Strategie

Forum historyczno-wargamingowe
Teraz jest poniedziałek, 24 września 2018, 23:39

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 272 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 14, 15, 16, 17, 18, 19  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: [Łódź] Klub Manhattan
PostNapisane: poniedziałek, 8 kwietnia 2013, 09:41 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 34014
Lokalizacja: Warszawa
Ładnie się bawiliście widzę :). Jeszcze odświeżyć "Duel in the Dark" i byłoby w sam raz lotnictwa :).

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: [Łódź] Klub Manhattan
PostNapisane: poniedziałek, 8 kwietnia 2013, 10:01 
Censor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 18:53
Posty: 8363
Lokalizacja: Łódź
Raleen napisał(a):
(...) odświeżyć "Duel in the Dark"

Nie grałem. W moim przypadku byłoby to kolejne wprowadzenie :) tym razem w dobrą leciutką wersję BC :) .

_________________
"Bądź szybki jak wicher, spokojny jak las, napastliwy i żarłoczny jak ogień, niewzruszony jak góra, nieprzenikniony jak ciemność, nagły jak piorun"

Sun Tzu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: [Łódź] Klub Manhattan
PostNapisane: poniedziałek, 8 kwietnia 2013, 10:18 
Grossadmiral
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 19:49
Posty: 9611
Lokalizacja: Piastów
Strategos napisał(a):
Po tym krótkim sprawozdaniu chciałbym gorąco podziękować Andy'emu za wspaniały hobbystyczny weekend oraz perfekcyjne przygotowanie i wprowadzenie mnie w tajniki rozgrywki w BC :!: :D

Wiem, że po każdej wizycie na Manhattanie piszę w sumie to samo, ale cóż skoro nic innego nie przychodzi mi do głowy ;)

Zatem po raz kolejny muszę podkreślić niesamowitą atmosferę tego miejsca, tworzoną przez jego Gospodarzy, wspaniały przebieg rozgrywek i niedający się opisać smak wyszukanych potraw i napojów (ach, Chile! ;)) Było jak zwykle... niezwykle :D

Dziękuję.
Raleen napisał(a):
Jeszcze odświeżyć "Duel in the Dark" i byłoby w sam raz lotnictwa

Był taki pomysł, żeby rozpocząć od DitD i przejść do BC, ale zdecydowaliśmy, że trzeba się na czymś skupić. DitD będzie w sam raz na sesję lżejszych gier.

Przebieg czterech rozgrywek w BC opiszę krótko w wątku gry, jak odsapnę i ułożę sobie wszystko w głowie. :)

_________________
Never in the field of human conflict has so much been owed by so many to so few...
Premier Winston Churchill, 20 sierpnia 1940 r.
...and for so little.
Porucznik pilot Michael Appleby, dzienny żołd 14 szylingów i 6 pensów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: [Łódź] Klub Manhattan
PostNapisane: poniedziałek, 8 kwietnia 2013, 17:47 
Censor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 18:53
Posty: 8363
Lokalizacja: Łódź
Andy napisał(a):
Zatem po raz kolejny muszę podkreślić niesamowitą atmosferę tego miejsca, tworzoną przez jego Gospodarzy, wspaniały przebieg rozgrywek i niedający się opisać smak wyszukanych potraw i napojów (ach, Chile! ;)) Było jak zwykle... niezwykle :D

Jak zwykle koniecznie trzeba podkreślić, iż dla niesamowitości tego miejsca niezbędni są znakomici GOŚCIE , dzięki którym rozgrywki przebiegają wspaniale, potrawy i napoje smakują wyjątkowo aromatycznie (Chile jest jak Chile :)). Wtedy dopiero tradycji staje się zadość. :D

_________________
"Bądź szybki jak wicher, spokojny jak las, napastliwy i żarłoczny jak ogień, niewzruszony jak góra, nieprzenikniony jak ciemność, nagły jak piorun"

Sun Tzu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: [Łódź] Klub Manhattan
PostNapisane: niedziela, 28 kwietnia 2013, 22:51 
Consul
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 18:58
Posty: 5881
Lokalizacja: Płock
Tym razem weekend 27/28 kwietnia obfitował w rozgrywki wielorakie i wielce wciągające.
Najpierw w sobotę krótkie wprowadzenie do "Modern Naval Battles", po czym mordercza kampania, w której Japońskie Morskie Siły Samoobrony powstrzymały inwazję Sił Morskich Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej :twisted:
Co prawda samuraje ponieśli mordercze straty, ale wykonali zadanie - kamikaze objawił się po raz kolejny, tym razem m.in. pod postacią niszczycieli typu Kongo i okrętów podwodnych.
W przerwie rozegraliśmy dwie partie w 7 Cudów świata (z dodatkiem "liderzy") - bardzo fajne i szybkie. Mnie się udało nie być na szarym końcu ;)
A niedziela przyniosła intrygi, spiski, wbijanie mieczy w plecy oraz niespodziewane inwazje :twisted: czyli Grę o Tron :D Gospodarze przekonali się, że ta gra ma naprawdę duuuży potencjał, a mnie dość niespodziewanie udało się wygrać po serii desantów i dzięki popieraniu jednego wroga przeciw drugiemu :o

Na koniec ze Strategosem rozegraliśmy próbną partię w Punic Island (nb. grę, w której powstaniu maczał palce Nico :roll: ) - gra przypadłą do gustu nam obu, a szczególnie spodobało się Strategosowi rozgrywanie bitwy morskiej.

Ja ze swojej strony serdecznie dziękuję Gospodarzom za gościnę, przemiła atmosferę i możliwość powykręcania zwojów mózgowych w drugą stronę ;) dzięki tak zróżnocowanemu doborowi gier.

_________________
Darth Stalin - Lord Generalissimus Związku Socjalistycznych Republik Sithów

Główny potencjalny przeciwnik WP ma tradycje decydowania się na uzyskiwanie korzyści operacyjnych niezależnie od potencjalnych strat
https://militariaszmula.wordpress.com/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: [Łódź] Klub Manhattan
PostNapisane: poniedziałek, 29 kwietnia 2013, 08:45 
Censor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 18:53
Posty: 8363
Lokalizacja: Łódź
My też dziękujemy :) . Było bardzo miło :).

Modern Naval Battles potwierdziło regułę ,że gry w których istotą jest symulacja walki przybierająca postać ostrej, szybkiej, emocjonującej nawalanki (tak jak znakomite FoM :)) powinny być rozciągnięte w kampanię. I ten wymóg MNB z powodzeniem spełnia. Koniecznie trzeba grać z przepisem oddającym zużycie rakiet.

W grze "punickiej" istotnie bardzo podobała mi się rozwiązania zastosowane w bitwie morskiej .Wiadomo ,że podczas Pierwszej Wojny Punickiej działania na morzu były decydujące i dlatego nie razi mnie długość walki na osobnej planszy tym bardziej, że używane "taktyki" pięknie oddziałują na wyobraźnie. Długotrwała bitwa lądowa oparta na chitach taktyk już mniej mnie przekonuje. Wolałbym raczej przy wykorzystaniu planszy taktycznej jakieś manewry pozwalające na szybsze rozstrzygnięcie bez zindywidualizowanej walki jednostek (co jest jak najbardziej dopuszczalne w morskim starciu).

Gra o Tron to dopiero dla mnie odkrycie ! Ślicznie wykonana i dobrze przemyślana strategia oddającą klimat serialu. Bardzo emocjonująca jest wszechogarniająca gracza atmosfera totalnej niepewności. Co będziemy mogli faktycznie planować, kto będzie miał tak istotne dla rozgrywki wpływy podzielone na 3 kategorie i dające strategiczne przywileje i czy czasem nie będzie trzeba znów o te wpływy "od zera" walczyć, jaką ilością armii będę mógł dysponować, co zrobi sąsiad, czy napadną nas Dzicy i jakie będą tego konsekwencje itd.

7 Cudów Świata jest niezawodnym "przerywnikiem" ;) zawsze i wszędzie :).

_________________
"Bądź szybki jak wicher, spokojny jak las, napastliwy i żarłoczny jak ogień, niewzruszony jak góra, nieprzenikniony jak ciemność, nagły jak piorun"

Sun Tzu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: [Łódź] Klub Manhattan
PostNapisane: wtorek, 30 kwietnia 2013, 01:51 
Consul
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 18:58
Posty: 5881
Lokalizacja: Płock
Strategos napisał(a):
Modern Naval Battles potwierdziło regułę ,że gry w których istotą jest symulacja walki przybierająca postać ostrej, szybkiej, emocjonującej nawalanki (tak jak znakomite FoM :)) powinny być rozciągnięte w kampanię. I ten wymóg MNB z powodzeniem spełnia. Koniecznie trzeba grać z przepisem oddającym zużycie rakiet.

I pamiętać o realizacji wyznaczonych zadań! ;) Sumaryczne straty miałe IIRC większe, ale PZ dostałem za wykonanie zadań wyznaczonych w scenariuszach - przede wszystkim w scenariuszu desantowym (dlatego użyłem karty "All-out attack") i w ataku na instalacje nabrzeżne.

Cytuj:
W grze "punickiej" istotnie bardzo podobała mi się rozwiązania zastosowane w bitwie morskiej .Wiadomo ,że podczas Pierwszej Wojny Punickiej działania na morzu były decydujące i dlatego nie razi mnie długość walki na osobnej planszy tym bardziej, że używane "taktyki" pięknie oddziałują na wyobraźnie. Długotrwała bitwa lądowa oparta na chitach taktyk już mniej mnie przekonuje. Wolałbym raczej przy wykorzystaniu planszy taktycznej jakieś manewry pozwalające na szybsze rozstrzygnięcie bez zindywidualizowanej walki jednostek (co jest jak najbardziej dopuszczalne w morskim starciu).

Długotrwałą (no, w miarę) bitwę lądową testowałem w czasie rozgrywki z Konradem - jak się ma więcej jednostek, kawalerię, Celtów itp. to się od razu robi ciekawiej, bo wtedy można stosować więcej żetonów bitewnych.
A swoją drogą:
http://fortgier.pl/s/0/0/0/0/0/Punic_Is ... and/0.html
:idea:

Cytuj:
Gra o Tron to dopiero dla mnie odkrycie ! Ślicznie wykonana i dobrze przemyślana strategia oddającą klimat serialu. Bardzo emocjonująca jest wszechogarniająca gracza atmosfera totalnej niepewności. Co będziemy mogli faktycznie planować, kto będzie miał tak istotne dla rozgrywki wpływy podzielone na 3 kategorie i dające strategiczne przywileje i czy czasem nie będzie trzeba znów o te wpływy "od zera" walczyć, jaką ilością armii będę mógł dysponować, co zrobi sąsiad, czy napadną nas Dzicy i jakie będą tego konsekwencje itd.

Dokładnie. Aczkolwiek zapomnieliśmy o jednej rzeczy związanej z portami - jeśli w porcie jest własny statek i na morzu obok nie ma statków innego rodu, to żetony Władzy dostaje się za każdy taki port także przy zajściu zdarzenia "Gra o tron" lub analogicznego (zbieranie żetonów władzy) - nawet bez kładzenia rozkazów.
No i rozstrzygnęło się dopiero w ostatniej turze - przy czym nawet się nie spodziewałem, że uda mi się dojść do 7 zamków/miast.
Poza tym przy ograniczonej ilości zasobów ważne jest decydowanie, na co je przeznaczyć - szczególnie w trakcie licytacji na torach wpływów (Lennicy są ważni, ale czasem specjalne rozkazy sa przydatniejsze... etc.).

Cytuj:
7 Cudów Świata jest niezawodnym "przerywnikiem" ;) zawsze i wszędzie :).

Zgadzam się. Trzeba tylko ogarnąć interakcje kart i robi się bardzo interesująco.

_________________
Darth Stalin - Lord Generalissimus Związku Socjalistycznych Republik Sithów

Główny potencjalny przeciwnik WP ma tradycje decydowania się na uzyskiwanie korzyści operacyjnych niezależnie od potencjalnych strat
https://militariaszmula.wordpress.com/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: [Łódź] Klub Manhattan
PostNapisane: niedziela, 26 maja 2013, 22:33 
Censor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 18:53
Posty: 8363
Lokalizacja: Łódź
Wróciłem właśnie z "Piastowskiego Gniazda" ,niezwykłego miejsca w którym odbywają się spotkania Przyjaciół Klubu Manhattan .Przede wszystkim chciałbym podziękować Andyemu i jego Rodzinie za wspaniałą gościnę. Nasze hobby wykracza poza prozę życia naprawdę dopiero wtedy gdy towarzyszy mu wspaniała atmosfera i można czerpać radość nie tylko z samej gry ale i z przemiłego towarzystwa Pasjonatów oraz życzliwych im Osób. :)
Podczas 3 dniowych epickich bojów na planszy testowaliśmy zasady dodatkowe Bomber Command w wariancie 'Berlin". Dzięki perfekcyjnemu przetłumaczeniu i opanowaniu reguł gry przez Andyego rozgraliśmy bardzo sprawnie 4 gry . Zdobyliśmy nowe doświadczenia , które potwierdzają naszą zgodną , bardzo pozytywną opinię o BC. Wprowadzenie rozbudowanych zasad dotyczących pogody ma niewątpliwy silny wpływ na rozgrywkę wzbogacając ją o dodatkowe elementy "symulacyjne" . Oznacza to konieczność pogodzenia się przez każdego reprezentanta stron konfliktu z możliwymi poważnymi konsekwencjami braku balansu w konkretnej sytuacji na planszy po wylosowaniu żetonów określających warunki atmosferyczne oraz cel wyprawy. Starcia zbrojne nie są jednak w założeniu zbalansowane i dlatego miłośnicy lotnictwa oraz gracze czerpiący przyjemność z rozwiązywania historycznych dylematów sztabowych znajdą się, podobnie jak piszący te słowa w " swoim żywiole". Nie mogę się doczekać próby sił w scenariuszu "Downfall "!

_________________
"Bądź szybki jak wicher, spokojny jak las, napastliwy i żarłoczny jak ogień, niewzruszony jak góra, nieprzenikniony jak ciemność, nagły jak piorun"

Sun Tzu


Ostatnio edytowano poniedziałek, 27 maja 2013, 09:41 przez Strategos, łącznie edytowano 2 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: [Łódź] Klub Manhattan
PostNapisane: poniedziałek, 27 maja 2013, 09:03 
Grossadmiral
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 19:49
Posty: 9611
Lokalizacja: Piastów
Goszczenie takiego Gościa to czysta przyjemność dla goszczącego! :) Szkoda, że pojawiły się pewne problemy organizacyjne, ale grało się rzeczywiście fantastycznie. Strategos dał mi twardą szkołę wojennego rzemiosła: grając tym razem Brytyjczykami, trzykrotnie odniósł zwycięstwo (w tym jedno "major"), Nachtjagd pod moją wodzą wygrał tylko raz. Ale sporo się nauczyłem i w następnych partiach nie pójdzie Ci już tak łatwo! :mrgreen:

(To taka propaganda, adresowana do mieszkańców bombardowanych miast ;))

_________________
Never in the field of human conflict has so much been owed by so many to so few...
Premier Winston Churchill, 20 sierpnia 1940 r.
...and for so little.
Porucznik pilot Michael Appleby, dzienny żołd 14 szylingów i 6 pensów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: [Łódź] Klub Manhattan
PostNapisane: poniedziałek, 27 maja 2013, 10:24 
Censor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 18:53
Posty: 8363
Lokalizacja: Łódź
Andy napisał(a):
Ale sporo się nauczyłem i w następnych partiach nie pójdzie Ci już tak łatwo! :mrgreen:

(To taka propaganda, adresowana do mieszkańców bombardowanych miast ;))

Nie było łatwo ale wystąpił szereg sprzyjających okoliczności (fragment <nie>oficjalnego sprawozdania z wyprawy).

Musimy liczyć się ze znacznie większymi stratami, domagam się heroicznego poświęcenia w dalszych nalotach! (realistyczne podejście dowództwa BC do tego co się może zdarzyć w przyszłości)

_________________
"Bądź szybki jak wicher, spokojny jak las, napastliwy i żarłoczny jak ogień, niewzruszony jak góra, nieprzenikniony jak ciemność, nagły jak piorun"

Sun Tzu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: [Łódź] Klub Manhattan
PostNapisane: czwartek, 13 lutego 2014, 09:58 
Consul
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 18:58
Posty: 5881
Lokalizacja: Płock
W ramach nieustającej działalności Klubu "Manhattan", korzystając z krótkiej obecności w Łodzi w związku z prowadzoną sprawą, połączyłem pożyteczne z przyjemnym i po rozprawie, nie zwlekając, udałem się do Strategosa, gdzie w nowo rządzonym gnieździe strategów miałem okazję wypróbować C&C: Ancient Epics na przykładzie bitwy pod Zamą.
Faktycznie, dopiero w wymiarze epickim ta gra pokazuje swoje bardzo miłe oblicze.
Prosta, sympatyczna, a jednak całkiem mózgożerna, albowiem wymagająca od gracza ciągłych decyzji i rozważania skutków dokonanych wyborów.
Zamiast chitów aktywacji jest mutacja systemu I go, you go, ale w połączeniu z kartami rozkazów działa to całkiem fajnie - rzadko zdarza się sytuacja umożliwiająca aktywowanie całej armii, i trzeba wybierać - co, kiedy i gdzie ruszyć, żeby wroga pognębić.
Zebrałem bęcki Rzymianami w ramach frycowego (to moja pierwsza gra w tym systemie), ale gra mi się podoba - jak nie ma się dużo czasu, to "kolorki" są w sam raz. A jak się ma więcej czasu, to też - można odpalić wariant epicki, tudzież rozkręcić kampanię.

Co prawda nie udało nam się skończyć, i całkiem możliwe, że moi Rzymianie zebraliby ostatecznie baty, ale nie ma sprawy - spodziewam się, że przy najbliższej okazji rozegramy rewanż, w którym Fortuna stanie po właściwej stronie :twisted: ;)

Dziękuję Gospodarzowi za emocjonującą rozrywkę i parę chwil wytchnienia od codziennej pracy.

Źle zagraliśmy z rozkazem "Rally" - jak bowiem wyraźnie mówi instrukcja (oraz sama karta, również w opisie różnic zamieszczonym na BGG przez autora gry): Elephant and chariot units may not be rallied
To samo dotyczy rozkazu "Retire and reform".
A to by "co nieco" zmieniło... :ugeek:

_________________
Darth Stalin - Lord Generalissimus Związku Socjalistycznych Republik Sithów

Główny potencjalny przeciwnik WP ma tradycje decydowania się na uzyskiwanie korzyści operacyjnych niezależnie od potencjalnych strat
https://militariaszmula.wordpress.com/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: [Łódź] Klub Manhattan
PostNapisane: czwartek, 13 lutego 2014, 11:14 
Censor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 18:53
Posty: 8363
Lokalizacja: Łódź
Superfajnie było :D
Dzięki, że znalazłeś czas podczas tego intensywnego dla Ciebie dnia :).

Słonie wykorzystały do reaktywacji to, że wodzowie byli już myślami przy chwili kiedy Scypio wyjedzie na dworzec aby udać się do Oppidum Orlenus ;) .

_________________
"Bądź szybki jak wicher, spokojny jak las, napastliwy i żarłoczny jak ogień, niewzruszony jak góra, nieprzenikniony jak ciemność, nagły jak piorun"

Sun Tzu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: [Łódź] Klub Manhattan
PostNapisane: czwartek, 13 lutego 2014, 11:22 
Censor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 18:53
Posty: 8363
Lokalizacja: Łódź
To też kandydat do wykorzystania podczas naszych klubowych spotkań:

http://boardgamegeek.com/boardgame/3632 ... -aces-high

_________________
"Bądź szybki jak wicher, spokojny jak las, napastliwy i żarłoczny jak ogień, niewzruszony jak góra, nieprzenikniony jak ciemność, nagły jak piorun"

Sun Tzu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: [Łódź] Klub Manhattan
PostNapisane: piątek, 14 lutego 2014, 10:30 
Consul
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 18:58
Posty: 5881
Lokalizacja: Płock
Jakieś takie dziwne latające stwory... :shock: to już wolę prawdziwne smoki ;) tudzież olifanty :twisted: (oczywiście w postaci potrawki z olifanta :lol: tudzież olifantowego szaszłyka wykonanego przy użyciu pilum :D ).

_________________
Darth Stalin - Lord Generalissimus Związku Socjalistycznych Republik Sithów

Główny potencjalny przeciwnik WP ma tradycje decydowania się na uzyskiwanie korzyści operacyjnych niezależnie od potencjalnych strat
https://militariaszmula.wordpress.com/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: [Łódź] Klub Manhattan
PostNapisane: poniedziałek, 16 lutego 2015, 20:45 
Censor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 18:53
Posty: 8363
Lokalizacja: Łódź
Materiał archiwalny wart zachowania ( jakoś nie mogę go znaleźć we właściwym miejscu) , umieszczam teraz w związku z ożywieniem dyskusji o grze Flying Colors :
Relacja z nieśmiertelnej :D kampanii Sufrena na Oceanie Indyjskim rozegranej w Klubie Manhattan , dawno temu , pomiędzy mną a Archaniołem :

"Flying Colors

Pierwsza Bitwa czyli 17 lutego 1782 roku pod Sadras :

Nie ukrywam ,że byłem tak podekscytowany perspektywą już rychłego a tak długo oczekiwanego starcia :) ,że podwyższyłem istotnie stopień ryzyka przeprowadzanego ataku wykonując niezłwocznie zwrot zaczepny do bitwy .

Liczyłem na to ,że przewaga liczebna moich okrętów( 12 do 9) rekompensować będzie niedostatki dowodzenia .
Mój admirał płynący na czele kolumny po dokonaniu zwrotu tracił zdolność bezpośredniego dowodzenia ariergardą .Powtórzyłem jednak w myśli pogląd kawalera Suffrena : szyk liniowy jest trochę przereklamowany a więc koniec z "paradą ślimaków" :) .

Początkowo atak przebiegał po myśli Francuzów i walka była wyrównana .
W tej fazie zmagań wyróżniały się zwłaszcza Sphinx i Hannibal ( znając sympatie polityczne Admirała Archanioła nie sposób było nie usłyszeć niewypowiedzianego : i ty Hannibalu przeciwko mniie :wink: ...) , które wyłączyły ostatecznie z walki , w końcowej fazie bitwy, idącego dumnie na czele brytyjskiej floty Monmoutha, kilkoma finalnymi spektakularnymi salwami doprowadzając do opuszczenia tego okrętu przez załogę .

Stopniowo jednak , dzięki umiejętnym manewrom :) , Anglicy wykorzystali chaos bitewny powstały na skutek nieudanych prób koordynacji działań francuskiej straży tylnej z resztą floty , koncentrując mordercze ataki przeciw odległym od francuskiego centrum dowodzenia Artesien i Brillant , które ostatecznie zatonęły .
Zapewne tylko zmiana kierunku wiatru ocaliła od zatonięcia Severe ,któremu udało mu się cudem ujść pogoni ale unieruchomiła Bizzarre na czas umożliwiający jego rozstrzelanie .



Smutek w bazie francuskiej po bitwie spotęgowany był wiadomością o nie podlegąjącej dyskusji decyzji Króla Francji , który w przeciwieństwie do jego brytyjskiego koronowanego adwersarza nie przysłał żadnych dodatkowych okrętów .
Nie było wyjścia trzeba było naprawić wszysto to co posiadano i ruszyć z osłabioną eskadrą do walki .

Suffren zdecydował się nie zabierać do następnej akcji ,obsadzonego francuskimi marynarzami ,nie w pełni wyremontowanego , Monnmoutha choć zmieniono już nazwę pryzu na obiecującą : Promesse .

Admirał mógł obecać swoim marynarzom tylko jedno : choć szanse na sukces wyraźnie zmalały, po przegranej i zakończonej dużymi stratami bitwie : będziemy walczyć o honor Francji bez względu na okoliczności .



Jakoż przyszedł wreszcie 12 kwietnia 1782 i zastał obie floty gotowe do walki pod Providien .

Żądni rewanżu, nie tracący mimo wszystko nadziei na odwrócenie złej passy .
Francuzi powstrzymali targające nimi silne emocje i postanowili rozegrać starcie zgodnie z nowym założeniami taktycznymi .

Plan był następujący :
Admirał Suffren zainstalowany na swoim Herosie w otoczeniu najsilniejszych okrętów znajdzie się w centrum szyku, zaś silny Orient skupi na sobie uwagę awangardy brytyjskiej.
Koniec kolumny francuskiej zajmą najsłabsze okręty .
I jeszcze jedno : tym razem trzymamy linię i z żelazną konsekwencją strzelamy zgodnie z naszą narodową, francuską ,tradycją : w żągle .

Zatem zanim flota Białej Lilii poszła kursem na zbliżenie w kierunku Brytyjczyków przez pewien czas zwierała szyki , zmnejszając systematycznie odstępy miedzy okrętami ,co miało zapewnić Suffrenowi bezproblemowe dowodzenie, tym bardziej potrzebne ,że Londyn przysłał do pomocy Hughesowi admirała Kinga .

To właśnie King , w momencie kiedy do ataku ruszyły wreszcie francuskie liniowce ,płynąc na Exeterze wywiesił sygnał nakazujący natychmiastowy kontratak .
I rzeczywiście kilka okrętów awangardy ,na których dumnie powiewał Union Jack wykonało zwrot w kierunku idącego na czele francuskiego ataku Orienta ,zasypując jego pokład kulami .

Brytyjczycy mający mniejsze możliwości manewru z uwagi na niekorzystny kierunek wiatru mimo to działali zgodnie z charakterem swojego doskonałego :) Dowódcy Archanioła ofensywnie ( Legendarny Offensive Player :cool: ) .
Angażowali coraz większe siły , nie dbając już o zachowanie ciagłej linii ,chcąc szybko zniszczyć okręty francuskiej straży przedniej i zakończyć zwycięsko całą kampanie ,z osłabionym poważnie przeciwnikiem , już w drugiej bitwie .

Kiedy okazało się ,że szarżujący Francużi przetrwali morderczy ostrzał prowadzony w kadłuby, często z pozycji kreski nad T ( co było wciąż ideą oskrzydlających manewrów Archanioła Hughesa ) Anglicy zmienili elastycznie taktykę , przenosząc ogień na żągle francuskich liniowców . Kulminacją walk w tym obszarze bitwy był brawurowy marsz angielskiego Orła prostopadle do eskadry francuskiej .

Wymiana ognia z najbliższej odległości z francuskim Sfinksem była wysoce destrukcyjna dla obu stron ale ta desperacka próba uzyskania przewagi nad czołowymi okrętami przeciwnika skończyła się utratą wszystkich masztów przez dzielnego Anglika ,kiedy po salwie Sfinksa tym razem ze sterburty, Orzeł który znalazł się osamotniony po drugiej stronie francuskiej linii dostał się dodatkowo pod ogień bohatera drugiego planu : spieszącego z pomocą w krytycznym momencie Flamanda .

Tymczasem w centrum doszło do brzemiennych w skutkach wydarzeń.
Francuskim okrętom udało się bowiem odtworzyć linię i uzyskać stopniowo przewagę .
Kolejno zajmując miejsce w szyku , okręty te oddawały salwę po salwie starając się koncentrować ogień na tych brytyjskich okrętach , które miały najbardziej uszkodzone ożaglowanie .
Trzask łamanych masztów angielskich okrętów był przerażający nawet dla doświadczonych wilków morskich. Mimo niezwykle dzielnej postawy odgryzających się do końca Isis i Burforda ich los był przesądzony .

Kiedy wreszcie do pojedynku Herosa (z Suffrenem) i palącego się Superba (z rannym już Hughesem) włączać się zaczęły inne okręty francuskie , ostatni maszt brytyjskiego flagowca majestatycznie opadł na zakrwawiony pokład .
Wszystko stało się jasne ....


Grało się wyśmienicie także i dzięki temu ,że ustawicznie pobudzaliśmy swoją wyobraźnię starajac się imaginować :wink: co w rzeczywistości wynikałoby z sytuacji i wydarzeń przedstawionych na planszy .
Pomagały w tym zarówno estetyka tej gry , jej zasady ,nasze zainteresowania jak i liczne wspólne doświadczenia z naszych dotychczasowych gier, nie tylko morskich . "

==============================================================================
Archanioł widział to tak :

W sobote i niedzilę odwiedziłem Przyjacół w Łodzi. Celem wizyty były oczywiście planszówki, a dokładnie zamiar zagrania w jedną z nich. W 2 dni zagraliśmy w sumie 5 razy i Przyjaciel przeprowadził jedną demonstrację. Na stole były w sumie w 4 różne gry :) Ładny wynik, co? 8)
Nastawieni byliśmy na morskie starcia żaglowców na ciepłych wodach Oceanu Indyjskiego. Natychmiast po rozłożeniu mapy poczułem ten cudowny, delikatny podmuch morskiej świeżości ::) Spojrzałem na zachód przez lunetę - w odległości ok. 20 kabli znajdowała się francuska eskadra dalekowschodnia pod admirałem Pierre'm "Strategosem" Suffrenem. Wspaniałem jednostki, dowodzone przez świetnego admirała! To było moje, Edwarda "Gabriela" Hughesa spotkanie na morzach azjatyckich.
Jeszcze raz rzuciłem okiem na formację adwersarza
- Kapitanie Crow! Idziemy na pełnych wiatrach!, wszystkie żagle w górę. Te przeklęty wiatr spowalnia nas.
- Panie Peackock! Przekazac rozkaz na pozostałe okręty!
Trzepot wypełnianych wiatrem żagli, trzeszczenie drewnianych, obitych miedziową blachą kadłubów, dzwięk napinanych lin. I te twarze. Twarze najlepszych marynarzy na świecie! Poddanych Jego Królewskiej Mości Króla Anglii Jerzego III. Dzięki nim oraz najwspanialszej flocie wygram tę bitwę z Francuzem.
- Sir!! Francuzi zmieniają kurs! - wyrywa mnie z zadumy wrzask z bocianiego gniazda. Musze zapamiętać tego młokosa! Co za karygodny brak dyscypliny! Powinien sie z tym zwrócić do bosmana, ten do kapitana, a kapitan do mnie >:( Po bitwie trzeba będzie udzielić mu reprymendy.
Co robi ten Francuz? Tym manewrem przerwie przecież komunikację! Świetnie!
- Panie Peackock! Przekazać rozkaz: strzelać dopiero po oddaniu salwy przez okręt flagowy!
Z niecierpliwością czekam na dalsze działania Francuza. Mój nastrój zaczyna udzielać się załodze. Trudno, nie narażę się na podargę tylko dla ich wygody :-\
-3 kable! 3 kable!
- Kapitanie Crow, wydaj Pan rozkaz Ognia!
Obserwuję skutki pierwszej salwy. Fatalnie!!
- Dickens! Leć do oficera artyleryjskiego i powiedzmu, że jeśli te jego szumowiny bedą dalej tak strzleać to przez miesiąc wstrzymam im przydział grogu, a dowódcy pokładów dostaną karę administracyjną!
Bitwa rozwija się. Po dużej klepsydrze (30 minut) tracę nad nią kontolę. Jedynie najbliższe okręty wykonują moje rozkazy. Reszta pola bitwy zasnuta jest dymem prochowym.
Na "Superbie" porawdziwa jatka. Czwarta część żołnirzy z Royal Marine Corps wyeliminowana. Dwa z czterech masztów potrzaskane. W wielu miejscach kadłub przecieka, na szczęściej jeszcze niegroźnie dla sprawności bojowej mego flagowego okrętu. Dzielny Peackock, pada jak rażony piorunem! :'( Cały pokład jest mokry. Tracę równowagę i wpadam na złamane drzewce rei, przebijając ramię. Ból jest potworny! Francuski liniowiec "Artesien" masakruje "Superba" :'( W tem z dymów wlaki wyłania się potężny kadłub. Już po nas!! Niee admirale, wrzeszczy Crow, to Fish i jego "Eagle".
- Fish!! Zbawco, wspaniała robota.
Andy Fish świetnym manewrem ustawił swojego "Orła" za rufą "Artesien" i walną pełna salwą. Francuz, poszczerbiony w boju z moim "Superbem", został wręcz zdruzgotany. Cała nadbudówka rufowa uległa zniszczeniu. do kadługa wlewa się tysiącami ton woda. Już po nim.
- Sir! Patrz, "Monmouth" w dryfie! - spoglądam za wyciągniętym ramieniem - duma Portsmouth została porzucona przez załogę! Faktycznie, okręt ma silny przechyłna lewą burtę. Trzeba bedzie go holować. O nie!! Heros ze "Strategosem" Suffrenem na pokładzie zbliża się do dryfującego Anglika. Pierwszy pryz.
Oddalamy sie od miejsca zatonięcia "Artesien" na północ. Crow zwraca moja uwagę na płonący wrak francuksiej jednostki. To druga ofiara moich chłopców - "Brillan".
Jest kolejny cel! To "Breziere". Wzięty "w dwa ognie", szybko pogrąża się w wodach oceanu.
Bilans pierwszego starcia - 3 francuskie liniowce na dnie, 2 cięzko uszkodzone, jedna jednostka zdobyta. Moja eskadra straciła jeden okręt, 2 inne poważnie uszkodzone. Czas poleczyć rany 8)

6 tygodni później

Wieczór w tropikach jest krótki, a noc przychodzi szybko. Zapomniałem o tej oczywistej zasadzie podczas ponownego spotkania ze "Strategosem" Suffrenem. Tym razem nasze floty odnalazły sie w zdecydowanie bliższej odległości. Godzinę przed zachodem słońca wydaję fatalny w skutkach rozkaz zmiany kursu z N na NE. Francuz natychmiast to wykorzystuje. Rozrywa linię mojej eskadry :'( Tym razem celuje wysoko, maszty i reje walą się na pokłady! Tragedia!! Straty niewielkie, ale Orzeł, Isis, mój Superb oraz Budford stają w dryfie, pozbawione zupełnie ożaglowania! To łatwy łup dla przeciwnika, który dokona teraz abordażu. Reszta floty uchodzi! Gdzie Ci wspaniali ludzie sprzed 6 tygodniu? :'( Wned kula armatnia trafia w nadbudówkę wyrywaja wielka ilość drzazg. Jedna z nich trafia mnie w nogę. To przepełnia czarę.
- Crow! Wywieś białą flagę!

Gra, którą opisuję to "Flying Colors" - taktyczna gra o bitwach morskich epoki żaglowców. Odtwarzaliśmy z mym Przyjacielem dwie pierwsze bitwy jakie stoczyli między sobą admirałowie Suffren i Hughes. Załączam kilka zdjęć. Sorry za jakość, ale robione komórką.

http://img76.imageshack.us/gal.php?g=moto0123u.jpg

_________________
"Bądź szybki jak wicher, spokojny jak las, napastliwy i żarłoczny jak ogień, niewzruszony jak góra, nieprzenikniony jak ciemność, nagły jak piorun"

Sun Tzu


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 272 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 14, 15, 16, 17, 18, 19  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group. Color scheme by ColorizeIt!
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL


Informacja o ciasteczkach
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji świadczonych usług. Jeśli nie akceptujesz tego faktu prosimy o opuszczenie tej strony.