Strategie

Forum historyczno-wargamingowe
Teraz jest sobota, 23 września 2017, 00:42

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 111 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 8  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: The First World War (Phalanx Games)
PostNapisane: sobota, 27 stycznia 2007, 14:56 
Lieutenant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 18:49
Posty: 540
Lokalizacja: Warszawa
Po zapoznaniu się z opiniami o grze (m.in. na BGG) od razu mam ochotę zagrać.

Tylko cena gry póki co powala.


Ostatnio edytowano czwartek, 1 stycznia 1970, 02:00 przez Hudson, łącznie edytowano 2 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 29 stycznia 2007, 12:11 
Capitaine
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 19:49
Posty: 887
Lokalizacja: Kielce
Hmm - gra wydaje się ciekawa - sosna mnie nęcił na zakup, ale jest tyle gier, że nie wiadomo gdzie wydać te grosiny...

_________________
"O Boże, jeśli w ogóle istniejesz, zbaw mą duszę, jeśli w ogóle mam jakąś duszę!"

Brytyjski żołnierz w bitwie pod Blenheim


Ostatnio edytowano czwartek, 1 stycznia 1970, 02:00 przez hubertok, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 29 stycznia 2007, 18:09 
Lieutenant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 18:49
Posty: 540
Lokalizacja: Warszawa
Za takie pieniadze wole wybrac cos z oferty GMT.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 31 stycznia 2007, 19:23 
Captain
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 16:59
Posty: 956
Lokalizacja: Warszawa
Z opiniami się jeszcze nie zapoznawałem, bo nie mam siły i czasu ;) ale gra mi się nie podoba ze względu na pocięcie Europy na takie 4 sztywne teatry działań. Zdecydowanie jak dla mnie lepszy jest POG gdzie mapa daje jednak lepszy punkt widzenia na mapę ówczesnej Europy.


Ostatnio edytowano czwartek, 1 stycznia 1970, 02:00 przez Wojpajek, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 12 lutego 2007, 02:53 
Rodzynek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 17 października 2006, 17:46
Posty: 93
Lokalizacja: Piastów/Warszawa
Moje pierwsze wrażenie jest takie, że więcej zależy od szczęśliwego rzutu kostką, niż strategii jako takiej, poza tym trochę niesprawiedliwe wydaje mi się to, że za przewagę liczebną, bez względu na to, ile ona wynosi, dostaje się tylko jeden punkt. No ale to dopiero początki, więc na pewno w miarę postępów w graniu wiele rozwiązań wyda mi się logicznymi :) Na pierwszy rzut oka, w porównaniu z PoGiem, gra jest przerażająco prosta :wink:

Plansza i żetony - miodzio pod względem wizualnym :)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 12 lutego 2007, 10:24 
Grossadmiral
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 19:49
Posty: 9611
Lokalizacja: Piastów
Dodam, że rozegraliśmy z HariMatą dopiero dwa etapy i na razie wdrażamy się w mechanikę gry (zresztą postępy są błyskawiczne!). To nie sprzyja strategicznemu myśleniu. Sądzę, że po "rozpędzeniu się" można się skupić na ogarnianiu całości sytuacji i tym samym bardziej aktywnie na nią wpływać.
Na dodatek pierwszy etap zagraliśmy całkowicie szkoleniowo, tzn. z rozstawieniem historycznym i bez użycia atrap armii. Wyobrażam sobie, jaki cudowny chaos panuje na początku wojny, gdy każdy z graczy rozstawia swoje armie jak chce, na dodatek mieszając je z atrapami! :D

Ogólnie wydaje mi się, że gra ma swój urok i potencjał, nie należy tylko porównywać jej ze Ścieżkami, bo to do niczego nie prowadzi. Jednym z jej głównych walorów jest możliwość rozegrania całej I wojny światowej w 2 godziny! :)

PS. HariMata straszliwie mnie leje Entantą! :(

_________________
Never in the field of human conflict has so much been owed by so many to so few...
Premier Winston Churchill, 20 sierpnia 1940 r.
...and for so little.
Porucznik pilot Michael Appleby, dzienny żołd 14 szylingów i 6 pensów


Ostatnio edytowano czwartek, 1 stycznia 1970, 02:00 przez Andy, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 13 lutego 2007, 00:58 
Grossadmiral
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 19:49
Posty: 9611
Lokalizacja: Piastów
Nasza partia z HariMatą skończyła się zgodnie z oczekiwaniami: na przełomie 1915 i 1916 roku Niemcy skapitulowały. Była to naturalna konsekwencja sytuacji na zachodnim TDW, na którym Ententa osiągnęła miażdżącą przewagę i regularnie wybijała dziury we froncie. Udało mi się opanować sytuację w Galicji i odbić Przemyśl i Lwów, ale tylko dzięki wsparciu Austriaków jedną niemiecką armią, której zabrakło gdzie indziej. Niemcy zdołali odbić też Wrocław, ale dla równowagi Bułgarzy stracili Sofię. Na froncie włoskim panowała martwa cisza. Posiłki i uzupełnienia, przewidywane na rok 1916 zwiastowały dalszy wzrost przewagi Ententy. "Indywidualnie" zwyciężyła "frakcja wschodnia" Ententy.

Gra ma fajne smaczki, które ujawniają się w pełni przy grze wieloosobowej. Np. gracz dowodzący frakcją sojuszników Niemiec może szantażować Berlin groźbą własnego upadku i domagać się wsparcia armii niemieckich. Gdy już ją/je otrzyma, a graczowi dowodzącemu Niemcami zachce się je "odzyskać", gracz austriacki może grzecznie odmówić, zasłaniając się własnymi planami.
Bardzo ciekawie wygląda sprawa traktatu w Brześciu Litewskim. Od końca 1916 roku gracz niemiecki ma prawo zaproponować "frakcji wschodniej" Ententy zawarcie pokoju. W grze 4-osobowej przeciwnik może odrzucić propozycję. Obie strony muszą jednak dobrze przemyśleć swoją decyzję. Gracz "wschodnia Ententa", widząc że zachodni sojusznicy "zbyt dobrze" radzą sobie we Francji, może zgodzić się na podpisanie traktatu. Wtedy, w przypadku zwycięstwa Ententy, dostaje dodatkowo 8 victory points, co może mu zapewnić indywidualną wygraną. Ale z drugiej strony, podpisując traktat, zwalnia większość sił Państw Centralnych na froncie wschodnim, co może doprowadzić do klęski zachodnich sojuszników. W przypadku ich kapitulacji Ententa przegrywa wojnę, a więc również gracz "wschodnia Ententa" jest przegrany, choćby nawet uzbierał najwięcej VP!
Bardzo elegancki system i ciekawa interakcja między sojusznikami, którzy zabiegając o "indywidualne" zwycięstwo, muszą uważać, żeby nie doprowadzić do klęski własnego sojuszu. :)

Spodobało mi się określenie jednego z graczy na ConsimWorld: Jeśli chcesz, żeby ta gra sprawiła ci przyjemność, pamiętaj że w 2/3 jest ona grą wojenną, a w 1/3 eurogrą. :) Ted Raicer zgadza się z tą opinią.

_________________
Never in the field of human conflict has so much been owed by so many to so few...
Premier Winston Churchill, 20 sierpnia 1940 r.
...and for so little.
Porucznik pilot Michael Appleby, dzienny żołd 14 szylingów i 6 pensów


Ostatnio edytowano czwartek, 1 stycznia 1970, 02:00 przez Andy, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 14 lutego 2007, 23:00 
Rodzynek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 17 października 2006, 17:46
Posty: 93
Lokalizacja: Piastów/Warszawa
Tym razem I Wojna Światowa zakończyła się totalną klęską kierowanych przeze mnie państw centralnych :( Fatalne umiejętności strategiczne niżej podpisanej (armie padające jak muchy, dziury na frontach, pozajmowane miasta-'kółka') doprowadziły w 1915 roku do wyrzucenia dwójki przy trzech punktach kapitulacji :(

Niniejszym idę z rozpaczy spożyć tabliczkę czekolady. Ciężkie jest życie strateżki, ech :cry:


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 15 lutego 2007, 01:01 
Grossadmiral
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 19:49
Posty: 9611
Lokalizacja: Piastów
Eeee... przesada. Wojna potrwała dokładnie tyle czasu, co poprzednio, gdy to ja przegrałem Centralnymi (choć gra trwała krócej, bo mechanika nie sprawia nam już kłopotów). Trzeba przemyśleć wyjściowe rozstawienie Niemców, to może być klucz do ich sukcesu.
W dzisiejszej partii obserwowaliśmy typowe zjawisko kuli śnieżnej: kilka pechowo zakończonych bitew na początku wojny spowodowało lawinę i Państwa Centralne nie nadążały z łataniem dziur we frontach.
Muszę sobie zaplanować strategię Centralnych przed następną grą. Może się uda wygrać?

_________________
Never in the field of human conflict has so much been owed by so many to so few...
Premier Winston Churchill, 20 sierpnia 1940 r.
...and for so little.
Porucznik pilot Michael Appleby, dzienny żołd 14 szylingów i 6 pensów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 15 lutego 2007, 10:20 
Grossadmiral
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 19:49
Posty: 9611
Lokalizacja: Piastów
Jeszcze parę słów co do tych pechowych rzutów i ostatniej rozgrywki.

HariMata uderzyła na froncie nr 1 (na Antwerpię) i z mety spadła jej armia. Zaraz potem zaatakowała na wschodzie w kierunku Rygi i znów, mimo dużej przewagi, straciła armię. Jednocześnie rosyjski walec parowy potoczył się w głąb Galicji i Niemcom przestało starczać armii do łatania dziur we własnych frontach i ratowania podwójnej monarchii. Na skutek utraty dwóch niemieckich miast zaopatrzeniowych i jednego austro-węgierskiego, państwa centralne nie mogły na początku 2 etapu odtworzyć wszystkich utraconych na początku armii.

Dla mniej obeznanych z grą wyjaśnienie: eliminacja armii w First World War nie oznacza w sensie historycznym jej całkowitej likwidacji, tylko dezorganizację w stopniu uniemożliwiającym jej użycie przez pewien czas. Wprowadzenie takich "wyeliminowanych" armii z powrotem na planszę zależy od utrzymania własnych "miast zaopatrzeniowych" symbolizujących możliwości mobilizacyjne i produkcyjne państwa. Wschodnia Ententa ma takich miast pięć, pozostałe trzy frakcje po cztery.

W bitwie na froncie wschodnim armia niemiecka (siła 3, na kostce S=0 albo 1) uległa armii rosyjskiej (siła 1, na kostce 4)! To może załamać najtwardszego stratega! Entencie podchodziły też dobre żetony bitewne.

_________________
Never in the field of human conflict has so much been owed by so many to so few...
Premier Winston Churchill, 20 sierpnia 1940 r.
...and for so little.
Porucznik pilot Michael Appleby, dzienny żołd 14 szylingów i 6 pensów


Ostatnio edytowano czwartek, 1 stycznia 1970, 02:00 przez Andy, łącznie edytowano 2 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 20 lutego 2007, 00:45 
Grossadmiral
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 19:49
Posty: 9611
Lokalizacja: Piastów
Dzisiejsza partia First World War miała zaskakujące zakończenie. Państwa Centralne (Andy) natarły tym razem z wielką siłą w północnej Francji i w Belgii, dochodząc aż do Calais i Amiens. W tym czasie Rosjanie (HariMata) tradycyjnie przejechali się po Austriakach, zdobywając Lwów (przy okazji także Wrocław na Niemcach), a Serbowie z Czarnogórcami też ich stuknęli, zajmując Sarajewo. Ponieważ Calais i Sarajewo kończą "ścieżki" na swoich frontach, kolejne ataki na tych odcinkach doprowadziły w 2 etapie do załapania przez zachodnią Ententę i podwójną monarchię po jednym punkcie kapitulacji. W tej sytuacji, na koniec etapu, należy dla każdego bloku wykonać rzut kostką, żeby sprawdzić, czy zwolennicy pokoju nie osiągnęli w tych państwach przewagi. Prawdopodobieństwo takiego rozwiązania było niewielkie - tylko wyrzucona jedynka (bo 1 punkt kapitulacji) prowadziła do poddania się. Szanse były zatem w obu przypadkach znikome (1/6), ale oboje wykorzystaliśmy je w pełni! :D Dwie jedynki i - zgodnie z regułami - "obaj gracze przegrali tę straszliwą wojnę!" :lol:

Ciekawe, kiedy uda nam się dograć do roku 1916! :)

_________________
Never in the field of human conflict has so much been owed by so many to so few...
Premier Winston Churchill, 20 sierpnia 1940 r.
...and for so little.
Porucznik pilot Michael Appleby, dzienny żołd 14 szylingów i 6 pensów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 20 lutego 2007, 08:57 
Lieutenant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 18:49
Posty: 540
Lokalizacja: Warszawa
Nie martw sie, na pewno nastepnym razem oboje wygracie :wink:


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 20 lutego 2007, 10:10 
Grossadmiral
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 19:49
Posty: 9611
Lokalizacja: Piastów
A gdzież ja bym się tam martwił! Gra jest fajna i emocjonująca, więc za każdym razem oboje wygrywamy. :) Jak jeszcze uda się za którymś podejściem dotrwać do roku 1916 albo dalej, to będzie pełnia szczęścia! :wink:

_________________
Never in the field of human conflict has so much been owed by so many to so few...
Premier Winston Churchill, 20 sierpnia 1940 r.
...and for so little.
Porucznik pilot Michael Appleby, dzienny żołd 14 szylingów i 6 pensów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 20 lutego 2007, 11:42 
Rodzynek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 17 października 2006, 17:46
Posty: 93
Lokalizacja: Piastów/Warszawa
Czasami mam wrażenie, że kostki żyją własnym życiem :wink:


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 20 lutego 2007, 12:15 
Grossadmiral
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 19:49
Posty: 9611
Lokalizacja: Piastów
Na wojnie jak to na wojnie! :wink:

_________________
Never in the field of human conflict has so much been owed by so many to so few...
Premier Winston Churchill, 20 sierpnia 1940 r.
...and for so little.
Porucznik pilot Michael Appleby, dzienny żołd 14 szylingów i 6 pensów


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 111 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 8  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group. Color scheme by ColorizeIt!
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL


Informacja o ciasteczkach
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji świadczonych usług. Jeśli nie akceptujesz tego faktu prosimy o opuszczenie tej strony.