Strategie

Forum historyczno-wargamingowe
Teraz jest wtorek, 17 lipca 2018, 17:35

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 122 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 3 września 2008, 23:45 
Grossadmiral
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 19:49
Posty: 9611
Lokalizacja: Piastów
No, to się cieszę! :)

A co powiecie o tej interpretacji wydarzenia The Hostile Press Corps, o której pisałem wyżej?

_________________
Never in the field of human conflict has so much been owed by so many to so few...
Premier Winston Churchill, 20 sierpnia 1940 r.
...and for so little.
Porucznik pilot Michael Appleby, dzienny żołd 14 szylingów i 6 pensów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 3 września 2008, 23:47 
Censor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 18:53
Posty: 8363
Lokalizacja: Łódź
Krótko mówiąc zapraszamy go na partyjkę ;)

_________________
"Bądź szybki jak wicher, spokojny jak las, napastliwy i żarłoczny jak ogień, niewzruszony jak góra, nieprzenikniony jak ciemność, nagły jak piorun"

Sun Tzu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 4 września 2008, 12:51 
Praetor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 października 2007, 16:17
Posty: 3190
Lokalizacja: Kielce
Dokładnie.
Jeszcze na moment w tej kwestii.
Osobiste doświadczenia z tą grą skutkują taką oto refleksją. W tej grze nie da się zaplanować jakiejś strategii długo planowej. Co najwyżej na jedną rundę i początek następnej (a i to nie zawsze).Otrzymujesz katy i planujesz taktykę jak je efektywnie wykorzystać w tej rundzie. Wiąże się to z dwoma rzeczami: nie wiemy jakie karty przyjdą nam na rękę w następnych rundach i co zrobi przeciwnik.
I jeszcze jedno aby pogrążyć całkowicie teorię,że da się wygrać taktyką zaproponowaną przez tego gracza. On zagrywa wszystkie karty w celu zdobycia CP. Załóżmy teoretycznie że ma same 4 (co już jest mało prawdopodobne ale na potrzeby przykładu załóżmy). W początkowych rundach jest w stanie położyć w stanach 20 CP. Ale teraz nie zagrywając nic na kwestie pozwala nam zdobywać co rundę minimum 3 rozmachy (możemy zdobyć jakiś jeszcze z kart) co daje nam swobodę przechwycenia przynajmniej 3 eventów z tych jego 4 (a jak wiemy karty z taką ilością CP niejednokrotnie dają silne bonusy z eventów i większą ilość CP niż 4). My zagrywamy swoje karty jak leci nie bojąc się że coś z nich przechwyci bo przecież nie ma romachów bo nie zagrywa kart aby je zdobyć, jednocześnie przechwytujemy eventy z jego kart. I teraz pytanie retoryczne. Kto na tym wyjdzie lepiej (pięc kart przeciwnika z 20 CP czy nasze 5 plus kilka jego przechwyconych).

_________________
Moje gry
Szlachectwa nie nabiera się przez urodzenie, ale przez czyny.
"Moim obowiązkiem, jako patrioty, nie jest umrzeć za swój kraj, ale sprawić, żeby wróg oddał życie za własny".


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 5 września 2008, 20:57 
Censor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 18:53
Posty: 8363
Lokalizacja: Łódź
8 partia
Przestestowałem specjalnie :P , jako Kennedy , "system" z BGG .Oddałem przewagę w issues , nie prowadziłem kampanii na Zachodzie , koncentowałem się prawie wyłącznie na kampanii na Wschodzie i Środkowym Zachodzie .Pożałowałem kart dających szansę na sukces w debacie i przegrałem ją gładko 3 do 0. Oczywście zgodnie z naszymi przewidywaniami Żona stawiła skuteczny opór w preferowanych regionach ,ba starczyło jej czasu ,żeby wykosić przy pomocy eventów wpływy niebieskich na Południu. Zdobywała momentum i endorsementy i kontrolowała sytuacje .Mimo, iż w pewnym momencie w Nowym Jorku miałem nawet 6 kostek poparcia utraciłem ten stan w dniu elekcji z uwagi na endorsement Nixona. Co prawda układy kart były bardzo niekorzystne dla mnie ale i tak nie tłumaczy to takiej klęski : 350 do 169 dla Nixona. 4 do 4.
Strategii z BGG nie polecam :ban: .

_________________
"Bądź szybki jak wicher, spokojny jak las, napastliwy i żarłoczny jak ogień, niewzruszony jak góra, nieprzenikniony jak ciemność, nagły jak piorun"

Sun Tzu


Ostatnio edytowano piątek, 5 września 2008, 21:46 przez Strategos, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 5 września 2008, 21:39 
Praetor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 października 2007, 16:17
Posty: 3190
Lokalizacja: Kielce
Jednym zdaniem o tej strategii z BGG; "It's stupid". ;)

_________________
Moje gry
Szlachectwa nie nabiera się przez urodzenie, ale przez czyny.
"Moim obowiązkiem, jako patrioty, nie jest umrzeć za swój kraj, ale sprawić, żeby wróg oddał życie za własny".


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 8 września 2008, 16:24 
Praetor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 października 2007, 16:17
Posty: 3190
Lokalizacja: Kielce
Andy napisał(a):
Wracając do "gry właściwej" ;)

Na forum BGG wyjaśniono działanie wydarzenia z karty The Hostile Press Corps. Jest to o tyle ważne, że wyjaśnienie idzie pod prąd powszechnie przyjętej zasady, że w przypadku niezgodności między regułą z instrukcji a zaleceniami z karty, obowiązuje to, co napisano na karcie.

W tym przypadku wykładnia jest następująca: karta The Hostile Press Corps zmusza Nixona do testowania przewagi w każdym stanie do końca tury, tak jakby w każdym z nich Kennedy dominował. Jednak NIE NALEŻY testować przewagi w stanach leżących w regionach, w których Nixon ma przewagę w mediach.
Czyli karta domyślnie daje czasową, wirtualną dominację Kennedy'emu we wszystkich stanach, ale nie "wyłącza" ogólnej zasady o zwolnieniu z obowiązku testowania przewagi w regionach z przewagą Nixona w mediach.

Tu dyskusja na ten temat: http://www.boardgamegeek.com/thread/337437

Faktycznie idzie to w przeciwnym kierunku niż tekst na karcie. Karta mówi wyraźnie: Nixon testuje wszędzie do końca tury i nie ma na niej ani jednego słowa o mediach. Jeżeli gracze nie zaglądają na bgg to nawet nie wiedzą (może i dobrze) o takiej interpretacji tej karty. Ja będę grał tak jak grałem do tej pory. Wszędzie to wszędzie bez względu na przewagę w mediach. Z drugiej strony jest to chyba trochę na siłę zwiększanie roli mediów w grze. Czyżby zauważyli że są one trochę na uboczu głównego zainteresowania graczy w grze.

_________________
Moje gry
Szlachectwa nie nabiera się przez urodzenie, ale przez czyny.
"Moim obowiązkiem, jako patrioty, nie jest umrzeć za swój kraj, ale sprawić, żeby wróg oddał życie za własny".


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 17 września 2008, 17:34 
Chef d'escadron
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 19:51
Posty: 1003
Lokalizacja: Kraków
Andy napisał(a):
Arteusz napisał(a):
Najśmieszniejsze jest to, że Kennedy wygrał ilością 0,17 % głosów wyborców ale w ilości głosów elektorskich już bardzo wyraźnie (84 głosy więcej). To pokazuje całą złożoność systemu amerykańskiego i jego pewną dziwaczność.

Czyli wygrał z przewagą ponad 100.000 głosów - zatem wyraźną.

Amerykański system wyborczy jest na pewno skomplikowany, ale czy dziwaczny? Jest próbą (chyba udaną, skoro trwa w tej postaci bez oznak nadchodzącego tąpnięcia) pogodzenia wagi "głosu ludu" z wagą "głosu stanów". Dotyczy to zresztą nie tylko wyborów prezydenckich, ale całego systemu politycznego i wzajemnego zbalansowania siły "reprezentantów stanów" i "reprezentantów narodu."

Ale nie będę w to wnikał, bo kiepsko się w tym orientuję. Mam nadzieję, że Legun, który ma to wszystko w małym palcu, rzuci nam przysłowiowy snop światła i podzieli się własnymi opiniami.

EDIT: Nic z tego na razie nie będzie. Właśnie się dowiedzaiłem, że Legun wyjeżdża na dwa tygodnie.


Już jestem - w małym palcu tego nie mam, ale coś tam mi się obiło o uszy. O ideowych uzasadnieniach już mówiliście, więc nie ma się co powtarzać. Równie ważne są jednak interesy instytucjonalne. Rzecz w tym, że reguły wyboru elektorów są ustalane w każdym ze stanów z osobna, przez stanową reprezentację. Teoretycznie, gdyby wszystkie stanowe kongresy się umówiły, rzecz można zmienić od zaraz - wystarczy dzielić elektorów w proporcji zdobytych głosów. Jednak żadna partia mająca większość w stanie tego nie odpuści. Po pierwsze - oznacza to tylko oddanie prawie połowy głosów konkurencji, co jest "strzelaniem sobie w stopę". Po drugie - w przeważającej większości oznacza to natychmiastowe zmniejszenie wagi stanu na politycznej mapie USA. Może lepiej na przykładzie dyskutowanym w 2004 roku. W Arizonie, jednym z "wahających się stanów" (tak by trzeba było chyba przetłumaczyć "swing states") gdzie sondaże wskazywały na prawdopodobne zwycięstwo Republikanów, większość w Kongresie (oraz swojego gubernatora) mieli Demokraci. Zaproponowali więc wprowadzenie proporcjonalnego podziału głosów elektorskich. Republikanie natychmiast ich zaatakowali w ten z grubsza sposób - "Jak jesteście takie mądrale, to może zaczniecie od Kalifornii?" Czego oczywiście Demokraci nigdy nie zrobią, bo to by przesądziło o wyniku wyborczym, oddając choćby i 40% głosów elektorskich z tego największego stanu Republikanom. Natomiast dyskusję przesądził demokratyczny gubernator, mówiąc (mniej więcej) tak: "Jeśli by tak zrobić, to w Arizonie będzie do zdobycia nie 9 głosów elektorskich, ale 1 (możliwa zmiana z 5:4 na 4:5), czyli tyle, co jakimś Wyoming. A to oznacza, że żaden z kandydatów się tu w kampanii nigdy nie zjawi i nie ma szans, by administracja zachowała tu choć jedną bazę wojskową" (syndrom peronu we Włoszczowej jest w USA silnie rozwinięty). Kto na tym traci - poza oczywiście poczuciem sprawiedliwości drogiego nam Strategosa? Tracą na tym wielkie, jednoznacznie zdominowane stany - Kalifornia, Nowy Jork czy Teksas, których (odwrotnie jak w 1960:MtP) faktycznie pies z kulawą nogą nie odwiedza w trakcie kampanii. Są one jednak zbyt słabe, by to zmienić na skalę całego kraju - odebranie stanom prawa ustalania sposobu wyboru swej reprezentacji byłoby rzeczywistym podważeniem amerykańskiego systemu politycznego. Nie sądzę zatem, by było z tego jakieś wyjście, poza wielkim ruchem obywatelskiego niezadowolenia. O taki jednak trudno. Wszak nawet jeśli 51% wyborców byłoby niezadowolonych z tego, że zostali dzięki takiemu systemowi przegłosowani przez pozostałe 49%, to jednak te 49% będzie z tego bardzo zadowolonych :faja: .
Swoją drogą, można kiedyś spróbować zagrać w "1960:MtP" w ten sposób, że nie sumuje się głosów elektorskich, lecz tylko kostki na planszy (dla żadnego jednak ze stanów w liczbie nie większej, niż 3/4 głosów elektorskich z danego stanu - ktoś tam w końcu zawsze zagłosuje na przegraną w danym stanie partię). Ciekawe, jak by wyszło...

_________________
Autorze! Nie zmuszaj gracza do powtarzania historycznych błędów - pozwól mu robić własne.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 29 listopada 2008, 23:58 
Praetor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 października 2007, 16:17
Posty: 3190
Lokalizacja: Kielce
Arteusz napisał(a):
Ja jestem ciekaw czy ktoś z graczy na świecie (głównie w USA) pokusi się o przeróbkę 1960 na obecne wybory. Taki 2008: The making of the president.

Andy napisał(a):
To żart oczywiście.

Arteusz napisał(a):
Teraz żart ale jak ktoś podchwyci to może to okazać się, że już niedługo zagramy w taka wersję tej gry.

No i żart stał się proroctwem, które ma duże szanse się spełnić. Autorzy 1960 pracują nad nową grą o wyborach i prawdopodobnie będą to wybory z 2008 roku. Więcej: http://boardgamegeek.com/thread/359335

A to filmik o grze 1960 http://www.youtube.com/watch?v=zSlNPTl66_Y

_________________
Moje gry
Szlachectwa nie nabiera się przez urodzenie, ale przez czyny.
"Moim obowiązkiem, jako patrioty, nie jest umrzeć za swój kraj, ale sprawić, żeby wróg oddał życie za własny".


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 14 marca 2011, 00:03 
Censor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 18:53
Posty: 8363
Lokalizacja: Łódź
Debata prezydencka ale... ta oryginalna :) :

http://www.youtube.com/watch?v=3KTSomm9QYo

_________________
"Bądź szybki jak wicher, spokojny jak las, napastliwy i żarłoczny jak ogień, niewzruszony jak góra, nieprzenikniony jak ciemność, nagły jak piorun"

Sun Tzu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 1960: The Making of the President (Z-Man Games)
PostNapisane: środa, 25 maja 2016, 00:39 
Appointé

Dołączył(a): piątek, 12 lutego 2016, 22:03
Posty: 41
Powstały u mnie dwie wątpliwości:

1. Czy można przechwycić kartę wspólną czy WYŁĄCZNIE kartę ze swoim znaczkiem zagrywaną przez rywala, jeśli jej nie zapobiegnie wcześniej? Zauważyłem, że multum kart jest wspólnych, ale domyślam się, że takich nie wolno przechwycić?

2. Czy wygrana kwestia w debacie pozwalająca dodać mi 4 kostki poparcia pozwala mi usunąć 4 zamiast dodawać ze stanu zdominowanego przez rywala, czy muszę ciągnąć 4 próby poparcia z torby kapitału politycznego? (byłoby to nieopłacalne, uważam). Innymi słowy, czy obowiązuje tu zasada, ciągnięcia prób, jeśli nie mam poparcia w mediach, czy skutki debaty są niezależne od reguł standardowej tury?

Czy ktoś pomoże?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 1960: The Making of the President (Z-Man Games)
PostNapisane: środa, 25 maja 2016, 09:25 
Lieutenant-Adjudant-Major
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 14 czerwca 2010, 14:45
Posty: 656
Lokalizacja: Ortelsburg/Warszawa
1. Nigdy nie spotkałem się z przechwytywaniem kart wspólnych choć raz zastanawialiśmy się się nad wypróbowaniem tej opcji. Doszliśmy jednak do wniosku, że wypaczyłoby to rozgrywkę, spowodowało chaos i ograniczyło decyzyjność graczy.

2. Zwycięzca danej kwestii otrzymuje dodatkowe kostki przewagi, które natychmiast może umieścić w jednym lub kilku wybranych stanach. Nie trzeba robić testów przewagi.


Ostatnio edytowano środa, 25 maja 2016, 20:56 przez Bambrough, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 1960: The Making of the President (Z-Man Games)
PostNapisane: środa, 25 maja 2016, 15:19 
Général de Division Commandant de place
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 19:00
Posty: 4163
Lokalizacja: środkowe Nadwieprze
Zgadzam się z interpretacją przedpiścy. :)

_________________
"Z kości moich powstanie mściciel"
Napis na grobie Stanisława Żółkiewskiego w Żółkwi.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re:
PostNapisane: środa, 25 maja 2016, 15:25 
Général de Division Commandant de place
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 19:00
Posty: 4163
Lokalizacja: środkowe Nadwieprze
Legun napisał(a):
Andy napisał(a):
Arteusz napisał(a):
Najśmieszniejsze jest to, że Kennedy wygrał ilością 0,17 % głosów wyborców ale w ilości głosów elektorskich już bardzo wyraźnie (84 głosy więcej). To pokazuje całą złożoność systemu amerykańskiego i jego pewną dziwaczność.

Czyli wygrał z przewagą ponad 100.000 głosów - zatem wyraźną.

Amerykański system wyborczy jest na pewno skomplikowany, ale czy dziwaczny? Jest próbą (chyba udaną, skoro trwa w tej postaci bez oznak nadchodzącego tąpnięcia) pogodzenia wagi "głosu ludu" z wagą "głosu stanów". Dotyczy to zresztą nie tylko wyborów prezydenckich, ale całego systemu politycznego i wzajemnego zbalansowania siły "reprezentantów stanów" i "reprezentantów narodu."

Ale nie będę w to wnikał, bo kiepsko się w tym orientuję. Mam nadzieję, że Legun, który ma to wszystko w małym palcu, rzuci nam przysłowiowy snop światła i podzieli się własnymi opiniami.

EDIT: Nic z tego na razie nie będzie. Właśnie się dowiedzaiłem, że Legun wyjeżdża na dwa tygodnie.


Już jestem - w małym palcu tego nie mam, ale coś tam mi się obiło o uszy. O ideowych uzasadnieniach już mówiliście, więc nie ma się co powtarzać. Równie ważne są jednak interesy instytucjonalne. Rzecz w tym, że reguły wyboru elektorów są ustalane w każdym ze stanów z osobna, przez stanową reprezentację. Teoretycznie, gdyby wszystkie stanowe kongresy się umówiły, rzecz można zmienić od zaraz - wystarczy dzielić elektorów w proporcji zdobytych głosów. Jednak żadna partia mająca większość w stanie tego nie odpuści. Po pierwsze - oznacza to tylko oddanie prawie połowy głosów konkurencji, co jest "strzelaniem sobie w stopę". Po drugie - w przeważającej większości oznacza to natychmiastowe zmniejszenie wagi stanu na politycznej mapie USA. Może lepiej na przykładzie dyskutowanym w 2004 roku. W Arizonie, jednym z "wahających się stanów" (tak by trzeba było chyba przetłumaczyć "swing states") gdzie sondaże wskazywały na prawdopodobne zwycięstwo Republikanów, większość w Kongresie (oraz swojego gubernatora) mieli Demokraci. Zaproponowali więc wprowadzenie proporcjonalnego podziału głosów elektorskich. Republikanie natychmiast ich zaatakowali w ten z grubsza sposób - "Jak jesteście takie mądrale, to może zaczniecie od Kalifornii?" Czego oczywiście Demokraci nigdy nie zrobią, bo to by przesądziło o wyniku wyborczym, oddając choćby i 40% głosów elektorskich z tego największego stanu Republikanom. Natomiast dyskusję przesądził demokratyczny gubernator, mówiąc (mniej więcej) tak: "Jeśli by tak zrobić, to w Arizonie będzie do zdobycia nie 9 głosów elektorskich, ale 1 (możliwa zmiana z 5:4 na 4:5), czyli tyle, co jakimś Wyoming. A to oznacza, że żaden z kandydatów się tu w kampanii nigdy nie zjawi i nie ma szans, by administracja zachowała tu choć jedną bazę wojskową" (syndrom peronu we Włoszczowej jest w USA silnie rozwinięty). Kto na tym traci - poza oczywiście poczuciem sprawiedliwości drogiego nam Strategosa? Tracą na tym wielkie, jednoznacznie zdominowane stany - Kalifornia, Nowy Jork czy Teksas, których (odwrotnie jak w 1960:MtP) faktycznie pies z kulawą nogą nie odwiedza w trakcie kampanii. Są one jednak zbyt słabe, by to zmienić na skalę całego kraju - odebranie stanom prawa ustalania sposobu wyboru swej reprezentacji byłoby rzeczywistym podważeniem amerykańskiego systemu politycznego. Nie sądzę zatem, by było z tego jakieś wyjście, poza wielkim ruchem obywatelskiego niezadowolenia. O taki jednak trudno. Wszak nawet jeśli 51% wyborców byłoby niezadowolonych z tego, że zostali dzięki takiemu systemowi przegłosowani przez pozostałe 49%, to jednak te 49% będzie z tego bardzo zadowolonych :faja: .
Swoją drogą, można kiedyś spróbować zagrać w "1960:MtP" w ten sposób, że nie sumuje się głosów elektorskich, lecz tylko kostki na planszy (dla żadnego jednak ze stanów w liczbie nie większej, niż 3/4 głosów elektorskich z danego stanu - ktoś tam w końcu zawsze zagłosuje na przegraną w danym stanie partię). Ciekawe, jak by wyszło...


Nie przejdzie. Nie może być jednocześnie kostek obu graczy w danym stanie, co więcej wprowadzenie tej możliwości poważnie zmieniłoby rozgrywkę, bo trzeba by gwałtownie zwiększyć ilość kostek w egzemplarzu. Zaś to spowodowałoby, że prawdopodobieństwa losowania kostek które występują przy pewnych akcjach uległyby zmianie.

_________________
"Z kości moich powstanie mściciel"
Napis na grobie Stanisława Żółkiewskiego w Żółkwi.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re:
PostNapisane: środa, 25 maja 2016, 15:27 
Général de Division Commandant de place
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 19:00
Posty: 4163
Lokalizacja: środkowe Nadwieprze
Strategos napisał(a):
Debata prezydencka ale... ta oryginalna :) :

http://www.youtube.com/watch?v=3KTSomm9QYo


Ta jest lepsza.
https://www.youtube.com/watch?v=_8YxFc_1b_0

Albo ta z GW Bushem seniorem

https://www.youtube.com/watch?v=YfHN5QKq9hQ

_________________
"Z kości moich powstanie mściciel"
Napis na grobie Stanisława Żółkiewskiego w Żółkwi.


Ostatnio edytowano środa, 25 maja 2016, 16:25 przez leliwa, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 1960: The Making of the President (Z-Man Games)
PostNapisane: środa, 25 maja 2016, 15:48 
Appointé

Dołączył(a): piątek, 12 lutego 2016, 22:03
Posty: 41
Bambrough napisał(a):
1. Nigdy nie spotkałem się z przechwytywaniem kart wspólnych choć raz zastanawialiśmy się się nad wypróbowaniem tej opcji. Doszliśmy jednak do wniosku, że wypaczyłoby to rozgrywkę, spowodowało chaos i ograniczyło decyzyjność graczy.

2. Zwycięzca danej kwestii otrzymuje dodatkowe kostki przewagi, które natychmiast może umieścić w jednym lub kilku wybranych stanach. Edit.: nie trzeba robić testów przewagi.


Dzięki.

Ale czy "dodać" oznacza też "usunąć", jeśli zamiast dodawać, wolę usunąć po 1 ze stanów przeciwnika? Ta zasada ciągle obowiązuje, jak z normalnej rozgrywki?


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 122 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group. Color scheme by ColorizeIt!
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL


Informacja o ciasteczkach
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji świadczonych usług. Jeśli nie akceptujesz tego faktu prosimy o opuszczenie tej strony.