Strategie

Forum historyczno-wargamingowe
Teraz jest niedziela, 26 marca 2017, 11:11

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 75 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: The Halls of Montezuma (GMT)
PostNapisane: niedziela, 18 stycznia 2015, 12:57 
Adjudant Commandant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 7 listopada 2009, 20:19
Posty: 1832
Lokalizacja: Wwa
Widzę, że już tylko ja o tej grze piszę, pewnie przynudzam, ale mnie wciągnęła.
Nie ma za dobrego wyniku ani na BGG, ani na GMT, ale to dlatego, że pierwotna instrukcja była trochę spartolona (no dobra, mocno) i nie było wiadomo jak grać.
Sama mechanika, możliwości gry są bardzo ciekawe i dają szansę "pogrania" obu stronom. Nawet gdy wydaje się, że wszystko przepadło.

Ostatnio gdy graliśmy z Pędrakiem dziwiliśmy się jak nie wychodzi przewaga Amerykanów w bitwach. Nota bene gracze amerykańscy tez to zauważyli. :D
Ale usiadłem jeszcze raz do poprawionej instrukcji, do tabel i wyczytałem pewne możliwości.
Pierwsze zastrzeżenie jest takie, że autor zakłada taką aktywność obu stron, że armie nie są duże.
Tymczasem na dwie gry z ludźmi wszyscy powoli budowali jak największe armie. Może Amerykanie powinni, tak jak w realu, nieustannie nacierać niedużymi zgrupowaniami? I wtedy Meksykanin nie ma czasu i szans na zbudowanie porządnych sił?

Wracając do tematu szans Amerykanów.
Z tabel i przepisów wynika, że Armia pod dowództwem Scotta ma potencjalną przewagę nad każdą grupą Meksykanów.
Do rzutu kostką (losowość to duży zarzut Pędraka i chyba uzasadniony) Armia Scotta dodaje:
+1 za Armię
+2 za Scotta
+1 za oficera (duża szansa posiadania jednego w grze)

To daje +4 do rzutu. Przy średnim rzucie 4-5 mamy 8-9, a więc wkraczamy w obszar Efficiency - Brisk. Przy dobrym rzucie mamy już Superior i rządzimy. :)
Na pewno zawsze będziemy mieli Efficiency Poor (gwarantowane przy +4).

W Halls sama liczebność nie jest tak istotna jak właśnie Efficiency. O tym nie pamiętaliśmy w obu rozgrywkach.

Rozważmy teoretyczny przykład na podstawie doświadczeń z obu rozgrywek.
Armia Scotta powinna posiadać dragonów na czoło i dwie jednostki piechoty za 2 na commits.
Czyli już jest 3+4+4=11 FP. Do tego pewnie ze cztery jednostki ochotników i jakaś artyleria. Razem 11+5=16. To taka niewygórowana armia amerykańska.
Jako, że ma wszystkie rodzaje wojsk to ma jeszcze jeden FP. Razem 17 FP (nota bene za współdziałanie wszystkich rodzajów wojsk powinno być 1 do rzutu kostką, a nie marny 1 FP).
I jeszcze 3 FP za Armię. Razem 20 FP.

Zwykła Armia meksykańska (nie Santa Anny) ma do rzutu kostką +1 (za Armię).
Na czołówce 2, na commits 2, z tyłu pewnie z 10 jednostek. Razem 16 FP.
Dodatkowo 3 FP za Armię, ze 2 FP za fortyfikacje, Razem 21 FP.
Niech jeszcze będzie 4 FP za obszar górski.
Meksykanie mają 25 FP.

Teraz rzuty. Niech będzie dla obu średnia 5.
Meksykanie mają więc 6, a Amerykanie 9.
Podsumowując - Meksykanie zadają 4 stepy strat, a Amerykanie 7 stepów strat.

Teoretycznie Armia Scotta wygrywa z każdym zgrupowaniem meksykańskim. Santa Anna ma jeszcze +1 do rzutu zmiękczając przewagę Scotta.

Zastanawiałem się też nad początkowym działaniem Amerykanów. Taylor ma 0 taktyczne, może sobie dobrać dowódcę z 1 taktyczną, ale i tak Armia Obserwacyjna będzie miała +2 do kostki, czyli prawie tyle samo co Meksykanie.
A może kluczem jest działanie przeciw Meksykanom w niedużych zgrupowaniach? Chodzi na początku o nie tracenie a zyskiwanie PW.
Gdy klęskę poniesie armia 5 oddziałowa w bitwie z armią to można stracić 3 PW. Gdy bitwę przegra zgrupowanie 3 oddziałowe to nie traci PW.
To wskazuje na bezpieczeństwo w działaniach niedużych zgrupowań szarpiących wroga, wychodzących tam gdzie go to zdenerwuje lub zmusi do działania.
Bez lęku przed klęską.
Jest jeszcze jeden bezpieczny aspekt. Zgodnie z przepisami nawet jeżeli zgrupowanie w walce ulegnie anihilacji to dowódca wraca do Regroup'a, a nie ginie i jest odwracany na stronę Repl jak to ma miejsce w sytuacji gdy zostanie zaskoczony samotnie i nie ma gdzie uciekać.

To ja tyle teorii.
:oops:

_________________
Berger


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: The Halls of Montezuma (GMT)
PostNapisane: niedziela, 18 stycznia 2015, 15:06 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 31867
Lokalizacja: Warszawa
Widzę, że czujesz się zaniedbywany, więc melduję, że czuwam. Mnie też gra wciągnęła, ale czasem człowiek musi sobie zrobić przerwę.

Pisałeś, że autor zakładał działania mniejszymi siłami przez obie strony (takie było jego założenie dot. przebiegu rozgrywki?). Potwierdź jak byś mógł jeszcze raz czy dobrze zrozumiałem. Też miałem wrażenie, że to może być klucz do tego by gra przebiegała inaczej. Być może faktycznie nie wykorzystujemy w pełni możliwości tabeli walki, tzn. nie w pełni udało nam się wyłowić tkwiące w niej niuanse. Póki co jednak mam wrażenie, że gra ciąży w takim kierunku, że trzeba dokonywać koncentracji. Niekoniecznie jednej armii, ale powiedzmy 2-3. Jak się je z czasem dopakuje to powstają duże siły, po obu stronach. Z początku, zanim wojna nie wybuchnie, Amerykanami ciężko jest atakować, bo nie mają dużo wojsk i przede wszystkim nie mają posiłków wojennych. Trzeba pamiętać o tym, że w tej grze jest możliwość uzyskania zwycięstwa automatycznego Meksykanami za kontrolę określonej liczby pól w Meksyku i wejście swoim Force'm do Disputed Zone. Jak raz graliśmy to czmielon był w pewnym momencie blisko spełnienia tego warunku. To nie jest nierealne, więc nie można sobie pozwolić na zupełną beztroskę jeśli chodzi o tracone oddziały. Duże straty są trudne do odrobienia w szybkim czasie, dopóki nie wybuchnie wojna. I do tego czasu Meksyk jest naprawdę groźny.

W rachunkach do bitwy trzeba uwzględnić także np. meksykańskich saperów (Zapadores) - negują w ataku umocnienia przeciwnika. Broniąc się sami w umocnieniach uzyskują bonus. Meksykanie mają też znakomite pojedyncze jednostki o sile 3 i gwardię republikańską o sile 4. Tym można naprawdę zmieść przeciwnika, jak się w kluczowym momencie ustawi takie jednostki na szpicy i jako commited. Bardzo istotne okazują się zasady o fortach, bo dzięki nim poza bonusem FP jaki dają, kosztem straty 1 poziomu można uniknąć wycofania z danego pola. W praktyce często bardzo istotne. Kolejny niuans to zasada mówiąca o tym, że po przechwycie wrogiej armii, ta armia rozgrywa bitwę typu "Hasty attack" czyli ma minusy do FP, a jak jeszcze ma słabego dowódcę to typ bitwy zmienia się na "Column of road" co poza dalszym minusem do FP powoduje, że w ogóle nie można commitować jednostek (tzn. atakujący nie może). Często karty potrafią zaważyć, np. społowić FP przeciwnika albo podwoić nasze FP, zwiększyć efficiency, usunąć oficera.

Ogólnie istotne znaczenie ma też wyczerpanie. Żeby odnieść decydujący sukces, trzeba przeciwnika pobić więcej niż raz (jeśli miał świeżą armię). To niby powinno trochę ograniczać wpływ losowości, przy założeniu, że wyniki średnio będą jakoś tam odpowiadać prawdopodobieństwu, ale przy dużych armiach nie ma aż tak wielu bitew. Natomiast jeszcze co do koncentracji, to jakoś w grze wychodzi to tak, że walka toczy się na dość ograniczonym terytorium, pomijając desanty, co skłania do koncentracji. Średnio też widzę np. przedzieranie się Amerykanami przez ostępy meksykańskich puszcz (chyba że ktoś będzie chciał zdobyć miasto Meksyk, to tylko w tym rejonie), więc te wszystkie zasady o terenie trudnym w praktyce mają ograniczone zastosowanie. Jak graliśmy to mało wykorzystywaliśmy też zachodnie wybrzeże, często w Alta California przez całą grą praktycznie nic się nie działo. Raz czy dwa razy starałem się być aktywny na tamtym kierunku, ale odniosłem wrażenie, że nie przyniosło to jakichś poważniejszych rezultatów.

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: The Halls of Montezuma (GMT)
PostNapisane: niedziela, 18 stycznia 2015, 16:21 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 31867
Lokalizacja: Warszawa
Wracając jeszcze do wcześniejszej relacji, to z tego co pisałeś Pędrak nie grał kart na blokadę. Wydaje mi się, że raczej standardem jest ich granie i doprowadzenie w ten sposób do upadku rządu. Wtedy wystarczy "ściągnąć" wolę polityczną Meksyku do 10, żeby wygrać (Amerykanami).

Jeśli cały czas staliście naprzeciwko siebie na granicy, to tak się może kończyć. Ja się zastanawiam nad taką strategią dla Meksykanina, żeby w pewnym momencie odpuścić te obszary nadgraniczne i cofnąć się w głąb. Tylko trzeba dobrze wybrać ten moment. Za szybko tego zrobić nie można. Chodzi o to, żeby uniknąć klęsk, a dodatkowo wciągnąć Amerykanów w głąb wrogiego terytorium, gdzie mogą stracić zaopatrzenie. Wydaje mi się, że trwanie cały czas nad Rio Grande niekoniecznie jest dobrym rozwiązaniem.

Poza tym zgadzam się z większością obserwacji. Tylko co do inwazji - można robić lądowania także pojedynczymi Force'ami z wykorzystaniem kart czwórkowych.

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: The Halls of Montezuma (GMT)
PostNapisane: niedziela, 18 stycznia 2015, 16:25 
Adjudant Commandant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 7 listopada 2009, 20:19
Posty: 1832
Lokalizacja: Wwa
Raleen - z tym założeniem autora to tylko moje odczucie, ale prawidłowo mnie zrozumiałeś. Odczucie miałem po obejrzeniu tabelek walki i bonusów.
Baaardzo mi się nie podoba bonus +1 FP za posiadanie artylerii, piechoty i kawalerii. 1 FP to jest nic. Po co autor zawracał głowę graczom?
I tu mi przyszło do głowy, że Amerykanie są uwrażliwieni na przypadeczki w wojnie i rozdmuchują je do zasad na całość.
Pewnie autor poczytał o kampanii w Kalifornii, gdzie niewielkie siły Amerykanów, ale wszystkiego po trochu, przepędzały całe watahy Meksykanów.

W moich dwóch rozgrywkach tylko Meksykanin się przejmował Kalifornią i ją zabezpieczał. :lol:

Generalnie wszystkie dodatki, bonusy i smaki w bitwie są ustawione (poza dodatkami do rzutu kostką) na małe bitwy. Tu -3 tam +3, a obaj gracze mają ponad 20 FP i niewiele to już daje w ogólnym bilansie. A to nieprawda historyczna. Akurat w Meksyku. Nawet w dużych bitwach rzecz rozstrzygała się w jednym punkcie. Być może powinno być tak, że wyznacza się tylko czołową jednostkę, commitsy i jakieś podsumowanie za tłuszczę, która się nie liczyła bezpośrednio (tak faktycznie było). I wtedy to zaczyna mieć smak. Ale autor chciał uzyskać słynny amerykański "balans". :D
Temu też służy dodanie grenadierów czy lansjerów Jalisco, którzy niczym szczególnym się na wojnie nie wyróżnili. :o

Co do wąskich frontów to masz rację, ale rzecz rozgrywa się często jednak w obrębie 3 pól, a to już jest duża przestrzeń. :)
I pisałem o tym, że jak się wybuduje fort z siłą +5, jest na polu wzgórzastym, czyli kolejne +4 i zostawi cokolwiek (2 na commits i ze dwie 1 na czoło i w tłum to daje kolejne 6 FP czyli razem za grupę 4 jednostek i fort = 15 FP), to już trzeba tam ruszyć sporą siłą. A nam to daje niezłą osłonę i tak jak pisałeś (o czym w obu rozgrywkach zapomniałem) można za 1 step zostać na miejscu. A jeszcze na sąsiednim polu czyha armia rezerwowa, która albo przyjdzie z pomocą w ramach interception (wskazałeś bonusy), albo pójdzie dobić osłabionego agresora. Pyszna kombinacja defensywna.

Generalnie nie lubię w grach CDG kart bitewnych w ramach ogólnej puli. Powinny być oddzielnie kupowane za punkty i każdy powinien mieć swoją. Co to znaczy, że przez całą grę pojawiły mi się w ręku dwie karty oficerów, a pozostałe dwie nigdy bo miał je przeciwnik. West Point chłopaki skończyli, przydzielano ich do dowódców. Tak było. Co najwyżej powinno to kosztować czas i pieniądze.
Rozdzielenie talii bojowych spowodowało by także zindywidualizowanie charakteru każdej z armii. Ale wiem. Balans. :evil:

Na koniec ciekawe, a zapomniane przeze mnie w grze jest ruszenie dowódców samotnie za punkty. Z karty np. z OP 3 można ruszyć 3 dowódców, każdy z szybkością stałą 10 punktów ruchu. To daje niezłe możliwości zmieniania dowódców. Amerykanin ma dwie takie same armie i krąży między nimi Scott w zależności od potrzeb. :shock:

_________________
Berger


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: The Halls of Montezuma (GMT)
PostNapisane: niedziela, 18 stycznia 2015, 16:32 
Adjudant Commandant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 7 listopada 2009, 20:19
Posty: 1832
Lokalizacja: Wwa
Raleen - koncepcja z Rio Grande świetna i chyba właściwa. Puszczenie Amerykanina w głąb terytorium i przypalenie brakiem zaopatrzenia - właściwy kierunek również w mojej mało doświadczonej opinii.

To ja nie grałem kart na blokadę, bo to ja byłem nieruchawym Amerykaninem. :cry:

Nie robiłem desantów zgrupowaniami bo myślałem, że bez inwazji Scotta to już nie to. Ale pewnie by to szarpało Meksykanina. :D

_________________
Berger


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: The Halls of Montezuma (GMT)
PostNapisane: niedziela, 18 stycznia 2015, 20:43 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 31867
Lokalizacja: Warszawa
Zgadzam się co do tego 1 FP za połączone rodzaje broni - też zauważyłem, że ten bonus jest dość mały, ale np. za odcięcie zaopatrzenia guerillą w czasie walki jest -3 FP. Też niby niewiele, chociaż zastanawiam się co to oddaje - czy takie niewielkie nieregularne oddziały mogły mieć aż taki wpływ na bitwę (działanie taktyczne)? Nie wdaje się w ocenę historyczną za bardzo, bo akurat tej wojny nie znam, chociaż też wydaje mi się, że Meksyk został trochę dopakowany. Może to jest pewna nieumiejętność/niemożliwość/trudność (niepotrzebne skreślić) przekształcenia ogólnej mechaniki tego typu gier opartych na planszy point-to-point, gdzie jak jedna strona wygrywa, to zwykle zdecydowanie i ciężko jest stworzyć taką mechanikę, żeby przy dwóch nierównorzędnych stronach, jedna mogła przegrać jakąś liczbę starć, ale nie miało to aż tak dużego wpływu negatywnego na jej stan.
Neobrger napisał(a):
Generalnie wszystkie dodatki, bonusy i smaki w bitwie są ustawione (poza dodatkami do rzutu kostką) na małe bitwy. Tu -3 tam +3, a obaj gracze mają ponad 20 FP i niewiele to już daje w ogólnym bilansie. A to nieprawda historyczna. Akurat w Meksyku. Nawet w dużych bitwach rzecz rozstrzygała się w jednym punkcie. Być może powinno być tak, że wyznacza się tylko czołową jednostkę, commitsy i jakieś podsumowanie za tłuszczę, która się nie liczyła bezpośrednio (tak faktycznie było). I wtedy to zaczyna mieć smak. Ale autor chciał uzyskać słynny amerykański "balans". :D

Czy ja wiem czy budowa tabelki jest przejawem dążenia do balansu... Co do dania większej siły Meksykanom i uczynienia ich jednostek równorzędnymi w stosunku do amerykańskich to w pełni się zgodzę.
Jeszcze taka drobna uwaga: commitować jednostek można tyle ile generał ma gwiazdek, czyli tylko generałowie z dwoma gwiazdkami mogą 2 jednostki mocniej zaangażować. Reszta może jedną, a samotnie walczące jednostki w ogóle nie mogą skorzystać z tej opcji. Tak samo w przypadku gdy mamy "Column of road" w ogóle nie można commitować jednostek co jest bardzo istotne.

Co do kart bitewnych i tym podobnych - tutaj mnie raczej czasami dobija pewna losowość, którą wnoszą, ale tak już jest, a ta gra tego rodzaju elementów i tak ma dużo. Twój pomysł jest ogólnie dobry z tym, że karty bitewne powinny być jakoś wyodrębnione, albo osobno, jednak w tej grze bym nie grzebał. Kart bitewnych, takich naprawdę coś dających, nie ma tu aż tak wiele. Też wydaje mi się, że to nie balans, ale pójście utartymi drogami. W wielu grach tak jest, to autor nie zastanawiając się nad tym nadmiernie zrobił u siebie podobnie.

Też mi się podobają bardzo różne opcje, i ta z dowódcami, i zwłaszcza ta z ruszaniem oddziałów z wykorzystaniem oddzielnych kart i określaniem za każdym razem ruchliwości - znakomita sprawa.

To co mnie irytuje ze szczegółowych rozwiązań, jak już byliśmy przy kartach bitewnych i oficerach - że oficera można wystawić tylko podczas bitwy. A jak bitwy w danej turze żadnej armia nie toczy, to nie wystawisz i albo Ci karta przepada, albo musisz ją schomikować na następną turę. Bez sensu kompletnie, i może właśnie tutaj chyba względy balansu odegrały jakąś rolę, że tak to uregulowano, a nie inaczej.

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: The Halls of Montezuma (GMT)
PostNapisane: niedziela, 25 stycznia 2015, 19:14 
Adjudant Commandant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 7 listopada 2009, 20:19
Posty: 1832
Lokalizacja: Wwa
Dziś zagrałem z Pejotlem.
Wylosowałem Meksykanów, Paweł grał Amerykanami.

Tym razem zlekceważyłem Kalifornię, ale za to zająłem Obszar Sporny i wjechałem samą kawalerią do Teksasu by zdobyć PW.
Niestety Paweł zdołał zdobyć 2 PW i tym samym mógł wypowiedzieć wojnę w 2 Etapie.
Opanował tez Alta Kalifornię a w Baja wywołał rewoltę.

Taylor cały czas był bierny, ale za to w głębi Teksasu gromadziły się znaczne siły.
Meksykanie mieli grupę Santa Anny w Meksyku, Torrejona zmierzającego nad Rio Grande i Aristę naprzeciw Taylora.
Przewagi liczebnej Meksykanie nie osiągnęli z uwagi na szybkie wejście do wojny USA.

Grę zakończyliśmy w 5 Etapie (Paweł musiał iść) gdy Scott wylądował w Tampico.
Kearney zaczął zajmować powoli zachodnie stany Meksyku.
A Taylor próbował przejść do ataku. Niestety dla niego był remis i musiał się cofnąć za Rio Grande.

_________________
Berger


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: The Halls of Montezuma (GMT)
PostNapisane: niedziela, 25 stycznia 2015, 20:10 
Chef de bataillon
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 24 lipca 2008, 22:26
Posty: 1097
Lokalizacja: Warszawa
Taylor nie był taki bierny bo wygolił raz Ampudię (12 stepów strat vs. 5) w ataku przez rzekę ale Meksykanie błyskawicznie odrobili 13 pkt na rzucie na replacement i Taylor musiał się za chwilę cofać jak niepyszny z powrotem na swój brzeg Rio Grande.

_________________
Człowiek potyka się o kretowiska, nie o góry.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: The Halls of Montezuma (GMT)
PostNapisane: niedziela, 25 stycznia 2015, 23:09 
Adjudant Commandant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 7 listopada 2009, 20:19
Posty: 1832
Lokalizacja: Wwa
Bo były dwie bitwy, a mi się na starość wszystko zlewa.

Ale gra jest dla mnie tak dobra, że już dawno nie miałem z żadnym tytułem chęci grania i grania.

Zamęczam Pejotla. Ale profes ma czas dopiero w lutym, a Raleena się boję, bo to weteran i jeszcze się tak przerażająco uśmiecha jak dobija człowieka. :lol:

_________________
Berger


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: The Halls of Montezuma (GMT)
PostNapisane: niedziela, 25 stycznia 2015, 23:14 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 31867
Lokalizacja: Warszawa
Oj tam przesadzasz... Maciunia ze mną grał ostatnio i wygrał w "Warriors of God".

Co do właściwego tematu, czyli gry "Halls of Montezuma", widzę, że wypadło Wam tak, że USA szybko weszły do wojny, zanim Meksyk zdążył się pozbierać i ściągnąć więcej oddziałów. I zaczęła się równia pochyła, która też pojawiła się szybciej. Z ogólnego opisu wnioskuję, że USA było na szybkiej drodze do zwycięstwa. Zgadza się?

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: The Halls of Montezuma (GMT)
PostNapisane: poniedziałek, 26 stycznia 2015, 01:00 
Adjudant Commandant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 7 listopada 2009, 20:19
Posty: 1832
Lokalizacja: Wwa
Raleen - zgadza się. Równia pochyła. Taylor dostał w nos tylko dlatego, że Paweł kończąc grę chciał zobaczyć jakby to było. W rzeczywistości nie wychyliłby się Taylorem, który miał fort 5 tylko siedział za Rio Grande. Kearny ogarniał Kalifornię i zaczął zagarniać Sonorę.
Bravo na Ziemiach Spornych był nieaktywny i niewiele mógł.
Z dwóch armii meksykańskich nad Rio Grande jedna Terrajona już szła na Tampico, ale Scott mimo, że nie miał armii był niesamowicie mocny.
Santa Anna siedział w Meksyku.
Z tym, że do Scotta już miały docierać kolejne transporty wojsk USA, a do kolapsu rządu było coraz bliżej (na szczęście Santa Anna jako prezydent uniemożliwiał kolaps).
Ale chyba się prezydent zmienił. :-(

Niestety na Meksykanach odbiło się to, że zrobili błąd nie broniąc Kalifornii, a także szczęście Amerykanów, którzy zdołali zdobyć jeden jedyny punkt PW w pierwszym Etapie, który im umożliwił wypowiedzenie wojny.
Nie wiem czy była szansa na nie zdobycie przez Amerykanów wszystkich miejsc do automatycznego zwycięstwa. Bo na zwycięstwo w PW się nie zanosiło na razie. Paweł działał głównie militarnie i nie dbał o punkty PW i blokady :D .
Natomiast Meksyk uratowało to, że w 3 Etapie, gdy przybyły główne siły amerykańskie udało się uzyskać na cały etap rozejm. :)

_________________
Berger


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: The Halls of Montezuma (GMT)
PostNapisane: niedziela, 8 lutego 2015, 16:21 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 31867
Lokalizacja: Warszawa
Berger mi dziś trochę opowiadał ftf o swoich przygodach w Halls of Montezuma. Napiszcie coś obaj z Pejotlem o tej rozgrywce gdzie Pejotl opanowywał Kalifornię na początku. Przyznam, że ja też próbowałem iść w tamtym kierunku, ale ciężko mi było wykorzystać potencjał jaki tam jest.

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: The Halls of Montezuma (GMT)
PostNapisane: poniedziałek, 9 lutego 2015, 00:19 
Adjudant Commandant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 7 listopada 2009, 20:19
Posty: 1832
Lokalizacja: Wwa
Raleen - to była właśnie wcześniej opisana rozgrywka.
Pejotl miał szczęście. Wylosował w Eventach dwa razy w dwóch turach karty Wojna w Kalifornii i dostał tam po oddziale.
Dodatkowo przedostał się tam Kearnym z wojskiem i kartą zajął Kalifornię.
Ja na PW w Kalifornii nie mogłem już wystawiać oddziałów.
W tym momencie musiałbym osłabiać siły nad Rio Grande i maszerować za kilka kart do Kalifornii.
Nie dałem rady.
Gdy Pejotl to zobaczył to zaczął zajmować Sonorę i Baja Kalifornię. Dramat jak widać, jak się na początku odpuści Kalifornię (ale Paweł miał w pierwszym wyciąganiu kart losu właśnie Kalifornię).

Przy okazji zrodziło nam się pytanie.
Amerykanie mieli w Kalifornii 4 oddziały. Można tam zaopatrzyć tylko 3. Gdy wypadła Logistyka to oznaczało:
1. Połowa stepów spada bo całość nie spełnia warunku?
2. Jeden oddział traci jeden step bo 3 oddziały mają zaopatrzenie?

Śladu w przepisach nie ma o tym jedynym specyficznym momencie.
My z Pejotlem wybraliśmy na logikę wariant 2.

_________________
Berger


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: The Halls of Montezuma (GMT)
PostNapisane: poniedziałek, 9 lutego 2015, 11:16 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 31867
Lokalizacja: Warszawa
Też bym wybrał wariant 2 i także zwróciło to moją uwagę, że można różnie interpretować ten przepis. W Disputed Zone też jest takie rozwiązanie zastosowane z tego co pamiętam.

Przyznam, że grając Meksykiem czmielon nie wykorzystywał możliwości wystawiania wojska na tamtejszym PW, tak że i ja się czegoś nowego dowiaduję z Waszej rozgrywki. Miałeś rację, że rozgryzanie tej gry to dłuższy proces :). U nas jakoś było tak, że raz poszedłem w tamtą stronę, też Kearnym i zająłem Kalifornię, a potem działałem nim wzdłuż wybrzeża wykonując desant, ale jakoś tamta rozgrywka Amerykanami słabo mi wyszła i później w kolejnych odpuszczałem ten kierunek.

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: The Halls of Montezuma (GMT)
PostNapisane: środa, 8 marca 2017, 18:26 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 31867
Lokalizacja: Warszawa
Recenzja gry na Portalu Strategie:

http://portal.strategie.net.pl/index.ph ... Itemid=119

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 75 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group. Color scheme by ColorizeIt!
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL


Informacja o ciasteczkach
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji świadczonych usług. Jeśli nie akceptujesz tego faktu prosimy o opuszczenie tej strony.