok wielkich ofensyw.
Adherbal ruszył ze swą armią, w ostatniej chwili ratując oblężone Acragas przed upadkiem - konsul dowodzący oblężeniem, widząc nadzieję na rychłe zdobycie miasta, zdecydował się przyjąć bitwę... którą sromotnie przegrał.
W pościgu zwycięska armia Adherbala podeszła pod dopiero co zdobytą przez Rzymian Gelę i zamknęła ją w oblężeniu (główne siły Rzymian wycofały się bez bitwy - do Syrakuz).
Po optymistycznym oku 259, rzymianie zostali zepchnięci na wschodnie wybrzeże Sycylii.
Jednak Senat miał coś w zanadrzu.
Drugi konsul, M. Otacilius objął w poczatku roku dowództwo nad nowowybudowanymi okretami rzymskimi (60 penter). Wraz ze swoja armią konsularną pożeglował na południe, gdzie w Rhegium połączył się ze stacjonującą tam flotą (40 trier, 30 penter), po czym dookoła południowego wybrzeża Sycylii udał się do Afryki (kartagińska flota stojąca w Lilibaeum nie podjęła próby powstrzymania rzymian.
Rzymianie wylądowali w Kerkouane - w obliczu potęgi rzymian, miasto poddało się bez walki.
Obrazek

257
Na Sycylii działo się niewiele - nastąpiła erupcja Etny. Ciągłe dymy z krateru wpłynęły demoralizująco na obie strony.
Tymczasem w Afryce rzymianie, pozostawiwszy garnizon w Kerkouane, udali się wzdłuż wybrzeża na południe, plądrując co popadnie. Próba zajęcia Hadrumetum nie powiodła się, jednak Thapsus otworzył przed najeźdźcami swoje bramy - dając Rzymianom dogodną bazę do dalszych działań - w rajdach plądrujących rzymianie zapędzili się aż pod Sabrathę i Oea na wschodzie.
W Qart Hadast trwało gorączkowe organizowanie nowej armii - ściągnięto garnizony z miast w Afryce, dokonano zaciągów libijczyków, fenicjan a nawet obywateli kartagińskich. Nad całością sił dowództwo objął najemny wódz - Xantippus.
W połowie roku Xantippus i Gisgo, podzieliwszy między siebie armie, ruszyli na południe, na spotkanie Rzymian: gisgo obległ Kerkoune, Xantippus dotarł z kolei pod Thapsus gdzie w wielkiej bitwie pokonał (ale nie zniszczył) wroga.
Rzymianie spędzili w Afryce drugą zimę.
Aby nie było im jednak zbyt wesoło, na Adriatyku zaczęli swoją działalność piraci Iliryjscy.
Obrazek

256
Po zwycięstwie nad rzymianami z zeszłego roku, kartagińczycy zaczęli działać nieco śmielej - Hannibal przywiódł z Sycylii całą flotę (110 penter), pozostawił eskadrę do blokady Kerkoune, po czym pożeglował pod Thapsus. Rzymianie zareagowali pospieszną ewakuacją, udając się wzdłuż wybrzeża na wschód - plądrując przy okazji napotkane osady i miasta fenickie. Podczas eskapady uwydatniło się, jak niebezpieczna jest żegluga wzdłuż wrogich brzegów - w kilku atakach na nocującą flotę rzymianie stracili czwartą część sił. Mimo to, z Oea szlakiem prosto na północ, dalej nieniepokojeni rzymianie wycofali się do Syrakuz.
Na Sycylii upadła Gela (rzymski garnizon poddał się).
Pod koniec roku, Adherbal ruszył armię by wspólnie z flotą Hannibala zamknąć Syrakuzy w oblężeniu.
Flota rzymska udała się do Brundisium, by zwalczać piratów ilirijskich.
Obrazek

255
Kartagińczycy zakończyli "sprzątanie" Afryki, odbijając w połowie roku Thapsus z rąk rzymskiego garnizonu.
W pierwszej połowie roku wybuchło w Geruzji zamieszanie wokół Adherbala (posiadał wielkie fundusze, zaś cały miniony rok stał z wielką armią prawie bezczynnie) - jednak obyło się bez odwołania wodza (zdał test).
Rzymianie podjęli 2 próby deblokady Syrakuz- w obu przypadkach, przeważające siły rzymskie (odpowiednio 50 vs 30, potem 40 vs 24 tys) zostały dotkliwie pobite. Cała w tym zasługa energicznego Adherbala (miał już w tym czasie 3 gwiazdki doświadczenia) który w obu przypadkach zdołał zaskoczyć niedoświadczonych konsulów atakiem wyprzedzającym.
Nie bez znaczenia była też zdecydowana przewaga w jeździe, jaką posiadali kartagińczycy.
Obie strony były na tym etapie mocno wycieńczone (rzymianie moralnie i finansowo, kartagińczycy finansowo - musieli opłacić dodatkową armię i przywrócić do słuzby część floty, aby zażegnać kryzys afrykański) co spowodowało, że przez kolejne 2 lata praktycznie nic się nie działo.
Obrazek

254-253
pauza
(trwało, niemrawe, oblężenie Syrakuz przez Adherbala)

252
Kartagina rozpoczęła od wysłania Hasdrubala do Ligurii celem dokonania nowych zaciągów (po bitwach z poprzednich lat, dezercjach wynikających z braków finansowyych, zarazy jaka dotknęła oblegających Syrakuzy oraz panującej w miedzyczasie Suszy na Sycylii, armie na wyspie były mocno wykrwawione).
W połowie roku upadły Syrakuzy (zamieszki w mieście, potem pożar) - miasto poddało się nim doszło do szturmu.
Ponieważ w międzyczasie rzymianie odbudowali siłę swojej floty (90 penter, 40 trier) i zgromadzili ją w Messenie, jako wsparcie dla dwóch armii konsularnych mających rozpocząć nowe uderzenie na Sycylii, Kartagina zdecywoała się uderzyć pierwsza - 120 penter pod wodzą Hannibala uderzyło na rzymian pod Mylae, odnosząc (niezbyt spektakularne) zwycięstwo.
Idąc za ciosem, wzmocniony nowymi zaciągami (w tym znaczącym kontyngentem sprowadzonym aż z Macedonii!) Adherbal uderzył na siły rzymskie zgromadzone w Messenie, w nadziei wyrzucenia rzymian z Sycylii. Nad wojskami rzymskimi dowództwo objął konsul S. Galus, który ponownie przysłużył się Republice, wygrywając tą ważną bitwę - pierwszy znaczący sukces Rzymu od kilku lat.
Adherbal wycofał swoje siły do Syrakuz.
Obrazek

251
Rzymianie widząc, jak witalne znaczenie dla kontroli wyspy mają morza, ponownie odbudowali utracone okręty, dobudowali nawet 30 dodatkowych penter (zwiększając swoje siły do 120 penter i 30 trier).
Obaj konsulowie na ten rok dokonali nowych zaciągów, pozostawiając pretorowi i propretorowi Messali kontrolę sytuacji na wyspie (Messala poczynał sobie śmiało - zamknął bowiem w oblężeniu Thermae w nadziei na odciągnięcie części sił kartagińskich od Syrakuz).
Pod koniec roku jeden z konsulów udał się z armią na kampanię do Illirii, by raz na zawsze zażegnać niebezpieczeństwo ze strony piratów.
Poza tymi drobnymi działaniami, wysiłki obu stron skierowane były raczej na działania dyplomatyczne:
- Kartagina zawarła sojusz z galijskim plemieniem Boii, zaś dzięki przewadze barkidów w geruzji, wciągnęła w orbitę swych wpływów miasta fenickie w Iberii,
- Rzymianie prowadzili działania podnoszące spójność wewnętrzną i zachęcając swych sojuszników do dalszej wojny.
Obrazek

250
Rzymianie ujarzmili Illirię (+1VP)
Propretor Messala zajął Thermae.
Obaj konsulowie na ten rok, mając asa w rękawie (wstępne rozmowy z królem Hieronem o zmianie strony) ponownie udali się pod mury Syrakuz zamykając je w oblężeniu. Niestety, nadzieje związane z Hieronem okazały się płonne, a na domiar złego do miasta dotarła z bazy w Panormos ekspedycja deblokująca kartagińskiej floty (120 penter). Bitwa morska pod Syrakuzami dała jednak zwycięstwo Rzymianom (stracili 30 penter, zdobyli jednak 40 penter kartagińskich).
Pokonany Hannibal został dodatkowo pokarany przez bogów silnym sztormem w którym stracił kolejne 15 okrętów.
Oblężenie Syrakuz, z zamkniętym w murach miasta Adherbalem, mogło nadal trwać.
Obrazek


pozdr,
farm

_________________
Chcesz pokoju, szykuj się do wojny...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bestia znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241
PostNapisane: wtorek, 18 kwietnia 2017, 16:06 
Adjudant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 4 czerwca 2006, 12:47
Posty: 206
Znalazłem trochę zdjęć z ostatniej rozgrywki testowej, na których można zobaczyć bloczki flot i armii oraz wodzów.
Obrazek
Obrazek

Ciekaw jestem pierwszego wrażenia, po zobaczeniu bloczków - spodziewam się odczuć typu "zbyt pstrokate" lub "przeładowane treścią", ale może się zaskoczę :).


Słów kilka o wodzach.
Jak widać, wodzowie to żetony.
Żetony są umieszczane na podstawkach - i jest istotne (podobnie, jak w przypadku bloczków), w jaki sposób żeton jest umieszczony w podstawce.
Każdy wódz nie-rzymski może zdobywać doświadczenie dzięki długotrwałemu dowodzeniu armią - odbywa się to poprzez obracanie żetonu (podobnie, jak się robi z bloczkiem): kolejne krawędzie posiadają nieco lepsze statystyki.
Jest to uproszczenie mające symulować nie tylko nabieranie doświadczenia przez wodza i jego sztab, ale także zgrywanie się samej armii w miarę kolejnych starć).
Rzymscy wodzowie, wybierani na roczne "kadencje" nie mają szansy nabrać takiego doświadczenia.

Jednak wodzowie rzymscy również mają 4 różne krawędzie. Sam żeton reprezentuje bowiem osobę, wodza. Osoba ta zaś, może zostać konsulem (1 krawędź), innego zaś roku pretorem (2-ga krawędź), inną razą prokonsulem, propretorem a nawet (w odpowiednich okolicznościach) dyktatorem.
Wszystkie te funkcje, jakie mógł sprawować przykładowy Marcus Atilius Regulus, załatwiamy 1 żetonem...


Bloczki.
Bloczki flot wojennych są oznaczone na krawędziach symbolem okrętu - czyli Przeciwnik WIE, gdzie posiadamy okręty, a gdzie siły lądowe.
Kolory bloczków oznaczają przynależność do... szukam właściwego słowa... federacji... tworu w znacznym stopniu wirtualnego, zrzeszającego ludy z pewnego obszaru, powiązane językiem i/lub kulturą i/lub geografią i/lub wspólnymi celami.
Bloczki w kolorze danej federacji symbolizują siły wojskowe, jakie ta federacja może i chce wystawić do walki. Takich poborowych (w odróżnieniu od wojsk sprzymierzonych i najemnych).

Przykładowo, czerwone bloczki, to federacja Rzymska, w której skład wchodzi wiele ludów (z Rzymianami na czele). Poszczególne ludy federacji mogą, ale nie muszą być w danym momencie podporządkowane Rzymowi.
Niebieskie bloczki to ludy zależne od Qart Hadast itd.

Kiedy i jeśli Kartagina lub Rzym wejdzie w sojusz lub obejmie kontrolę nad ludem niezależnym (np: z jakimś ludem z "federacji" ludów celtyckich lub Iberyjskich) może zaciągać bloczki tego ludu tak, jakby były one częścią federacji Rzymskiej/Kartagińskiej.

Bloczki bezbarwne (kolor drewna) to bloczki najemników - najemników danego ludu można najmować zawsze, niezależnie od tego, czy pochodzą z ludu wrogiego czy przyjaznego. Minusem najemników jest wyższy koszt utrzymania.
Jak widać na zdjęciu, mimo wysokiego kosztu, armia kartagińska składa się głównie z najemników (dodatkowo jest trochę wojsk sprzymierzonych Massylów oraz poborowych z ternów zależnych Qart Hadast).

pozdr,
farm

_________________
Chcesz pokoju, szykuj się do wojny...


Ostatnio edytowano środa, 19 kwietnia 2017, 08:58 przez farmer, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bestia znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241
PostNapisane: wtorek, 18 kwietnia 2017, 16:43 
Caporal

Dołączył(a): sobota, 17 października 2015, 22:08
Posty: 74
Na tyle co widać grafiki na bloczkach to prezentują się dobrze i przynajmniej moim zdaniem bloczki nie wydają się być przeładowane treścią bo wszystko wyraźnie na nich widać i nie są przekombinowane :)

Ciekawe jest to rozwiązanie z rozwojem wodzów Kartagińskich i "mianowaniem" wodzów rzymskich na różne stanowiska, dla mnie na plus.

_________________
" Wyobraźnia jest początkiem tworzenia. Wyobrażasz sobie to, czego pragniesz, chcesz tego, co sobie wyobraziłeś i w końcu tworzysz to, czego chcesz." - George Bernard Shaw


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bestia znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241
PostNapisane: poniedziałek, 28 sierpnia 2017, 15:37 
Adjudant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 4 czerwca 2006, 12:47
Posty: 206
Letnia przerwa w pełni :).

W międzyczasie dokonałem niewielkich korekt w sposobie toczenia bitew - głównie sprowadzają się one do uwagi z testu związanej ze znaczącym wpływem wodza na wynik bitwy.
Po namyśle i próbach stwierdziłem, że CHCĘ, aby wódz miał znaczący wynik na przebieg starcia.
Problemem nie jest sam wódz czy poziom jego wpływu, ale sposobu, w jaki ten wpływ był determinowany - czyli, zbyt losowo.
Zmiany mają na celu poprawienie tego aspektu.

Dodatkowo, powróciłem do starej (wcześniej odrzuconej) formy toczenia bitew morskich.
Do tej pory starałem się maksymalnie upodobnić sposób prowadzenia bitwy lądowej i morskiej, jednak wciąż nie jestem zadowolony z efektu - dlatego odpuszczam tą drogę. Wspomniana forma znacząco różni się od bitwy lądowej, co poza odmiennym odczuciem daje też dobre wyniki,
na minus jednak, wymaga dodatkowych przepisów do zapamiętania :(.

No i trzecia nowinka - pod wpływem tłumaczenia genezy nazwy (tu na forum, bodaj Teufel'owi), stwierdziłem, że nazwę zmienię :).
Choć brzmi (wg mnie) gorzej, lepiej oddaje to, co chciałem osiągnąć:

Hydra znad Tybru

PS
Za 2 tygodnie mija 4-ta rocznica od początku pracy nad grą.
Nie ma się czym chwalić, co? :>

pozdr,
farm

_________________
Chcesz pokoju, szykuj się do wojny...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bestia znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241
PostNapisane: poniedziałek, 28 sierpnia 2017, 15:54 
General
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 25 kwietnia 2006, 08:30
Posty: 5125
Lokalizacja: Warszawa
farmer napisał(a):
Letnia przerwa w pełni :).

PS
Za 2 tygodnie mija 4-ta rocznica od początku pracy nad grą.
Nie ma się czym chwalić, co? :>

pozdr,
farm

Spytaj Raleena ile czasu pracował nad Ostrołęką ;)


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 59 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group. Color scheme by ColorizeIt!
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL


Informacja o ciasteczkach
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji świadczonych usług. Jeśli nie akceptujesz tego faktu prosimy o opuszczenie tej strony.