Strategie

Forum historyczno-wargamingowe
Teraz jest poniedziałek, 19 listopada 2018, 17:25

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 11 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Armia Konna Budionnego
PostNapisane: poniedziałek, 30 sierpnia 2010, 09:20 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 34166
Lokalizacja: Warszawa
Trochę ciekawostek o Konarmii Budionnego - może być jako wstęp do dyskusji o tej formacji.

1. O okrucieństwach popełnianych przez żołnierzy tej formacji. Pod tym względem wybijali się na tle wszystkich formacji sowieckich i ich przeciwników.

Komisarz wojskowy 42 Dywizji Strzeleckiej w zawiadomieniu do Moskwy:

„Nie ma takiej miejscowości, do której dotarliby budionnowcy, skąd nie niósłby się nieprzerwany lament mieszkańców. Masowe grabieże, rozbój i przemoc zastępowały gospodarzenie białych (...). Rozbijali skrzynie, kradli damską bieliznę, pieniądze, zegarki, naczynia stołowe i inne rzeczy. Wciąż napływały zawiadomienia o gwałtach i torturowaniu. Konie wprowadzano do pokojów (...) Chłopi pytają, na czym polegać ma różnica: rabowali biali, teraz rabują czerwoni!”

2. Pewne zdarzenie z frontu polskiego, oczami znanego pisarza.


Isaak Babel (1894-1940) służący w 6 Kaukaskiej Dywizji Kawalerii, fragment z dzienników:

„Jedziemy z wojenkomem wzdłuż linii błagając, by nie rąbali jeńców. Apanasienko umył od tego ręce. Szeko bąknął – rąbać; to co nastąpiło później, było straszne. Nie patrzyłem na twarze, przebijali pałaszami, strzelali; trupy pokryte ciałami innych, jednego rozdziewają, drugiego rozstrzeliwują, jęki, krzyki, rzężenie... Piekło. To tak niesiemy wolność, okropieństwo. Szukają w zagrodzie, wyciągają. Apanasienko – nie trać naboi, lepiej zarżnij. Apanasienko zawsze mówi – siostrę zarżnąć, Polaków zarżnąć... Dowiadujemy się o obronie Lwowa – profesorowie, kobiety, podrostki. Apanasienko będzie ich rżnąć – nienawidzi inteligencji, chce arystokratycznego po swojemu, chłopskiego, kozackiego państwa.”

3. O taktyce budionnowców. Trzeba przyznać, że na tle tej wypowiedzi prezentuje się ona wyjątkowo ubogo.

Odbywający praktykę bojową w 4 Dywizji Kawalerii K.A. Miereckow:

„Bitwy miały nadzwyczaj zacięty charakter. Kawalerzyści spieszali się: po dogalopowaniu do pozycji wroga bardzo rzadko atakowali ich w szyku konnym, najczęściej zsiadali z koni pod huraganowym ogniem, nierzadko czołgając się, działali jak jegrzy. Przerwiemy jeden pas obrony, ale natychmiast napotykamy na drugi, trzeci.”

4. Na koniec coś o samym Budionnym.

Fragment bajki M. Sałtykowa-Szczedrina „Niedźwiedź na województwie”:

Przybiegł on do województwa wczesnym rankiem,
w sam Michajłow dzień, i natychmiast podjął decyzję:
„Jutro dojdzie do rozlewu krwi”.
Cóż zmusiło go do podjęcia takiej decyzji – nie wiadomo:
gdyż, mówiąc po prawdzie, nie był złym człowiekiem,
a jednak okazał się bydlakiem.


Wszystkie fragmenty za: W. Bieszanow, Kadry decydują o wszystkim, Warszawa 2009, s. 154-161.

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 30 sierpnia 2010, 21:57 
Sergent

Dołączył(a): poniedziałek, 5 marca 2007, 19:27
Posty: 114
Od siebie.
W działaniach między 1 a 15 lipca 1920 roku wg opracowania Aleksandra Smolińskiego, 1 Armia Konna utraciła 416 zabitych, 332 ranne i 49 zdobytych przez Wojsko Polskie koni wierzchowych, 30 zabitych, 9 rannych i 15 zdobytych przez Polaków koni artyleryjskich oraz 10 zabitych, 11 rannych i 14 odebranych przez Polaków koni taborowych.
W sprzęcie straty owe prezentowały się następująco: 8 armat lekkich, 13 km-ów, 2 karabiny powtarzalne, 1 rewolwer, 16 szaszek [typowa szabla kozacka], 112 różnego rodzaju powózek, 29 uprzęży i 17 siodeł.

Studiując opracowanie rosyjskich historyków Kakurina i Mielikowa, straty w ludziach ocenili dość ogólnie stwierdzając że "Brygady które w maju miały po 1400 szabel, w lipcu liczyły już tylko po 500 szabel" [1]
Tym niemniej 4 lipca pod Równem kawalerzyści z 1 Armii Konnej osaczyli i doprowadzili do rozbicia a następnie zniszczenia polskiego Pociągu Pancernego "Generał Dąbrowski" (zwanego też inaczej "Grot")

Poniżej przedstawiam mapę działań operacyjnych dywizji podległych konarmii w okolicy miejscowości Równe w dniach 9-10 lipca 1920 roku (mapa powiększona na ksero z pozycji Kakurina i Mielikowa]:

Obrazek

Pozdr.
B.
------------------
[1] Kakurin N.E., Mielikow W.A, Wojna z biełopolakami 1920 god, Moskwa 1925, s. 278. Autorzy nadmieniają że powyższe dane zbiorcze zaczerpnęli z publikacji źródłowej: Opisanje bojewych operacji 1-ej Konnoj Armji s.52-54.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Armia Konna Budionnego
PostNapisane: poniedziałek, 30 sierpnia 2010, 21:58 
Sergent

Dołączył(a): poniedziałek, 5 marca 2007, 19:27
Posty: 114
Raleen napisał(a):
Isaak Babel (1894-1940) służący w 6 Kaukaskiej Dywizji Kawalerii, fragment z dzienników:


Zaznajomiłem się z rosyjskojęzycznym wydaniem działa Izaaka Babla: Konarmja, Moskwa 2002. Spośród wielu wydań polskich, polecam: I. Babel, Portret własny, opowiadania w przekładzie J. Pomianowskiego, Bydgoszcz 1994, które zawiera największą dostępną w języku polskim część dorobku tegoż autora.

Przyznam śmiałem się do rozpuchu, gdy odczytywałem fragment populistycznego opracowania rosyjskich "uczonych" Wengrowa i Jefrosa, Żiźni Nikołaja Ostrowskiego, Moskwa 1954, gdzie na stronicy 54 znalazł się następujący zapis tyczący walki 1 Armii Konnej: "W oddziałach Konnej Armii panował niebywały entuzjazm. Ranni zostawali w szeregach, gdyż nie było możliwości, aby zmusić ich do opuszczenia oddziałów; niekiedy na taczance można było zobaczyć beznogiego żołnierza którego nie sposób było oderwać od karabinu maszynowego"

Jednymi słowy protoplasta hamerykańskiej wizji Rambo.

Natomiast publikacje sowieckie okresu przed stalinowskiego tj. lat 20'tych XX wieku, mają częściej charakter analityczny, jak populistyczny. Stąd ich wielka wartość.
Wspominał o tym, we wstępie swojej knigi, rosyjski wybitny historyk młodego pokolenia Siergiej Mieżnikow, który to opisał losy -zdradzonej armii-, tj. 33. armii generała Jefremowa w 1942 roku.

Pozdr.
B.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 30 sierpnia 2010, 22:08 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 34166
Lokalizacja: Warszawa
Ciekawe informacje i widać, że siedzisz w temacie. Ja póki co zainteresowałem się tylko okazjonalnie, ale to co sobie poczytałem u Bieszanowa już mnie powaliło. Pamiętam, że jak czytałem kiedyś Mossora to wyrobiłem sobie taki obraz tej formacji jako nowatorskiego posunięcia Sowietów, że udało im się stworzyć nową jakość. Zwłaszcza później Mossor snuł taką wizję ich możliwego manewru w południowej Polsce. I rzeczywiście trochę w tym obrazie racji jest, ale dalej jak się czyta jak oni nacierali to czar pryska, i zaczyna z niego przezierać obraz niekontrolowalnej (czy jak kto woli, trudno kontrolowalnej) hałastry. Dokładnie tak jak z wieloma sowieckimi dowódcami z tego okresu.

Bavarsky napisał(a):
Zaznajomiłem się z rosyjskojęzycznym wydaniem działa Izaaka Babla: Konarmja, Moskwa 2002. Spośród wielu wydań polskich, polecam: I. Babel, Portret własny, opowiadania w przekładzie J. Pomianowskiego, Bydgoszcz 1994, które zawiera największą dostępną w języku polskim część dorobku tegoż autora.

Właśnie też mi się gdzieś trafiła przed oczami, zdaje się, że była to księgarnia Matras na Galerii Krakowskiej, do której zawsze zaglądam jak muszę poczekać na pociąg na dworcu. Ale, jak to często bywa, trafiło się coś innego, a budżet miałem ograniczony.

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 30 sierpnia 2010, 23:06 
Sergent

Dołączył(a): poniedziałek, 5 marca 2007, 19:27
Posty: 114
By wgryźć się w temat polecam zapoznać się z artykułami w numerze specjalnym "Mówią Wieki" tj. NR 03/2010, w szczególności zaś, z:
prof. Paweł Wieczorkiewicz, Legenda Konarmii, s. 69-73
dr Włodzimierz Nowak, Bitwa pod Komarowem. Sądny dzień Budionnego, s. 64-79

Doprawdy wiele ciekawych anegdot oraz informacji.

Mnie natomiast zajmują od jakiegoś czasu walki i losy 27 Dywizji Strzelców dowodzonej przez komdiw Witowtwa Kazimirowicza Putny.
Pod Ossowem, upamiętniono ostatnimi czasy "22 żołnierzy 235 i 236 pułku strzelców 79 brygady Armii Czerwonej..." wchodzącej w skład tejże dywizji; podobnie zresztą jak 80 brygada [238., 239., 240. ps.], 81 brygada [241., 242., 243. ps.], oraz 27. p. kaw.

Krótki rys:
235. pułk strzelców został sformowany w mieście Newel, natomiast 236. w Orszy. W skład 79 brygady wchodził również "Miński" 237. ps.
Sam szkielet dywizji został sformowany na jesieni 1919 roku. Do maja 1920, formacja wchodziła w skład 5 Armii na Syberii.
Tam też zyskała przydomek żelaznej. Dywizja należała do najlepszych jednostek wojskowych w ówczesnej Armii Czerwonej. Na wojnę z "białopolakami", jak głosi legenda, żołnierze z tej dywizji zgłosili się dobrowolnie i na przełomie czerwca i lipca 1920 roku, zostali przerzuceni na Front Zachodni.

W trakcie trwania drugiej ofensywy Tuchaczewskiego, dywizja walczyła pod Mińskiem, Baranowiczami, Słonimem, kolejno przerwała ona obronę grupy płk. Kaliszka nad Górną Narwią, a od 2 do 7 sierpnia pod Drohiczynem odrzuciła oddziały 15 DP i sforsowała Bug.

Toż marszałek Piłsudski, w swoim wybornym dziele 'Rok 1920' wspominał: "Z prawdziwą też zazdrością spotkałem, np. w opisie działań 27. dywizji pod Warszawą, że jej dowódca 10 Sierpnia w Liwcu zwiększył stan bojowy swej dywizji przez wciągnięcie do jej składu komend tyłowych i części żołnierzy z taboru. Mogę zapewnić czytelników, że nie znam w naszej armii podobnego wypadku" [1]

Kwestia -zazdrości- w słowach naszego Wodza, związana była z wysokimi stratami w walkach na warszawskim przedmościu pod Radzyminem i Osowem. Podczas odwrotu stoczyła krwawy bój o Białystok. To właśnie tam dzięki jej ofiarności część oddziałów 16 i 3 Armii zdołała wyrwać się z polskiego okrążenia.

Później do ciekawszych starć tej dywizji należy zaliczyć bój pod Wołkowyskiem, gdzie 24 września, starała się wyprzeć z tegoż węzłowego miasta grupę generała Junga.

Pozdr.
B.
------------
[1] Piłsudski J., Rok 1920, Pisma Zbiorowe, t. VII, Warszawa 1937, s. 18.; Przez stwierdzenie -w opisie działań 27. dywizji - marszałek miał na myśli wyborne wspomnienia dowódcy tej jednostki tj. Putna W. K., Pod Warszawoj. Kratkij oczerk radzimińskich bojew i naszego otchoda w pieriod s 17 po 25 awgusa w diestwijach 27-oj strielkowoj "Rewolucja i Wojna" 1920, nr 3.
Putna był również autorem szeregu innych prac zamieszczanym m.in., [w:] "Krasnaja Zwiezda" 1924, nr 44, czy "Wojennyj Wiestnik" 1925, nr 3.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 4 września 2010, 09:54 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 34166
Lokalizacja: Warszawa
Bavarsky napisał(a):
By wgryźć się w temat polecam zapoznać się z artykułami w numerze specjalnym "Mówią Wieki" tj. NR 03/2010, w szczególności zaś, z:
prof. Paweł Wieczorkiewicz, Legenda Konarmii, s. 69-73
dr Włodzimierz Nowak, Bitwa pod Komarowem. Sądny dzień Budionnego, s. 64-79

Właśnie szukałem tego numeru, ale zdaje się trafiłem na zwykły numer "Mówią Wieki" z marca 2010 r. gdzie nie było tych artykułów.

Z kolei z literatury wspomnieniowej dotyczącej działań w wojnie polsko-bolszewickiej, trafiłem w "Przeglądzie Historyczno-Wojskowym" nr 1 (230) z 2010 r. na taką publikację źródłową (s. 143) pt. "Wojna polsko-rosyjska widziana oczami Kozaka Mikołaja Karnauchowa".

Opracowanie oparte jest na wspomnieniach Mikołaja Karnauchowa (większość to te wspomnienia, mniej istotne z punktu widzenia tematyki pisma fragmenty są streszczone). Wspomnienia zatytułowane zostały przez jego prawnuczkę Joannę Stefańską "Przez wielki huragan wyrwany z korzeniami", od pierwszych słów jednego z fragmentów. Autor był Kozakiem, ur. 17 grudnia 1899 r. w jednej z wsi nad brzegiem rzeki Ural, pochodził ze średnio zamożnej, wielodzietnej rodziny. Do końca życia pozostał półanalfabetą. Wspomnienia spisał po latach, będąc już w Polsce. Podczas wojny domowej w Rosji służył początkowo w oddziałach białych Denikina, potem po dostaniu się do niewoli u czerwonych w 25 Dywizji Strzelców im. Czapajewa. Jak na ironię wcześniej walczył z dywizją dowodzoną przez Czapajewa. Początkowo służył w kawalerii, u czerwonych przydzielili go do piechoty. Gdy na froncie nadarzyła się okazja, wraz z kolegą zdezerterował do pułku kozackiego (kawalerii), by być ze swoimi. W czasie zmagań wojennych pułk, czy też jego część (nie zrozumiałem dokładnie z jego wywodów) przeszedł na stronę Polską, i tak znalazł się w Polsce, która stała się jego drugą ojczyzną.

Fragment ze wspomnień o jakości radzieckiego transportu kolejowego - droga na front polski:

Jechaliśmy bardzo powoli z postojami, bo nie było węgla. Kopalnie w większości były zalane wodą. W lokomotywach palono głównie drzewem i chrustem. Lokomotywa nie mogła wytworzyć dostatecznej ilości pary. Sunęliśmy powoli. Gdzie było pod górkę, nie mogła nas wciągnąć, to żołnierze wyskakiwali i pomagali wjechać. Później wskakiwaliśmy do wagonów i jechali dalej. A ile razy zapalały się koła od tarcia, bo nie były smarowane. Żołnierze tego zawsze pilnowali i jak zauważyli, to krzyczeli, a wówczas pociąg stawał, a żołnierze biegali gasić ze swoich przyrodnich sikawek.

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 5 września 2010, 10:39 
Major

Dołączył(a): czwartek, 17 kwietnia 2008, 09:54
Posty: 1197
Lokalizacja: Szczecin
Jeśli chodzi o Babela i 1 Armię Konną to są 2 książki: Konarmia i Dziennik 1920. Ta druga pozycja jest pełnokrwistym dziennikiem, w polskim wydaniu zaopatrzona obszernym wstępem - nie pamiętam przez kogo pisanym - dotyczącym autora. Czyta się, moim zdaniem, dość ciężko - sporo urywanych zdań, ale na pewno warto. Konarmia (tej nie czytałem, pan w księgarni polecał raczej Dziennik) to ponoć bardziej takie opowiadanie na motywach jest.
Prace ściśle poświęcone Konarmii napisał chyba Smoliński, czy ktoś taki - nie czytałem. Dość dobre pojęcie o charakterze działań wydaje się dawać Wyszczelski w Kijowie. Jest już większa książka tegoż autora o operacji ukraińskiej, być może szerzej zajmująca się budionnowcami.

Ja mam taki obraz, że to nie była jakaś wybitna formacja a sam Budionny był być może nawet miernym dowódcą. Zdaje się, że w czołowych atakach na dobrze przygotowane pozycje z reguły była odpierana - oczywiście mówię o wojnie polsko-bolszewickiej. Niemniej ruchliwość tej armii wobec niskiego nasycenia frontu pozwalała jej wykonywać lokalne przełamania i dalej siać panikę, która jest tez wypadkową morale drugiej strony konfliktu; poza tym wykorzystywać błędy/opieszałość naszych jednostek. Ostatecznie 1 Armia Konna okazała się, pomimo początkowego lekceważenia jej przez Piłsudskiego, głównym taranem sowietów na froncie południowym i naszym najgroźniejszym przeciwnikiem.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 5 września 2010, 11:09 
Censor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 16 października 2006, 13:40
Posty: 18446
Lokalizacja: Warszawa
Smolińskiego Konarmia podczas walk na Polskim teatrze działań w 1920 mam.

Bardzo szczegółowe, bardzo naukowe opracowanie, jednak wydanie pozostawia sporo do życzenia... Są braki stron i temu podobne.
Nie mogę ocenić całości bo czytałem tylko rozdział o pociągach pancernych Konarmii, ale jeśli całość jest taka to trochę suche, ale masa faktografii, masa, no i rożne mało mnie interesujące tabele wyliczające ilość karabinów na dywizje.

Natomiast nie zgodzę się co do opinii, że Konarmia była naszym najgroźniejszym przeciwnikiem. To nieprawda, Konarmia niewiele zdziałała i była takim potworem PRowym.
Najgroźniejszym przeciwnikiem naszym był Kawkor Gaja Dymitriewicza Gaja, który zaszedł za Włocławek i był 120 km od Berlina.
Nie bez kozery główny ciężar bitwy Warszawskiej był na północy, a Konarmii w ogóle w zasadzie nie objął.


Bavarsky: Co to za numer MW bo na stronie go nie widzę na ich stronie a bym zakupił chętnie !

_________________
http://waristheh-word.blogspot.com/


Ostatnio edytowano czwartek, 1 stycznia 1970, 02:00 przez AWu, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 5 września 2010, 13:25 
Major

Dołączył(a): czwartek, 17 kwietnia 2008, 09:54
Posty: 1197
Lokalizacja: Szczecin
Oczywiście miałem na myśli front południowy, czy jak on się zwał.
A lekceważenie Konarmii wyszło nam na źle.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 5 września 2010, 13:51 
Censor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 16 października 2006, 13:40
Posty: 18446
Lokalizacja: Warszawa
No właśnie, jakoś niespecjalnie, reperkusji strategicznych z tego nie było szczególnych, prócz utraty Lwowa w 45 ale to tylko teorie :>

_________________
http://waristheh-word.blogspot.com/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 13 stycznia 2011, 23:46 
Sergent

Dołączył(a): poniedziałek, 5 marca 2007, 19:27
Posty: 114
"Dzielny Czech" zapomniany dowódca 18 Dywizji Piechoty; generał Wojska Polskiego Franciszek Krajowski (Kralicek) 1861-1932.

Był uważany za jednego z najlepszych dywizjonerów w WP. Wraz z Arciszewskim swoim szefem sztabu, podjął się sformułowania zasad walki z jazdą bolszewicką, zrazu bezpośrednio po stoczonych zwycięskich bojach m.in. pod owianymi sławą Brodami [4. VIII], tj. "Zestawienie doświadczeń 18 Dywizji Piechoty w walkach z konną armią Budionnego", opublikowane przez dowództwo tejże dywizji w dniach 4-7 VIII 1920 r., a które to jak podaje Arciszewski - zostało uwzględnione "prawie całkowicie" w "Regulaminie służby polowej, cz. II".

Wśród doświadczeń operacyjnych na czoło wysuwała się konieczność tworzenia do walki z czerwoną kawalerią tzw. kombinowanych grup złożonych z piechoty, jazdy, wspartych silną artylerią. Późniejsze poczynania przeciwko armii konnej Budionnego pod Komarowem, Tyszowcami i na Wołyniu, a także wcześniejsze walki z III korpusem konnym Gaja pokazały skuteczność takich zamierzeń.

Powyższe zasady, pośrednio przyczyniły się do selekcji dowódców poszczególnych związków taktycznych, promując operatywnych, umiejących działać w presji czasu, nie bojących się podejmowania skalkulowanego ryzyka, a tych którzy dowodzili "po austriacku" (w najgorszym tego słowa znaczeniu) tj. asekurancko, jak generał Linde, dowódca 6 DP, ongiś dobry dowódca brygady w 18 DP
Gen. Raszewski zarzucał mu, iż lokował sztab kilkadziesiąt kilometrów za linią frontu. Zamiast bywać w linii, organizował w sztabie odprawy dowódców pułków, odciągając ich od walczących wojsk. Dowódca 1 DJ płk Rómmel zarzucał mu, iż nie powiadomił jego dywizji o podejściu pod Brody i odejściu spod Brodów 2 i 3 VIII 1920 r.
Sprawą kwalifikującą się do sądu generalskiego była 20-godzinna zwłoka w wydaniu rozkazu dywizji po otrzymaniu rozkazu armii, tłumaczona przerwą na nocny odpoczynek sztabowców...[sic!]

Pod "cięcie" podszedł również dowódca Grupy Operacyjnej Jazdy, gen. Jan Sawicki, mało ruchliwy, zwany potocznie przez wojsko "Grubionnym" z racji swej tuszy.
Nie potrafił podejmować decyzji, a będąc dowódcą kawalerii komendyrował wojskami "na papierze", najczęściej z daleka od frontu.
Po dymisji dowodzenie GOJ przejął wyróżniający się dowódca 1 DJ płk Juliusz Rómmel, który wraz ze swoim szefem sztabu rotmistrzem Pragłowskim dowodził zdecydowanie i skutecznie "z siodła", analizując sytuacje i szybko podejmując decyzje.

Wracając do wspomnianego regulaminu tyczącego walki z kawalerią czerwonych, ciekawie prezentują się następujące kwestie:
- sposób dowodzenia przez oficerów,
- prowadzenie ognia,
- rozdysponowanie podległym wojskiem tj. marsze, biwaki, zwiady.

Piechota
Ważną sprawą było zachowanie "zimnej krwi" podczas odpierania ataku wrogiej jazdy. Zdaniem Arciszewskiego, dobra piechota która ten warunek spełnia, może "śmiało i w otwartym polu odeprzeć a nawet zniszczyć przeważające siły jazdy, jeżeli jest odpowiednio ugrupowana." Przeciwnik zrazu atakuje najczęściej luźną ławą, okrążając skrzydła i tyły piechoty, a dalej według spostrzeżeń "kozacy strzelają już na 2000 metrów z konia i z k. m., by tym ogniem flankowym i z tyłu demoralizować piechotę. Dopiero gdy jazda spostrzeże, że piechota traci pewność siebie, następuje szarża, w przeciwnym razie jazda nieprzyjaciela wycofuje się za wzgórza i laski".

Pytanie [1]

Kiedy jazda wroga postrzega że przeciwnik jest chwiejny?

"Pierwszą oznaką chwiejności i nerwowości piechoty jest odpowiadanie na wyżej wspomniany daleki ogień jazdy."

Pytanie [2]
Jak należy zatem reagować w obliczu atakującego wroga?

"W walce z konnicą najważniejszym jest utrzymanie dyscypliny ognia karabinowego. Karabiny maszynowe zaczynają strzelać na:
-ławę od 1000 metrów;
-zwarte szwadrony od 500 metrów
obsypując nieprzyjaciela potem huraganem pocisków,
Na wielkie cele lub cele głębokie kieruje dowódca kompanji ogień karabinowy salwami i może w tych wypadkach rozpocząć ogień już na 1000 metrów.
Salwy są najlepszym sposobem dyscyplinowania ognia piechoty i powinny w walce z kawalerią być prawie wyłącznym rodzajem ognia."

Arciszewski zaznacza dalej że bez zachowania powyższej dyscypliny w prowadzeniu ognia, szeregowiec wystrzela całą amunicję na 2000 do 500 metrów, "nie trafi nikogo, a gdy kozak go dopędzi, stanie bezbronny i zginie pod cięciem szabli"

W bliskim kontakcie z wrogą kawalerią, tj. gdy ta zbliży się na odległość mniejszą niż 200 metrów, "łączą się pojedyncze sekcje i drużyny wzdłuż tyraliery w grupki po 6 do 8 ludzi i stojąc plecami do siebie, odpierają atak ogniem."
Do patroli kozackich złożonych z 2-6 ludzi, w ogóle strzelać nie należy. Przypuścić je na 50 kroków i zaskoczywszy je, brać w niewolę.

[w:] Arciszewski F.A., Ostróg-Dubno-Brody. Walki 18 Dywizji Piechoty z konną armją Budiennego (1 lipca - 6 sierpnia 1920 roku), Studja taktyczne z historji wojen polskich 1918-1921, Tom II, Warszawa 1923, s. 182-183.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 11 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group. Color scheme by ColorizeIt!
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL


Informacja o ciasteczkach
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji świadczonych usług. Jeśli nie akceptujesz tego faktu prosimy o opuszczenie tej strony.