Strategie

Forum historyczno-wargamingowe
Teraz jest środa, 13 grudnia 2017, 18:32

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 65 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: XIV Galicyjskie Manewry Strategów - Muszyna 2017
PostNapisane: czwartek, 3 sierpnia 2017, 16:16 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 32702
Lokalizacja: Warszawa
Relacja z rozgrywki na XIV Galicyjskich Manewrach Strategów – bitwa koło Rhode Island 1788 („Ship of the Line”):

http://portal.strategie.net.pl/index.ph ... Itemid=123

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: XIV Galicyjskie Manewry Strategów - Muszyna 2017
PostNapisane: czwartek, 3 sierpnia 2017, 17:00 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 32702
Lokalizacja: Warszawa
Monthion napisał(a):
Wypas, wypas i jeszcze raz wypas. Jak dla mnie najlepszy konwent ostatnich lat. Jeśli ktoś będzie w przyszłych latach a może, to zachęcam do przedłużania pobytu w Muszynie choćby o jeden dzień, a najlepiej dłużej. Nie tylko ma się komfort psychiczny, że jest czas granie i łażenie po okolicy, a i powrót jest praktycznie bez korków.
Zacząłem granie w piątek, od pokazania Sekigahary (GMT Games) kol. maciuni. Jak na premierową rozgrywkę Maciejowi szło bardzo dobrze, wygrał kilka bitew, natłukł mi oddziałów Tokugawy, ale nie zdobywał zamków i moja przewaga karciana powoli rosła, co sprawiło, że w pewnym momencie mimo dużej armii nie mógł wystawić do bitwy swoich sił, co zakończyło się zabiciem jego naczelnego wodza bodaj w 5 etapie.
Druga rozgrywka tego dnia to Boże Igrzysko (Phalanx Games Polska i Diablos Polacos), którą to grę mnie i Adamowi (zygfrydowi) pokazał maciunia. Dosyć abstrakcyjna ta gra o I RP w XVI-XVIII w., stawia ciekawe dylematy na ile z innymi współpracować a na ile "wydzierać własny kawałek sukna". Zająłem w rozgrywce ostatnie miejsce o 2 pkt. za 2 miejscem i 4 za pierwszym, ale bez poczucia, że popełniłem jakieś drastyczne błędy i że wiele rzeczy można było poprowadzić inaczej.
W sobotę zasiadłem najpierw do Warpath. Indian Territory in the American Civil War (gra z 291 nr pisma Strategy & Tactics wydanego przez Decision Games). Znowu w arkana przepisów wprowadził mnie maciunia. Sama rozgrywka trwała chyba niewiele dłużej od tłumaczenia przepisów, wygrałem grę Konfederatami zajmując moimi Indianami jeden ze startowych fortów Unii. Śmieszna gra, którą można określić jako chaos do kwadratu, bo nie dość, że jest napędzana przez chity akcji, które mogą być korzystne lub niekorzystne w dłuższych sekwencjach, to jeszcze niektóre chity (Fortune of War) powodują że można poruszać wojskiem dowodzonym przez oponenta co tylko pogłębia chaos. Mimo tego gra jest intrygująca i chyba zagram w nią jeszcze jak będzie okazja.
Druga sobotnia rozgrywka to prawdziwie epickie (ok. 5-godzinne) zmagania w Twilight Struggle (GMT Games) z Raleenem. W 10 etapie po finałowym zliczaniu regionów przegrałem grą USA 8 pkt. Nie wystarczyła Karta chińska na ręce, kontrola nad Azją, Ameryką Śr. i olbrzymia przewaga w Afryce. Europa i Bliski wsch. znajdowała się pod dominacją ZSRR (w Ameryce Śr. był remis) ale przewaga uzyskana w toku rozgrywki wystarczyła do tego spokojnego punktowania. Być może byłoby inaczej gdyby NASA chociaż trochę postąpiła w wyścigu kosmicznym (tu ZSRR zyskało 7 pkt., a ja 0) oraz gdyby lepiej poszły rzuty na reorientacje sojuszy, które Ryśkowi wychodziły znakomicie - pozbawiały mnie wpływów nieraz w 2-3 krajach na kartę, a mnie zupełnie nie szły. Ciekawą taktyką z którą praktycznie się nie spotykałem dotychczas było podnoszenie DEFCONU do 5 aby przy użyciu reorientacji sojuszy osłabiać wpływy USA e Europie. Było to na tyle udane, że przy początkowej dominacji USA w Europie, od połowy gry zostało mi w Europie tylko jedno zaciekle bronione państwo strategiczne.
Na koniec dnia Raleen pokazał mnie i dbj-owi jeszcze Rewolucję 1905 (Wydawnictwo Krytyki Politycznej), która okazała się jakimś kuriozalnym skrzyżowaniem pokera i gry w kości. Jedyny pozytyw tej gry jest taki, że można wygrać fabrykantami torpedując rewolucję, co przyszło mi zaskakująco łatwo w sumie.
Niedziela rozpoczęła się od Hannibala: Rome vs. Carhage, do której siadłem z Anomanderem Rake (Rzym). Nie dograliśmy do końca z uwagi na konieczność powrotu Pawła do Warszawy, ale sytuacja była bardzo ciekawa, choć niekorzystna dla mojej Kartaginy. Albowiem Rzym wygrywał politycznie 11 do 7. Więc w ostatnim etapie musiałbym zająć 2 prowincje rzymskie nie tracąc żadnej, lub uzyskać podobny wynik, aby choć zremisować w kontroli politycznej. Nie byłem na straconej pozycji bo w Italii stały 2 silne armie Hasdrubala i Hannibala, a Rzymianie mogli im w tym rejonie przeciwstawić tylko jedną mocną armię. Inna rzecz, że Rzym zajął praktycznie całą Afrykę a od oblężenia stolicy punickiej odstraszały Pawła głównie kiepskie rzuty, przynajmniej do czasu...
Następna gra tego dnia to 2 de Mayo (Gen-X Games), którą tłumaczyłem Krzyśkowi (nick bodaj Rzenio) i którą wygrałem w 9 etapie Francuzami przez zniszczenie wszystkich sił hiszpańskich.
Tu właściwie można by zakończyć tą udaną imprezę wystawiając jej zasłużoną ocenę - bardzo dobry - ale ja przedłużyłem sobie manewrowanie i jeszcze wieczorem już w innej lokalizacji zasiadłem jako Anglosas do Quartermaster General 1914 (PSC Games) wraz z Michałem (Samuelem) który prowadził Rosję, Jaśkiem (Francja-Włochy) a przeciw Michałowi (leliwie) dowodzącemu sojusznikami Niemiec i Łukaszowi (Niemcy). interesująca gra, w której chyba ocaliłem Paryż atakami z morza, zakończyła się zwycięstwem Ententy 47-43.
W poniedziałek rozgrywki trwały nadal! Na pierwszy rzut leliwa pokazał mi Crusade and Revolution: The Spanish Civil War 1936-1939 (Compass Games). Gra, oparta zresztą na mechanice Paths of Glory, zaczęła się od ataku frankistów na Badajoz by odzyskać łączność z wojskami na północy kraju, z pomocą jednostek afrykańskich udało się Michałowi okrążyć mi 5 jednostek milicji republikańskiej w rejonie Almerii, a także zdobyć Cartagene i Cordobe, która jednak po kontrataku powróciła do Republiki. Trochę sytuację ustabilizowały brygady internacjonalistyczne i 2 odziały sowieckich czołgów, ale Franco był o włos od zdobycia Albacete, Alicante i odbicia Cordoby. Być może udało by się to gdyby do walki weszły wcześniej jednostki włoskie. A tak wygrałem scenariusz wstępny przy stanie 7 VP i morale 19.
Wieczorem, znowu dzięki uprzejmości leliwy poznałem Rivoli 1797 (z serii Jours de Gloire francuskiego wydawnictwa Vae Victis). Grę postanowiliśmy skończyć w 5 etapie późno w nocy, gdy moi Austriacy (kolumna Ocskaya) zostali już mocno poturbowani przez Jouberta oraz szarżę jazdy Leclera (kolumna Kobosa). Chyba szarża jest w tej grze zbyt potężna.
Co jeszcze można rzecz o pobycie w Muszynie. Gorąc nie doskwiera tu jak np. w Krakowie, baza gastronomiczna świetna (a smażony pstrąg w Zajeździe u Hutka to klasa sama w sobie), świetny wakacyjny klimat. Gorąco polecam kto jeszcze nie był i mam nadzieję do zobaczenia za rok.

Wspaniała relacja Monthionie. Myślę, że dbj powinien ją gdzieś sobie zapisać i wykorzystać na potrzeby promocji imprezy. Pozwoliłem sobie dopisać do relacji portalowej trzy wspomniane przez Ciebie na końcu tytuły. Niestety nie miałem okazji zaobserwować tych rozgrywek, bo tak jak dla większości gości z odleglejszych stron niedzielne popołudnie to był dla mnie koniec konwentu (po którym czekała mnie jeszcze 10-godzinna droga powrotna).

Odnośnie naszej sławetnej rozgrywki w "Zimną wojnę" muszę powiedzieć, że znakomicie się czułem jako sowiecki dyplomata/negocjator, nawracając Europę na komunizm, w tym takie potęgi jak RFN, Włochy i przejściowo Francję. Prawdziwą dumą napawa mnie fakt, że udało mi się wciągnąć w strefę wpływów sierpa i młota Benelux, Portugalię oraz Danię, nie mówiąc o Austrii czy Grecji. Jako sowiecki negocjator sprawdziłem się także w innych częściach globu, natomiast zupełnie nie szły mi wojny (zwłaszcza te wydarzenia z kart), na jakieś 6 czy 7 (co najmniej...) ani razu nie udało mi się zwyciężyć. Dodam też, że zwykle zupełnie nie szły mi przewroty. Taki to był ze mnie prawdziwie miłujący pokój Związek Radziecki.

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: XIV Galicyjskie Manewry Strategów - Muszyna 2017
PostNapisane: niedziela, 6 sierpnia 2017, 18:23 
Caporal-Fourrier

Dołączył(a): sobota, 4 lutego 2006, 17:48
Posty: 88
Ja również przyłączam się do podziękowań dla Debeja za poświęcenie swojego czasu i organizację imprezy, a jakże, udanej.

Lwią część konwentu przeznaczyłem na rozegranie z Walliem West Frontu, w ktorym grając siłami alianckimi sprowokowałem Włochy do poddania się na samą wieść o upadku Korsyki. Następnie, aby dodać grze kolorytu wypowiedziałem wojnę Hiszpanii i moje wojska skoncentrowane na Gibraltarze a wsparte dwoma dalszymi desantami na północnym i południowym wybrzeżu Hiszpanii w wielkim stylu utknęły na kilka miesięcy tuż za Gibraltarem, desanty zaś zostały: 1- zduszony na północy, 2- przyparty do plaż na południu. Z czasem jednak przewaga materiałowa wzięła górę i po wylądowaniu kolejnego desantu na plażach południowej Francji (całkowicie pomijając Włochy), front ustabilizował się w Pirenejach (front hiszpański) oraz na zdobytym przyczółku pomiędzy twierdzą w Marsylii a Genuą na głębokość kilkudziesięciu kilometrów (front francuski). Podczas gdy na południu działania obu frontów dążyły do połączenia sił, na północy wylądował jeszcze jeden desant, tym razem w Danii, zagrażając od północy Hamburgowi. Potem już było tylko gorzej dla Niemiec, które musiały skracać front oddając duże połacie Francji pozwalając aliantom rozlać się po północnych Włoszech i skierować ich atak od wschodniej części Alp na Wiedeń, dalej Pragę i Monachium. Na północy zacięte walki trwały w zagłębiu Ruhry a szczególnie uparte jednostki broniły się w okolicy Arnhem przez prawie rok nie zwracając uwagi na przeważające siły atakujących, naloty i płaski teren. Ostatecznie Niemcy poddały się w kwietniu '45 będąc niemal całkowicie okrążone przez Aliantów od zachodu ale i od wschodu, prawie padła wyspa Wolin :)

Dziękuję Walliemu za dzielne znoszenie upokorzeń bitewnych na planszy przez tyle godzin, co przypominało trochę krojenie chleba tępym nożem. Mimo to Niemcy o mały włos nie wygraliby na punkty.

Oprócz powyższej zagrałem jeszcze w Kwatermistrza kilka razy, Shoguna i 1/3 Straggla. Klimat miejsca jak zwykle przedni, na pewno będę starał się przybyć również za rok.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: XIV Galicyjskie Manewry Strategów - Muszyna 2017
PostNapisane: poniedziałek, 7 sierpnia 2017, 09:20 
Général de Division Commandant de place
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 19:00
Posty: 4028
Lokalizacja: środkowe Nadwieprze
Wally napisał(a):
Gratuluję organizatorowi i dziękuję wszystkim którzy zdecydowali się ze mną zagrać :)

maciunia napisał(a):
Kilka rzeczy było podczas tego weekendu bezcennych, np. sobotni poranny Wally oglądający WojennikTV na telefonie albo Hotel Sovrana w Szczucinie...

Bardzo rozsądna decyzja żeby zatrzymać się na pierogi w perle wielkiej Małopolski, dalej jest już tylko Kongresówka a tam sami wiecie jak jest...


Lublin, Kraśnik, Kielce i Sandomierz to też Małopolska, nie tylko Krakusy i "mazury" spod Tarnowa :) (jak dawniej na nich mówili Pogórzanie).

_________________
"Z kości moich powstanie mściciel"
Napis na grobie Stanisława Żółkiewskiego w Żółkwi.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: XIV Galicyjskie Manewry Strategów - Muszyna 2017
PostNapisane: poniedziałek, 7 sierpnia 2017, 10:00 
Général de Division Commandant de place
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 19:00
Posty: 4028
Lokalizacja: środkowe Nadwieprze
Co do Rivoli, to moja refleksa jest taka. Była to pierwsza gra Frederica Beya w systemie JdG. Graliśmy w jej odświeżoną i wydaną niedawno przez Cerigo Ed. wersję. W wersji pierwotnej piechota nie mogła formować czworoboków, co w odświeżonej wersji zostało uzasadnione właściwościami terenowymi (wiele winnic, które zresztą też uniemożliwiały szarże kawalerii). Problem w tym, że Francuzi uderzyli skoro styczniowy świt w północno-wschodniej części pola bitwy, gdzie winnic nie było. Stąd piechota była w tym miejscu upośledzona wobec kawalerii. Drugi raz zagrałbym z czworobokami ignorując ten szczegółowy przepis. Spostrzegliśmy też dwa błędy, jeden w określeniu warunków zwycięstwa, drugi w OdB. Na szczęście jest errata na stronie autora.
Cytuj:
Clarifications
The Bonaparte counter with and Order Rating of 2 is used for Rivoli, the one with and Order Rating of 3 for Marengo.
Lusignan’s column (page 13)
Mount Pipolo (hexes 1820, 1921, 2021 and 2121).
Scenario A1. Additional victory conditions (page 13)
Exits by road to Vérone in 1722 and 2522 (and not 1924)
Scenario A1. Reinforcements (page 14)
7h45 Turn: Remove 3. InfRgt 54 from Formation REUSS
Scenario B3. Reinforcements (page 17)
1h00 Turn: Masséna in 1719
Scenario D3. Additional reinforcements (page 20)
9h20 Turn: Elsnitz unit has to be ignored, as already in play with D2 reinforcements
New variant
Scenario D3. Additional reinforcements (page 20)
During 13h20 turn, the French player may replace the two cavalry units from Murat formation by the artillery unit Murat.


Co do QG 1914 to mam niedosyt, bo zdaję sobie sprawę, że przez błędną interpretację dotyczącą warunków zagrania karty wydarzenia, w której to interpretacji utwierdziła mnie opinia Samuela (nie wierz Moskalowi ;) ) straciłem kilka punktów dla państw centralnych w Tyrolu i północnej Italii. Z zabawnych wydarzeń to Rosjanie zdobyli Konstantynopol, ale powstanie Turków ich stamtąd wyrzuciło.

_________________
"Z kości moich powstanie mściciel"
Napis na grobie Stanisława Żółkiewskiego w Żółkwi.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 65 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group. Color scheme by ColorizeIt!
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL


Informacja o ciasteczkach
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji świadczonych usług. Jeśli nie akceptujesz tego faktu prosimy o opuszczenie tej strony.